Gliwice: Jacek Krzyżanowski nie jest kłamcą lustracyjnym

 

 

Przyznam, że chyba narobiłem pewnego zamieszania… Otóż od powrotu z Gruzji pracuję nad pewnego rodzaju podsumowaniem swojej działalności w ostatnich latach – przede wszystkim politycznej i społecznej. W jego ramach powstanie cykl materiałów o gliwickich osobach rugowanych w każdy możliwy sposób z przestrzeni publicznej. Uznałem to za konieczne, ponieważ sam czynnie angażowałem się w referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta i startowałem w wyborach samorządowych, spotykając po drodze wiele zacnych i prawych osób.

 

Siłą rzeczy prawie natychmiast przypomniała mi się kwestia, która kiedyś mocno poruszyła gliwiczan – tj. sprawa Jacka Krzyżanowskiego, biznesmena z Gliwic, pomówionego o współpracę ze służbami bezpieczeństwa PRL. Po publikacji „odkrywczego” materiału w Gazecie Polskiej, informacja ta była powielana na wszelkie możliwe sposoby przez gliwickie media sprzyjające prezydentowi, a także – w sposób szczególnie złośliwy – przez twór medialny autorstwa rzecznika magistratu Marka Jarzębowskiego, który założył i prowadził mającą zohydzić referendystów w oczach gliwiczan stonę stopreferendum.pl

„Sprawa Krzyżanowskiego” była jednym z głównych elementów strategii, mającej prowadzić do postrzegania mieszkańców w , zgodny z prawem korzystających ze swoich obywatelskich praw, jako osoby służące złej sprawie. Niestety, w znacznym stopniu przyniosła ona powodzenie, a fora internetowe zaroiły się od obelg.

Jako osobę związaną ze sprawą referendum i tę, która zdemaskowała sposób działania prezydenckiego rzecznika, szczególnie interesowało mnie, jak zakończyła się autolustracja, której procedurę, w reakcji na zarzuty rozprzestrzeniane w Gliwicach, Jacek Krzyżanowski wszczął jesienią 2012 roku. Jak zwykle podobne sprawy, także i ta ciągnęła się  na tyle długo, że sam o niej zapomniałem. Przypomniała mi o niej przypadkowa dyskusja w mediach społecznościowych, jaka rozgorzała wokół jednej z internetowych pozostałości tamtej nagonki. Zwróciłem na ten materiał uwagę samemu zainteresowanemu. Jacek Krzyżanowski był zaskoczony, że materiały jeszcze istnieją, ponieważ – jak stwierdził – w świetle orzeczeń sądów dwóch instancji jasne stało się, że padł ofiarą starannie zmontowanej manipulacji. Zapytany o komentarz, odmówił go zdecydowanie. Cytuję:

Tu nie ma co komentować. Ważne jest jedynie to, że prawomocne orzeczenie sądu jasno wskazuje, kto w tej sprawie miał czyste intencje, a kto zachował się niegodziwie. O taką elementarną sprawiedliwość mi chodziło.

Zapytałem jeszcze, dlaczego po uzyskaniu tych korzystnych rozstrzygnięć, nie opublikował ich. Znowu cytat:

Nie będę zniżał się do publicznego oświadczania, że nie jestem wielbłądem. Jeśli ktoś ma w tej sprawie wątpliwości, może sięgnąć do źródeł. Oczywiście, dysponując orzeczeniami sądów, będę zdecydowanie reagował na podobne próby podważenia mojego dobrego imienia w przyszłości.

Pozostało mi dla potwierdzenia tych słów sięgnąć do wspomnianych wyroków. Zrobiłem to i z nieskrywaną satysfakcją, niejako w zastępstwie Jacka Krzyżanowskiego, mogę po kilku latach opublikować orzeczenia, które w sposób jednoznaczny kończą temat. Zdaję sobie sprawę, że czynię to w zasadzie bez jego zgody, ale skoro to właśnie Info-Poster, bodajże jako jedyny, opublikował oświadczenie Jacka Krzyżanowskiego w 2012 roku, mam moralne prawo zakomunikować Czytelnikom, że nie byłem w tej sprawie adwokatem diabła.

A zatem:

Sąd Okręgowy w Gliwicach w IV Wydziale Karnym (…) w przedmiocie zgodności z prawdą oświadczenia lustracyjnego z dnia 29 czerwca 2012 roku (…) stwierdza, że Jacek Krzyżanowski złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne, o którym mowa w art. 7 ust. 1 ustawy z dnia 18 października 2006 roku o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów.

Jak zwykle w takich sprawach, została złożona apelacja. Sąd Apelacyjny:

utrzymuje w mocy zaskarżone orzeczenie.

Sprawa zakończona. W jej efekcie na stronie IPN pojawił się taki oto komunikat:

komunikat IPN

Jak uczy praktyka, przypadki oczyszczenia się w postępowaniach autolustracyjnych wcale nie są częste. Na podstawie konkretnych materiałów sądy dość często orzekają o winie kłamców lustracyjnych.

 Dla zainteresowanych skany obu orzeczeń:

a. JK. autolustracja-wyrok1

a. JK. autolustracja-wyrok2

Dariusz Jezierski

Be the first to comment on "Gliwice: Jacek Krzyżanowski nie jest kłamcą lustracyjnym"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*