Gliwice nie dadzą się zdemoralizować!

Nawet 14 letnim dziewczynkom, jak się okazuje. Przypadek potrąconej na przejściu dla pieszych nastolatki bulwersuje gliwiczan. Nie będę tu przytaczał opisu wypadku, a zainteresowanych odsyłam tu: ARTYKUŁ

W swoim artykule postanowiłem dać zdecydowany odpór tym wszystkim, którzy bronią zdemoralizowanej czternastolatki, terroryzującej kierowców spokojnie poruszających się po gliwickich ulicach samochodów. Stajecie się po prostu wspólnikami w tym procederze, wspieracie postępującą demoralizację pieszych, osłabiacie zdrową tkankę gliwickiego społeczeństwa. Obudźcie się na miły Bóg i pomyślcie, co mogłoby się stać, gdyby za kierownicą samochodu siedziała osoba związana z władzą, albo pełniąca zawód zaufania społecznego, np. asesorka, czy nawet pani prokurator? Przez jeden nierozważny czyn zdemoralizowanej smarkuli mogłaby stracić całe niezbędne w jej fachu zaufanie! Oburzacie się teraz, że kierująca nie wezwała policji ani pogotowia ale zawiozła poszkodowaną do prywatnej przychodni. Ludzie, pomyślcie! Przecież działała dla dobra naszej gminnej wspólnoty! W interesie nas wszystkich leży aby sprawa się nie rozniosła, a ona nie straciła np. tego zaufania. Że dziewczynka mogła mieć poważne obrażenia (wypadek był poważny, o czym przekonuje monitoring), uszkodzony kręgosłup, czy co? Mogła, mogła, srogła… Ale nie miała, więc o co chodzi?

Wybaczcie Państwo ten prześmiewczy ton, bo naprawdę śmiać się nie ma z czego. Nie będę się rozpisywał. Niech Państwo sami ocenią wyjątkową w tej sprawie „sprawność” i „skuteczność” naszych organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. 14-letnia demoralizatorka jest już osaczona, przyparta do muru itd. I proszę teraz sięgnąć pamięcią nieco wstecz i porównać, jak działał wymiar sprawiedliwości (gliwicki, trzeba tu koniecznie dodać) w przypadku zastępcy prezydenta miasta Krystiana Tomali, w którego sprawie przedstawiłem niezbite dowody wskazujące na możliwość popełnienia przestępst korupcyjnych. CBA zrobiła swoje, a Prokuratura Okręgowa (przejęła sprawę od Rejonowej) odmówiła wszczęcia śledztwa przeciwko przestępstwu, którego nie zarzucałem w swoim zgłoszeniu. Inny przypadek, zaskakujący w kontekście tego z czternastolatką, to sprawa Andrzeja Nowaka, skazanego za kradzież kostki brukowej, który ewidentnie łamiąc prawo, zasiada w dwóch radach nadzorczych (w tym podmiotu z udziałem spółki komunalnej), w których został osadzony jeszcze w czasie trwania wyroku. Proszę również dodać do tego sytuację, o której piszę od kilku tygodni, Zygmunt Frankiewicz, już nie łamiąc a gwałcąc odpowiednie ustawy, osadza w radach nadzorczych spółek osoby nieuprawnione, popełniając w ten sposób ewidentne przestępstwo i nikt i nic nie robi  tej kwestii.

Na koniec proszę dodać do tego jeszcze dwie sprawy. Oto wciąż trwa bezprecedensowe szykanowanie obywateli, którzy odważyli się zainicjować ostatnie referendum. Mimo, że działali zgodnie ze swoim demokratycznym prawem, dotąd trwają przesłuchania, pobiera się od nich próbki pisma jak od przestępców itd. Czy takie same próbki złożyli pracownicy odpowiednich wydziałów UM, którym o wiele łatwiej i w interesie własnym i Frankiewicza, byłoby dokonać prowokacji i wprowadzić na listy „martwe dusze”? Warto to sprawdzić. Czy Państwo wiedzą nawiasem mówiąc, że jeden z przesłuchiwanych ma się stawić na przesłuchanie 31 grudnia o godz. 16! Czy to nie nękanie w najczystszej postaci?

I ostatni przypadek – prywatny. Nadal trwa postępowanie Policji w mojej sprawie w związku z ANONIMOWYM doniesieniem o nielegalnym wydawaniu przeze mnie tytułu prasowego. Sprawa musi być tak niebezpieczna dla społeczeństwa, że wciąż jeszcze nie została zakończona.

Zestawcie teraz te wszystkie fakty i zadajcie sobie pytanie, co stało się z prawem i praworządnością w Gliwicach po 20 latach Zygmunta Frankiewicza? Czy naprawdę to Wam odpowiada? Ja wiem jedno, jeśli za kierownicą tego samochodu naprawdę siedziała jakaś „prominentna” osoba, to po takim zachowaniu służb, które NAS, OBYWATELI powinny chronić (także, jeśli trzeba, przed władzą i „prominentnymi” obywatelami), pozostaje nam tylko wziąć kogoś za dupę (wulgaryzm uzasadniony!) i wysadzić ze stołków.

Zdaję sobie sprawę, że używając rażącego wulgaryzmu i namawiając do wysadzenia ze stołków znalazłem się w gronie zdemoralizowanych dziennikarzy. Może jednak Gliwice to wytrzymają. W tej profesji osobników tak zdemoralizowanych jak ja, nie ma zbyt wielu w grodzie nad Kłodnicą.

Dariusz Jezierski

 

 

19 Comments on "Gliwice nie dadzą się zdemoralizować!"

  1. Pytanie: kto kierowal autem, kto jest ta osoba? Wbiegniecie na przejscie na zielonym swietle i to jeszcze przez dzicko, swiadczy o jego demoralizacji?! Wierzyc sie nie chce, ze to wszystko prawda. I to gliwicka policja??? Gdzie my zyjemy! Poza tym swiatla na Zwyciestwa, na co miasto wydalo miliony, dzialaja tragicznie zle.

  2. Panie Dariuszu!!!
    Proszę nie używać zwrotu „wysadzić ze stołków”, bo zaraz może Pan mieć ogromne kłopoty.
    Oskarżą Pana o terroryzm, że chce pan wysadzić przy użyciu np. TNT.I jeszcze Pan publicznie podżega.

    • GOGOL PRZEJAZDEM | 29 grudnia 2012 at 4:43 pm | Odpowiedz

      No i mamy –przepraszam za porównanie- „mały Smoleńsk w Gliwicach”
      Wina jest po obu stronach – to takie normalne.
      Ale, wskażemy tylko dziewczynę.
      Zachowanie „naszej władzy” przypomina zachowanie ich służb.
      „Ryba psuje się od głowy”, a ten zarazek przekracza wszelkie granice. (nie tylko państwowe)
      Wobec powyższego zadać sobie MUSIMY pytanie zasadnicze:
      KTO JEST LOKALNYM PUTINEM… ?

  3. GOGOL PRZEJAZDEM | 29 grudnia 2012 at 1:52 pm | Odpowiedz

    „…Gliwice nie dadzą się zdemoralizować!…”
    ———————————————————————————————————————————-
    Sprawa przejścia przez jezdnię , zawsze dla mnie była i jest wyzwaniem i tematem godnym pracy naukowej !.
    Zaznaczam ,że robię to tylko w miejscach do tego przeznaczonych , czyli na tzw. „zebrach”.
    Nie wiem , czy pasy są czarne na białym, czy też białe na czarnym, Ale to robię!.
    Jest to istotne ,bowiem jeżeli są :
    „czarne na białym” , to skacząc po białych – mając w dodatku zielone światło-jestem na 100% u siebie w domu i czuję się na tym przejściu PEWNIE- jak gospodarz…
    Jeżeli pasy (owa zebra) – są ,”białe na czarnym” to jestem gościem i staropolskim zwyczajem należy się jakaś uprzejmość ze strony gospodarza jezdni, czyli ja DOCHODZĄC do krawężnika „dzwonię”, że gość będzie zapowiedziany, informując o tym fakcie zmotoryzowanych.
    Tym bardziej ,że SYSTEM (sygnalizacja) mnie zachęca do kroku na jezdnię.
    Myślę, że u nas w Polsce powinien się tym problemem(tymi pasami)zająć Sejm, albo ktoś ważniejszy.(?!)
    Przechodząc przez jezdnię staram się to robić w miarę szybko.
    A ,że do końca nie jestem pewien, czy dobrze to robię, jak to się mówi:
    „biorę nogi za pas” ,by zdążyć na zielonym.
    W powyższym przypadku wydaje mi się ,że obie Panie powinny dostać lanie.
    1. Kierowca za brak należytej uwagi (szczególnie gdy n. p. na wsi kaczka, kura, w mieście dziecko) biegnie, dochodzi do krawężnika jezdni. Na przejściu uwaga szczególna.
    2. Pieszy za nagłe wtargnięcie na jezdnię- bez względu na światło Ii miejsce.
    3. Nie przestrzeganie powyższego skutkuje:
    4. KOBIETA + KIEROWNICA= DZIECKO+WYPADEK

    I tu to miało miejsce:
    A to czasem się dzieje w kosmosie, ale jeszcze o niczym nie świadczy.
    A Policja ? No cóż, jak to Policja masz wątpliwości to wzywaj! To Twój OBOWIĄZEK !!!
    A jak oni „nie wiedzą” ,to już jest prawdziwa DEMORALIZACJA.

  4. Jak Frankiewicz potracil rowerzystke, to tez bylo na rowerzystke i tez ja zapakowal do swojego auta. Ciekawa zbieznosc…
    http://forum.interia.pl/prezydent-gliwic-zygmunt-frankiewicz-potraca-rowerzystke-i-zada-od-niej-15-tys-za-naprawe-samochodu-tematy,dId,2015743

  5. Tak to prawda w naszych miescie prawo i prasa stoi po stronie władzy, prasa jest tak podporzadowana obcenej władzy ze wydaje sie czasami, ze to jest niemozliwe, czego oni sie boja?rzadzenie obecnej władzy doprowadziło nasze miasto do ruiny moralnej w kazdej prawie dziedziny zycia, jako mieszkańcy nie interesuje nas juz prawie nic, oprócz pójscia do Galerii Handlowej, ponarzekania na portalach internetowych, i to własnie nasza obecna władza lubi najbardziej, pamietam jak w latach chyba 60 robotnicy dostawali ,cwiartke wodki , kawalek jakiejs wedliny, chyba papierosy i dzieki temu wladza miala spokoj, a my mieszkancy naszego miasta nie dostajemy nic , a nasza obecna wladza tez robi dokladnie co chce i nie liczy sie z naszym zdaniem, czego przykladem byla nie dawna konsultacja Pana Prezydenta w sprawie Podium.!

  6. Zdecydowanie więcej jest takich przypadków. Demoralizają np. jest oskarżanie władz miasta o bezprawne zlikwidowanie tramwajów i powyrywanie z jezdni torów.
    A jakże bezczelną demoralizacją było powiadomienie śląskiego konserwatora wojewódzkiego o zamiarze wycięcia lip przy Mickiewicza, czy też opór mieszkańców i części radnych wobec budowy hali Podium.
    Nie są natomiast demoralizacją kłamstwa prezydenta, że jeśli radni przegłosują budżet i skredytowanie budowy Podium to Komisja Europejska zmieni zdanie na temat rentowności tej inwestycji i jej szczodra dotacja będzie przyznana. Niechby przynajmniej jeden tylko radny opozycyjny, nie ważne czy z PiSu czy z PO w to kłamstwo uwierzył. Bo w rzeczy samej, czy to kłamca jest zdemoralizowany, czy ten kto kłamcy wierzy?
    Oczywiście, że ten drugi kmiot, gdyż kłamaca robi tylko to, co do kłamcy należy.

  7. Kolejny już raz słusznie zasłynęły Gliwice na pierwszej stronie internetowego wydania Gazety. Przestało mnie już dziwić, że Gliwice – miasto niewyobrażalnych sukcesów – trafia na „jedynkę” wyłącznie z okazji jakiegoś skandalu. Gdybyż to był Super Ekspress lub Fakt, ale Gazeta Wyborcza?
    Komentarze internautów z całego kraju: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,13113288,Demoralizacja_wedlug_policji__Przebieganie_przez_przejscie.html
    I tylko znowu męczy mnie dobrze znane, udawane zaskoczenie, że po raz kolejny o gliwickich machlojach za naszych „bohaterskich dziennikarzy” piszą inni. Prawdopodobnie gliwiczanie mają większe zaufanie do obcych dziennikarzy, niż do własnych miejskich mediów. Nawet do tych, które podobno od pewnego czasu postanowiły być obiektywne, chociaż nagrodami „za rzetelność” chwaliły się na długo przedtem…
    No cóż, widocznie ciągle za mało gliwiczan czyta Info-poster.

    Lepszego 2013.

    • Na szczęście mamy jednak sss9, który od lat heroicznie walczy z nieprawidłowościami tego świata na forach internetowych. Niezłomny, odważny, bohaterski w swojej zawsze anonimowej krytyce rozświetla odwagą mroki tego miasta.

      • Nie ma to, jak otwarta krytyka, podpisana nazwiskiem… Nowina. Za każdym razem innym nickiem, zawsze z osobistym żalem. Przypomnij mi, mój tani fanie, która z lokalnych „gazet” ostatnio chełpiła się wyróżnieniem jakiejś egzotycznej w tej dziedzinie „instytucji”? Nie pamiętam dokładnie, więc… nowiną dla mnie może być, że laur za „merytoryczne, ciekawe i wiarygodne przedstawianie tematyki dotyczącej samorządów” mogła zdobyć nawet „gazeta miejska”. Daj znać, czy trafiłem, bo przecież teraz tyle różnych gremiów przyznaje wyróżnienia i nagrody, że nie sposób ich wszystkich spamiętać, a co dopiero pomieścić w zaszklonych ramkach na ścianach redakcji.

  8. Oto kto to jest Frankiewicz. To ten,ktory w 2007 r. wniosl do RM projekt renowacji gwiadz soweickich na cmentarzu soweickim w Gliwicach i uchwala zostala przyjeta? Jak jest roznica miedzy ss, a nkwd? Frankieiwicz ja widzi.

    • A co ma Frankiewicz do cmentarza żołnierzy armii czerwonej ci ludzie polegli w walce z faszystami, którzy w najlepszym wypadku wysłaliby resztki wszystkich Słowian niezależnie od tego czy byliby Polakami Białorusinami lub Rosjanami na Sybir.

  9. Mirella Czajkowska-Turek | 29 grudnia 2012 at 5:17 pm | Odpowiedz

    Po prostu jest mi wstyd- w jakim mieście, w jakim kraju żyjemy????

  10. Z gliny tworzono zaczątki Muru Chińskiego łącząc go ze słomą.

    Nic dodać nic ująć.
    Niedrożny system w którym prym nadal wiedzie UKŁAD komunikacyjny jest świadkiem prymitywizmu domniemanych przedstawicieli prawa.
    Państwo w państwie a dowodzenie wbiegnięcia że to demoralizacja poświadcza fakt że Agent Tomek z CBA jest członkiem Navy Seals.

  11. W sprawie widać wiele niekompetencji (fachowców). Gorąca prośba do wszystkich: – tą szykanowaną rodziną wypada zainteresować się – nie zostawiać jej samej na pastwę wymiaru sprawiedliwości. Tu też warto zorganizować coś na kształt „Ratujmy lipy”.

  12. Mirella Czajkowska-Turek | 31 grudnia 2012 at 8:27 am | Odpowiedz

    Do znajomych wysłałam emaila w tej sprawie. Proszę odebrać:) Popieram pana Sznajdera, że trzeba tej rodzinie pomóc. Ja sama przeżyłam historię z policją- parę lat temu w listopadzie zadzwonił policjant, że we wrześniu odjechałam z parkingu wcześniej haratając obce auto. „Poszkodowany” widział to z daleka, zapisał numer auta, policja szukała mnie prawie 3 miesiące. Sprawa wylądowała w sądzie, dostałam do zapłacenia 1000zł(koszty ekspertyzy), a poszkodowany nigdy nie zgłosił się do mnie, żebym naprawiła jego auto.

    • Tu od razu komentarz – póki co rodzina zastrzegła sobie anonimowość. Szanuję to wiedząc, że dla Rodziców dobrem największym jest dobro tej 14-latki, o którym także oburzając się łatwo można zapomnieć. Rodzina może zwyczajnie nie chcieć, aby jej przypadek i sprawy córki stały się tu przedmiotem w walce z systemem. Mają do tego prawo i o tym przede wszystkim musimy pamiętać. Wierzę, że po tej reakcji już na tym etapie wystarczy to, aby odstąpiono od absurdalnej przecież procedury. Z tego co gdzieś czytałem, sprawą zainteresowali się także niektórzy radni. Musimy to na pewno obserwować, a już na pewno, przed jakimkolwiek działaniem upewnić się co do stanu faktycznego – nie wiemy nic ponad to, co przeczytaliśmy w Gazecie Wyborczej. A to, wiemy z autopsji, może być mówiąc eufemistycznie, „rzeczywistość cokolwiek podbarwiona”. Ta sytuacja oburza mnie przez samo zaistnienie i jeśli będzie się ciągła, a Rodzina będzie potrzebowała pomocy, to nie wyobrażam sobie milczenia. Najpierw jednak dowiedzmy się, jaka jest prawda o całej sprawie.

      • Pracownicy Śląskiej Sieci Metropolitalnej trzymają rękę (i wzrok) na pulsie bulwersujących spraw. Wychwytują wszystko, co może pomóc w uspokojeniu nastrojów. Dziś na Forum Gazety jeden z nich przekazał polemikę policji z dziennikarzem Gazety:
        http://www.gliwice.slaska.policja.gov.pl/wiadomosci/art4355,sladem-pewnego-artykulu.html

        Jak zapewnia anonimowy policjant, wszyscy możemy spać tej nocy spokojnie. Policja czuwa jak nigdy przedtem, biegli wydają rzetelne ekspertyzy, a sądy wydają sprawiedliwe wyroki. Poszkodowaną uczestniczką zdarzenia nie jest osoba z tzw. „środowiska uprzywilejowanych”, tym spokojniejszy powinien być sen.
        A mnie zastanawia, dlaczego powołano niezależnego biegłego sądowego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, skoro na skrzyżowaniach mamy czasem nawet parę kamer monitoringu miejskiego, które poza narracją o kradzieżach, rozbojach, kolizjach i wypadkach, zawsze są reklamowane jako doskonałe narzędzie dokumentujące przebieg zdarzenia? Odpowiedzi na to pytanie, a nawet sugestii dlaczego jest inaczej, niestety nie znajduję w wyjaśnieniu zamieszczonym na stronie KMP. Może uzyska ją któryś z dziennikarzy lokalnych publikatorów? A niechby i zwykły stażysta.

        • Poniższy tekst skopiowałem z „Śladem pewnego artykułu” KMP w Gliwicach z dnia 31.12.2012 r..

          Dziennikarz pomylił najwyraźniej dwa różne pojęcia: kolizja i wypadek. W przypadku kolizji nie trzeba wzywać policji. Taki obowiązek jest wtedy, gdy dojdzie do wypadku (jeżeli uczestnicy doznali obrażeń ciała na okres powyżej 7 dni).

          A ja mam poważne pytanie: To kierująca Punto wiedziała, że jest to kolizja i poszkodowana doznała obrażeń na mniej niż 7 dni !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          Uważam, że uciekła z miejsca kolizji, wypadku, czy zdarzenia, (jak zwał), zacierając ślady.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*