Gliwice są we mnie…

Na Państwa prośbę publikuję materiał większą czcionką. Strona Biuletynu wyborczego była raczej przeznaczona do oglądania niż do lektury, ale bardzo mi miło, że artykuł wzbudził Państwa zainteresowanie.

Gliwice nie potrzebują twarzy na eksponowanym stanowisku i piersi do przypinania orderów. Potrzebują osoby, która zna je z poziomu bruku starówki, rozpoznaje miejskie dźwięki, zapachy i kolory. Takiej, która z rozmów z mieszkańcami bierze wizję rozwoju, nie tworząc jej spoza biurka. Wielu z Was oczekuje głębokiej zmiany jakościowej w sposobie kierowania miastem. Mogę ją zagwarantować, jako prezydent, który całą swoją wiedzę o naszych wspólnych problemach wyniósł z gliwickich ulic i zaułków.

 

Mieszkałem wszędzie…

Urodziłem się w Gliwicach i najwcześniejsze dzieciństwo spędziłem mieszkając przy ul. Jagiellońskiej. Pierwsze dwa lata „podstawówki” zaliczyłem w nieistniejącej już szkole przy ul. Zimnej Wody. Ulice Krzywa, Zabrska, Królowej Jadwigi, Robotnicza, to świat mojego dzieciństwa na tym najbardziej cielęcym etapie. Nigdy nie zapomnę podwórek, które tak bardzo się zmieniły, starego Żyda – furmana stojącego na rogu uliczki prowadzącej do wciąż istniejącego składu węgla, drogi „na skróty” do szkoły, wzdłuż ogromnej Politechniki Śląskiej…

Potem wysoki wieżowiec przy ulicy Harcerskiej. Przez 6 lat nasza 9-osobowa rodzina mieszkała w malutkim „M-3”. Widziałem jak rozbudowywano Osiedle Kopernika, bawiłem się na nieużytkach z tajemniczym bunkrem jako centrum naszego osiedlowego świata. Szkoła Podstawowa nr 20 na Jana Śliwki… Pierwsze miłości, zawody, sukcesy… I jakże trudna przeprowadzka do Łabęd, „na większe mieszkanie”. To była 8 klasa, niełatwo 15 letniemu chłopakowi „wżyć” się w nowe środowisko, zostawiwszy za sobą rodzące się namiastki już bardziej męskich przyjaźni. To był trudny czas, ale cudownie się mieszkało… Inny świat, las tuż, tuż… Pięknie. Potem miłość, rodzina, którą założyłem w Sośnicy. Los zatem rzucił mnie na drugi kraniec miasta. Prawie 17 lat spędziłem w tej dzielnicy, poznając jej specyfikę, problemy ale i jakże interesujące i z gruntu dobre charaktery wielu osób. To było ważne doświadczenie.

Potem był Sikornik. Wprawdzie tylko przez rok, ale poznałem to osiedle. Dalej, ulica Brzozowa – 2 lata, spędzone przy umierającym pięknym parku z pomnikiem gliwickiej niegospodarności, „Zameczkiem Leśnym”. Teraz ulica Zwycięstwa…

Nie wiem, w jaki zakątek Gliwic los mnie jeszcze zaprowadzi. Ale jeśli to nie jest ostatnie miejsce, to na kolejne czekam z prawdziwą ciekawością. Bo mieszkając w tak wielu różnych miejscach miasta, zawsze byłem u siebie. Wiem też, że gliwiczaninem pozostanę, mimo jakże często ponawianych przez moich adwersarzy propozycji przeniesienia się do Zabrza, Bytomia, czy gdzieś tam jeszcze… Gliwice są mi niezbędne do życia. A ja sam od lat, staram się być potrzebny im.
 

46 lat uczę się miasta…

Jestem człowiekiem o wszechstronnych zainteresowaniach. Wszystko, cokolwiek i gdziekolwiek robiłem, wiązało się z Gliwicami, które promowałem wszędzie, gdzie dotarłem. Nie ma sensu się rozpisywać, ale aż prosi się ułożyć listę stacji: Technikum Chemiczne – Laboratorium Analityczne – Marynarka Wojenna – Badania Nieniszczące – Teatr Nowej Sztuki – Gazeta Gliwicka – Reżyseria Teatralna – Edukacja – Międzynarodowy Nieprzetarty Szlak – Jury Międzynarodowych Festiwali Teatralnych – Białoruś – Serbia – Ukraina – Gruzja – Info-Poster – Spółki Miejskie – i… stacja kolejna, zapewne nieostatnia, Samorząd Miasta. Jeśli przed nią trzeba będzie wykonać objazd – tak zrobię i dotrę do zupełnie innej stacyjki, nie przesądzając, czy za kilka lat nie spróbuję dojechać ponownie. Życie to podróż i w moim przypadku sprawdza się to znakomicie. Jeśli motorem tej podróży jest ciekawość świata i ludzi, wszystko ułoży się jak należy. Wierzę w to bardzo.

 

Nic nie przychodzi łatwo..

Wiem o tym doskonale. Za wszystkie swoje marzenia musiałem płacić słono. I nie żałuję tego. Ogromną pracę wykonałem ucząc się samodzielnie teatru, rozwijając się i reżyserując kolejne spektakle, a przy okazji zaszczepiając pasję w ludziach, którzy są teraz aktorami teatralnymi i filmowymi. Szkoda, że Gliwice o nich zapomniały. To też chciałbym zmienić.

Długa była moja droga od pierwszych kroków na scenie Kino Teatru X do jury wielkiego festiwalu w Mińsku i sukcesów scenicznych w Tbilisi, czy Poti. Długo czekałem na pierwsze festiwalowe nagrody. Miałem szczęście spotkać wspaniałych ludzi, dzięki którym praca była radością.

Równie trudno przychodziło mi przez ostatnie lata poznawanie miasta od innej strony – gospodarki i finansów. Prawdziwą próbą determinacji było konsekwentne zmuszanie naszych władz do przestrzegania prawa i zmiany stylu zarządzania miejskimi spółkami.

Niełatwo mi przyjdzie również osiągnięcie celu nadrzędnego – zmienienia osób sprawujących w Gliwicach niepodzielną władzę. Nie wiem, czy uda mi się to teraz, czy za cztery lata, ale uda się na pewno. Wiem o tym, bo żyję między wspaniałymi ludźmi. Ci ludzie, to Wy! Nikt nie jest w stanie zwodzić Was bez końca. A jaka droga przed nami, daleka czy krótka, okaże się już 16 listopada. Jednego możecie być pewni – przemierzę ją z Wami.

Dariusz Jezierski

3 Comments on "Gliwice są we mnie…"

  1. bez raportu NIK

    vivat pato sik 🙂

  2. GLIWICOM POTRZEBNY JEST ŚWIEŻY ODDECH I SPOJRZENIE…
    Nie należę do ludzi, którzy lubią się komuś przypodobać… wręcz przeciwnie – wymagam od innych tyle, co od siebie – kto mnie zna ten wie!
    Muszę uczciwie stwierdzić, że ostatni miesiąc współpracy z Darkiem (na razie nie mogę o tym mówić – na wszystko przyjdzie czas!) całkowicie przekonał mnie, że nie ma dla Gliwic lepszego kandydata na urząd Prezydenta Miasta. Ma nie tylko pomysły i wizje, ale wie w jaki sposób je realizować… i twardo stąpa po ziemi!!! 

    • JESTEM TEGO SAMEGO ZDANIA!
      To wartościowy i uczciwy człowiek ,,pałętający ,, się pośród szarych ludzi, wdzierający sie w ich problemy po to, by pomóc i zrozumieć.Romantyk, ale i realista- dwa w jednym.Rzadko spotyka się tak przyziemnego, przystępnego Prezydenta z głową na karku i tysiącem prstych rozwiązań

Leave a comment

Your email address will not be published.


*