Gliwicki psychiatryk?

Zdecydowałem się dziś opublikować kontrowersyjny, ale bardzo ważny jak sądzę tekst Elżbiety Kogowskiej. Zapewne znajdzie się więcej osób, które mogą zaświadczyć, czemu służy niekiedy sięganie przez Sąd po "konsultacje psychiatryczne". 

Są tacy, którzy obawiają się gliwickiego sądu. A skąd to wiem? Na podstawie własnego doświadczenia związanego z protestem wyborczym. Sąd Okręgowy w Gliwicach oddalił bowiem dowody w spawie protestu bez ich rozpatrywania. Bez zapoznania się z nimi. Dlaczego? To wie Sąd. Ja się domyślam: bo dowody obciążają komisję wyborczą w Gliwicach. Ale o tym później. Teraz o tym, co wydarzyło się dzisiaj. Bowiem osób niezgadzających się z postępowaniem gliwickiego sądu jest więcej. Na pewno powie to Mariusz Cysewski, który dzisiaj o 9:00 stawił się w sali rozpraw nr 364 w Sądzie Okręgowym w Gliwicach w sprawie Apelacji. Dlaczego? Bo obawia się albo zwykłego więzienia, albo tortur w psychuszce. Najpewniej rybnickiej, ale… jakie to ma znaczenie, kiedy w grę wchodzi zniszczone życie. A to już model postsowiecki.

Mariusz Cysewski jako redaktor Wolnego Czynu ujawnił działania Prokuratury Rejonowej w Piekarach Śląskich, które kojarzą się z komunistyczną SB. Ujawnił, iż w prokuraturze tej kierujący nią Janusz Sochacki fabrykował dokumenty w sprawach karnych prowadzonych przez siebie i swoich podwładnych.

„Jedno z takich fałszerstw Sochackiemu udowodniono w procesie cywilnym o ochronę dóbr osobistych przed Sądem Okręgowym w Gliwicach (sygn. I C 219/10); pozwany nie usiłował zaprzeczyć tym faktom. Fałszowanie dokumentów samo w sobie w większości przypadków uznać można za przestępstwo, a gdy – jak w wypadku fałszerstw Sochackiego – sprowadza się do wytworzenia fałszywych dowodów w sprawie karnej, może też okazać się przestępstwem ściganym z art. 235 kk („Kto, przez tworzenie fałszywych dowodów lub inne podstępne zabiegi, kieruje przeciwko określonej osobie ściganie o przestępstwo…" itd.) jak i przekroczeniem uprawnień w celu uzyskania korzyści osobistej (art. 231 § 2 kk – to ostatnie przestępstwo zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat 10). W 2011 r. Gazeta Wyborcza opisała sprawę pocięcia żyletkami twarzy dziecku przez bandytów chronionych przez Sochackiego:

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,1)

Szerzej o postaci Sochackiego: 

https://sites.google.com/site/tarnowskiegory00/janusz-sochacki

Prokuratura utajniła akta tej afery i obecnie sprawy tej „nie było" – choć opisała ją Gazeta Wyborcza… Ani bandyci, ani Sochacki do dziś nie ponieśli odpowiedzialności za ten akt terroru kryminalnego.”

Sprawcom nie stało się nic, a p. Danuta Wacławowicz, Prokurator Okręgowy w Gliwicach, a więc przełożona Sochackiego potwierdziła, że Sochackiemu nie udzieliła nawet nagany.

Co powoduje taka postawa. Oczywiście atak sprawcy, który w obliczu bezkarności zażądał wysłania dziennikarza Mariusza Cysewskiego na badania psychiatryczne, choć to przecież Mariusz Cysewski formułował wnioski dziennikarskie o ujawnienie nakładów pieniężnych przeznaczanych na represje psychiatryczne. Szacuje się, że niemalże jedną trzecią swojego budżetu Prokuratura Okręgowa w Gliwicach przeznacza na represje psychiatryczne, tymczasem wydatki większości sądów to prawie w całości wynagrodzenia pracowników. Ponieważ budżety te stoją w sprzeczności z gliwickim, wydaje się oczywistym, że utajnienie danych przez gliwicką prokuraturę może zostać uznane za budzące duże wątpliwości i podejrzenia.

A potwierdzenie tych podejrzeń określił dzisiaj Sąd Okręgowy w Gliwicach. Miał zarzuty wobec prokuratury potwierdzić uwzględniając apelację Mariusza Cysewskiego. Sąd to przecież strażnik prawa. Stało się inaczej. Zarówno Mariusz Cysewski, jak i wszyscy znający tę historię czują niesmak i oburzenie.

Co bowiem można myśleć o Sądzie, który pomimo zgłaszanych wniosków, w tym najbardziej zainteresowanego Mariusza Cysewskiego, o możliwość nagrywania rozprawy, podejmuje decyzję o niejawności? Co można sądzić, kiedy Prokurator, choć niechętnie, przychyla się do wniosku Cysewskiego, a Sąd z wnioskiem się nie zgadza i wyprasza wszystkich z sali? Można domniemywać, że upór Sądu przy braku jawności rozprawy wynika z materiałów kompromitujących, ale nie Mariusza Cysewskiego, tylko… no właśnie… Prokuraturę w Gliwicach?

Czy naprawdę dla Sądu nie ma znaczenia fakt, że dziennikarze i uczestnicy rozprawy, m.in. Jadwiga Chmielowska, Zygmunt Miernik, fotograf Tomasz Piasecki, który zauważył, że robienie zdjęć, ani nagrywanie rozprawy nie mają przecież wpływu na nią samą. To przecież jedynie forma zapisu rozprawy.

Czy można domniemywać, że naprawdę Sąd chce umieścić Mariusza Cysewskiego w psychiatryku? Może zamknąć go tam na jakieś osiem lat? Może powtórzyć historię Krystiana Brolla? Człowieka, który właśnie osiem lat w psychiatryku przesiedział. Po ośmiu latach i trzech miesiącach Sąd Najwyższy uznał, że niesłusznie. Panu Krystianowi wrócono wolność. Co z tego? Nauka dla pozostałych Sądów. Czy ją wyciągną? Tego nie wiem, ale w Gliwicach dzisiaj w to nie wierzę. Bo przecież dzisiaj Sąd pokazał, że na wysokości zadania nie stanął, ale również dlatego, że Pana Brolla skazano również w tym samym Sądzie.

Historia lubi się powtarzać. Ale my o tym wiemy. Znamy też Mariusza. Dlatego nie pozwolimy na taki przebieg zdarzeń. Dlatego popieramy jego wniosek o zmianę Sędziego, a nawet zmianę Sądu. Bo temu Sądowi Mariusz Cysewski nie wierzy, a my razem z nim się boimy, bo wyrok Sądu może zniszczyć życie, może spowodować, że człowiek nie ma do czego wracać. Pobyt w psychiatryku prowadzi często do nieodwracalnych, tragicznych skutków. Tym bardziej, że Krystian Broll zgłaszał przez osiem lat lekarzom, iż chce być badany, a nie był. Był za to bombardowany środkami psychotropowymi. Czy tego samego może się spodziewać Mariusz Cysewski?

Mariusz Cysewski – dziennikarz, członek Komitetu Wyborczego Adama Słomki, kandydata na Urząd Prezydenta RP, jedyny dziennikarz w Polsce, który udokumentował rozprawę w sprawie fałszerstwa wyborczego w Katowicach na sto trzydzieści tysięcy głosów oraz powstanie Ruchu Kontroli Wyborów, dziennikarz oskarżany o znieważanie pomników NKWD w Polsce, broniący oczywistego faktu, iż to nie Polacy wywołali II Wojnę Światową.

Czy Mariusz Cysewski jest zdrowy? Ja nie mam wątpliwości. Może zbadajmy tych, którzy sądzą inaczej. 

Elżbieta Kogowska

7 Comments on "Gliwicki psychiatryk?"

  1. To jest normalka polskiego bezmiaru niesprawiedliwości. Sam tego doświadczyłem jak w sprawie o wykroczenie (zakłócanie ciszy nocnej) w której byłem powodem i oskarzycielem posiłkowym nagle na sali sądowej pojawił się psychiatra, który póżniej chciał się ze mną umówić na wywiad. Oczywiście odmówiłem.

  2. A tu przedstawiam udokumentowany opis nadużyć psychiatrii przez gliwickie sądownictwo.

    http://www.alzheimer.republika.pl/Kacykoza/Wariat.pdf

     Z pozdrowieniami

     Andrzej Jarczewski

  3. Takie mamy prawo. Gdy zgłosiłam do Prokuratury zarzut domniemanego nękania przez pracodawcę, pierwszym ruchem Prokuatury było wyznaczenie mi terminu badań psychologicznych!. I to w majestacie prawa, bo w załączniku do przesłuchania , dołaczono mi status pokrzywdzonego. A co w nim? Ano to, iż prokurator w wypadku wątpliwości co do mojej osoby, może takie badania wyznaczyć. To prezent dla ofiary. A gdzie prześladowca?. No, jak? Jest prawnie chroniony. Aż mam ochotę zapytać, czy to jest prawo czy kpina? A kiedy prześladowca będzie skierowany na badania psychologiczne? Co to za prawo, że w majestacie Sądu ofiara dalej musi się bronić.

  4. Przede wszystkim przebadani psychiatrycznie powinni byc kandydaci na prezydentow miast. Mieszkancy maja prawo wiedziec, czy czlowiek, ktoremu powierzyli swoje pieniadze i miasto jest zdrowy psychicznie.

  5. A już z całą pewnością powinni przejść testy psychologiczne. Tak jak np. kierowcy. Wtedy może odpadliby w przedbiegach, co uchroniłoby mieszkańców przed szkodliwymi następstwami .

  6. zgadzam sie z opiniami nasza prokuratura nic nie robi.A jak zacznie to umorzy bo im sie nie chce lub tak cie zdoluja ze zyc ci sie odechce.Sady w gliwicach najgorsze chcialam od bylego meza 200zl alimentow i co to co dzialo sie na sali sadowej skomentowalam ze to teatr i kpina bo nie wytrzymalam nerwowo.Wynik taki ze emeryt gorniczy nie moze placic alimentow szkoda ze nie wyslali mi zadnego uzasadnienia.Mialam jeszcze doswiadczenie w sadzie z skarbowka przegralam moj prawnik i to dobry obronca byl wsciekly skomentowal sprawa byla do wygrania ale sad zdecydowal inaczej tylko sztrazburg ale mialam dosc i pogodzilam sie z tym.Do psychiatryka powinien isc FZ I POLOWA PROKURATOROW I SEDZOW MOZE BYC SIE ZMIENILO.

  7. Należy być konsekwentnym. Odpocząć i dalej iść o swoje upomnieć się. Ja też mialam chwile zwątpienia ale nie poddam się. Im wyżej, tym bardziej obiektywne i niezależne wyroki.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*