Gliwickie judaica – „…ocalić od zapomnienia…”

8 komentarzy

 Kilkanaście dni temu obchodziliśmy Święto Zmarłych. Każdy z nas odwiedził cmentarze, gdzie pochowani są nasi bliscy, złożyliśmy kwiaty, zapaliliśmy znicze. Ale czy ktoś z nas pomyślał, że jest w Gliwicach cmentarz, który rzadko bywa odwiedzany, a jest „perełką” na mapie Gliwic? Tym cmentarzem jest Cmentarz Żydowski przy ul. Poniatowskiego. Dlatego z inicjatywy Zespołu przy Radzie Miejskiej ds. Rewitalizacji Domu Przedpogrzebowego i Nowin Gliwickich w niedzielę 18 listopada zorganizowano Dzień Otwarty pod nazwą „BETH TAHARA”. Ale na początek kilka słów historii: obiekt ten posadowiony jest przy ul. Poniatowskiego 14. Znajduje się na terenie nowego cmentarza żydowskiego (stary cmentarz, jak kilkakrotnie już wspominałem, znajduje się między ulicami Na Piasku i Okopową). Uroczystość poświęcenia domu odbyła się 15 listopada 1903 r. z udziałem przedstawicieli władz miejskich (burmistrz Mentzel, oraz radni miejscy Neuman i Warlo). Jest to okazała budowla projektu wiedeńskiego architekta Maxa Fleischera, który w swej mowie podczas otwarcia nekropolii powiedział, że budynek ten zaprojektował „…gminie na chwałę, a miastu na ozdobę…”. Prace budowlane przeprowadziła firma budowlana gliwickiego mistrza budowlanego Juliusza Scheera, pod nadzorem architekta Johana Miedela. Całkowita powierzchnia budynku wynosi 510 m2. Jest to neogotycka budowla, wzniesiona z ozdobnej czerwonej cegły klinkierowej. Bryła budynku jest symetryczna, jednokondygnacyjna, trójskrzydłowa, założona na planie litery „E”. Z jej pierwotnego wyposażenia zachowały się: wieloboczna drewniana mównica (bimah) oraz kilka drewnianych ławek – znajdują się w Muzeum Miejskim w Zabrzu(swoją drogą ciekawe dlaczego nie w Gliwicach?). Tyle historia w telegraficznym skrócie (miłośnikom historii Gliwic podaję link: http://www.sztetl.org.pl/pl/article/gliwice/11,synagogi-domy-modlitwy-i-inne/16221,dom-przedpogrzebowy-w-gliwicach-ul-poniatowskiego-14-/).

Otwarcia imprezy dokonały Małgorzata Lichecka (Nowiny Gliwickie), Joanna Karweta (radna – przewodnicząca Komisji Edukacji, Kultury i Sportu Rady Miasta Gliwice) oraz Bożena Kubit specjalistka,  wielka miłośniczka i popularyzatorka judaiców.

 Liczba gości przybyłych na tą niecodzienną „lekcję historii” przeszła najśmielsze oczekiwania organizatorów (wydano ok. 500 kart okolicznościowych). Szkoda tylko, że spośród zaproszonych z Urzędu Miasta gości nikt nie przybył. Cóż zapewne dla nich ratowanie historii Gliwic jest tyle warte, ile opadające z drzew listopadowe liście. Jednakże spotkanie z dawną historią było cudownym przeżyciem. Dzięki uprzejmości MZUK można było obejrzeć główną część budynku czyli salę, w której wystawiano zmarłego podczas uroczystości pogrzebowych i prowadzono modlitwy.

W międzyczasie odbyły się bardzo ciekawe wykłady Bożeny Kubit i Dariusza Walerjańskiego nt. historii Żydów gliwickich i cmentarza (klimatu tym opowieściom dodawał fakt, iż nie były prowadzone w uczelnianej auli, lecz „na żywo” pomiędzy realnymi pamiątkami). Również spacer cmentarnymi alejkami pozwalał na przyjrzenie się z bliska macewom (dla niektórych odwiedzających była to jedyna w życiu możliwość ujrzenia części kultury żydowskiej „twarzą w twarz”). Każda z tych płyt nagrobnych to małe dzieło sztuki, wykonane z różnego rodzaju kamienia, z napisami w językach: jidysz,  niemieckim oraz polskim, gdyż niektóre pochówki odbywały się po II wojnie.

 Pod koniec  spotkania specjalnie zaproszony na tę okazję rabin w obecności wszystkich zebranych odmówił modlitwę za zmarłych, a potem zapalono światełka pamięci (świeczki ułożono w kształcie Gwiazdy Dawida). Tym samym przybyli pokazali, że życie w mieście wielowyznaniowym, wielokulturowym nie jest tylko „czczym gadaniem”, lecz rzeczywistym faktem. Udowodnili, że antysemityzm jest już tylko duchem minionej epoki.

Wiele również mówiło się o potrzebie remontu Domu Przedpogrzebowego,  który z racji wieloletniego nieużytkowania niszczeje i chyli się ku upadkowi. Pod żadnym pozorem nie wolno, nam obecnym pokoleniom, pozwolić na kolejną stratę śladów gliwickiej historii Żydów, również dzięki którym nasze miasto rozwijało się i „nabierało kolorów”. Zarówno budynek jak i cmentarz wymaga gruntownego remontu, dlatego my gliwiczanie zewrzyjmy siły i wspólnie postarajmy się uratować ten zabytek „od zapomnienia”.

Oprócz niewątpliwej duchowej uczty dla przybyłych gości, spotkanie to miało charakter integrujący mieszkańców Gliwic. Wielu z nas mimo wymieniało uwagi, opowieści, wspomnienia… I dlatego takie imprezy są niezwykle ważne dla społeczeństwa. Przy takich właśnie okazjach zauważamy jak różnimy się od siebie w kwestiach wartości, poglądów, religii, kultury i wielu innych aspektach. Jednak właśnie wtedy uświadamiamy sobie jak piękne są nasze Gliwice mając tak różnych, wspaniałych mieszkańców…

Na koniec  WIELKIE PODZIĘKOWANIA dla organizatorów za zaproszenie mnie do przeżycia tak pięknego dnia w otoczeniu tak wielu cudownych ludzi!!!  Następne spotkanie organizatorzy planują na wiosnę przyszłego roku, dlatego  pozwolę sobie w Ich imieniu zaprosić  już dziś wszystkich Czytelników na tą wspaniałą, pełną wzruszeń podróż w głębie historii naszego miasta…

                                                                                   Jarosław Lewandowski

8 Comments on "Gliwickie judaica – „…ocalić od zapomnienia…”"

  1. Szanowny Pan Jarosław Lewandowski
    Bardzo proszę, by w powyższej relacji z imprezy 18.11.2012 r. pt. „Beth Tahara” zostało wprowadzone sprostowanie.
    Jednym z współorganizatorów tego wydarzenia – dosyć istotnym – było Stowarzyszenie na rzecz Dziedzictwa Żydowskiego w Gliwicach „Pamięć – Zikaron”, którego jestem przedstawicielem. Przygotowywałam to wydarzenie i brałam w nim udział właśnie jako przedstawiciel Stowarzyszenia „Zikaron”, a nie jako osoba prywatna (swoją drogą nie podpisuję się pod stwierdzeniem, że jestem: „specjalistka, wielka miłośniczka i popularyzatorka judaiców”). Stowarzyszenie to wypracowało program imprezy i zapewniło wystąpienia prelegentów i rabina. Poza mną z ramienia „Zikaronu” Jolanta Bezdurowicz oprowadzała po cmentarzu, a ponadto kilka osób stanowiło obsługę imprezy (z identyfikatorami). Na wejściu na cmentarz był dość duży baner „Zikaronu” jako organizatora, a informacja o tym, że jesteśmy jednym z organizatorów, była wszędzie publikowana – nieco dziwne, że autor tekstu „nie zauważył” tego wszystkiego.
    Proszę o zamieszczenie sprostowania w publikowanym tekście.
    Z poważaniem,
    Bożena Kubit
    Prezes Stowarzyszenia „Pamięć – Zikaron”

    • Szanowna Pani Bożeno, już w tym miejscu chciałbym gorąco przeprosić za tą nieścisłość (oczywiście mój błąd). Jak najbardziej natychmiast sprostuję ten bląd. Stowarzyszenie „Pamięć – Zikaron” to ludzie którzy oddają całe swoje serce dla ratowania ginącej historii naszego pięknego miasta. Jeszcze raz przepraszam.
      Łącze wyrazy szacunku
      Jarosław Lewandowski

  2. andrzej mariańczak | 20 listopada 2012 at 8:42 pm | Odpowiedz

    Oseh Shalom

    http://www.youtube.com/watch?v=GnxltrnUYF8

    Nie jestem żydowskiego pochodzenia lecz od dawna podziwiam ten naród za wytrwałość.
    Powyżej link do mojego filmiku z pieśnią którą śpiewa Eliezer Mizrahi.
    Co ciekawe facet też nie jest Żydem a Polakiem

  3. „..Szkoda tylko, że spośród zaproszonych z Urzędu Miasta gości nikt nie przybył. Cóż zapewne dla nich ratowanie historii Gliwic jest tyle warte, ile opadające z drzew listopadowe liście. …”

    Przyznaję, nie byłem, a byłbym na pewno ,gdybym wiedział.
    Moja wina .
    Ale, tu muszę stanąć w obronie władz miasta- pewnie też nie wiedzieli…
    A o historię dbam.
    Np.o historię konta . Oni pewnie też…
    Od czegoś trzeba zacząć !

    • andrzej mariańczak | 21 listopada 2012 at 5:42 pm | Odpowiedz

      Gogol…. oni tylko przejeżdżają przez Gliwice.
      Wysiadają po kasiorkę i znowuż odjeżdżają.
      Mają swoich ludzi od Zarządzania..za coś wreszcie im płacą.

      Swoją drogą to historia lecz Łabędy też mają swoją historię i pies z kulawą nogą nie zwróci uwagi na były DOM Kultury wydarty Łabędom.
      Te ruiny to pozostałość strasznej tragedii tego narodu.
      Jaka tragedia była w Łabędach że też mamy swoje ruiny?

      http://www.youtube.com/watch?v=2xmSXEf1Id8

    • Z przykrością muszę stwierdzić, iż prezydent Zygmunt Frankiewicz był zaproszony…

    • wolny ale nie mularz | 22 listopada 2012 at 9:43 am | Odpowiedz

      Nie przybył nikt z umu, bo masoneria nie jest zainteresowana tą tradycją i jakąkolwiek religią inną niż swoja własna. Dlatego Gliwice, te dawne są, niszczone na rzecz „nowego świata”. To, że Dom Przedpogrzebowy pojawia się podobno w projekcie budżetu na 2013 rok, nie znaczy, że obiekt doczeka się czegokolwiek. Trzeba to traktować jedynie jako element przetargowy w bojach Frankiewicza o zgodę radnych na skredytowanie realiazcji nowej świątyni opatrzności pożal się boże – PODIUM.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*