Gliwickie wydarzenia kulturalne 2012 – prywatny ranking

9 komentarzy

Cóż, kiedy spojrzeć na kalendarze gliwickich wydarzeń kulturalnych, nie sposób nie zauważyć, że w kolejnych latach praktycznie się one nie zmieniają. W mikroskali, ale jednak i u nas postępuje festiwalizacja kultury, od jakiegoś czasu – całkowicie zresztą słusznie – postrzegana jako zjawisko wyjątkowo szkodliwe. Przełóżmy jednak termin na język zrozumiały. Chodzi o idącą za tym zjawiskiem przewidywalność, sztampę i… zawłaszczanie większości środków i przestrzeni dla kultury przeznaczonych. Pisząc o przestrzeni nie mam tu na myśli jedynie miejsca w sensie dosłownym.

Nie oznacza to w żadnym razie, że jestem przeciwnikiem festiwali wszelkiego typu. Rzecz w tym, że przy charakterystycznym dla Gliwic podejściu stają się one niejako „sztandarami kultury miejskiej”, które wymienia się jednym tchem wtedy na przykład, kiedy znakomitemu na wszystkich polach Zygmuntowi Frankiewiczowi trzeba do kolejnego programu dopisać tak nielubianą przez niego „działkę kultury”. Wymienia się zatem festiwale jazzowe, teatralne i kilka innych. Są tu rzecz jasna perły w rodzaju All improviso, czy niekonwencjonalnych Uliczników, ale reszta – nie oszukujmy się –  w większości wpisuje się w ogólnokrajową festiwalową miazgę. Do tego wypada zauważyć, że rolę forpoczty gliwickiej kultury z niewiadomych względów, przekazano Gliwickiemu Teatrowi Muzycznemu, który w 2012 roku dosłownie sięgnął już dna, zupełnie nie reagując na fakt, że od pewnego czasu to Muzeum w Gliwicach, a zwłaszcza Czytelnia Sztuki stanowi markę, na którą miasto powinno postawić. Należy również koniecznie zwrócić uwagę na wydarzenia poniekąd oderwane od głównego nurtu, często odbijające się szerokim echem w kraju, a prawie zupełnie niedoceniane w mieście. I to takie, które nie zawsze wychodzą spod skrzydeł miejskich instytucji.

W kolejnych tekstach pozwolę sobie wskazać wydarzenia, które uznaję za najważniejsze dla gliwickiej, a jak się okaże nie tylko, kultury. Będą wśród nich także te, o których mało kto w mieście słyszał. Dziś zatem moim zdaniem wydarzenie roku, które swoim znaczeniem daleko wykracza poza same Gliwice

Miejsce 1 – Jerzy Lewczyński podbija Kraków.

jl

W Muzeum Narodowym w Krakowie, w ramach prestiżowego festiwalu fotografii odbyła się ogromna wystawa fotografii Jerzego Lewczyńskiego, klasyka tej dyscypliny sztuki o wymiarze światowym. Dla osób interesujących się kulturą oczywiste jest, że to twórca największego formatu twórca, który mieszka w Gliwicach. Z niezrozumiałych dla mnie względów, z całą pewnością niemerytorycznych, ten genialny artysta nie doczekał się jeszcze głównej nagrody prezydenta miasta w dziedzinie kultury, honorowego gliwiczanina itp. Nie chodzi tu bynajmniej o „splendory” bo Lewczyński jest po prostu ponad nimi. Z całym jednak szacunkiem dla wyróżnionych już twórców, nie dorównują oni póki co znaczeniem swojej twórczości temu, co zrobił Lewczyński. Fakt całkowitego niedostrzegania Jerzego Lewczyńskiego przez „ludzi od kultury” w UM świadczyć może i świadczy o ich całkowitej ignorancji, marginalizuje znaczenie przyznawanych nagród i tytułów, a także stanowi świadectwo traktowania tej delikatnej materii jaką jest kultura przez władze miasta. Przy okazji wystawy próbowano dość mocno forsować kandydaturę Jerzego Lewczyńskiego do należących mu się bezsprzecznie tytułów. Jak dowiedziałem się nieoficjalnie, osoba uzasadniająca nieprzyjęcie tej kandydatury miała stwierdzić, że Lewczyński to artysta niszowy. Osoba ta powinna najwyraźniej swoją karierę skończyć np. na zieleni miejskiej. Cóż, u nas trend jest odwrotny – specjalista od zieleni staje się szefem kultury i edukacji. Dramat!

Warto pogratulować w tym miejscu Grzegorzowi Krawczykowi, dyrektorowi Muzeum w Gliwicach, który po raz kolejny udowodnił, że z poziomu Gliwic zdecydowanie można zaistnieć w kulturze w znacznie szerszym wymiarze niż tylko statysty. Miałem okazję być na wernisażu w Muzeum Narodowym w Krakowie. Tłumy. Słuchałem i czytałem relacji w mediach. Często oglądam genialną publikację wydaną przy okazji przez Czytelnię Sztuki „Lewczyński. Pamięć obrazu”, która to pozycja, wraz z drugą wydaną w 2012 roku książką („In the car with R” Rafała Milacha), znalazła się na prestiżowej liście The best books 2012 amerykańskiego magazynu Photo-eye! Wszystko to, wraz z artystyczną podróżą wystawy Jerzego Lewczyńskiego jest ogromnym sukcesem gliwickiej kultury, którego nie potrafimy najwyraźniej docenić.

Jesteśmy gliwiczanami. Tytuł Honorowego Obywatela Gliwic, to zdecydowanie wyróżnienie, na które powinniśmy mieć wpływ. Niniejszym zapraszam do stworzenia Społecznego Komitetu na rzecz Honorowego Obywatelstwa Miasta dla Jerzego Lewczyńskiego. Ten tytuł nie może być jedynie wykładnią osobistych sympatii osób nie mających pojęcia na co patrzą i o czym mówią. Nie istnieją żadne racjonalne powody oficjalnie sankcjonowanego braku poważania dla artystycznej spuścizny Jerzego Lewczyńskiego.

Muzeum w Gliwicach i Czytelni Sztuki, dyrektorowi Grzegorzowi Krawczykowi i zespołowi zaangażowanemu w projekty serdecznie gratuluję przedsięwzięcia, które o całą długość zostawiło w 2012 roku w tyle wszystkie inne, dając świadectwo możliwości Gliwic i wniosło wiele do kultury polskiej. Zostało ocalone coś, co za kilka lat byłoby do ocalenia bardzo trudne. Chapeau bas!

Wszystkich, którzy chcą przeczytać o wystawie w Muzeum Narodowym zapraszam: http://info-poster.eu/gliwicka-fotografia-podbija-krakow-wystawa-jerzego-lewczynskiego/

Dariusz Jezierski

8 Comments on "Gliwickie wydarzenia kulturalne 2012 – prywatny ranking"

  1. Władza myśli że kultura to tylko w STOLICY miasta sukcesu?
    A reszta to bezmózgi które niczego nie potrzebują.
    Dzielnice i działania w nich to farsa. Odpowiedzialni za kulturę tylko z niej żyją a niczego dzielnicom nie dają. Jak była pustka tak jest.
    Co najwyżej jakieś parafialne pikniki .
    Śmiem twierdzić że Kościół przejmuje ten budynek na Ziemowita celem stworzenia KATOLICKIEGO DOMU KULTURY im JP. II. Festyny były przedsionkiem. Jestem za bo tylko Kościół Katolicki jest w stanie skutecznie uczyć pokory i życia w skromności czego przez stworzenie KDK da przykład
    Nie żartuję. Ja wierzę że tak będzie.
    Nigdy przenigdy nie uwierzę w to by Kościół święty wzorem Jezusa nie był skromny.

  2. GOGOL PRZEJAZDEM | 26 stycznia 2013 at 9:08 am | Odpowiedz

    „…Gliwickie wydarzenia kulturalne 2012 – prywatny ranking…”
    Szok,- w pierwszej chwili – przeczytałem jako: „…Gliwickie wydarzenia kulturalne 2012 –płatny rating …”
    Zimny prysznic przeleciał mi z rana po plecach – dobre !
    Proszę o jeszcze ! Jest ok. Zimny prysznic za mną…
    Pozornie nie o Gliwicach , bo o Gliwicach właśnie…
    Pozornie nie o kulturze, bo o kulturze właśnie… (pieniądza)

    http://www.youtube.com/watch?feature=fvwp&v=Syaybn1eB2U&NR=1
    http://www.youtube.com/watch?v=KlbHRkThGZ8

    http://www.emotka.pl/emotikony/klasyczne/0529.gif
    NIC JUŻ NIE BĘDZIE TAKIE JAK BYŁO…
    (TZ)

  3. Warto też przyjrzeć się miastu od strony finansowej w kontekście wspierania kultury.
    W tegorocznym budżecie Gliwice środki łożone na miejskie instytucje kultury do których należą: Gliwicki Teatr Muzyczny, Muzeum i miejskie biblioteki oraz wspieranie działalności kulturalnej mieszkańców Gliwic odbywającą się poza instytucjami miejskimi to kwota 29,4 mln złotych.
    Dla zrzeszonych i niezrzeszonych gliwiczan działających poza strukturami miejskimi przewidziano środki o łącznej wartości 1,28 mln złotych!
    Warto wiedzieć, że z tytułu sprzedaży miejskich nieruchomości przewidziano w tym roku wpływy na poziomie 68,8 miliona złotych.
    Z powyższego wynika, że wpływy ze sprzedaży naszych miejskich nieruchomości będą w 2013 roku prawie 54-krotnie wyższe niż dotacja na niezależną, spontaniczną gliwicką kulturę!
    Całość wydatków przewidzianych w tym roku w Gliwicach na kulturę, na utrzymanie teatrów, muzeów, bibliotek, na płacę dla pracowników tych instytucji, na ochronę gliwickich zabytków stanowi niecałe 2% budżetu miasta!
    Jest to bezpośredni dowód pokazujący, że szeroko pojmowana kultura nie jest oczkiem w głowie ani Prezydenta, ani też radnych.
    Swego czasu na miejskich imprezach kulturalnych pojawiała się pani wiceprezydent Caban.
    Wiceprezydent Tomala nie pojawia się na imprezach związanych z kulturą z tego samego względu z jakiego katolik nie pakuje się do meczetu.
    Najprawdopodobniej bierze co jego i wraca czem prędzej do swego domu położonego na opolszczyźnie, z dala od obcych mu mentalnie i jak widać także kulturowo Gliwic.
    Inna rzecz, że inni miejscy oficjele, radni i naczelnicy wydziałów także nie pchają się do kultury co zresztą wyraźnie widać, słychać i czuć.
    Zadziwiające jest to, że do rzadkości należy spotkanie na mieście, na rynku, w gliwickich kawiarniach i restauracjach osób, których zadaniem jest zarządzanie miastem i troszczenie się o miasto. Zastanawiające jest skąd Ci ludzie czerpią wiedzę na temat tego co dzieje się w mieście, co robią, co mówią i co myślą gliwiczanie?
    Skąd im wiadomo, że moim najskrytszym pragnieniem jest posiadanie hali widowiskowo-sportowej czy też wytwórni asfaltu?

    Postacie takie jak Pan Jerzy Lewczyński powinny być wynoszone przez gliwiczan jak święci w kościele!
    Bez Zofii Rydet, Michała Sowińskiego, bez Tadeusza Różewicza, bez Wojciecha Pszoniaka, bez Śmierci Klinicznej, Darka Duszy, Mikołaja Osiadłego i High Society i jeszcze wielu, wielu innych Gliwice byłyby mdłe i nijakie. Niektóre miasta w Polsce zrozumiały potęgę kultury i na tym korzystają. Marzę o tym aby i Gliwice choć trochę odeszły od tego kultu mamony, dla którego wznoszony będzie już w tym roku jej kościół na miejscu starego stadionu.

  4. Popieram, uważam, że gliwickie muzeum powinno wydać co najmniej jeden, jeśli nie serię albumów przedstawiających dorobek artystyczny gliwickiej grupy fotografików, do której właśnie należy pan Jerzy Lewczyński. To samo dotyczy fotografików – fotoreporterów związanych z Nowinami Gliwickimi (Piotr Janik i Jan Suchan).

  5. Wnikliwy obserwator | 26 stycznia 2013 at 6:55 pm | Odpowiedz

    Nie podzielam pochlebnych opinii Dariusza Jezierskiego na temat Grzegorza Krawczyka, dyrektora Muzeum w Gliwicach. Uważam, że nie tylko nie należy mu gratulować, ale trzeba wręcz stanowczo wytknąć mu złą działalność. Lista jego potknięć, poważnych błędów i fatalnych działań jest dość długa. Opiera on swoją muzealną karierę na sanitarno-higienicznym przedsięwzięciu pod nazwą „SKUTECZNE POSPRZĄTANIE PIWNICY”. Wydał polecenie uprzątnięcia pomieszczenia piwnicznego w willi CARO (usunięcia z niego gratów i rupieci, tkwiących tam przez wiele lat). W opróżnionej piwnicy utworzył tzw. „Czytelnię Sztuki”. Lokal umożliwia teraz organizowanie różnych spotkań. Czy rzeczywiście było to fenomenalne działanie genialnego kreatora, za jakiego próbuje od pewnego czasu uchodzić w mieście? Moim zdaniem – jest to przypadkowy osobnik, którego Frankiewicz posadził na dyrektorskim stołku. Krawczyk objął tę funkcję w trybie nakazowo-rozdzielczym (BEZ KONKURSU!) i to w okolicznościach, które nie przynoszą mu chluby. Facet należy po prostu do sitwy Frankiewicza i straci tę posadę w tej samej minucie, w której Frankiewicz zostanie pozbawiony władzy w mieście. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego Jezierski rozpływa się w zachwytach pod adresem Krawczyka.

    • Jezierski zapytuje jedynie, nie podzielając zresztą opinii Wnikliwego Obserwatora, gdzie to „rozpływa się w zachwytach pod adresem Krawczyka”:) Zdaniem Jezierskiego tekst poświęcony jest raczej Jerzemu Lewczyńskiemu i jego genialnej wystawie w Muzeum Narodowym. Na wysoką ocenę tego wydarzenia nie wpłynęłoby zajmowanie stanowiska dyrektora Muzeum przez jakąkolwiek inną osobę. Zdaniem Jezierskiego umiejętność rzetelnego docenienia czyjegoś sukcesu jest jedną z podstawowych umiejętności każdego, kto chce komentować w jakikolwiek sposób jakąkolwiek rzeczywistość. Jezierski życzyłby sobie również aby więcej osób „uprzątało” w ten sposób piwnice i udostępniało je pod „spotkania” takiego typu i tak komentowane. (Swoją drogą na ilu z nich był Wnikliwy Obserwator, bo chyba nie spotykaliśmy się?;))
      Reasumując, merytoryczna ocena przedsięwzięcia z zakresu kultury nie ma nic wspólnego z odnoszeniem się do sposobu obsadzenia stanowiska. Jezierski jednocześnie po raz kolejny oświadcza, że z pełnym przekonaniem wysoko ceni wiele przedsięwzięć może nie tyle Krawczyka, co za jego dyrektorowania zrealizowanych. Ilość ciekawych imprez, spotkań i osób, które pojawiły się w Muzeum i Czytelni Sztuki bez wydatnego zwiększenia budżetu musi robić wrażenie. Jezierski stwierdza również, że chciałby aby co najmniej podobne standardy kierowania placówką obowiązywały w Gliwickim Teatrze Muzycznym. Jezierski uważa przy tym, że Grzegorz Krawczyk jest jedną z lepiej przygotowanych do zarządzania instytucjami kultury osób w Gliwicach. Żałuje jednocześnie, ze w warunkach gliwickich, gdzie polityczny jest każdy drobiazg. nie może on niestety mieć pełnej swobody działania.
      Jezierski rozumie równocześnie, że to jego subiektywna opinia i zachowa ją szanując jednocześnie subiektywną opinię Wnikliwego Obserwatora.

    • Ponieważ ani nie jestem prezydentem, ani też radnym to mój wpływ na decyzje podejmowane przez samorząd ograniczony jest do oddawania głosu podczas wyborów. Prócz tego mam prawo do zasięgania informacji publicznych oraz wypowiadania się na tematy dotyczące mojej osoby. Nikt z zewnątrz nie steruje moimi poglądami. Z pewnością nie sterują nimi lokalne i bezideowe media. Szczycę się tym, że moje poglądy są wolne i oparte wyłącznie na moich wewnętrznych przemyśleniach i przekonaniach. Obojętna jest mi całkowicie osoba prezydenta i innych osób mających realny wpływ na funkcjonowanie. W swych poglądach staram się nie odnosić do osób lecz wyłącznie do zjawisk i skutków podejmowanych decyzji a ściślej ich wpływu na moje życie.
      Z tej właśnie przyczyny nie jestem ślepym i zajadłym przeciwnikiem wszystkiego co dawane jest mi dzisiaj od miejskich instytucji. Z powyższych przyczyn z całą stanowczością stwierdzam, że sposób zarządzania kulturą przez dyr. Krawczyka jest mi bliski. Odbieram go jak fachowca w swojej dziedzinie i żałuję, że dysponuje tak ubogimi środkami publicznymi. Życzyłbym sobie aby trwał on na swoim stanowisku niezależnie od tego kto zasiędzie na prezydenckiej grzędzie. Choć jest to mój prywatny i niezależny pogląd to mam świadomość, że przychylam się nim do poglądu red. Jezierskiego. Jest to jednak zjawisko niezamierzone przeze mnie i całkowicie przypadkowe.

  6. Wczoraj odbył się pokaz filmu Pancernik Potiomkin w AMOK czy ktoś był na tym widziałem film na stronie rosyjskiej i całkiem niezły.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*