Głosy rodziców w sprawie Zespołu Szkół Specjalnych

Kolejne wypowiedzi rodziców, które napłynęły w związku z wczorajszą publikacją (http://info-poster.eu/szokujacy-list-matki-w-sprawie-zespolu-szkol-specjalnych/) bardzo poważnie każą się zastanowić nad tym, co dzieje się w ZSS przy ul. Dolnej Wsi.

Kiedy osoby związane z władzami miasta przekonywały co do celowości likwidacji szkoły przy ul. Ziemowita, niejednokrotnie obrażając przy tym rodziców i pedagogów przekonujących o tym, że to złe rozwiązanie, roztaczały wizje komfortowej opieki pedagogicznej itp. Dlaczego zatem rodzice wciąż za przykład stawiają zlikwidowaną szkołę? Nie zapominajmy, że to ludzie bardzo zahartowani tym, co życie im przyniosło i na ogół nieskłonni do niepotrzebnej egzaltacji.

Jedno jest pewne – sytuacja opisana w kilku już e-mailach w żadnym razie nie może mieć miejsca. Szanowni Radni, polecam Wam lekturę wypowiedzi Waszych wyborców. Czy w tak "bezpiecznej" bo przecież ludzkiej sprawie ktoś z Państwa zdecyduje się skorzystać z możliwości interpelacji? A może komuś sprawia to problem czysto techniczny? Zapraszam do kontaktu – pomogę nieodpłatnie.

Polecam zatem uważnej lekturze:

Dzień dobry!
Wolałabym nie podawać swojego nazwiska, dlatego też piszę z innego konta niż moje prywatne. Niestety kilkoro rodziców sromotnie odczuło już konsekwencje tego, że stawali w obronie praw swoich dzieci. Konferencja i dni otwarte to już nie pierwsza sytuacja. Dzieci pozostawiane są bez opieki na przerwach, a później też niejednokrotnie w czasie lekcji. Nauczyciele przesiadują na zebraniach, albo prowadzą zajęcia z częścią klasy i nie interesuje ich los uczniów wałęsających się po szkole. O konieczności opuszczenia szkoły powiadomiono mnie dwa dni temu i nikt nie był w stanie odpowiedzieć, gdzie dzieci pójdą, nawet sami nauczyciele. Wolałam więc pozostawić dziecko w domu niż narazać je na kilkugodzinny pobyt w niewiadomym miejscu, bez dostępu do toalety. Od innych osób dowiedziałam się, że w szkole nie było wielu uczniów, którym nakazano nie przychodzić wczoraj i dziś do szkoły. Są to głównie osoby sprawiające różne problemy. Ale jakie dokładnie były to kryteria, tego nie wiem.

Cieszę się, że Panu ta tematyka jest bliska i mam nadzieję, że ktoś odważy się głośno powiedzieć o tych trudnych dla nas i dzieci sprawach. A jeśli nie, to nie wykluczam, że sama to zrobię.

Naprawdę sądzicie Państwo Radni, że matka, która napisała ten e-mail konfabuluje i opowiada historie wyssane z palca tylko po to, aby dopiec szkole?

I kolejny:

Witam!
Ja również jestem matką dziecka niepełnosprawnego chodzącego do tejże szkoły i z przykrością muszę się podpisać pod listem, który dotarł do Waszej redakcji.
Szkoła i jej grono pedagogiczne powinno być dla dzieci przede wszystkim a nie odwrotnie, jak mam wrażenie jest w tej szkole.
Moja córka zaczynała naukę w gimnazjum na Ziemowita we wspaniałej atmosferze i wraz ze wspaniałymi nauczycielami, dla których dobro dzieci było najważniejsze. Dlatego bardzo boli, że jednak nie wszędzie jest to priorytetem i nie wszędzie pracują tak wspaniali ludzie, którzy w tej chwili w tej szkole nie mają siły głosu i możliwości.
Jak można wysyłać dzieci z rożnymi zaburzeniami neurologicznymi na przymusowy spacer, bo będą przeszkadzać?! Chyba nie jest mi dane to zrozumieć.
Mam wrażenie, że dyrekcja tej szkoły nie bardzo wie, jak postępuję się z klasami terapeutyczno-edukacyjnymi i na czym to wszystko polega.
 
Pozdrawiam.
Marzena Polewska
 
Raz jeszcze apeluję do przedstawicieli mieszkańców o zajęcie się tymi problemami. Ze swej strony zrobię wszystko, aby ta sprawa – jeśli będzie taka konieczność – jak najszybciej "wypłynęła" z Gliwic. Możemy się słownie przepychać w sprawie Piasta, innych spółek i wspaniałych miejskich menadżerów. W tej sprawie jednak nie ma miejsca na jakąkolwiek kurtuazję. W przeciwieństwie do większości z Was, ja znam potrzeby takich dzieci z innej strony. Ja nie zarządzam, nie mędrkuję – ja po prostu z takimi dziećmi przepracowałem setki godzin w różnych miejscach Polski.
Powtórzę również to, co napisałem już kiedyś – Gliwice stać na to, aby w dziedzinie edukacji specjalnej przodowały w Polsce. A jeśli jako społeczność miasta nie będziemy potrafili się upomnieć o najsłabszych z nas, często na przekór megalomańskim wizjom naszego prezydentostwa, będziemy tylko watahą. Bo gminą chyba już tylko z nazwy.
 
Dariusz Jezierski
 

9 Comments on "Głosy rodziców w sprawie Zespołu Szkół Specjalnych"

  1. Napisać pismo do dyrekcji z żądaniem wyjaśnienia zaistniałej sytuacji. Z odpowiedzią (pewnie głupią) można aplikować do instancji nadzoru edukacji.

  2. Droga mamo, Ubolewam nad tym, że chce Pani pozostać anonimowa. Finał jest taki, iż podobno to ja i Pani Polewska jesteśmy autorkami tego anonimu, a żeby było ciekawiej, to powinnyśmy iść w poniedziałek do Pana Dyrektora i wyjaśnić całą sytuację…. nie wiem, może wezmę bukiet róż… szczerze mówiąc już kiedyś zostałam "okrzyknięta pieniaczką" więc kolejny raz nie robi na mnie różnicy, zawsze walczę o dobro dzieci, a jak już ktoś rusza KETy to ma mnie szlag trafić. Dni otwarte nie powinny zaburzać pracy uczniów, to są dzieci, jak wspomniała Pani Polewska, z różnymi zaburzeniami neurologicznymi, nie wspomnę o konferencji. Szkoda, że znów zostajemy same z takim problemem, przydało by się wsparcie choć jeszcze jednego rodzica więcej. Jeśli jednak stwierdzi Pani, że warto się z nami skontaktować, to proszę dzwonić. Nawet jeśli okaże się Pani nauczycielem. Dyskrecja gwarantowana. Serdecznie pozdrawiam 🙂

  3. No cóż droga Sylwio, Marzenko i Darku jeszcze nie opadły popioły po walce o "6", a i "demony wojny" jeszcze krążą i znowu okazało się jak w Gliwicach traktuje się dzieci niepełnosprawne !!! Znowu ważniejszy jest "urzędniczo-dyrektorski" PR, znów dzieci te są "dziećmi gorszego Boga" i jak ZWYKLE nie można pokazać, że w Gliwicach, mieście naukowo – akademickim, są niepełnosprawni. Czyżby znowu odezwały się "ograniczenia horyzontów myślowych" władz miasta, które wstydzą/boją się (a może wręcz brzydzą – bo i takie zdanie słyszałem kilkakrotnie) dzieci niepełnosprawnych. A może znówu celowo chciano pokazać, że w tej szkole jest niewielu uczniów, by wzorem ZSOS nr 6, zlikwidować ją tak, aby spełniły się plany Frankiewicza, Tomali i innych żeby w Gliwicach była TYLKO JEDNA szkoła specjalna??? Bo przecież te "duże" koszta można byłoby przerzucić na inne cele np. hala sportowa – "pomnik"  prezydenta wszystkich gliwiczan!!! Już nawet kląć się odechciewa

  4. Nie tylko w tej szkole tak się traktuje niepełnosprawnych – w szkole położonej tuż obok, rzekomo integracyjnej, wychowawczyni powiedziała mi, że mam poprosić moje niepełnosprawne dziecko o nieodzywanie się podczas szkolnych wycieczek, bo ludzie się za grupą oglądają. Dzieci nie pozwalały jej się przebierać w szatn i- rada wychowawcy: niech jej pani załatwi lewe zwolnienie z wuefu. Mówię wychowawcy, że córka musi siedzieć blisko tablicy, bo niedosłyszy i niedowidzi. Wychowawczyni: "e, chyba nie, pani przesadza". Na szkolnym balu, pozostawiona sama sobie, upadła na głowę. Nikt mnie o tym nie poinformował, nikt jej nie udzielił pomocy, nikt nic nie powiedział, gdy była odbierana ze szkoły. A w domu wymioty, szpital i wstrząśnienie mózgu. Długo bym mogła mnożyć przykłady, jak fatalnie traktuje się dzieci w integracji, nie tylko w szkole specjalnej. 

  5. Ręce same opadają, jesteśmy w XXI wieku a  Gliwice cofnęły się o stulecie.  W cywilizowanym świecie takie przypadki są przecież niemożliwe. Chyba jednak jako społeczeństwo nie potrafimy wyciągać tych spraw na forum publiczne i nie chodzi mi tu o nasze miasto bo nasi decydenci są nieczuli i zapatrzeni w siebie ale przynajmniej o forum ogólnopolskie.

    Może przed zbliżającymi się wyborami do Europarlamentu nasi potencjalni kandydaci odpowiedzą na te trudne pytania??

  6. Grzegorz Chudy | 17 marca 2014 at 5:05 pm | Odpowiedz

    Zgadzam się w zupełności z pismem rozgoryczonej matki, która ma prawo żądać od szkoły, by opieka i wychowanie nad jej dzieckiem były priorytetem placówki. Pojawia się wrażenie, że nastepuje coś, co można nazwać "sztuką dla sztuki", czyli konferencje nauczycieli, pozorne dokształcanie się, sympozja, zjazdy, na końcu bale integracyjne w tej szkole są ważniejsze, niż dobro dzieci. Dyrekcja musi się zastanowić, czy prowadzi placówkę dla nauczycieli, czy szkołę dla dzieci wrażliwszych, niż inne. Nie wierzę w to, że wszyscy nauczyciele są zgodni co do poczynań dyrekcji, lecz albo nie mogą się przebić ze swoim działaniem, albo po prostu zależy im na zatrudnieniu i nie chcą tej pracy stracić. Najgorsze, ze przy tym wszystkim cierpią dzieci. Przecież mamy tylko kilka lat na to, żeby je czegoś nauczyc i ukształtować. Szkoła musi być dla nich, a nie do spełniania prywatnych ambicji np. dyrekcji. Napisałem wyżej "pozorne dokształcanie", bo wydaje się, że szkolenia te nie uczą tego, że najważniejsze jest dziecko. Po co rozmawiać podczas sympozjum o oświacie, skoro w tym czasie dzieci muszą opuścić szkołę lub spełniać rolę "kelnerów"?! Czy to znaczy, ze mają się uczyć służalczości i tego, że jest ktoś lepszy, wartościowszy, któremu trzeba dogadzać? Przecież najwartościowsze są właśnie te dzieci!

    • Drogi Grzegorzu Chudy, czy byłeś na konferencji? ja byłam, poziom wystąpień był bardzo wysoki, wiele się dowiedziałam.

      Uczniowie podający herbatę i kawę, to jak się dowiedziałam uczniowie ze szkoły zawodowej o profilu kucharz, więc  mieli świetną okazję do praktyki, a nie "słuzyli" jak to przedstawiasz. Wszyscy piszą, że nie było uczniów w  szkole, a to nieprawda , byli, wchodziłam do sal na zajęcia, które odbywały się jak zwykle.

  7. Alicjo… no właśnie, byłaś na konferencji…. o bardzo wysokim poziomie. Gdzie wówczas byli uczniowie? Poświęcaj na konferencje, doszkalania swój własny czas, ale nie ten, który nalezy sie im… uczniom!

     

Leave a comment

Your email address will not be published.


*