Gowin, Frankiewicz i cała reszta – poważne zagrożenie dla PO, czy tylko sabotaż po prawej?

2013 rok właśnie się kończy, i to kończy politycznymi fajerwerkami w rodzaju konwencji założycielskiej partii Jarosława Gowina, czy też politycznej eksmisji Grzegorza Schetyny poza ścisłe kierownictwo PO. Wygląda tak, jakby czołowi palacze obsługujący nasz polityczny kocioł, za wszelką cenę dokładali do pieca, jakby wiedząc, że to co uda się wrzucić Polakom przed świąteczno-noworocznym odprężeniem (by nie powiedzieć odrętwieniem) zostanie przez nich oswojone i przyswojone.

Nie sposób odmówić racji temu rozumowaniu. Nie należy jednak zapominać o innej roli tego wszystkiego, co stało się w ostatnich miesiącach. Mamy bowiem do czynienia z bardzo skuteczną i konsekwentnie przeprowadzaną akcją politycznego sabotażu na naturalnym zapleczu politycznym partii, która coraz bardziej pretenduje do wyborczych sukcesów w nadchodzącym „wyborczym czteropaku”. Te działania są jednak również niezwykle zręcznym sposobem nie tylko na przegrupowanie sił na coraz mniej pływalnej Platformie, ale również skuteczną metodą przyciągnięcia politycznych rozbitków, którzy w ostatnich latach, czy to się z niej zsunęli, czy to zeskoczyli nie w porę, zbyt ufni we własne siły.

Cała przemyślana polityczna akcja przykryta jest przy tym szczelną zasłoną politycznych dramatów, ustawionych polemik i starannie wyreżyserowanych kontrowersji, która – o czym przekonuję się w ostatnich dniach często – spełnia swoje zadanie, wprowadzając w błąd bardzo wielu aktorów sceny politycznej w jej krajowym wydaniu, a także naszego małego, lokalnego teatrum. Przekonałem się o tym wczoraj, kiedy jeden z radnych Rady Miejskiej ze swadą mówił o pewnych nadziejach związanych z przewidywaną przez niego wyborczą rywalizacją tuskian z gowinianami. Nie mogłem się powstrzymać i zaprezentowałem swoją własną opinię na ten temat, która rzecz jasna nie musi być słuszna, ale o tyle jest warta uwagi, że może być taka.

Oto bowiem, to właśnie w Gliwicach można wyraźniej niż gdzie indziej dostrzec niezwykły pragmatyzm kontrolowanego rozłamu po linii Tusk – Gowin. Od razu zaznaczę, że nie znaczy to iż cały proces był starannie reżyserowany od początku. Pewne jest natomiast – i byłoby naiwnością sądzić inaczej – że zarówno Donald Tusk jak i Jarosław Gowin są politykami tej miary, która pozwala im dostrzec wszelkie inklinacje i ewentualne korzyści tej sytuacji. Paradoksalnie również wyraźna polaryzacja „odplatformerskiej” strony sceny politycznej, która za rozstaniem obu panów poszła, umożliwiła zdecydowane i do niedawna jeszcze jawiące się cokolwiek ryzykownym, odstawienie Schetyny od czuba partii. Ten człowiek w nowym porządku już się po prostu nie mieści. Wystarczy uważnie obserwować co się stało… Oto Polska Razem stworzyła naturalną przestrzeń dla „elektoratu środka”, czyli tego, który znajduje się między będącą po wyraźnym zwrocie na lewo Platformą Obywatelską, a wciąż dla wielu osób z prawicowymi przekonaniami nieakceptowalnym PiS. Wiele spośród osób prawicowo zorientowanych naturalnie wybrałoby przy najbliższych wyborach PiS – PO zdecydowanie za bardzo skręciła w ostatnich dwóch latach. A teraz? W naturalny sposób wielu z nich poszuka alternatywy, którą zdaje się oferować Gowin. Widać to także w Gliwicach, szczególnie wśród młodych, zaczynających swoją polityczną drogę. Nie ma w tym nic złego, więcej – to jest naturalne, choć ludzie prawicy zdecydowanie się na formacji Gowina zawiodą. Gowinowi bowiem do prawicy jest bardzo daleko i nie zmienią tego takie czy inne hasła wyborcze. Co więcej, jeśli ktoś uważnie czyta wypowiedzi pojawiające się w lokalnej prasie w ostatnich miesiącach, ten nie przeoczył zapewne wypowiedzi Borysa Budki, który nie tylko nie wyklucza koalicji PO z partią Gowina, ale wręcz oświadcza, że tym ewentualnym koalicjantom znacznie bliżej do siebie niż do Palikota. To jednak nie wszystko! Ruch Gowina stworzył bowiem jeszcze jedną możliwość do wzmocnienia szeregów nie tyle Platformy, co antypisowskiej koalicji wyborczej. Oto bowiem do Gowina ciągną wszyscy, którzy – jak Frankiewicz – z PO się poróżnili. Stworzono im możliwość zachowania twarzy – nie będą musieli spektakularnie wracać na łono Donalda. Tak jak Zygmunt Frankiewicz właśnie, który natychmiast skorzystał z tych bocznych drzwi. On i jego ekipa (uśmiechnięta twarz Krystiana Tomali z konwencji założycielskiej PR poszła w Polskę) już poparli czynnie Gowina i jeśli ich partia (bo przecież nie oni sami!) wejdzie w koalicję z PO, nie wyłamią się. Paradoksalnie i Gowin i tacy ludzie jak Frankiewicz tylko na tym korzystają. To po prostu wzajemne krycie. Tusk bowiem nie zadecyduje np. spektakularnie o tym, żeby z pozycji prawa (które przygotowałem w swoim Info-Posterze) dobrać się do skóry krnąbrnego samorządowca i w dodatku zarobić punkty za walkę z patologią. Dlaczego? Zyskuje więcej dając takim ludziom sygnał, że mogą korzystać z przymkniętego oka władzy! Oto tajemnica parasola nad Zygmuntem Frankiewiczem i jemu podobnymi. Szczelnego i pozornie silnego. A jednak słabego. Dlaczego? Bo to ja mam rację i nie da się tego po prostu zatuszować.

Bi-LingvyA co zyskuje Gowin? Gowin przedstawił Tuskowi czytelną ofertę – rozciągnął swoistą linię demarkacyjną poza którą żadna ze stron się nie posunie. Kanalizuje i konsoliduje wszystko, co od PO odpadło, ale czemu przecież do tego PO znacznie bliżej niż do PiS. W dodatku odciąga część naturalnego elektoratu z prawej. Pragmatyzm nakazuje uspokojenie emocji. Sam Gowin PO nie zagrozi. Ewentualna „bratobójcza” wojna doprowadzić może natomiast do tego, że wygra ten trzeci – PiS. A to naturalny wróg polityczny obu ugrupowań. Zarówno Tuska jak i Gowina interesują kolejne 4 lata „świata bez prawicy”. Te 4 lata chwiejnego pokoju, podczas którego będzie już można grać tylko na siebie. Teraz jednak „barbarzyńcy u bram” i trzeba się ratować. Wygra zatem pragmatyzm, który ja pozwolę sobie nazwać koniunkturalizmem. Nie będzie liczyło się prawo i ideały, nie będzie przeszkadzać korupcja, nie będzie się dostrzegać małych biznesów lokalnych bonzów. Po grudniu politycznych erupcji ci wszyscy, którzy jak ognia boją się oddania polskiej prawicy władzy na najbliższe lata, zaczną się kokietować i miziać.

A my w tym wszystkim gdzie? U siebie, Drodzy Polacy! Nie musimy się na to godzić. Prawo – choć niedoskonałe – jest prawem! Korupcja na te miesiące nie przestanie być korupcją! Nasze prawa nie zostaną nam odebrane. Ja zrobię swoje… A Wy?

Dariusz Jezierski

7 Comments on "Gowin, Frankiewicz i cała reszta – poważne zagrożenie dla PO, czy tylko sabotaż po prawej?"

  1. Bardzo trafny i analityczny komentarz Info-postera do bieżących wydarzeń, bo tak się niestety „uprawia politykę” dla „dobra wspólnego”. Władza w samorządzie wojewódzkim to przede wszystkim pieniądze UE, zarządzanie RPO, stąd sprawdzeni w bojach bezpartyjni fachowcy (zawdzięczający swoje błyskotliwe kariery kolesiom z partii politycznych, które ich kiedyś wylansowały), dziś kreują się na prawych, niezależnych, uczciwych, sprawiedliwych, przeciwstawiających się tzw. partyjniactwu! Himalaje hipokryzji, zakłamania i obłudy, ale ten fałsz jest ciągle dobrze sprzedawanym towarem.
    Rzeczywistość, którą próbuje analizować i wyjaśnić I-P jest bardziej wyrazista i zrozumiała w swojej prostocie. Cała polityka sprowadza się tylko i wyłącznie do kłamstw, cynizmu, wyrachowania, obłudy i manipulacji ludźmi, aby zdobyć uprawnienia decyzyjne upoważniające do dysponowania finansami publicznymi i rozdawania intratnych stanowisk kolesiom, nic więcej. Oczywiście na użytek mediów (opinii publicznej) formułuje się zupełnie inne marketingowo-reklamowe przekazy o ideach programowych, wartościach, zasadach, priorytetach…. czyli jak sprytnie oszukać wyborców, a liczą się przede wszystkim emocje. Dlaczego samorząd jest tak ważny? – bo tutaj w całym kraju jest wiele setek tysięcy stołków do zawłaszczenia, majątek gmin i kasa, będąca poza kontrolą rządowej administracji centralnej.
    Fundamentalne pytanie o sukces wyborczy jest w istocie odpowiedzią na pytanie: kto się interesuje wyborami samorządowymi, kto idzie do głosowania? Otóż w zdecydowanej większości sami zainteresowani działacze: politycy, ich rodziny, znajomi, pracownicy JST, ich rodziny, przedstawiciele firm, którzy uzyskują intratne kontrakty, zlecenia od JST,
    to jest ten twardy elektorat, który wie na czym polega zabawa – utrzymanie lukratywnych posad i zachowanie możliwości osiągania ponadprzeciętnych korzyści finansowych.
    Na koniec refleksja do konkluzji Info-postera: „Nasze prawa nie zostaną nam odebrane. Ja zrobię swoje… A Wy?”
    Rzeczowo, dosadnie i brutalnie zapytam: do kogo się odnosi do pytanie retoryczne: do ogółu gliwiczan, do Czytelników, do samorządowców, bo tych ostatnich nie trzeba agitować, oni wiedzą o co będą walczyć: o utrzymanie kasy i przywilejów, a przeciętnego gliwiczanina, ze smutkiem stwierdzam, że te sprawy nie interesują. Oni, rzeczywiście „robią swoje”, czyli jak większość, interesują się wyłącznie swoim własnym życiem, a bardzo mała garstka, wręcz familijne grono Czytelników I-P, może co najwyżej napisać nic nie znaczący komentarz do artykułu. Smutne, ale prawdziwe, i nie jest w żadnym razie wina I-P, tylko tak się zachowuje w Polsce społeczeństwo, a „elyty” dobrze te mechanizmy znają, dlatego też skutecznie utrzymują się u władzy.
    Ci, którzy podjęli próbę rozbicia tego układu (obnażenia sieci powiązań personalno-biznesowych), przez władzę są traktowani jako nieudacznicy życiowi, niezrównoważone oszołomy, sfrustrowane i upiorne szkodniki, które nie widzą tego piękna na ulicach, radości w marketach, uśmiechu i zadowolenia na twarzach gliwiczan, a swoimi nieodpowiedzialnymi działaniami, ciągłym narzekaniem i niezadowoleniem kanalizując swoje wynaturzone frustracje kreują negatywny wizerunek miasta, ośmielają się niweczyć trud i mozolny wysiłek władzy, aby ludziom żyło się dostatnio…
    Ostatnie pytania dotyczą podstawowych wartości: jakie miejsce w życiu publicznym aktualnie zajmuje prawda, co jest wyznacznikiem uczciwości, sprawiedliwości społecznej, jakie zasady etyczno-moralne stanowią spoiwo i dominantę systemu sprawowania władzy? To lokalna społeczność sama sobie musi odpowiedzieć na te pytania i dokonać wyboru, gdyż każda władza postępuje tak, na ile jej pozwala lokalna społeczność, takie są reguły tej gry. Edukowanie tej społeczności przez Info-postera należy bezsprzecznie uznać za istotny wymiar kształtowania świadomości obywatelskiej, ale to tylko od ludzi zależy co wybiorą.

  2. Z tego co mi wiadomo Prezydent Frankiewicz kilka razy już kombinował.
    Nic z tego nie wyszło bo stawiał na Goliszewskiego z BCC.
    Miałem wówczas ubaw bo osobiście tę postać poznałem wiele lat temu i po kilkuminutowej rozmowie było jasne kto zacz
    Frankiewicz dał smrodu w PO bo gdy ta leżała on kręcił rokosz w Pławniowicach. Potem skręcono marszałka z Gliwic.
    Skoro Gowin kłania się Frankiewiczowi jak niegdyś PO to polegnie.
    Gość nie ma kompletnie rozeznania.
    No cóż..

  3. Pieniądz „państwowy”, zarbowany obywatelowi poprzez sieć podatków jest wydawany tak, że z kazdej złotówki z powrotem dostajemy ok.10 groszy. W naszym mieście nawet te ostatnie 10 groszy wydaje się na społeczne buble takie jak „Hala Gliwice”, lub dzieli się spółkę na 3. Największy problem dziś to państwo obciażone armią urzędników. Armia ta dawno straciła zdolność do samonaprawy, wyrażonej zmniejszeniem swoich szeregów. Na chwilę obecną to największa kula u nogi naszego młodego Państwa. Oni – urzednicy, nic nie produkują, nikim się nie opiekują, nikogo nie chronią( oprcz siebie). A są potwornym obciazeniem finansowym dla naszych napiętych budzetów. Jest ich za dużo i nie są to społeczni liderzy, tylko wlizani w układy kolesie. Aparat administracji państwa rozrósł się do rozmiarów które zmuszają go do autokanibalizmu zwanego u nas walką polityczną. Proza życia pokazuje jednak zawsze, że chodziło „tylko” o pieniadzę państwowe, reszta przy okazji; i za resztę ordery.

    Ale „Nasz naród jak lawa

    Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa

    Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi

    Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi…”

  4. Tusk zachował się w PO jak selekcjoner polskiej kadry piłkarskiej, która i tak się nie zakwalifikuje do turnieju. Jedyne co mu się udaje to szybkie przekształcanie lichej polskiej demokracji w państwo o oligarchiczno-urzędniczym ustroju pasożytującym na spoęczeństwie. Tylko na to go niestety stać.
    Frankiewicz jest znacznie inteligentniejszy od Tuska i Gowina razem wziętych, choć robi to samo co Tusk, ale na mniejszą skalę. Pomimo silnej wrogości ze strony Tuskandii, utrzymał się o własnych siłach na stanowisku prezydenta miasta i to już przez 20 lat, a także ciągle jest w grze w ponadlokalnej polityce, choć już bez tak spektakularnych wyników, lecz kropla drąży kamień nie siła a częstym padaniem i dlatego Gowin, typ wyjęty z jakiegoś opus_deiczno_masońskiego bractwa, pojawiła się w jego strefie zainteresowań. Wraz z „obywatelami do senatu”, Buzkiem, z nowobogackim elementem itp. osobnikami mogą skutecznie powalczyć o wejście do parlamentu, ale to wcale nie oznacza, że osiągną zdolność koalicyjną i również z PO, której prawobrzeżny elektorat zechcą pozyskać, bo pisowski raczej będzie trudniej.

    • Gdy już będzie kończącym się oligarchą przywoła do pomocy Wasala UE Pana B . Media klicze z ministrem propagandy MJ zwołają na rynku gliwickim posiedzenie celem uczynienia wspólnego zdjęcia dla plebsu.

      https://gliwice.eu/aktualnosci/miasto/razem-w-plenerze-zdjecie-z-prof-
      jerzym-buzkiem

      Prymitywny ludek prawdopodobnie to znowu łyknie piejąc z zachwytu że zezwolono na wspólne zdjęcie z naczelnym janczarem RP .
      Człek ten raz tylko przelotem był w Trypolisie i Libia upadła.
      Gdy to nie zadziała zaprosi do auli tof. Balcerowicza posiłkując się nijakim Goliszewskim z BCC lub oceni wysoko mecenasa sztuki by mieć atut dla zwiększenia poborów z 466000zł rocznie na 566000zł rocznie acz wybory kosztować będą.. Ba może mecenas stać się darczyńcą roku.
      Szef Gliwic to cwany człowiek posługujący się prymitywnymi technikami które w Gliwicach działają bo gliwiczanie to zacny i skromny ludek bazujący na durnej gadce.
      Zauważcie jak panicznie boi się otwartej dyskusji gdzie trafić może kosa na kamień. Panicznie boi się inteligencji innych.
      Inteligentna jest maszyneria tocząca się niczym perpetum mobile nie …

      Na mnie taki typ nie działa jak i reszta typów reszta których miałem nieszczęście poznać osobiście w minionych latach

  5. Życzę wszystkiego najlepszego z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*