…gra w „chińczyka” lub coś koło tego…

11 komentarzy

bardzo lubię, jak ktoś robi ze mnie durnia, doprawdy bardzo.

O kadencyjności dziś chciałem, a konkretnie o jej wprowadzeniu, bo przecie wprowadzona zostanie. Perspektywa jej zaistnienia orgazm u wielu wywołuje i zachwyt, choć z racji permanentnego już uwiądu nie powinna.

Kadencyjność fajną jest i nie fajną jednocześnie. Nie jest natomiast antidotum na głupotę czy zwykłe lenistwo.

Ma ona, w zamyśle jej twórców i propagatorów chronić przed … no właśnie przed czym. Tego niestety nie dowiemy się, bo o tym cisza – teoretycznie przed „zasiedzeniem”, teoretycznie przed „sklejeniem dupy z krzesłem”, teoretycznie przed układami i klikami, teoretycznie wreszcie i dodatkowo przed … diabli wiedzą czym.

Wprowadzenie owej kadencyjności w sferach samorządowych (niektórych tylko) ma z kolei dać … no właśnie co ? – bo o tym też się nie mówi, albo nie chce.

Bo że ma ułatwić, czy wręcz umożliwić opanowanie tej sfery przez PIS, to jasne jak słońce i zrozumiałe nawet dla przedszkolaka.

Bo naiwnym trzeba być jak pensjonariusz ośrodka pomocy społecznej, by uwierzyć, że PIS robi coś, nawet malutkie coś, w interesie innym niż swój tylko.

Pomijając jednak fakt, co daje lub nie owa kadencyjność, to wprowadzenie jej jest owym przysłowiowym wylewaniem dziecka z kąpielą – ale o to przecie chodzi, o dziecko chodzi – bo jak się je wyleje, razem z mydlinami to … to można nowe wsadzić i … i pucować do woli.

Więc o nowe bachory chodzi, które będzie można w te, pewnie nowe i inaczej pachnące, mydlinki wsadzić, przy czym takie bardziej swoje te bachory, bardziej swoje podkreślam.

Co na to plebs wyborczy – a gówno, bo … bo nikt się go o to nie pyta, ani pytał nie będzie – „pańska to bowiem rzecz, a kmiotom nic do tego” – tak by to ująć można i podsumować zacnie.

Godzi się jednakowoż zauważyć, że skoro owa kadencyjność taka fajna jest, taka demokratyczna, słowem, taka cacuś glancuś, to dlaczego jej, z przeproszeniem, do sejmu i do senatu nie wprowadzą, tym bardziej, że nawet Najwyższego Urzędu ona dotyczy. No dlaczego do k… i nędzy ?.

I niech nikt, przy zdrowych zmysłach, nie liczy na odpowiedź … choć ona prosta, ta odpowiedź i „logiczna” jak gdyby – bo w sejmie tylko śmierć uwolnić może od „służenia Ojczyźnie” – śmierć Posła lub śmierć Ojczyzny.

Wróćmy jednak do „rynku naszego” – gliwickiego znaczy się, ogólnopolski olewając w myśl tej zasady, którą byłem wcześniej przytoczył, o tych „pańskich rzeczach i kmiotach”. U nas też ta choroba kadencyjności się rozwija i pewnie szybciej niż ta grypa co nas jebie z ukrycia, pewnie szybciej nawet niż ten smog.

Różne „diszkutanty” wmawiają nam i wmawiać będą, że najlepsza to taka zmiana gdy „wróble dupczą bociana”, a pojawili się już i różni szamani, o nazwiskach trudnych do wymówienia, różne profesory-senatory i inne takie, co to dawno przestały myśleć, jeśli kiedykolwiek, i będą nam wmawiały, żeśmy kretyni są skończeni, i że oni nas z tego kretynizmu wyleczą, ową kadencyjnością właśnie, że Gliwiczanin za głupi jest by samodzielnie wybierać, i że trzeba mu pomóc, i że oni jak najbardziej, ci szamani, że oni tacy oświeceni są, a może i namaszczeni tą mądrością od „Najwyższego” z Warszawy płynącą.

Więc ty gliwicki kmiotku masz robić co ci każą, bo ty kmiotkiem tylko jesteś, tylko kmiotkiem, i że jak ci się nie pomoże, jak ci się uzdy na pysk nie założy, to ty kmiotku, znowu tego Frankiewicza wybierzesz.

Więc, żeby ci przypadkiem nie odjebało, to ci już tego Frankiewicza wybierać nie pozwolą, obligatoryjnie nie pozwolą, tak na wszelki wypadek, gdybyś chciał … Demokratyczne to jak najbardziej, bo ty za głupi kmiotku jesteś, żeby sobie samemu z tym wyborem poradzić, po prostu za głupi …

Więc ci przyniosą jakiegoś pajacyka, jakiegoś króliczka z cylindra i powiedzą, jak ta Jagienka w „Krzyżakach” – „nasz ci on”, i tylko on i z nim tylko.

Tak Ci powiedzą, gliwicka sieroto i dodadzą, że samemu to Ty sobie możesz …

Nie, nie jestem fanem Prezydenta Frankiewicza, ale to gracz poważny, a z graczem poważnym tylko poważni gracze do stołu siadać powinni, a pętaki to tym graczom tylko „ogień podawać” mogą lub kartę z podłogi podnosić, gdy upadnie, tylko to mogą, tylko to.

Więc ewentualna kandydatura Frankiewicza wymusza wystawianie poważnych kontr kandydatur, a nie przypadkowych gówniarzy o horyzontach pastucha czy fornala jakiego.

Więc jeśli Frankiewicz miałby przegrać to z kimś, a nie z byle kim, a raczej z byle czym.

Kadencyjność usunie kandydaturę Frankiewicza, usuwając kandydaturę Frankiewicza obniży poprzeczkę wymagań, a ściślej mówiąc zniesie ją zupełnie. Znosząc poprzeczkę umożliwi śmieciom siadanie do gry – śmieciom, które nawet nie bardzo wiedzą w co się gra.

W tej grze PIS nie posiada poważnych graczy, więc … więc zmienia grę – teraz gramy w chińczyka, ale z pionkami jednego koloru … na kostce 3, to raz, dwa trzy … na kostce dwa, to raz i dwa … proste, łatwe i przyjemne, i bez bić, bo w jednym kolorze bić nie ma …

jak to miło jest pograć w chińczyka

jak to miło pograć pionkami jednego koloru

całe nasze przedszkole w to gra

i ty

i ty

i ty też

Gleiwitzer49

11 Comments on "…gra w „chińczyka” lub coś koło tego…"

  1. ciągle nie potrafię zrozumieć, skąd to dosyć powszechne przekonanie w Gliwicach, że trzeba aż limitu kadencyjności, żeby wymienić Frankiewicza? i skąd niby ta chęć? może należałoby zacząć właśnie od chęci wygrania z nim wyborów? bo dla mnie sytuacja jest czysta: to wyłącznie klincz w jakim znajdują się Frankiewicz z "resztą świata" decydują o jego nieprzemijalności, a nie jakieś tam wyimaginowane jego wybitne zdolności. i to jest wygodny dla wszystkich klincz. robi to, co sami byśmy robili, a jak się poślizgnie, to go skrytykujemy, ale tak, żeby nie był zły. to cienias taki sam, jak wszyscy jego kontrkandydaci, tyle że lepiej wytrenowany w gadce, która dla każdego przytomnego słuchacza jest płytka jak kałuża. wygrać! jak dotąd nikt tak naprawdę tego nie chciał. nie chciał tego PiS, kiedy startował Chłopek, nie chciała PO podkładając Wygodzie nogi, a już zupełnym kuriozum okazał się sparingpartner Budka, który jako lider rzekomej opozycji oznajmił, że Frankiewicz jest świetnym prezydentem. jak to chłopiec do bicia. podejrzewam, że Wieczorek, kiedy zobaczył, swój wynik wyborczy miał pot na plecach – tak był zaskoczony i przerażony jak A. Duda kiedy okazało się, że wygrał z Gajowym RP. gliwicka "lewica" dawno temu zamieniła się w koalicję Frankiewicza, a jedyna kobieta współczesnej zielonej lewicy, Tkacz-Janik, chociaż uzyskała wcale dobry wynik, po wyborach zapadła w polityczną i społeczną hibernację. tak było po każdych wyborach i to jest kluczowy problem: tu nie ma długodystansowców. nie ma nikogo, kto by budował swoją rozpoznawalność, pamięć i pozycję dłużej niż przez kilka tygodni przed wyborami. tu są wyłącznie sprinterzy, w dodatku jednorazowego użytku. jak kondomy. no to jak to może się udać? każdy tu liczy na trafienie "szóstki" w Lotto? to nie wybory do Sejmu, gdzie można kupić sobie jedynkę na liście i – kolokwialnie mówiąc – "wyruchać" wyborców, co tu przecież oglądaliśmy, i co z pewnością wzbudziło długotrwały rechot zadowolenia w "klubie wojtka" przy UM.

    jeżeli PiS wprowadzi zasadę kadencyjności, to chyba tylko taką z wyjątkiem dla Frankiewicza. bo po co mają go wymieniać, skoro on od dawna jest ich? w takim samym stopniu jak PO. im wszystkim Frankiewicz dobrze leży. jest do szpiku konserwatywny, o wąskich horyzontach, zamknięty na nowoczesność i społeczne zmiany. niby coś opowiada o innowacjach, o cywilizacyjnym postępie, ale do czego one się sprowadzają w jego rozumieniu? do wycinania zieleni, brukowania kamieniami chodników, jezdni i placów, instalowaniu migających gadżetów przy drogach i coraz większych nakładów w ugruntowanie wizerunku miasta, jako przestrzeni wygodnej tylko dla kierowców. ekologia interesuje go w takim samym stopniu jak ministra Szyszkę. i każdego innego z PO-PSL. i z SLD. efekt jest taki, że nawet kiedy w okalających Gliwice miastach powietrze jest w miarę przyzwoite, to tutaj jest kiła. świetnie to widać na mapach pomiarów, ale gliwiczanie najwyraźniej wysoko sobie cenią żywienie się benzopirenami.

    ale jeżeli dziesiątki tysięcy wyborców chce mieć za prezydenta kogoś, kto ma ich tam, gdzie oni mogą go całować w dupę, to niechże go mają. co prawda nie rozumieją jak tanio oddają mu swój głos (zwłaszcza, kiedy nie głosują) przez co czynią go i jego znajomych coraz bogatszymi arogantami, ale jeśli sensem ich życia jest zapieprz w montowni, hipermarket i akwarium w weekend, oraz system detekcji ruchu ulicznego, to… pies im mordy lizał. natomiast zupełnie nie rozumiem tych, którzy pracują intelektualnie, zarabiają znacznie lepiej, co w normalnych środowiskach rodzi większe wymagania, a im ten "świat" Frankiewicza też odpowiada. znajomi humaniści przekonują, że dominujące w Gliwicach "umysły ścisłe" tak właśnie mają – komputer w domu i zagrodzie, to jest w pracy. a jak będzie nudno, to ich wybraniec zrobi sobie jakąś konferencję światową typu WTA (pamiętasz? była jesień…) i opowie im, że było fajnie; albo kupi Zenka Martyniuka do hali dla 15 tys. zombie i powie, że też bardzo chciał, ale obowiązek walki o jeszcze większe futurowanie miasta go zatrzymał. gdzieś na Majorce, bo tam co 10 lat wymieniają autobusy, a u nas przez drugie tyle będą powodem do urzędniczej dumy.

    bo co tu się może pogorszyć, jeśli prezydentem zostanie jakiś Misiewicz? starzejące się społeczeństwo niedługo zamiast o rowerach będzie marudzić o domach opieki i barierach architektonicznych; infantylny repertuar w teatrze okaże się strzałem w dziesiątkę, a podwórkowe siłownie finansowane z budżetów obywatelskich zaroją się nieporadnymi emerytami w maskach tlenowych. naprawdę komuś obrzydza życie tysiąc ulic, rond i placów imienia świętych, wyklętych i roztrzaskanych? przecież histeria z powodu "nieprawilnych" nazw, to przypadłość pisowców, a z wiekiem ludzie robią się coraz bardziej religijni więc okazji do ćwiczeń prawicą przybędzie.

    ale tak zupełnie szczerze… czy nie macie obaw, że niedługo mogą być konieczne nowe wybory parlamentarne i prezydenckie? przecież ten rząd i PAD robią wiele, żeby w niedalekiej przyszłości powstały nowe kulty i organizowano nowe "miesięcznice", a przynajmniej aby szybko trafić na tablice z nazwami rond i ulic. i do szkolnych podręczników! zmiana nazwy każdej instytucji w państwie na "narodową" raczej nie pomoże. co innego zawierzenie świętej Maryji, albo opatrzności bożej… tylko takich długich nazw nie przełkną nawet pisowskie media, a znaczenia skrótów nikt nie zapamięta. no kurka, klincz. zupełnie jak z Frankiewiczem.

    • … no toś mi Pan to pięknie rozwinął, a nawet bardzo pięknie, za co powinienem wdzięcznym być, ale nie jestem. Nie dlatego że, nie wiem co to wdzięczność czy słowa sympatii, ale dlatego, żeś Pan potwierdził to moje przypuszczenie o bezmyślności. To moje przypuszczenie, że Polakowi się lepiej chodzi, gdy sąsiad nogę złamie, a jeszcze lepiej gdy sam. Więc cieszyć się nie ma z czego ani dumnym być czy nawet zadowolonym, że się tę rację ma i że inni czasem też to dostrzegają. Ból w tym, że tych dostrzegających mało jakby, albo że reszta to pierdoli. Jestem już w wieku, który uprzywilejowanie mi pewne daje, polegające głównie na tym, że można mieć wszystko  w dupie. I właściwie powinienem to tam mieć, a nawet mam, ale jednocześnie szkoda mi trochę, choć tylko trochę, tych którzy tego w dupie mieć jeszcze nie mogą bo sami tam są, a do tego muszą się tam jeszcze umeblować jakoś. I meblują się, a nawet uważają, że w dupie właśnie najwygodniej im jest i najlepiej, i kupują te bzdury, że wystarczy tam tylko maseczkę na pysk założyć, by czuć się jak na Riwierze, a nie w dupie właśnie. I mam jeszcze na razie ten przywilej, że jak mi się znudzi ten bardak, ten ojczyźniany smrodek i te Misie wszystkie, co to „mi się podoba” a „mi się nie podoba”, to sobie mogę w sąsiednim kraju posiedzieć, aż mi przejdzie, aż znów zapragnę tego „gliwickiego smogu” i zatęsknię, choć na chwilę, do rodzimych kmiotków i tej „technicznej inteligencji” bezmyślnej od zawsze, zatęsknię choć na chwilę. Nie wszystkim to jednak dane jest i tym współczuję, ale przecie sami sobie „taki los” wybrali, tak w przenośni jak i na jawie. Więc oczekują teraz cudu, przynajmniej kadencyjnego, choć jako „inteligencja techniczna” wiedzieć powinni, że cudów nie ma, a Pan Bóg idiotom nie sprzyja o ile nie gardzi nimi wręcz, i słusznie …

  2. Nie zgadzam się całkowicie z twierdzeniem autora tego artykułu, że Frankiewicz jest takim doskonałym graczem. Cała doskonałość tego cwaniaka polega na tym, że stworzył w Gliwicach totalny układ zamknięty. W każdym normalnym kraju media patrzą przede wszystkim władzy na ręce a w sądach w praktyce każdy obywatel zgodnie z konstytucją tego kraju ma równe szanse na sprawiedliwy wyrok. U nas w Gliwicach w praktyce poza redaktorem Jezierskim i czasami portalem gliwice24 nie ma czegoś takiego jak niezależne dziennikarstwo. Nie można liczyć na prasę ogólnopolską dlaczego ponieważ oligarcha da jednej gazecie drugiej łapówkę w postaci reklamy i dziennikarze będą w praktyce przymykali oko na to co się dzieje co wiecej w praktyce jak to miało miejsce w łybiórczej przy okazji kontroli NIK podadzą fałszywe informacje. 

    Kolejny element układu zamkniętego sądy i tutaj można przytoczyć za przykład kuriozalny wyrok jaki wydano w czasie referendum, który gdyby nie apelacja w sądzie w Katowicach uniemożliwiłby w praktyce prowadzenie kampanii referendalnej w Gliwicach. W praktyce u nas w Gliwicach żaden działacz opozycyjny nie może liczyć na sprawiedliwość w razie procesu w sądzie w Gliwicach. Jakby potwierdzając słowa wypowiedziane po pijaku przez jednego z radnych z ugrupowania oligarchy nie po to wyremontowaliśmy sądy, żeby wydawali niekorzystne dla nas orzeczenia.

    Kolejny element układy w partiach politycznych z głównymi politykami. W praktyce prowadzi to do tego, że nawet jeżeli działacze jakiejś partii widzą, że w mieście dzieje się źle chcą coś robić w praktyce ich działania są sabotowane. Ponadto w tych partiach są ludzie którzy mają korzyści z istnienia takiego układu zamkniętego w Gliwicach i to najlepiej widać w PO gdzie pociotki są w spółkach miejskich. W praktyce mają miejsce ruchy pozorne no wicie rozumicie. Albo całkowicie paraliżuje się działania jak to miało miejsce w przypadku radnego Goringa, który gdy było referendum pozbawił na jakiś czas środka przekazu medialnego referendystów. Nie wspominając już o niejakim Buzku, który w nagrodę otrzymał posadkę przy teatrze miejskim.

    W takiej sytuacji obowiązkiem państwa jest interwencja choćby nawet poprzez wprowadzenie kadencyjności.

    Skoro w Gliwicach jest tak w porządku wszystko to Frankiewicz i jego klika nie powinni niczego obawiać. Frankiewicz może spokojnie odejść.

    A może jednak jest inaczej. Zarówno klika jak i sam Frankiewicz boją się, że po wprowadzeniu kadencyjności oligarcha będzie musiał zrezygnować z funkcji prezydenta miasta. Nie mają żadnego kandydata na jego miejsce a nie ma pewności, że manewr jaki zastosował w czasie wyborów samorządowych 2014 roku w Katowicach Uszok powiedzie się w Gliwicach.

    Niewiadomą pozostanie kto będzie jego następcą. Niewiadomą również jest czy ten następca nie zechchce sporządzić audytu a przy tej okazji mogą wyjść na jaw różne rzeczy.

    Ponadto ci wszyscy którzy do tej pory milczeli a coś wiedzą mogą chcieć się przysłużyć nowej władzy i mogą zacząć mówić.

    Cokolwiek można powiedzieć o PIS to wprowadzenie kadencyjności będzie dla tej partii prawdziwym testem. Jeżeli chcą na poważnie zmieniać Polskę, przywrócić właściwe funkcjonowanie samorządu to wprowadzą kadencyjność bez żadnych wyjątków o czym pisał przedmówca.

    • … Drogi Panie chyba sie nie zrozumieliśmy. Gra się po to, żeby wygrać – jeśli sie wygrywa stale, to się jest dobrym graczem albo znakomitym nawet. Jedynym kryterium oceny jest wynik gry – tylko wynik, prosze Pana, tylko wynik. Wszystko pozostałe jest gówno warte. Prezydent Frankiewicz wygrywał stale i to świadczy o skutecznosci jego gry. Oceny jego prezydencji to zupełnie inna sprawa i ona mnie nie interesuje a nawet mi zwisa już. Mnie interesuje psychologia tej gry i nic więcej. Wprowadzenie kadencyjnosci to lekceważenie wyborców, bo zakłada, że wyborca nie potrafi racjonalnie zachować sie podczas wyborów (co może i jest prawdą – ale to z kolei inne już zagadnienie): po pierwsze, ze nie potrafi wystawić poważnego gracza jako kontrkandydata, a po drugie, że nie potrafi skutecznie wybrać. Gliwice liczą bodaj 170 tys mieszkańców, w tym iluś tam tzw. "inteligentów", wszystko jedno czy technicznych czy jakichś innych. Jeśli zatem ten motłoch, z tych czy innych powodów, ma wyborczy uwiąd starczy, to przecie nie wina Frankiewicza, który potrafi uruchomić swój elektorat. Pisałem już o tym wczesniej (bodaj "wielki szu") tu na InfoPosterze. Ponieważ tzw opozycja (w stosunku do Frankiewicza) jest bezsilna jak nawalony parobek, to przegrywa i przegrywałaby nadal. Przegrywa bo jest intelektualną a pewnie i społeczną nędzą, bo jej sie nawet pierdnąć nie chce, żeby cos zmienić, bo tylko narzekać na forach potrafi, tylko narzekać. I tej nędzy trzeba oczywiscie pomóc, tą kadencyjnoscią właśnie, a nie zmusić do efektywnego uczestnictwa w wyborach i wybrania "właściwego" kandydata. Co do PIS-u, to ja nie wierzę absolutnie w ich "własciwe funkcjonowanie samorządu", dla społeczeństwa oczywiście. Taki naiwny, to ja nie jestem. Nawiasem mówiąc, tzw. "opozycji" tez nie wierzę, bo to trup. Pis chce zmienić Polskę dla swoich i tylko swoich potrzeb – PIS chce nowego PRL ale PIS-owskiego tym razem i to właśnie PRL jest wzorem dla PIS-u i absolutnie wszystko robi by III RP (czy w którąś tam) własnie w PRL przekształcić. Zjem swoje papucie jesli tak nie jest. Kadencyjność natomiast PIS wprowadzi tylko tam, gdzie mu sie to opłaci, a jak mu sie przestanie opłacać to ją zlikwiduje, pod dowolnym pretekstem, czyli jak zawsze. PIS to zrewitalizowana PZPR, lecz z małym jeszcze doświadczeniem, ale oni się szybko uczą i bardzo szybko nabieraja odpowiedniego doświadczenia. I to tyle by było.

      • Frankiewicz dziś mówi, że śląskie samorządy od ponaddwudziestu lat aktywnie walczą ze smogiem. 

        od pięciu lat jest zobowiązany do wszelkich działań zwalczających zatruwanie powietrza. co w tym czasie zrobił Frankiewicz? w tym roku zwiększył dotację do zmiany pieców z DWÓCH tysięcy złotych, do CZTERECH tysięcy złotych. serio. wiele miast takie dotacje określa w kwocie DWUDZIESTU TYSIĘCY złotych. i nie są to miasta z drugim w województwie budżetem, tylko jakiejś gminy, z których "zasobni gliwiczanie" zwylki się nabijać.

        to przykład. można na nim zmieść patologie Frankiewicza i jego samego uczynić nigdy nie wybieralnym patronem placu, ulicy, ronda? możnaby, gdyby… no właśnie, gdyby chłopstwu chciało przestać odgrywać role dublerów w serialu Dynastia, gdyby jak Kargule bez wstydu i zachamowań wyszli w sukmanach. 

        niestety, Pawlak rządzi. i jakie to jest aktualne: sprawiedliwość ponad prawem. Polska. uciekajmy!

        • … dokładnie tak. Ale to przecież nie koniec niedociągnięć, czy też wpadek tej prezydencji – można je bowiem mnożyć w nieskończoność i całe ich strony wymieniać. I wszyscy je znają i wszyscy je wymieniają, i tak od lat 20-tu, i pewnie przez kolejne lat 20 tak by sie dzialo. O tym, że od dawna kres tej prezydencji winien nastapić wie każdy gliwicki wróbelek, każdy piesek obsrajduszek, nie mówiąc oczywiście o "światłych elitach", dziesiątkach "diszkutantów", medrców przeróżnych czy szamanach marki wszelakiej. I co ? – i gówno, jak to już wcześniej ująłem. Bo wiedzieć to jedno a zrobić coś, a do tego rozsądnego, to drugie. To miasto cierpi na uwiąd starczy i porażone jest tym wirusem, o którym kiedyś tam wcześniej pisałem – to wirus niemocy. Ten wirus nieuleczalny jest i żadna tam kadencyjność nic nie pomoże, bo jednego papucia zastąpią innym papuciem i wysoce prwdopodobnym jest, że gorszym, a jeżli w tym "wiodąca partia narodu" maczać paluchy będzie, to mam tego pewność. Jak ktoś do basenu bez wody z trampoliny skacze to sobie ryj obić musi i niewiele mu pomoże mokra szmata na dnie rozwinięta. Kadencyjnośc taką szmatą jest, choć przecie ideowo słuszną. Nie ma sensu gadać, gdzie obecny Prezydent dał dupy bo szkoda na to czasu. Wymiana konieczną jest i to wiedzą nawet nienarodzone jeszcze dzieci. Ale żeby to farsą się nie skończyło (ta gra wyborcza jak ją nazywam), to potrzebny jest "odpowiedni kandydat" czyli "gracz poważny" oraz wyborcza aktywność mieszkańców tego "miasta przyszlości". To tyle i aż tyle. Kadencyjność nie może być śluzą na pomyje – to przecież jasne. Mnie osobiście zwisa to już i powiewa, a i bicie łbem o beton przestalo mnie już bawić, wolę sie pośmiać … czas na nowy ubaw, oby nie po pachy … 

          • To miasto cierpi na uwiąd starczy i porażone jest tym wirusem, o którym kiedyś tam wcześniej pisałem – to wirus niemocy. Ten wirus nieuleczalny jest i żadna tam kadencyjność nic nie pomoże, bo jednego papucia zastąpią innym papuciem i wysoce prwdopodobnym jest, że gorszym, a jeżli w tym "wiodąca partia narodu" maczać paluchy będzie, to mam tego pewność. Jak ktoś do basenu bez wody z trampoliny skacze to sobie ryj obić musi i niewiele mu pomoże mokra szmata na dnie rozwinięta. Kadencyjnośc taką szmatą jest, choć przecie ideowo słuszną.

             Opa czytając kolejne pierdoły czy inne dyrdymały w twoim chińskim wątku odnoszę wrażenie, ze uwiąd starczy ogarnął Ciebie, na pewno nie to upokorzone miasto przez wiadomych nieudaczników, niestety.
            Miasto to mieszkańcy, a dlaczego większość z nich nie chodzi wybierać??
            Bo wszyscy oni wiedzą, że w państwie teoretycznym, wygrywa ten kto liczy glosy. w naszym mieścinie nie trudno było od wielu lat przewidzieć wcześniej, kto się załapie do koryta i jak dobrze wiesz, że jakiś większych niespodzianek nie było. A więc, nie rozumiem dlaczego przemilczasz istotne fakty i zanudzasz nas  twoim ulubionym jednostronnym politycznym ględzeniem.
            Kadencyjność w obecnych patologicznych samorządach stała się koniecznością, ale żeby jej wprowadzenie się udało należy przeprowadzić audyt z ostatnich wyborów samorządowych chyba z 2014 r.
            Ja chciałbym się dowiedzieć na przykład, dlaczego p. D.Jezierski mając sporo zwolenników w wyborach na prezydenta, nie znalazł się w R.M.?
            Może jego zwolennicy z rozczarowania ekspresowo wyemigrowali?;)

            Chciałbym ci przypomnieć o aferach typu "fortuna za grosze, inne afery gruntowe", Kontrole NIKu, przekręty w spółkach, które DJ sporo zdrowia kosztowały, wszystko na dzisiaj pozamiatane;)

            Wydaje mi się, że powodem twojego panicznego strachu przed kadencyjnością w Gliwicach jest postępująca skleroza i tyle:)
            Wiesz co mi się ostatnio przyśniło?
            że DJ w 2018 r. wystartował ponownie wyborach prezydenckich i wygrał je zdecydowanie przy wsparciu pisiorów. Do takiego sukcesu nic Mu nie brakuje: jest apolityczny, zahartowany w bojach z gliwicką  patologią  , ma w tym temacie olbrzymią  wiedzę nie brakuje Mu zdecydowania itp.

            Jest człowiekiem wartościowymi uczciwym dlatego myślę, że dobrze przysłużyłby się dla Gliwic, zamiast na emigracji.

             

             

            • … "rynce opadają" – czytaj Pan ze zrozumieniem albo nie czytaj Pan wcale. "Państwo teoretyczne", "wygrywa ten co liczy glosy" itp, itd, słowem katastrofizm – coś się Pan z tramwajem zderzył, czy na głowę upadł. Co Pan sugerujesz, co Pan pieprzysz – jak masz Pan zastrzeżania do liczenia głosów itp, to dowody i do Prokuratury, a nie masz Pan, to nie dupcz Pan bez sensu. DJ jak zwalczał czy tropił afery, to miał dowody, a Pan masz gówno, a gadasz Pan jak "ta śledcza Gargas" czy jak jej tam. Czerpiesz Pan "wiedzę" z Republiki czy innej Gazety Polskiej, to Pan tylko "katastrofy" widzisz i "brzozy". DJ przegrał bo mial za mało zwolenników – i tyle. Jak będzie miał więcej, to wygra – czego mu osobiście życzę. Wygra, jak więcej tych "wirtualnych mieszkańców" weźmie udział w wyborach, jak nie będa siedzieć na dupach i twierdzić że "to państwo teoretyczne" i się nie da nic  zrobić. Mnie też wkurwia, ze DJ swoje produkcje wystawia za granicą albo poza Gliwicami i że w Gliwicach nie ma dla niego sceny – bardziej wkurwia, niż się to Panu wydaje. Ja nie jestem przeciwnikiem kadencyjności, ja jestem przeciwnikiem PIS-owskiej dywersji, a za taką uważam ten pomysł teraz właśnie, podobnie jak dziesiątki innych ich "pomysłów". Kończę tym dyskusje na ten temat, bo nie ma o czym, a może i z kim …

              • osobiście dawno temu położyłem "lagę" na Gliwice. czasem jeszcze wygląda, że coś mnie to obchodzi, ale prawdę mówiąc, nic. i niechże reasumy, czyli jeszcze osobliwsze wersje Frankiewicza przejmą to gliwickie koryto skarmiania prymitywnych świń. 

                to co od ponad roku robią pisowcy jest umocnieniem, czy osłabieniem Frankiewicza? Gliwice, po dekadzie albo dwóch, rządów ludzi wyznających wartości PiS-owe, będą: lepsze, niż obecne? jeszcze lepsze? czy idealne, choć ciągle walczące o prymat z każdą pustynną wioską, gdzie parę razy dziennie wszyscy porzucają rzeczywistość i klękają do modlitwy. i nie ma, że "muszę dojechać, zaparkować, itp.". trzeba będzie ich determinację przebić własną. a Polacy mają w tym wciąż tlącą się tradycję. właśnie rozpala się gaszona przez dekady komuny i ćwierćwiecza flirtu z eksperymentem europejskim nacjonalistyczna maź. kiedyś wycelowująca pałki i lufy w "niepolaków", a dziś, z braku "obcych", w Polaków, którzy jak tamci wrogowie mazi, chcą swobód i wolności, różnorodności i tęczy. a maź jest jednolita, jak gówno.

              •  Posłuchaj … "rynce opadają" , jeżeli chcesz mnie pouczać o czytaniu ze zrozumieniem, to zaczynaj zawsze przede wszystkim od siebie, kapujesz? Dla większości  mieszkańców nie uczestniczących (również tych, którzy opuścili wiochę na wieki wieków) od lat w gliwickich "wyborach", jest oczywistą  oczywistością, że szarpanie się z tak prymitywnym liczydłem wymyślonym przez lemingów, traci jakikolwiek sens;) Dlatego wprowadzenie kadencyjnosci lewaku jest szansa na obudzenie jeszcze raz wiary u tych zwątpi-onych, że pójście na wybory  ma jakiś sens. Podobnie już było chyba w czerwcu 1989 r. tylko wy popaprańcy wszystko żeście spierdolili, żeby wiecznie się pasać w korytku. Mnie nie dziwi wściekłość tzw, młodych wygłodzonych od roku wilków od Szetino i asystującym im beretom, bo taka reforma,  może spowodować, że dla tych kabareciarzy i ich mediumow, w Gliwicach pozostanie tylko pobliski las. jeżeli go jeszcze Macierewicz nie opanował:)

                 

                "Państwo teoretyczne", "wygrywa ten co liczy glosy" itp, itd, słowem katastrofizm – coś się Pan z tramwajem zderzył, czy na głowę upadł. Co Pan sugerujesz, co Pan pieprzysz – jak masz Pan zastrzeżania do liczenia głosów itp, to dowody i do Prokuratury, a nie masz Pan, to nie dupcz Pan bez sensu. DJ jak zwalczał czy tropił afery, to miał dowody, a Pan masz gówno, a gadasz Pan jak "ta śledcza Gargas" czy jak jej tam.  

                 Opa to ja mam z dowodami latać do prokuratury? I co z tego, że DJ miał dowody? nie czytałeś, jak prokuratura go olała, a "gliwickie święte krowy" nadal mają  się w tej wiosce całkiem dobrze? Mam wrażenie, ze jeśli pozostało ci jeszcze coś w głowie, to jest już zlasowane, albo tramwaj, który tutaj wywołałeś resztę w niej staranował;) Jak już wcześniej powiedziałem AUDYT, to jest jedyna prawnia droga do prokuratury,jarzysz?

                Ja nie jestem przeciwnikiem kadencyjności, ja jestem przeciwnikiem PIS-owskiej dywersji, a za taką uważam ten pomysł teraz właśnie, podobnie jak dziesiątki innych ich "pomysłów". Kończę tym dyskusje na ten temat, bo nie ma o czym, a może i z kim …

                 O czym ty bredzisz chłopie: dywersja? Twoje prymitywne hejtowanie w rytmie znanych medialnych szczuj-ni nazywasz dyskusją? Moja rada: urwij się spod tego gliwickiego rekordowego smogu na dłużej, na drezdeńskie bulwary, to ci na pewno pomoże ochłonąć, czego ci z całego serca życzę;)

          • właśnie przeczytałem, że ŚSM odmówiła emisji na elektronicznych bilbordach płatnych (sic!) komunikatów o syfie w gliwckim "powietrzu" powołując się na dezaprobatę tajemniczych reklamodawców już korzystających z usługi miejskiej spółki, oraz wątpliwości samej ŚSM co do wiarygodności podawanych danych pobieranych bezpośrednio ze stacji pomiaru zanieczyśzczeń mieszczącej się w Gliwicach, przy ul. Mewy. 

            trudno mi to pojąć, bo te dane zbiera instytucja rządowa, do wiadomości publicznej podają je internetowe strony instytucji rządowych, więc zaprzeczanie ich wiarygodności jest… jak to nazwać? 

            do tego mamy do czynienia ze spółką miejską, teoretycznie powołaną przez mieszkańców, faktycznie finansowaną przez miejszkańców i mającą działać na rzecz mieszkańców. tymczasem jej szef, Mariusz Kopel, twierdzi, że jego klienci nie życzą sobie pokazywania prawdziwych treści pomiędzy ich reklamami!!! wyczuwasz jaki jest wydźwięk tego oświadczenia prezesa spółki miejskiej, który tradycyjnie nie ma dokumentów, które by poświadczały jego słowa? już sam tekst w Gazecie okrasza zdjęcie budowanego jeszcze budynku, na którym już wisi ekran wyświetlający reklamy ludzi sukcesu, jak Piast Gliwice, którzy mówią z nich do ludu prawdę, samą prawdę i tylko prawdę. 

            nie znam przypadku, kiedy firma negocjuje z klientami, który się nadaje, a którego z nowych powinna wykluczyć…. co ja pierdolę! przecież piszę o miejskiej spółce, która ma działać dla wszystkich podatników, a nie tylko dla komercyjnych klientów! 

            a GAS – stowarzyszenie Gliwicki Alarm Smogowy – chciał nawej płacić ŚSM za nadawanie komunikatów! to jest TOTALNA ABERRACJA! ŚSM ma obowiązek takie informacje publikować od dawna z własnej woli i nie pierdolić, że jakiekolwiek pieniądze za to się jej należą!

            ja mam silną niewiarę w skuteczność reklam wizualnych ŚSM, ale niech ktoś mi wyjaśni, co im szkodzi, np. co godzinę wyświetlać komunikat o tym, że 80% powietrza w Gliwicach to toksyny groźne dla zdrowia i życia? a gdyby wyświetlali swoje własne życzenie, że powietrze w Gliwicach jest najczystsze na Świecie… na tzw. "witaczach" na rogatkach, to może zjawiskowo pięknie wyglądać.

            czy ŚSM ma jakieś wiarygodne dane o tym, że ich migawki w ogóle mają wpływ na widza? nie wierzę ani w jedno, ani w drugie. a z tego blisko do wniosku, że ta miejska spółka więcej nas, podatników kosztuje, niż daje nam zysku. ale, ale… nie można zapominac o tym, że wytwory jej działalności w przestrzeni publicznej, robią z ciemnego i brudnego zadupia, prawdziwą wiochę z kompleksem Katowic.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*