Grillowa demokracja

23 komentarze

Stało się jak się stało i jestem ostatnią chyba w tym mieście osobą, która będzie płakać nad rozlanym mlekiem. Wynik wczorajszego referendum w sprawie odwołania Zygmunta Frankiewicza z funkcji prezydenta miasta jest już znany, choć ja sam nie znam jeszcze szczegółowych danych liczbowych. Zygmunt Frankiewicz zdaniem niektórych pozostał prezydentem miasta. Dla mnie rzecz jasna nie, ponieważ tuż przed ciszą wyborczą oświadczył, publicznie, że nim nie jest. Słowa mają swoją wagę, zwłaszcza kiedy pochodzą od osób publicznych. Oświadczenie byłego prezydenta miasta jest dla mnie zatem wiążące. Pozwalam sobie, dla utrwalenia, zaprezentować także obrazek. Nie o tym jednak w tej chwili, choć do gwałcących samą ideę sprawowania władzy publicznej słów jeszcze – i to mocno – wrócę.

Dziś bardziej interesuje mnie coś innego – co Zygmunt Frankiewicz i jego zwolennicy zaproponowali gliwiczanom zamiast referendum? Cóż, wybijały się dwie takie propozycje – grill, lansowany od dawna, proponowany nawet przez samego „wojtka”, oraz piwo, na które proponowali się wybrać organizatorzy akcji „Idziemy na piwo…” na Facebook. Czegoś tu nie rozumiem! To jak to jest, w piękną wrześniową niedzielę miasto, które wszak ma dla obywateli całą moc atrakcji i imprez mogło gliwiczanom zaproponować tylko takie alternatywy? Symptomatyczne! Zapewne jednak nie wszyscy wiedzą o tym, że znaczna część wybranych obywateli podlegała praktycznie obowiązkowej „wywózce” na naprędce zorganizowane na czas referendum imprezy integracyjne spółek miejskich i to z rodzinami. Byli zatem wybrańcy, którym w zamian za oczekiwane apatię, tumiwisizm, indolencję i polityczną ślepotę zaoferowano znacznie więcej niż grilla. A może to tylko plotka, co? Swoją drogą, coś słabo z tym mandatem społecznym, skoro nawet w latyfundiach udzielnych spółkowych książątek nie było się pewnym referendalnych preferencji. Zupełnie inny kontekst ma również grill. Grill i piwo – to według Frankiewicza jest najlepsze dla gliwiczan. Bo jak rozumieć całkowity brak propozycji typu „idźcie do teatru”, „pojedźcie zwiedzać drewniane kościółki”… Ktoś ma wątpliwość? To proszę powiedzieć, dlaczego gazetą, którą wybrał zapewne „wojtek” aby podać treść przeprosin, które referendyści mieli zamieścić w „Dzienniku Zachodnim”, był „Fakt”? Zestawmy tę, niestety rzeczywiście opiniotwórczą prasę z grillem i piwem i otrzymamy opinię Frankiewicza na temat gliwiczan. Wygląda na to, że słuszną, bo nie zawiódł się w kalkulacjach, a publicznie składane tuż przed referendum deklaracje typu „idę na grilla”, były już wręcz żałosne, będąc prawdziwym znakiem rozpoznawczym „frankistów”.

Sądzę, że wynik referendum dla  samego Frankiewicza jest zaskoczeniem. Bał się jak nigdy i świadczą o tym objawy prawdziwej paniki, żenująca i przynosząca mu wstyd gazetka Kubita, internetowy apel pozbawiający go resztek praw do mandatu sprawowanego w imieniu wszystkich gliwiczan. Wszystko to dowodziło najlepiej, że sam już nie wierzy w mandat, o którym tak chętnie mówi. Cały wysiłek włożył nie w zachęcenie do poparcia, ale w zniechęcenie mieszkańców i wypaczenie tym samym głównej zasady demokracji. Prawda jest bowiem brutalna, przy wystarczającej frekwencji, dziś zbierałby manatki. Zdemoralizował i zepsuł społeczeństwo Gliwic i z tego frekwencyjnego dołka może je wyciągnąć tylko jedno – jeśli za rok, dwa, może cztery, będziemy rzeczywiście spłacać długi za Podium, a widmo likwidacji Strefy zacznie nam zaglądać w okna, nagle może się okazać, że gliwiczanom braknie na grilla lub na piwo. I wtedy ruszą! Będziemy mieli pierwsze wielkie święto ustanowionej przy okazji tego referendum grillowej demokracji.

Dariusz Jezierski

23 Comments on "Grillowa demokracja"

  1. Prosze nie pisać,że przez wydarzenia na wydarzenia publiczne ludzie nie poszli na referendum bo jak ktoś chciał to poszedł, gdzieś tam Pan napisał ze NIC z tego nie ma, no litosci kto robi coś za darmo, nie mam nic do Pana a ni Prezydenta Frankiewicza, tylko czy tak ciężko znieść ból przegranej, tak cieżko było znieść wygrana w wyborach w 2010 roku?, wiadomym nie od dziś jest to że ludzka natura jest taka jaka jest, i bardzo cieżko coś zmienić
    Pozdrawiam

  2. „Prawda jest bowiem brutalna, przy wystarczającej frekwencji, dziś zbierałby manatki.” Lol, przy wystarczającej frekwencji tj. gdyby do urn chciało się iść zwolennikom Frankiewicza, wynik byłby miażdżący do referendystów. Gazeta.pl podała nieoficjalnie ok. 8 tys głosów za odwołaniem prezydenta. Biorąc pod uwagę mobilizację jego przeciwników można spokojnie założyć, że właśnie tylu w jest ich w mieście. 8 na 150 uprawnionych. Teraz niech referendyści niech sami sobie odpowiedzą, dlaczego mają żenująco niskie poparcie na poziomie 5%. Oczywiście będziecie manipulować liczbami i powiecie, że wśród głosujących odwołania Frankiewicza chciało 80%.

  3. I mógłby Pan sobie darować określenia typu grillowa demokracja. Pójście na wybory to nie obowiązek, a przywilej obywatela, o czym zdaje się mówi ustawa. To referendum to de facto wyraźny obraz braku poparcia dla Was, referendystów.

  4. Moim zdaniem powinniście się odwołać do sądu w końcu widać, że łamali prawo. Poza tym trzeba przygotować sie na dłuższą walkę i przełamać blokadę informacyjną.

  5. Nie udało się. Kolejny raz, choć wydaje mi się, że akcja informacyjna była zdecydowanie lepiej przeprowadzona niż 3 lata temu.
    Czytałam artykuł Rafała A. Ziemkiewicza „Lider na brudne czasy”. Zacytuję kilka fragmentów- proszę nazwisko Donalda Tuska zmienić na wciąż urzędującego prezydenta, Polacy na gliwiczan i chyba wszystko jasne

    …Donald Tusk przypomina bohatera jednej z bajek Lema, który był tym silniejszy, im więcej i mocniejszych spadało nań ciosów. Z tą różnicą, że premiera zdają się wzmacniać afery i kłamstwa…

    …Powiedzieć, że popularność Tuska jest popularnością mniejszego zła, że Tusk może być jakikolwiek i zawodzić na każdym polu, ale i tak większość wyborców woli go(…) to truizm…

    …Dopóki opozycja nie zrozumie przyczyn jego popularności, dopóki będzie marnowała siły na kolejne próby zdemaskowania Tuska, wierząc, ze ujawnienie porażającej wiedzy sprawi, iż Polakom spadną klapki z oczu. I za każdym razem będzie przeżywała to samo rozczarowanie, bo polacy wcale nie mają na oczach żadnych klapek…

    …Oczywiście Polacy nie śledzą dokładnie politycznych wydarzeń, ale generalnie widzą Tuska talim, jakim on jest- jako cwanego krętacza, niemającego wizji sięgajacej dalej niż trzymanie się własnego stołka, ciągnącego za sobą sitwę pomniejszych cwaniaków i załatwiaczy…

    … czy to znaczy, że Polacy chcą, żeby rządzili nimi oszuści, lubią by ich okłamywano i nimi poniewierano?nie-tylko na swój sposób, uwarunkowany historią najnowszą naszego kraju(…)Polacy są zmiażdżeni i rozjechani przez historię…

    … socjologiczne okreslenie obrazujące to zjawisko to cwany niewolnik- nauczony, że nie należy na nikogo liczyć, nikomu ufać(…) najlepiej założyć, że wszyscy są świniami i oszustami, stąd lepsza świnia zdemaskowana niż kryjąca się pod maską prawości- i skupić się na tm, by „swoje ucapić”

    Po prostu żal.

  6. Stosunek Włożonego wysiłku ,żeby mieszkańcy nie poszli na referendum, a uzyskanych efektów mówi jedno:
    „Jest dla niego coraz gorzej” i jest to ocena bardzo obiektywna , kogoś kto stoi z boku polityki.
    Co może taki ktoś poradzić ? : „szukaj miejsca w Brukseli i tam zrób coś dla Gliwic i regionu”
    Tu będzie coraz TRUDNIEJ.

  7. Czy Pan wie co pisze? Prawem każdego z nas jest wzięcie udziału bądź nie w mechanizmach demokracji, a nie chodzenie z przymusu. Po drugie – upadek strefy to absolutna bzdura. Po trzecie, znów Wam udowodniono, że nie macie racji. Zastanawiam się czy 4 referendum zrobicie by się znów o tym przekonać? Po czwarte, jeżeli coś jest plotką to chyba nie warto rozpowszechniać, bo znów ktoś Was pozwie i przegracie po raz kolejny, a poza tym moralnie – plotki są naganne.

    I żałosne jest to jak ciągle próbujecie przekuć każdą porażkę w winę prezydenta, tych co nie poszli, a nie spojrzycie na siebie Bo może warto zerknąc w lustro i się przyznać, że nie ma się racji, przeprosić i jeżeli się wciąż chce coś robić to zmienić metody.

    P.S. Wolę spłacac długa za podium, które jest inwestycją, niż płacić za kolejne referendum.

  8. A już liczyłem na bicie się w piersi. Trudno, nigdy Pan nie zmądrzeje. Życzę więcej szczęścia w życiu niż w polityce

  9. Frankiewicz przegral z kretesem! Dostal zaledwie 15% poparcia!
    Prog frekwencyjny jest tu w tym przypadku nieistotny. On zostal przez kogos sztucznie wymyslony i rownie dobrze mogl byc 1%. jak i 90%. Faktem jest, ze gliwiczanie nie chca Frankiewicza i nie ma on moralnego prawa rzadzic tym miastem.
    Nie pomoglo mu nawet pospolite ruszenie jego poplecznikow, ktorzy oddali na niego 15% glosow.

  10. W dwoch punktach Frankiewicz przegral rakze formalnie, na Barlickiego i Mickiewicza. Pelny zestaw wynokow szczegolowych jest na stronie PKW.

  11. Idiokracja pachnąca czosnkiem, cebulą i tanią kiełbasą podlana tanim piwem. Naród wybrał.

    • Jesteś żenujący.Myliłem również co do pana Jezierskiego.

      • Odmawiasz nam prawa do rozczarowania niskim poziomem świadomości naszych ziomków? Nie lamentuj, przyjdzie na to czas, kiedy prezydenta będzie wybierać setka bezdomnych, którzy w lokalach wyborczych znaleźli się w celu się ogrzania i uniknięcia przemoczenia.

  12. zupełnie nie rozumiem osób które nie poszły oddać głosu, obojętne czy za czy przeciw … bo się nie chciało … bo ktoś mi wciska kit że Gliwice z roku na rok pięknieją, że się rozwijają ? po prostu cud nad Kłodnicą …
    i może Ci co tak najgłośniej krzyczą „oddać te 300 tyś” zainteresują się bardziej polityką Gliwic, niech obejrzą sesje RM szczególnie te od listopada 2011 i sami wyciągną wnioski i nie dają się sobą manipulować

  13. Czy referendum mogło zakończyć się sukcesem?
    Raczej nie. Nie było dla silnego poparcia przekonujących przesłanek. Frankiewicz i radni z jego koalicji zostali silnie skrępowani przez majcą większość opozycję w Radzie Miejskiej i dzięki temu nie może niczego szkodliwego zdziałać, bez jej zgody. A Rada Miasta na niewiele mu pozwala. Z roku na rok ogranicza jego możliwości. Dlatego nie wyskoczył z czymś takim jak pamiętna likwidacja tramwaju, która poderwała rozgniewane miasto.
    Tegoroczne referendum, mimo chyba silniejszej kampanii niż w 2009 roku, kiedy odwoływano też radę miejską, mimo że poparli je politycy wszystkich partii, a opozycyjni radni apelowali do mieszkańców o udział, mimo wskaznia kandydatów OKR na ew. prezydentów miasta i mimo wielkiemu zaangazowaniu wielu ludzi znów niestety było nieskuteczne. Przypuszczanie jego termin (połowa września) zmniejszył znacznie frekwencję, bo wielu mieszkańców jest na wczasach, w sanatoriach. Nie przyjechali jeszcze studenci z wakacji. Z pewnością komisarz nieprzypadkiem taki wyznaczył. Ale termin ten miał pewien walor – w Bytomiu w tym samym dniu wybierano prezydenta i radę miejską, co spowodowało, że przy okazji ich wyborów, w mediach regionalnych mówiono też o referendum. Z lokalnych tylko gazeta miejska informowała o referendum, Nowiny Gliwickie tym razem były wyraźnie za Frankiewiczem, gazeta.pl dopiero pod koniec dnia, gdy już było wiadomo, że frekwencja niska, zamieściły komunikat. To jest kompromitacja dziennikarstwa. Frankiewicz miał w tegorocznym referendum (podobnie jak w 2009) olbrzymie wsparcie stronniczych mediów, które powinny służyć wszystkim, a być przynajmniej obiektywne. Oczywiście można wyliczać szereg przyczyn niepowodzenia referendystów.
    Co dało referendum?
    Jeszcze bardziej obnażyło słabość Frankiewicza wobec układu towarzysko-biznesowego, który sam przez lata tworzył. Tym razem z referendystami walczył właśnie ten ów pasorzytujący na mieszkańcach układ. Referendyści zdekonspirowali go również, odsłonili nieco jego mechanizmy, oraz obnażyli nienasyconą pazerność ludzi układu, którego fanatycznym narzędziem był żałosny „wojtek”. Frankiewiczowi pozostała lokalna drobnica składająca się z prowincjonalnych cwaniaczków. Nie ma i nie będzie już miał poparcia najważniejszych sił politycznych, a więc będzie łatwy do pokonania w najbliższych wyborach. Do tego czasu jeszcze nie raz się skompromituje.

    • Nie zapominajmy tutaj o zdradzie PO która niby to poparła refenderystów a w praktyce zrobiła wszystko posyłając Buzka i Steinhoffa, żeby oligarcha wygrał.

      • Tych panów wysłało inne bractwo :))

        • Żadne inne bractwo taki sam manewr jak w 2009 i 2010 a w tym ostatnim przypadku sabotowali własną kampanię, żeby broń boże prezydentem nie został członek partii PIS i SLD.

          • Pleciesz bez sensu. Z Frankiewiczem może wygrać tylko kandydat tej partii, która ma w mieście największy elektorat. Tą prtią, czy się to komuś podoba czy nie, jest Platforma Obywatelska.
            I nie jest to wiedza, jakiej nie mają politycy PiS i SLD.
            Startują , bo trzeba powalczyć przynajmniej o liczbę własnych radnych, ale dobrze wiedzą, że sami są bez dużych szans. Dlatego teraz bardzo dobrze współpracują z PO przeciw koalicji Frankiewicza.

  14. A moim zdanie poprostu ZNOWU nie jesteście się w stanie pogodzić z porażką…

    • A moim zdaniem wy się boicie.
      Boicie się wszystkiego co nowe.
      Tresowani przez dwie dekady.
      Jezierski z otwartą przyłbicą pod swoim nazwiskiem palcem wam pokazuje gdzie tu brzydko pachnie.
      Co ja mówię brzydko pachnie! Tu smród wali jak koniowi spod ogona.
      Ale wy to wolicie nadal dezodorantem psikać zamiast wymyć.
      Referendum to jeszcze nie wybory.
      A tu w ciągu trzech miesięcy nagle okazałoby się, że Gliwice żyją, mają się dobrze, są jakieś weselsze i milsze bez nadętego Wieczorka, chamowatego znerwicowanego „wojtka” i tego geniusza od druciaków co to juz mu CBA po piętach depcze.
      Tego się baliście?

  15. Powody małej frekwencji bardzo proste: olbrzymia rzesza mieszkańców nie wiedziała o referendum. Jakiekolwiek plakaty, czy ulotki, były natychmiast niszczone przez bojówkarzy ZF-a, nawet podczas ciszy referendalnej. Media miały zakaz informowania. Informacje o referendum pojawiły się w gazetach dopiero dzisiaj. ZF wybrał jak zwykle rozwiązanie siłowe. Tak czy inaczej, poparcie w społeczeństwie ma na poziomie 15%, czyli żadne.
    Ciekawe natomiast z czyich pieniędzy finansowany był tzw. Kurier Gliwicki rozdawany na ulicach i w przychodniach lekarskich? Czyżby Frankiewicz wydał publiczne pieniądze w swojej prywatnej sprawie?

Leave a comment

Your email address will not be published.


*