Grosik w pierogu i sianko na stole – czy nasze Święta są „tradycyjne”?

6 komentarzy

Choć większość z nas stara się organizować Boże Narodzenie zgodnie z tradycją, przekazywaną z pokolenia na pokolenie, nietrudno zauważyć, że z różnych powodów odrzucamy coraz więcej zwyczajów, z dawien dawna towarzyszących temu Świętu. Dziś postaramy się przypomnieć niektóre z nich – być może okażą się inspiracją dla naszych Czytelników. Zachęcamy także do uzupełniania poniższego zestawienia…

Kiedy pierwsza gwiazdka pojawi się na niebie, możemy zasiąść do kolacji. Jak należy to robić? Na samym początku przy stole powinni usiąść najstarsi (symbolizuje to kolejność, w jakiej odchodzimy z tego świata). Możemy usadzić gości także według hierarchii – dawniej to właśnie gospodarz domu rozpoczynał wieczerzę. Ile osób powinno zasiąść przy stole? Ważne jest, aby liczba gości była parzysta. W przeciwnym razie osobę, która nie ma „pary” może spotkać nieszczęście. Dawniej wystrzegano się szczególnie liczby 13 (na Ostatnią Wieczerzę jako trzynasty przybył Judasz).

Gospodyni powinna pamiętać o pozostawieniu przy stole pustego nakrycia, które jest symbolicznym zadośćuczynieniem za to, że Maria i Józef nie zostali przyjęci do żadnego z domów.

Opłatek, którym dzielimy się w Wigilię, nawiązuje do chleba biblijnego, z którym utożsamił się Chrystus. Symbolizuje także pojednanie i przebaczenie.

Zapytani o to, ile potraw powinno znaleźć się na świątecznym stole, dziś bez żadnych wątpliwości odpowiemy: dwanaście. Dawniej jednak sprawa nie była tak oczywista. Przede wszystkim zwracano uwagę na to, że liczba dań powinna być… nieparzysta. Ilość miała także odpowiadać jakiemuś porządkowi – siedmiu dniom tygodnia lub dziewięciu chórom anielskim. W szczególnych przypadkach potraw było właśnie dwanaście (jak dwunastu apostołów) – w tej formie tradycja przetrwała do dzisiaj.

Same dania również nie są wybierane w sposób przypadkowy. Ryba w dawnych czasach była symbolem chrześcijaństwa i chrztu, ziarna zbóż ofiarowywano jako dar dla błąkających się dusz, kapusta miała chronić od złego, grzyby zapewniały dobrobyt, miód – długie życie, natomiast owoce symbolizowały płodność.

Warto pamiętać, że jeśli do portfela włożymy łuskę karpia, w nadchodzącym roku nie zabraknie nam pieniędzy.

W wielu domach jedząc świąteczne pierogi należy być ostrożnym – w jednym z nich może się bowiem znajdować grosik. I choć sam moment jego odnalezienia często okazuje się dość nieprzyjemny, dla osoby, która na niego trafi, następny rok będzie bardzo szczęśliwy.

Podczas Wigilii należy skosztować każdej potrawy, aby w przyszłym roku niczego nam nie zabrakło.

Na świątecznym stole znajdują się nie tylko potrawy… Pod białym obrusem w wielu domach układa się również sianko. Zwyczaj ten wywodzi się z czasów przedchrześcijańskich. W ten sposób ludzie składali ofiarę Ziemiennikowi, panującemu nad nieużytkami rolnymi, stepami i opustoszałą ziemią. Dziś sianko uważane jest za symbol miejsca, w którym przyszedł na świat Jezus.

Trudno wyobrazić sobie Święta bez choinki. Dawniej zdobycie drzewka było postrzegane jako kradzież obrzędowa – gospodarz w Wigilię udawał się do lasu, aby przynieść do domu fragment innego, dzikiego świata. Miało to zapewnić domownikom szczęście.

Warto pamiętać, że bardzo istotne jest czym zdobimy naszą choinkę. Gwiazdka, poza oczywistym nawiązaniem do gwiazdy betlejemskiej, ma ułatwić powrót do domu z dalekich stron. Łańcuch przypomina o zniewoleniu grzechem, natomiast lampki symbolizują Chrystusa, którego nauka okazała się światłem, przyniesionym poganom. Dziś mniej już popularne jabłka nawiązują do owocu, którym kuszono Adama i Ewę. Dzwonki oznaczają dobre wiadomości, natomiast aniołki mają opiekować się domownikami.

Zwyczaj wieszania jemioły najprawdopodobniej przywędrował do nas z Anglii, gdzie gałązki miały pomagać w pojednaniu skłóconych osób. Mały pęczek jemioły powinniśmy przechować aż do kolejnych Świąt.

Jeśli wspominamy o choince, nie możemy zapominać również o znajdujących się pod nią prezentach. Bez wątpienia wszystkie dzieci (i nie tylko) uwielbiają tę tradycję. Kto jednak przynosi świąteczne prezenty? Wielu uważa, że jest to Święty Mikołaj. Na Górnym Śląsku domy odwiedza Dzieciątko, na terenie dawnej Galicji – Aniołek, w Wielkopolsce, na Pomorzu oraz Kujawach jest to Gwiazdor, natomiast w niektórych zakątkach Kresów Wschodnich – Dziadek Mróz.

Bardzo ciekawe są także wróżby wigilijne. Okres Bożego Narodzenia często traktowany był jako najlepszy czas na zapewnienie sobie szczęścia w nadchodzącym roku. Przede wszystkim należało pilnować, aby wszystkie dzieci były grzeczne – zapewniało to ich posłuszeństwo aż do kolejnych Świąt. Na sznurach nie powinno się zostawiać prania, ponieważ wszystkie problemy wrócą do nas w nowym roku. Kilka źdźbeł siana w każdym pokoju miało zapewnić powodzenie finansowe, natomiast zaproszenie do wigilijnego stołu obcego mężczyzny przynosiło szczęście. Osobę, której udało się zabrać jakąś rzecz swojemu sąsiadowi (a on tego nie zauważył), w przyszłości czekało dostatnie życie.

Magdalena Jezierska

6 Comments on "Grosik w pierogu i sianko na stole – czy nasze Święta są „tradycyjne”?"

  1. GOGOL PRZEJAZDEM | 21 grudnia 2012 at 11:55 am | Odpowiedz

    Ja tym razem na serio, mało TRADYCYJNIE
    Ne wiem, ale mi się wydaje ,że wszystkie te TRADYCJE są …”diabła warte”
    Weźmy na ten przykład mięso.
    Jeszcze jako dziecko, jadłem mięso i kiedyś tam w Wigilię niecierpliwie trochę „skubnąłem” wiedząc ,że to nie wolno, bo tak każe „TRADYCJA” i będę miał grzech. Biskupi to potwierdzali – na serio tak było. A ja wtedy w nocy nie spałem, bo śnił mi się kamień piekielny. Moi rówieśnicy- i nie tylko – na zachodzie Europy objadali się mięsiwem ,bo im było wolno i piekło za to nie groziło. Potem w „ramach unijnej unifikacji” u nas te obostrzenia przestały istnieć. A w tego samego Boga wierzymy…
    To ja się pytam: pójdę do tego będąc już w UNII, ?
    Po co jest TRADYCJA?
    Tak sobie myślę:
    Dawniej, np. biskupi chcieli jakoś podkreślić rangę różnych świąt –bardzo ważnych uważam- to kazali np. wcześniej pościć , potem jeść do syta i dawać sobie np. prezenty.
    I udało się ludzie to sobie cenią.
    Ale,
    Kościół tu wpada w swoje własne sidła.
    Natura ludzka chętnie „kupuje” co dobre (prezenty, obfite jedzenie, tradycyjne potrawy), ale kto pości, żyje zgodnie na co dzień .Stara się żyć bez grzechu…?
    Do kitu z taką odświętną TRADYCJĄ !
    Jak zaraz po, zacznie się znowu piekło.
    W ten dzień nawet ateiści przestrzegają tej tradycji , bo to dobre , smaczne i jeszcze prezent można dostać… (nic nie mam przeciw ateistom, żeby było jasne) .
    A przy okazji, w TV połamią się TRADYCYJNIE opłatkiem- bo to robi dobre wrażenie na wyborcach.
    Teraz biskupi to próbują odkręcać stawiając – i słusznie- na przeżycia duchowe !
    I nie chodzi mi tu bynajmniej o ingerencję w program TV.
    Nawrzucać do „basa „ koniecznie karpia i coś tam jeszcze, a jakże w zgodzie z tradycją i obowiązkowy krawat- jako prezent – bo to prawie TRADYCJA.
    Jest „STRASZNIE” miło będzie ,brat z którym kłócimy się cały rok , przyjedzie. Nawet ciocia „plocia”,
    której chętnie bym urwał język- ogólnie jest fajnie , TRADYCYJNIE – jeden dzień w roku.
    Po co jest TRADYCJA ?
    Albo Komunia Św. Gdzie u dziecka duchowość tego wydarzenia?
    Co się liczy prezenty ,kłady ,laptopy ?
    I tu Kościół wpadł we własne sidła. Słusznie chcąc nadać rangę temu wydarzeniu „powołał” prezenty i obfity stół . A ludzie jak to ludzie zaszaleli , kupili jak na targu ,to co im pasi i teraz to trzeba odkręcać. Bo torby ciężkie , a droga do CELU daleka.
    W TV dominuje Makłowicz, Okrasa, wiecznie żywy karp i „Kevin sam w domu”, materializm.
    TRADYCYJNIE zresztą.
    Kończę ten tekst , bo idę robić uszka.
    TRADYCYJNE …

  2. … a jednak … mimo pewnej ironii Gogol poszedł "uszka robić" i to tradycyjne … jest zatem wszystko, "jak Pan Bóg przykazał" – no może prawie wszystko. "Wilijo" to "ciężki dzień był", głównie dla bajtli – też nim kiedyś byłem, choć dziś wydaje się to prawie nieprawdopodobne. Dziadek (Opa) zawsze prawił : "We Wilijo, to synek dej pozór, cobyś w rzyć nie nachytoł. Jak we Wilijo nachytosz to bez cołki rok chytoł bydziesz". Pmietam te slowa, jakby to wczoraj było, a nie lat temu … szkoda gadać … Ale jak tu nie nachytać, jak nie nachytać, gdy wszystko w tyn dzień sprzyjało "chytaniu". Do starzyków w tyn dzień, już od rana, ludzi kupa przychodziła, bo to synowie z żonami i cory z mężami, a wszystko to z bajtlami, a i ujki różne i ciotki – bo Wilijo musiała byc familijno. Kobity w kuchni urzędowały gdzie Oma rządziła. Chopy w pokoju "łozprawiały i diszkutowały" i do kuchni mieli "wstymp verboten". A podczas tego "łozprawiania" z rzadka po "małym sznapsiku" sobie dowali. Bajtle pyntali się po całej chałupie, sznupiąc wszyndzie za maszketami, których po komórkach różnych i na strychu nie brakowło, a że post ścisły był, to za każdy maszket "nachytać" mozna było i się "chytało", a i zmazać się można było, za co tyż "chytanie" pewne. Z kuchni dochodziły zapachy zdradzieckie a rzeczy tam sie działy nieziemsko ciekawe, zwłaszcza na wielkim stole na środku. Podejmowało się "śmiertelne ryzyko" ściągnięcia czegoś z tego stołu, ale nieodmiennie kończyło się to "nachytaniem szmatą" albo przez Omę wyciągnięciem z kuchni "za ucho". "Po coś tam loz" mówiła Oma i na otarcie łez dowała pół orzecha włoskiego, co go w kieszeni fartucha zawsze miała – ale ucho piekło jeszcze długo. "Wkulali ci ? – pytoł sie Opa – ucho potargali ?. A mówiłech nie leź tam" – prawił głaszcząc po głowie i łzy obcierając. I tak … i tak, do kolacyji … maszket – chytanie, maszket – ucho, ucho – orzech … Potym … "erste Sternlein" … opłatek i życzynia … kolacyjne maszkety … i … i "GESCHENKI" pod drzewkiem … i kolendy … i Pasterka … kto by tam spał w "tako noc" …

    … Bóg się rodzi, Moc truchleje … cichutko sączy się z odtwarzacza …

    … Wszystkiego Najlepszego …

    … dla nas dwa talerze, a trzeci dla Gościa …

    … Dzieci i Wnuki daleko …

    … Bóg się rodzi, Moc truchleje …

  3. do polskiej tradycji należy też obrazek w przedpokoju, a na nim stary Żyd z pieniędzmi. jest w niej, tej tradycji, także dumna pamięć Rzeczypospolitej wielu narodów. ale najmocniejszą tradycją jest w zamiarze stylowa, ale w rzeczywistości tandetna i kiczowata fasada nieudanie próbująca przykryć obrzydliwą naturę polskiego buractwa.

  4. Panie Darku, Panu i Pana Rodzinie, wszystkim sympatykom Pana portalu również malkontentów, których przecież i tutaj nie może zabraknąć, życzę radosnych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia, oraz zdrowia, pomyślności w Nowym Roku 2017.
    P.s. cieszmy się wszyscy, że potrafimy w naszej ojczyźnie obchodzić te wspaniałe rodzinne Święto z rożnymi tradycjami szczególnie u nas na Śląsku. Moją  radość kieruję do poniektórych tutaj, którzy popisują się niejednokrotnie tzw. parciem europejskim;)

Leave a comment

Your email address will not be published.


*