Gruziński teatr pośród rudzkich buków

Wojna ze złodziejstwa nie rozgrzesza. "Może nawet w wojnę  grzechy nasze stają się cięższe, bo łatwiej jest grzeszyć, kiedy tyle nienawiści." 

Nieważne czy to wielka wojna, w której mocarstwa walcza o wielkie wpływy, czy mały lokalny konflikt, gdzie sąsiedzi biją się o skrawek ziemi czy autonomię.

''W moim sadzie wojna'' to spektakl, który obrazuje eskalację wewnątrzrodzinnego konfliktu i nie chodzi tu tylko o to , że do sadu zakradł się ktoś obcy, wróg i próbował ukraść, gdy wokół toczy się wojna. Istotniejszy wydaje się spór, jaki rodzi się między trzema synami a ojcem.

Akcja dramatu ''Złodziej'' Wiesława Myśliwskiego rozgrywa się w czasie II wojny światowej. Oparty na tym dramacie spektakl ''W moim sadzie wojna'' w reżyserii Dariusza Jezierskiego to prawdziwie polsko- gruzińska koprodukcja. Sam tytuł, będący pomysłem reżysera doskonale, jeśli nie lepiej od literackiego pierwowzoru oddaje istotę poruszanego w dramacie problemu, kradzież jabłek jest bowiem tylko pretekstem do ukazania narastającego rodzinnego sporu. Jego akcja toczy się w czasie konfliktu zbrojnego w Gruzji, a więc w bardzo bliskiej przeszłości. Czas i miejsce chyba nie są tu bez znaczenia, bo bohaterowie i grający ich gruzińscy aktorzy wciąż maja w pamięci poczucie zagrożenia i odgłosy wybuchających bomb i to z pewnością przekłada się na emocje płynące ze sceny. Przekłada się na tyle mocno, że wystarczy mieć zaledwie nikłe pojęcie o treści dramatu, by nie rozumiejąc słów, zrozumieć jego przesłanie.

A o to nie trudno, bo potijscy aktorzy doskonale wcielili się w swoje role, pokazując narastające z każdą minutą napięcie. Co zrobić ze złapanym na gorącym uczynku złodziejem? Przebaczyć i nakarmić? Wykorzystać? A może zabić? Bo przecież wokół toczy się wojna… Jedynie matka zapadająca w coraz głębszy sen zdaje się być obojętna na problem, który narasta w głowach jej męża i synów.

 Spektakl mieł swoją premierę 15 sierpnia 2014 roku w Teatrze Miejskim w Poti. 24 stycznia 2018 roku mieliśmy okazję zobaczyć tę inscenizację, w wykonaniu tych samych aktorów w rudzkim amfiteatrze Buk. Kto choć raz był w tym miejscu, bez trudu wyobrazi sobie, jak niezwykła oprawę miało to wydarzenie. Należy też wspomnieć tu o minimalistycznej, ale bardzo wyrazistej scenografii Tamri Okhikiani. 

 Pozostaje nam czekać na następne teatralne, a może nie tylko teatralne wydarzenia w tym pięknym, powoli wracającym do życia amfiteatrze. Może stanie się on wkrótce nowym znaczącym miejscem na kulturalnej mapie Śląska. Miejmy nadzieję, że Dariusz Jezierski nie każe nam długo czekać na swoje kolejne spektakle, niekoniecznie w języku polskim…

Aleksandra Ścibich

Autor fotografii: Łukasz Gawin

 

 

1 Comment on "Gruziński teatr pośród rudzkich buków"

  1. Byłem, widziałem, nie zrozumiałem ani jednego słowa, za to zrozumiałem emocje. Do tej pory mam dreszcze myśląc o tym spektaklu, zagranym w nieznanym mi języku, ale znanymi emocjami. Rola zlodzieja  – praktycznie bez słów – genialnie zagrana, podobnie jak rola kobiety. Tak "trzymać" temat to naprawdę mistrzostwo! Jestem pod wielkim wrażeniem i cieszę się, że mogłem uczestniczyć w tym niezykłym wydarzeniu. 

Leave a comment

Your email address will not be published.


*