Gruzja – moje spektakle żyją i… reprezentują Polskę

2 komentarze

Miałem szczęście zrobić w Gruzji dwa spektakle (jak dotąd). Oba całkowicie odmienne, sięgające po zupełnie różny repertuar. Oba zmieniające kanony dotychczasowych realizacji (dotyczy to zwłaszcza „Policji” Mrożka, z całkowicie innym odczytaniem, kompletną zmianą scenicznej konwencji). Zarówno „Policja” jak i „W moim sadzie wojna” (na podstawie dramatu Wiesława Mysliwskiego „Złodziej”) nie tylko wytrzymały konfrontację z gruzińską publicznością, ale wyjechały z Gruzji (oba spektakle pokazano w Mińsku). Ciekawe rzeczy dzieją się też z nimi na Kaukazie. Ponieważ właśnie stoimy u progu dużego teatralnego projektu realizowanego przez dwa teatry partnerskie (polski i gruziński), którego jestem pomysłodawcą i koordynatorem, zdecydowałem się na krótką retrospekcję i podsumowanie tego, co już się zdarzyło.

 

Udany lifting 'Policji”

 

 

POLICJA PLAKAT

Kilkanaście dni przed rozpoczęciem pracy w Teatrze Ahmetelli w Tbilisi (zaprosił mnie dyrektor artystyczny Irakli Gogia) pisałem w tekście „Policja po liftingu” (http://info-poster.eu/policja-po-liftingu-czyli-mrozek-w-tbilisi/):

Zastanowiłem się zatem, czy czasem „Policja” z inaczej rozłożonymi akcentami, nie okaże się nie tylko ciekawsza, ale jak najbardziej rzeczywista. Przy wielokrotnej lekturze tekstu coraz bardziej raziło mnie zakończenie sztuki. Sierżant, który ulegając namowom naczelnika, zgodził się udawać wroga systemu aby ocalić sens istnienia policji w sytuacji, kiedy ostatni więzień zmienił się w gorącego zwolennika Infanta i Regenta, krzyczy: „Niech żyje wolność!” W absurdalnej sytuacji scenicznej, w której pozostali policjanci aresztują się wzajemnie, musiało to brzmieć bardzo optymistycznie, wręcz wyzywająco względem ówczesnej władzy. Wyraźnie widać pewien, wprawdzie skryty w oparach mrożkowego absurdu, ale jednak czytelny optymizm – system musi upaść, wolność zatriumfuje. Policja przestanie być potrzebna… Od tamtego czasu minęło z górą 50 lat. Wiemy, że jest inaczej niż widział, albo może raczej chciał to widzieć Mrożek. Zawsze znajdzie się jakiś system, którego będzie bronić jakaś policja. Wielkim przekłamaniem byłoby ograniczanie takiej jej roli li tylko do systemów opartych na jakiejkolwiek formie dyktatury. Policjanci z zapamiętaniem pałujący protestujących Greków, Hiszpanów, Kanadyjczyków, Białorusinów, Polaków i dziesiątki innych nacji, są najlepszym dowodem, że prawda mocno odbiega od tej, która zdaje się wynikać z „Policji”.

(… „Policja” w Tbilisi będzie bez wąsów i szabel. Scenografia i kostiumy w niczym nie będą przypominać tych ze zdjęcia. Pytania, na które spróbuję wraz z aktorami odpowiedzieć będą dotyczyły spraw jak najbardziej aktualnych. Zniknie optymizm z końca sztuki… Więcej nie napiszę, bo po cóż będzie oglądać? Wierzę w to, że pierwsza sztuka Sławomira Mrożka okaże się wciąż aktualna w sensie dużo głębszym niż w znanych mi inscenizacjach. A jeśli duch teatru sprawi, że mi się to uda, będzie to największy hołd jaki mogę oddać jednemu z wielkich światowego teatru.  

Udało się. Zdecydowanie tak, a ciekawostką tej realizacji był fakt, że równolegle z moją pracą w Teatrze Tumanishvili trwała od kilku miesięcy prezentacja innej, gruzińskiej inscenizacji „Policji”, będąca klasyczną farsą zrealizowaną w myśl zasady „jak Pan Bóg przykazał”. A jednak udało się, spektakl zebrał bardzo dobre recenzje, jego omówienie znalazło się w roczniku „Dzień gruzińskiego teatru” (http://info-poster.eu/uwaga-wszedzie-policja-recenzja-policji-slawomira-mrozka/)

Nowy spektakl Teatru Achmeteli jest jego sukcesem. Eksperymenty, poszukiwania i formowanie nowego teatru zawsze muszą być kontynuowane, takie właśnie było credo artystyczne Sandro Achmeteli i teatr jego imienia powinien za tym credo podążać.

Napisał w nim Lasza Czchartiszwili – dyrektor Centrum Badań Współczesnego Teatru Gruzińskiego.

Rzeczywistość, czyli konfrontacja z widzem, potwierdziła wysokie oceny krytyków. Ku mojej radości. Spektakl został znakomicie przyjęty na gościnnym występie w Mińsku, potwierdza to zamieszczona na portalu teatralnym recenzja Poliny Płatowej: http://info-poster.eu/kiedy-reflektor-i-trup-niestraszne-matematyka-gruzinskiego-spektaklu-recenzja/

 

POL4

 

POL1

 

POL2

 

POL3

Prywatny kontekst realizacji „Policji” – po raz pierwszy premiera spektaklu odbyła się w dniu moich urodzin! (7 grudnia 2013) To wspaniałe przeżycie.

„Policja” pokazywana jest nadal. Podoba się publiczności. Ogromną satysfakcję odczułem jednak, gdy dowiedziałem się, że ten spektakl będzie pokazany na największym na Kaukazie i znaczącym nawet w kontekście europejskim festiwalu teatralnym. Był jedynym spektaklem reprezentującym polską dramaturgię (proszę spojrzeć, w jakim towarzystwie znalazł się Mrożek), reżyserowanym w dodatku przez Polaka. A wisienka na torcie – gwiazdka rekomendacji na „zajawce”.

 

Tbilisi Festiwal

 

Tbilisi Festiwal o spektaklu

 

Wojna, nie tylko w moim sadzie…

 

 

SAD PLAKAT

O tym, że „Policja” będzie pokazywana podczas festiwalu dowiedziałem się już w Poti, realizując spektakl „W moim sadzie wojna” według dramatu Wiesława Myśliwskiego „Złodziej”. Kiedy zadecydowałem, że jednym z najistotniejszych elementów spektaklu będą jabłka (w wielkiej ilości), nawet nie śniła mi się „jabłeczna wojna” z Rosją. Tymczasem w trakcie pracy, urosło to do rangi polsko-gruzińskiego symbolu. Dowodzi tego sesja fotograficzna (http://info-poster.eu/jedli-jablka-by-poprzec-polske/) i wspaniały gest, w którym podczas premierowych pokłonów (15 sierpnia 2014) aktorzy gruzińscy wraz ze mną wgryźli się w soczyste gruzińskie, a przecież wtedy tak bardzo polskie jabłka.

Do Poti przyjechałem na zaproszenie szefostwa. Tengiz Khukhia (dyrektor) oraz David Mgebrishvili (dyrektor artystyczny) obdarzyli mnie swoim zaufaniem widząc rezultaty mojej pracy w Tbilisi. Wybrany dramat Myśliwskiego sprzed 40 lat trzeba było ożywić. Nasz wybitny prozaik stworzył świetne przesłanie, ale potwierdziło się, że jest geniuszem prozy. Należało skondensować treść (sporo skrótów), uczynić ją uniwersalną (w oryginale rzecz działa się podczas II wojny światowej na polskiej wsi, przetłumaczyć na gruziński, a potem „uscenicznić” wraz z aktorami. Znakomity przekład Magdy Nowakowskiej, szlifowany przez nieocenionego Zazę Chanturię, sprowadziłem do nieco ponad 40 minutowego spektaklu. I życie pokazało, że nie mógł on już być dłuższy… Ogromne napięcie aktorów i widzów, skutkowało całkowitym wycieńczeniem tych pierwszych i często łzami drugich. Podkreśliła to wspaniałą scenografią Tamri Okhikiani. O to dokładnie chodziło – o brutalny, skondensowany przekaz na temat wojny, która znowu jest w naszym sadzie i lada chwila zapuka do drzwi domu, tak jak dzieje się to w sztuce. Podstępnie, nagle i niszcząco. Słowa byłej już naczelniczki Wydziału Kultury potijskiego merostwa, skierowane do mnie tuż po premierze, na zawsze pozostaną mi w pamięci. Wzruszona stwierdziła: „Dziękuję! Nie wiem jak to się Panu udało, ale pokazał Pan Gruzję taką, jaka jest naprawdę”. Największa nagroda – sztuka polskiego genialnego pisarza sprzed kilkudziesięciu lat, dzięki niezwykłemu bogactwu teatru potrafi opisać gruzińską rzeczywistość. Ale pytanie… Czy tylko gruzińską?

 

WMSW03

 

WMSW01

 

WMSW02

Rekordowo szybko powstawał spektakl w Poti. Moja białoruska przyjaciółka Katsiaryna Saladukha, miała okazję zobaczyć jedną z ostatnich prób. Stwierdziła, że chce koniecznie pokazać ten spektakl w Mińsku. Tak się też stało, podczas jesiennego Międzynarodowego festiwalu Teatralny Kufer. Efekt? Oddam głos recenzentce, Aleksandrze Tkaczewej:

„W moim sadzie wojna” to modlitwa, pijaństwo, strzelanina. To te „radości”, które są dostępne na polu bitwy. Modlić się, żeby nie umrzeć, wypić i być dalej od koszmarnej rzeczywistości, strzelać żeby się obronić. I czy to w ogóle wojna, na którą trzeba iść z bronią? Może to walka z samym sobą, z niewidocznym wrogiem?

 

WMSW05

 

WMSW04

 

A zatem działa?

Na festiwalu była Tatiana Malinowska-Tyszkiewicz. Po obejrzeniu spektaklu, zaprosiła go na Międzynarodowy Festiwal PRO-CONTRA 2015. A zatem, działa! Czy może być większa radość dla reżysera?

 

W moim sadzie wojna zaproszenie

 

Wiadomo już zatem, że przynajmniej ten spektakl w mojej reżyserii uda się do Polski sprowadzić. A w międzyczasie kolejny rodzynek. Spektakl został zarejestrowany przez gruzińską telewizję i wyemitowany pod koniec grudnia na antenie. Wprowadzał w niego, rozmawiając z dyrektorem Tengizem Khukhia, mój przyjaciel Neron Abuladze, krytyk teatralny i redaktor jednego z teatralnych czasopism w Tbilisi.

 

W moim sadzie wojna w TV-01

 

W moim sadzie wojna w TV-02

 

W moim sadzie wojna w TV-03

 

W moim sadzie wojna w TV-04

 

W moim sadzie wojna w TV-05

 

A teraz stoimy w przededniu podpisania umowy, która może szeroko otworzyć drzwi do teatralnej współpracy i wymiany. Jeśli wszystko się uda, będę mógł powiedzieć, że dwa dotychczasowe wypady na Kaukaz zakończyły się pełnym powodzeniem. Bo w teatrze, jak w życiu – najważniejsza jest ciągłość.

Dariusz Jezierski

2 Comments on "Gruzja – moje spektakle żyją i… reprezentują Polskę"

  1. Gratulacje, panie Dariuszu 🙂

  2. Nie tylko gratuluję, ale i podziwiam talent Pana Jezierskiego.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*