… HEIMAT …

9 komentarzy

Lato, cisza i spokój, gdzieś tam daleko od szarzyzny dnia codziennego, skłaniają do przemyśleń może zastanowień, może do chwili refleksji …

„Oh du Heimat lieb und traut
 wonnig dich mein Auge schaut, …” 

Jest w języku niemieckim przepiękne słowo „Heimat”. W polskim natomiast brak jest jego odpowiednika, odpowiednika językowego niejako, bo przecież odpowiednik uczuciowy jest oczywiście.

Próby spolszczenia tego słowa lub jego znaczenia, choć podejmowane wielokrotnie, wydają się być nieudane. Polskimi próbami tłumaczenia lub znalezienia odpowiednika „Heimat-u”  są między innymi, (spośród bardziej znanych) „Domownia” lub częściej „Domowina”. „Domownię”, bodaj Lompe po raz pierwszy zaproponował i propagował – ale jakoś, jakoś się nie przyjęła – brakuje jej czegoś, ale czego nie wiadomo, a może właśnie tego co tkwi w słowie „Heimat” – tylko co tkwi w słowie „Heimat” ?.

„Domowinę” przywleczono z czeskiego i mimo, że częściej używana niż „Domownia” brzmi, jak się wydaje, dość obco dla śląskiego ucha.

Może to, w obu przypadkach, próba doszukiwania się słowotwórczego dla „Heimatu” znaczenia „Heim”. Niemcy bowiem, mają dwa wyrazy tłumaczone u nas jako „dom” – der Haus oraz das Heim. Różnią się one jednak zasadniczo – der Haus to zmaterializowana postać domu jako przestrzeni do mieszkania lub też ogólnie budynku o różnej zresztą funkcji, jest to zatem pojęcie architektoniczne, das Heim natomiast, oznacza dom jako ognisko domowe, jako stan uczuć ludzi tworzących czy wręcz ogniskujących rodzinę, wspólnotę połączoną więzami krwi, czyli pojęcie raczej socjologiczne.

Zatem zarówno „Domownia” jak i „Domowina” krążą niejako wokół „Heimatu” ale czy nim są ? …  

W pewnym sensie zrozumiałym, może być również przyrównanie „Heimat-u” do „Krainy Dzieciństwa”, łączonej z zapamiętanymi obrazkami, wspomnieniami, z tej krainy pochodzącymi. Oczywiście „Heimat” nie dotyczy tylko dzieciństwa, choć może właśnie dzieciństwo silnie się w nim naznacza lub może naznaczać, zwłaszcza gdy było szczęśliwe. Jest zadziwiającym, że „Heimat” tworzą mgnienia, chwile osobliwie szczęśliwe, takie chwile, które chciałoby się, żeby trwały wiecznie…

            Słowo „Heimat”, wydaje się być, czy też jest pojęciem poetyckim, lirycznym i tak brzmi ono dla Niemca. Dla Polaka brzmi twardo, szorstko, nieprzyjaźnie raczej, dla niektórych wręcz groźnie – jak swoisty „Befehl”, a już na pewno nie lirycznie … No cóż … „Die Stile Nacht, Heilige Nacht”, też dla nas nie brzmią tak cieplutko, jak „Cicha Noc, Święta Noc” …

            Może z racji jego istoty zachodzi potrzeba utworzenia nowego słowa w języku polskim owo „Heimat” wrażającym, wyrażającym podkreślam.

Tu godzi się przytoczyć myśl wielkiego Jędrzeja Śniadeckiego, który w XVIII w, a więc w dobie tworzenia polskiego języka naukowego przestrzegał przed bezmyślnym tłumaczeniem obcojęzycznych określeń, bądź wymyślaniem rodzimych potworków, obcych ideowo i uczuciowo polskiemu językowi.

Jeśli tak, to trzeba by zastanowić się i co ważniejsze zrozumieć, co u Niemców owo „Heimat” oznacza.

Nie oznacza ono na pewno „Ojczyzny” czy tez „Małej Ojczyzny” – jak to niektóry interpretują – nie oznacza również „Ojcowizny” ani „Krainy Dzieciństwa” – jakby chcieli inni.

Za „Ojczyznę” się walczy, za „Ojczyznę”  oddaje się życie, w Jej imieniu i dla Niej zostaje się bohaterem. Dla „Ojczyzny” można zabijać, mordować wreszcie, można dopuszczać się wszelkich gwałtów czy świństw – „Ojczyzna” usprawiedliwi każdą zbrodnię, „Ojczyzna” wybaczy czy wręcz pochwali …

Za „Heimat” się nie walczy, za „Heimat” się nie ginie, „Heimat” nie usprawiedliwia, nie wynagradza…

„Ojcowizna” jest święta, nienaruszalna, przekazywana z pokolenia na pokolenie. Stawała się klejnotem, pamięcią „dziadów i ojców naszych”, tradycją tak silną jak religia czy wiara wreszcie … walczono o nią nieraz, zabijano również …  Dziś ma już może mniejsze znaczenie, mniejszą rolę odgrywa, chociaż …

Nie jest więc „Heimat” również „Ojcowizną” …

„Ojczyzna”, a w pewnym sensie i „Ojcowizna” to wartości społeczne, to wspólne, narodowe odczuwanie, identyfikacja – społeczna właśnie, to więź z tej identyfikacji wynikająca i właśnie ową „Ojczyznę” tworząca…

„Heimat” to wartość niejako prywatna – nie wspólna, a osobista, tkwiąca w głębinach prywatnego Ja, mojego Ja, twojego Ja … zawsze indywidualnego i niedostępnego dla nikogo …

„Heimat” jest mój i tylko mój. Nikt nie potrafi go czuć tak jak ja go czuję, jest Wartością moją i tylko moją …

Czym jest, nie wiem – pewnie dla każdego czym innym. Dla mnie mgnieniami obrazków, zapamiętanych jakby rozmytych fotografii, może bez związku, może i bez sensu, może zapachów, może urywków uczuć, dźwięków, dotyków może, może zapamiętanych, a może wymyślonych… ale moich, intymnych prawie … nierealnych wręcz lub zgoła wytworami fantazji będących czy marzeń, które tkwiąc głęboko w duszy jawą się stają swoistą…

Czasem z nimi zasypiam, czasem się z nimi budzę …

Ty też … i Ona … i Ono …

Z „Heimatem”, zasypiali żołnierze wszystkich armii i barw, wszystkich narodów i kolorów skóry … a może dzięki „Haimatowi” stawali się choć na chwilę, na sekundę ludźmi … oni z rękami mokrymi od krwi …

Ktoś powiedział: „za Heimat się nie umiera, umiera się z Heimatem”…

Czy żołnierz, który umiera ma błysk „Heimat-u” przed oczyma ? … nie wiem, być może …

 

Wiem jedno …każdy ma swój „Heimat” …

 

„Was ist das Heimat ?” – pytam rodowitego Niemca – „oder was bedeutet Heimat ?”

„Jaa … Heimat … no, jaa …hmm … Heimat ist Heimat … und alles klaar …” – uzyskuję  w odpowiedzi.

Ktoś inny powiedział: „Heimat ist ein Gefühl” – trudno się z nim nie zgodzić …

 

„Oberschlesien ist mein liebes Heimatland,
wo von Annaberg man schaut ins weite Land …” – brzmią słowa  przepięknej lirycznej pieśni śląskiej, dla wielu Ślązaków będącej wręcz „śląskim hymnem”. Fakt, że napisana została w języku niemieckim, jest czystym przypadkiem. Równie dobrze mogłaby być napisana po polsku czy czesku – wyraża bowiem uczucia do tej Ziemi i jej obraz, wspólne dla wszystkich mieszkańców Śląska a Górnego w szczególności. Dla Nich Wszystkich Górny Śląsk jest „Heimatlandem”, „Domownią” czy „Domowiną” wreszcie, tu dzieje się dla Nich „Heimat”. Szkoda, że ta piękna pieśń nie znalazła dotąd, wzorem „Die Stile Nacht …”, równie pięknego i poetyckiego tłumaczenia, doprawdy szkoda …

 

I kolejny piękny i liryczny obraz „śląskiego Heimatu” a raczej „Heimatlandu”:

„Kehr ich einst zur Heimat wieder,
Früh am Morgen, wenn die Sonn' aufgeht …”  by w refrenie zabrzmieć czystym uczuciem: … „Da seufzt sie still, ja still und flüstert leise:
                       Mein Schlesierland, mein Heimatland, …”  Ta z kolei, przecież liryczna pieśń, miała (i ma) wyjątkowego pecha – oto hitlerowski reżim zmienił jej rytm i z liryki stała się rytmem żołnierskich butów, tak znienawidzonych. Dziś praktycznie nikt już nie dostrzega w niej liryki, nie dostrzega „Heimatu” … a szkoda …

 

„Oh du Heimat” to kwintesencja uczuć „śląskiemu Heimatowi” poświęcona, a większości pieśń ta jest prawie nie znana:

Oh du Heimat lieb und traut
wonnig dich mein Auge schaut,
Land wo meine Wiege stand
froh die Jugend mir entschwand
du bist mein, lieb Schlesierland …

kto tak potrafi o Śląsku pisać, tu musi mieć swój „Heimat”

… wo die Sage weltbekannt
     einen Rübezahl erfand,
    da bist du mein Schlesierland … i dalej

… wo der schwarze Diamant
     kommt ans Licht durch Bergmannshand,
    da bist du mein Schlesierland … i dalej, i dalej …

To kilka zaledwie przykładów, niejako poetyckiego, rozumienia „Heimatu” – jego liryczno uczuciowego podłoża. Przytoczyłem przykłady w języku niemieckim, bo przecież o „Heimacie” piszę … Takie jest również moje rozumienie tego pojęcia – poetyckie, liryczne, uczuciowe, intymne i … i nieskończenie dalekie od polityki, wszelkich „Ojczyzn”, bohaterskich czynów i patriotyzmów …

Tym dla mnie właśnie jest „Heimat”, a czy Tym jest również dla innych ? … nie wiem …

Dziś wielu Ślązaków, którzy musieli opuścić swój „Heimatland”, odwiedza go jeszcze raz … często po raz ostatni … odwiedza Go – by się z Nim pożegnać … pożegnać ze swoim „Heimatem”, z „Heimatem” właśnie … tym razem na zawsze …

Również setki „repatriantów”, dożywających dziś tutaj z kolei, „swoich dni”, wraca, choćby na chwilę, do swoich „Heimatlandów” za Bugiem … też często po raz ostatni … też by się pożegnać ze swoim „Heimatem” … i też na zawsze …

Oh du Heimat lieb und traut
  wonnig dich mein Auge schaut …”

 

                                                                                             Gleiwitzer49

9 Comments on "… HEIMAT …"

  1. Ładnie napisane.

  2. Osobliwość. Filozoficzny problem nie do rozwiązania. A ranga jego jak 16 ton wg skali Monty Pythoon's.

    O Śląsku i Ślązakach można długo, ciekawie, na przemian smutno i wesoło i denerwująco. Choćby o autochtonów stosunku do umiastawiania śląskich wsi. Boki zrywać! 

    Na fali hiperpopularności i kontrowersji, interesujących odpowiedzi o pojęcie "Heimat" mogą udzielić ciężko doświadczeni uchodźcy płynący do Europy, których, o dziwo!, we wsobnym micie, słynący z gościnności i tolerancji religijnej i kulturowej Ślązacy i Polacy nie chcą widzieć na oczy. Obawiający się o swoje nisko płatne miejsca pracy, wyjątkowo urodziwe córki, dziedzicznie stygmatyzujące wybory religijne – mają sterczącą sierść na plecach i słusznie, bo kiedy pozbawieni pracy, domów, rodzin i przyszłości we własnym "Heimacie" dzicy terroryści z szablami w zębach i opasani trotylem wpadną do Gliwic będą wysadzać bez opamiętania. Spanikowani w jedynej prawdziwie słusznej trwodze o jedność, ach tam, o monolit chrześcijańskiej Europy Polacy – Chrześcijańskie Sumienie EUROPY, muszą reagować. I bronić też muszą, nawet jeśli obroną ma się okazać ksenofobia, faszyzm i skrajna głupota.

    Kiedy wyobrażam sobie, że w śląskich kopalniach, za łapówkę, bo inaczej od dawna i bez "obcych" nie można, zaczną kopać polski węgiel dla polskich rodzin, jacyś "ciapaci"*, "kebaby"*, a na kasach w Biedronce i Lidlu (sklepach dla lepszej białej rasy) będą cierpieć "nutelle"* i inne "frappe"*, to łączę się w bezsenności z milionami dzisiejszych Ślązaków. Ze wszystkimi, bez różnicowania na na autochtonów, repatriantów, ich potomków. Tyle, że moja bezsenność ma zupełnie inny powód. Boję się, że jeśli kiedyś jacyś "oni" chwycą za noże, by podciąć wam gardła, to będą mieć rację. A my, w najlepszym wypadku, dziurę w ziemi. 

    *) Wybrane, łagodne określenia na szukających w Europie ratunku przed wojną desperatów, używane przez polskich chrześcijan, najczęściej tzw. "polskich patriotów" i "prawdziwych Polaków".

    שָׁלוֹם

    • … no nie sposób sie z Panem nie zgodzić, doprawdy nie sposób. Strzeliłem "kulą w płot" – przyznaję bez bicia. Tu bowiem Pani Premier "kopuluje" z Jasieniukiem, w celu ratowania "Ojczyzny" przed "ruskim potopem", nie wiedząc jednocześnie, ze tenże Jasieniuk Przemyśl i kilka powiatów do "Niezawisimoj Ukrainy" by chętnie przyłączył, tu zaś wojna w Syrii jak najbardziej, tu "uchodźcy" Europę zalewają, tu susza napierdala, jak trza, w nieszczęśliwe rolnictwo i tak dalej, i tak dalej, że nie wspomnę o referendum i nowym Prezydencie tego uroczego kraju. A ten tu (czyli ja), pierdoli coś, o jakimś tam "Heimacie", czyniąc z tego problem wręcz filozoficzny (z "Heimatu" oczywiście, a nie z "pierdolenia"). Nawet z tymi 16 tonami w skali Pythoon's sie zgodzę. Widac zbyt upalnie było tego lata albo zbyt spokojnie w miejscu, w którym emerycko próżniaczyłem, a może też kraj, w którym byłem, pozbawił mnie trzeźwosci spojrzenia i realizmu, choć piwa tam dobrego i obficie wystepującego nie przedawkowałem. Widać mnie, w wieku "prostaty, umiaru i elegancji", coś za duszę chwyciło i intymnie lub infantylnie potrząsnęło. Czas po temu jak najbardziej niekorzystny – coś Pan był łaskaw zauważyć – bo nowe "ciapate" i "kebabowe", które tu już lezie i dolezie, nowy "Heimat" nam stworzy i na pewno przytoczonych przeze mnie rzewnych i ckliwych "Heimatliedów" spiewać nie bedzie, a jeśli to inne i w innym języku. A jednak pozostanę przy swoim, bom uparty jak kozioł, i swój "Heimat" będę odczuwał, tak jak chcę, bo to mój "Heimat" właśnie i szczerze mówiac niewiele mi poza nim zostało, tu w tym "mieście nieustającego sukcesu". Nadal też będe sobie nucił "Oh du Heimat lieb und traut, wonnig dich mein Auge schaut …" … bo lubię … i sram, jako emeryt, na przepoważne problemy dnia codziennego tego miasta, tego regionu, a nawet tego kraju …

      Z należnym szacunkiem i zaproszeniem do dyskusji w nastepnym felietonie, który pewnie kiedyś jeszcze popełnię …

      • Można nucić najgłupsze melodie i teksty, ubierać się w hitlerowskie mundury, malować na ścianach najobrzydliwsze hasła i w nobliwym towarzystwie opowiadać najpodlejsze dowcipy – kosztowne wychowanie i edukacja czasem zadają się na nic, nawet w kulturach daleko wyżej ocenianych niż polska, że śląską wymownie przemilczę, bo o tej Świat nic nie wie mimo starań Janoscha. Może i lepiej, bo nieczuły i arogancki Świat tendencyjnie obciążyłby śląską głupotą Polskę, która i tak ma ciężko pod górkę, o czym chętnie zaświadczają nazwiska i nicki liderów dotąd kojarzone z ponadprzeciętną wiedzą, przyzwoitością, a nadto obnoszących się ultrachrześcijanizmem w domu i zagrodzie.  

        Niechętnie to czytam, bo mnie to przeraża, ale dopuszczam, że ktoś mówi/pisze: "Nie chcę uchodźców i muzułmanów w Polsce i Europie." Polskę zna z Faktu, Europę widział w telewizji śniadaniowej, ale swoje wie. 

        Tylko dlaczego oprócz tej prostackiej deklaracji "statystycznego Polaka" słyszę i czytam o uciekających przed wojną, poniżeniem, gwałtem i śmiercią, potworne kłamstwa i oszczerstwa, nazistowską mowę nienawiści, którą kiedyś posługiwali się niekoniecznie hitlerowcy, również Ślązacy wobec wszystkich mniejszości, a dziś tym językiem mówi śląski autochton bardziej wystraszony wykształconym Syryjczykiem, niż zapitym Polakiem w gumofilcach. Czyżby orzeł za 100 PLN-ów na piersi lub gaciach byle żula w dresie znaczył więcej niż życie desperacko wołającego o pomoc człowieka?

        Ale nawet wtedy sprzeciw przed prymitywną agresją wobec nieznanego i niezrozumiałego, powinna obowiązywać ludzi kulturalnych. Chyba czas na publiczne czytanie Fromma: "Ucieczka od wolności" zamiast tandetnie stylizowanych odczytów "Lalki" dla pustych widowni. 

        Z najtrudniejszej opresji jest wyjście. Wystarczy wybrać zdeterminowanych i zapłacić im za to, czego samemu się nie zrobi. Niemcy odpadają, bo chyba oszaleli zamieniając Rzeszę w Kalifat. Ale kilka innych rządów zapłaci "śmieciówkę" za topienie wiosłem Araba. Chrześciajanie, do szalup!

        • … odbiegliśmy od tematu. Mnie interesuje (w tym felietnie) Heimat i tylko Heimat i moje Jego rozumieni, może odczuwanie. Można sie z nim zgodzić, można nie zgodzić, mozna wreszcie nie czytać. Inne dywagacje, są może interesujące, ale nie w tym miejscu. Nie dam się wciagnąć w takie dyskusje, juz chociażby dlatego, że mnie to tutaj i teraz zupełnie nie interesuje (może gdzie indziej tak – ale tu nie), a ponadto nie widzę zwiazku z tym, o czym piszę tutaj. No i to by było, na tyle …

  3. Dlaczego Heimat, a nie Górny Śląsk

    • … bo "Heimat", to pewien "stan ducha" a Górny Śląsk to (dla okreslonych ludzkich przypadków) może być Heimatlandem, a więc miejscem, którego dotyczy "Heimat" lub sie w nim dział. Dla mnie "Heimatlandem" jest Górny Śląsk, dla innych może Nim być Dolny Śląsk, Krakowskie, Mazowsze czy Wileńszczyzna …

  4. Cóż, Heimat (i parę innych pojęć) rozumiemy w bardzo różny sposób. Pan radny Wygoda, kandydat PO na senatora rozumie go tak:

    Zbigniew Wygoda, kandydat PO na senatora w wyborach parlamentarnych, namawia do powstrzymania fali imigrantów, bo chce Europy – jak deklaruje – bez domieszek. Ludzi inaczej myślących nazywa palantami i hipokrytami. Czy nie czuje, że taki głos nie uchodzi komuś, kto ma się za polityka?

    Cały tekst: http://katowice.wyborcza.pl/katowice/1,35063,18817884,wybory-parlamentarne-2015-kandydat-po-na-senatora-trzeba-powstrzymac.html#ixzz3lvbzVMVB

    Platformie Obywatelskiej gratuluję wyboru kandydata na senatora, to prawdziwy obywatel-europejczyk, z którego dziś najbardziej dumny może być prezez Kaczyński. 

Leave a comment

Your email address will not be published.


*