„Historia twarzy” – dla mnie książka maja!

2 komentarze

Właśnie dotarła do mnie książka, na którą czekałem dosłownie jak na szpilkach. To "Faces. Historia twarzy" autorstwa Hansa Beltinga, wybitnego niemieckiego teoretyka sztuki (autora genialnego "Obrazu i kultu"). Wydwcą jest Wydawnictwo Słowo/Obraz/Terytoria, a książkę dofinansowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (brawo!).

W tej chwili chcę po prostu ten tytuł zapowiedzieć i poinformować fotografów, ludzi filmu, teatru i w ogóle sztuki z Gliwic, że własnie ukazała się rzecz dla nich cenna. Dotyczy to szczególnie tych, którzy zajmują się sztukami wizualnymi, a twarz jest obiektem ich szczególnego zainteresowania. Za chwilę zacznę czytać, a po lekturze napiszę rzecz jasna więcej. Teraz już podkreślę jednak fenomenalny wręcz poziom edytorski książki. Samo jej oglądanie jest przeżyciem estetycznym.

Na zachętę dla Czytelników zaprezentuję poniżej notę wydawcy książki oraz jej mały fragment. Jako że wierzę iż wiele osób zechce tę książkę nabyć, odsyłam chociażby do sklepu samego Wydawnictwa (sporo taniej niż w księgarni): 

http://terytoria.com.pl/ksiegarnia,tytuly,903.html

843 - Belting Faces OK£ADKA druk.indd

Nota:

Zawsze obecna, ale ciągle inna, zmienia się w zależności od pory roku i na przestrzeni lat, ale ciągle świadczy o indywidualności swojego właściciela. Jest widzialnym znakiem życia, a więc samym życiem. Nic, co ludzkie, nie jest tak wyraziste i fascynujące, i może właśnie dlatego tak mało ciągle o niej wiemy i tak słabo rozumiemy funkcje, które pełni. Czym zatem jest twarz? Czy objawia się tylko w kontakcie z innymi twarzami i nie istnieje sama dla siebie? Czy jest tylko wyrazem komunikacji i międzyludzkich relacji? I czy to w ogóle nie ironia, a może nawet absurd, aby mówić o historii twarzy, skoro każda z miliardów ludzkich twarzy ma własną intymną historię? Odpowiedzi na te i podobne pytania sprawiają, że najnowszej książki Hansa Beltinga nie sposób postawić w jednym szeregu z innymi „historiami twarzy” czy „historiami portretu”. Faces zaczynają się opisem masek z epoki kamiennej, a kończą na analizie twarzy produkowanych przez nowoczesne massmedia. W maskach teatralnych i mimice aktora, w fotografii, filmie, sztuce dawnej i współczesnej Belting odkrywa próby opisu życia twarzy, którą uważa się za siedlisko jaźni. Owo życie jawi się jednak jako nieprzedstawialne, pozostaje odporne na wszelkie normy i stereotypy.

Fragment:

1. Mimika, maski jaźni i role twarzy

Zakres mimicznych możliwości żywej twarzy obejmuje zarówno zdolność pokazywania i ujawniania, jak i ukrywania i pozorowania. Ta sama twarz wyraża prawdę i fałsz: raz ktoś wydaje się odsłaniać ożywioną twarzą swoje „wnętrze”, to znów ukrywa się za zamkniętą twarzą niczym za pozbawioną życia maską. W życiu mimika zmienia twarz, którą mamy, w twarz, którą przybieramy. Uruchamia perpetuum mobile niezliczonych twarzy, które wszystkie dają się interpretować jako maski, jeśli pojęcie tej ostatniej nieco rozszerzymy. W tym sensie t w a r z -ma s k a jest pojęciem dwuznacznym, ponieważ jest to nie tylko twarz podobna do maski, lecz także twarz wytwarzająca własne maski, gdy reagujemy na inne twarze lub próbujemy na nie oddziaływać. A zatem również w tym mimicznym spektaklu możemy mówić o maskach.

Maska twarzy olega jej paradoksalna wyższość nad naszymi zmiennymi i niestałymi twarzami. Fascynuje nas, a zarazem irytuje, albowiem uchyla się od społecznej interakcji z innymi twarzami. Maska twarzy, która twarz jedynie odwzorowuje, przeistacza ją w twarz symboliczną. Takie przeistoczenie można było zobaczyć w roku 1995 w scenicznej adaptacji noweli Dociekania Awerroesa Jorge Luisa Borgesa, kiedy to w berlińskiej Schaubuhne występująca w pojedynkę Edith Clever przez godzinę zakładała wciąż nowe maski. Gdy wreszcie pojawiła się bez maski, wówczas znikł nagle patos dystansu, wytwarzany przez każdą sztuczną maskę, a jej własna, ożywiona zwykłą mimiką twarz wywołała niejakie rozczarowanie.

red.

 

2 Comments on "„Historia twarzy” – dla mnie książka maja!"

    • To akurat norma. Inna sprawa, że raz kupowałem po „najlepszej cenie” w jednej z tanich księgarni internetowych – nie doczekałem się 🙂

Leave a comment

Your email address will not be published.


*