Hotel „Pod Radiostacją”?

Drodzy Czytelnicy, jak co dzień przeglądając informacje medialne na temat Śląska, natknąłem się na artykuł dotyczący kolejnego „wspaniałego pomysłu” władz miasta Gliwice. Rzeczony pomysł, jak informuje portal www.onet.pl (http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/slask/w-poblizu-zabytkowej-radiostacji-ma-powstac-hotel,1,5414315,region-wiadomosc.html), polega na tym, iż na terenie kolejnego historycznego punktu naszego grodu – Radiostacji gliwickiej – ma powstać hotel i restauracja. Urząd Miasta ogłosił właśnie przetarg, który odbędzie się 22 lutego w Gliwicach. Jak wynika z informacji uzyskanych w biurze prasowym,  budynek mieszkalny dawnych pracowników radiostacji władze postanowiły przeznaczyć na cele hotelarsko-gastronomiczne i wydzierżawić na okres do 20 lat !!!

radiostacja

I wszystko byłoby dobrze, bo to i nowe miejsca pracy (oby dla gliwiczan), i wpływy z podatków, i kolejna oferta „kulinarna” dla mieszkańców i turystów (swoją drogą ciekaw jestem ilu turystów rocznie odwiedza Gliwice?), gdyby nie fakt, iż jest to miejsce nie tylko historyczne, nie tylko wpisane do rejestru zabytków, ale jest to przede wszystkim miejsce które spłynęło krwią!!! W radiostacji tej zamordowano Franciszka Honioka, polskiego Ślązaka, uważanego obecnie za pierwszą ofiarę drugiej wojny światowej (sic!). W polskiej (i nie tylko) tradycji, miejsce w którym zginął człowiek traktujemy jako miejsce szczególne w naszej pamięci. Wystarczy spojrzeć na krzyże stawiane w miejscach tragicznych wypadków komunikacyjnych, ale również na te, które są świadectwem wielkich tragedii, jak  w Stoczni Gdańskiej. A władze Gliwic, jak zwykle, oddając się „rozkoszom radosnej twórczości” za nic mają ludzkie cierpienie, przeszłość i swego rodzaju „sacrum” takich miejsc. Ponadto z informacji dostępnych np. w Wikipedii wynika, że: „…według aktualnego stanu wiedzy na temat metod konserwacji drewna, żywotność wieży ocenia się jeszcze na około 15-20 lat…”. Czyli mamy rozumieć, że skoro dzierżawa ma trwać do 20 lat, to pod koniec jej trwania, dzierżawca będzie mógł rozwinąć „interes”, bo radiostacja zostanie zlikwidowana??? Czy my naprawdę żyjemy w mieście, gdzie zabytki nie mają ŻADNEGO znaczenia, gdzie nie dba się o tożsamość? Gdzie miejsca śmierci zamienia się w hotele i restauracje? Jeśli taki jest zamysł prezydenta (ciekawe czyj to pomysł: jego czy pana od „edukacji i kultury”), to może kolejnym pomysłem będzie wybudowanie na którymś z gliwickich cmentarzy, parku rozrywki. Zapewne teraz posypią się gromy na moją głowę, ale Drogi Czytelniku, nie ma, powtarzam nie ma dla mnie różnicy czy w takim miejscu oddał życie jeden człowiek czy też wielu! Jest to miejsce uświęcone i kropka… W czasach socjalizmu podczas tzw. industrializacji, niszczyło się cmentarze, miejsca martyrologii i pamięci. Wielu ludzi w podeszłym wieku pamięta takie „cuda”. Dlatego chcę zaapelować do mieszkańców: uratujmy ten zabytek który, jak widać, stoi w „kolejce” do zniszczenia. Jest to jedno z niewielu już miejsc, gdzie można odpocząć podczas niedzielnego spaceru przy okazji ucząc młode pokolenia bądź co bądź bolesnej historii. Niedawno dzięki staraniom  niektórych Radnych zamontowano tam tablice informacyjne dla odwiedzających, a teraz prezydent chce dorzucić swoje „trzy grosze”,  zapewne dla równowagi sił. Wszak trzeba pokazać, że władza jest z ludem. Tylko, że panie prezydencie, nie po drodze nam  razem! Jesteśmy gliwiczanami, jesteśmy Ślązakami i w przeciwieństwie do pana, szanujemy naszą kulturę i historię. Czyżby chęć zarobienia dodatkowych pieniędzy, które wpłyną do kasy miasta, była spowodowana potrzebą wygenerowania większej kwoty na pańską „sztandarową” inwestycję pod nazwą „PODIUM”??? Bo jeśli tak, to „biada nam Panowie bracia!”

Zapraszamy do dyskusji na łamach Info-Postera. Nadesłane wypowiedzi chętnie opublikujemy

                                                                                                          Jarosław Lewandowski

12 Comments on "Hotel „Pod Radiostacją”?"

  1. Marek Berezowski | 7 lutego 2013 at 12:56 pm | Odpowiedz

    Przecież w okresie referendum Frankiewicz bajdurzył, że w tym miejscu będzie budował Centrum Nauki? Kłamał?

  2. Żadnego Podium nie będzie. Przy tak dużej inwestycji mieszkańcy mają prawo wypowiedzieć się w referendum. Jeśli Frankiewicz omówi mieszkańcom tego prawa, stanie przed sądem.

    • Jarek Lewandowski | 7 lutego 2013 at 1:20 pm | Odpowiedz

      Droga „mieszkanko” przecież Z.Frankiewicz urządził „szopkę” pod tytułem konsultacje społeczne w sprawie budowy PODIUM. I jak wszyscy wiemy, były one niezgodne z prawem, Frankiewicz co innego obiecał mieszkańcom w temacie frekwencji, a co innego naprawdę zrobił. Ponadto uchwała budżetowa, dzięki radnym z KdGZF i PiS została uchwalona, więc na referendum sam zainteresowany (vide: Z.Frankiewicz) nie wyrazi zgody. Więc co nam pozostaje??? Tylko stworzyć bardzo mocny ruch obywatelski, który przygniecie go do ziemi. I tylko tyle !!! Ale jak widać mieszkańcy są tak mamieni przez prezydenta, że nie za bardzo chcą podjąć inicjatywę. Pozdrawiam

  3. CBA powinno wkroczyć do UM w Gliwicach ws Podium (i nie tylko Podium), tak jak wkroczyło do Ministerstwa Sprawiedliwości:
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/cba-w-ministerstwie-sprawiedliwosci-i-urzedzie-zam,1,5414951,wiadomosc.html

  4. Zygmunt Frankiewicz, jakże boleśnie ograniczony człowiek pełniący urząd prezydenta miasta, jest główmym miejskim specjalistą od podejmowania trudnych decyzji.
    Te decyzje są nie tyle trudne, co przeważnie szkodliwe i durne, co wielokrotnie już było wykazane.
    Mimo to nadal niszczone jest dziedzictwo, cenne budynki, wycinane piękne i mogące jeszcze długo żyć i roznąć drzewa. W ich miejsce powstły lub powstać mają obiekty zbędne, nieraz absurdalne i szpetne.
    Dopóki naszym miastem będą rządzić tacy pazerni technokraci i niedokulturalnieni ignoranci, jak wyżej wspomniany osobnik, dopóty Gliwice będą systematycznie i coraz dramatyczniej dziadzieć.

    • I jeszcze słowo odnośnie śląskości.
      Wielu gliwiczan nie ma tu swoich korzeni. Mieszkają tu od dawna, często od urodzenia. Nie ma wątpliwości, że część z tych mieszkańców, którzy osiedlili się w mieście po wojnie, a przybyli z innych miejsc, nie cenią cudzego dzidzictwa. Ten brak sympatii mogli przekazać urodzonemu tu potomstwu. I chyba takim potomstwem okazuje się Frankiewicz i jego kompania. Ale to nie jest już norma. Wielu urodzonych tu czuje się ślązakami. W większości nie czują się Lwowiakami, czy innymi kresowianami, jak ich rodzice i dziadowie. Którzy najczęściej z żalem porzucali swoje ojczyste miejsca, ale nieraz i nadzieją na lepszy los, doznawszy krzywd ze strony ukraińskich nacjonalistów, uciekając nieraz spod zakrwawionych toporów banderowskich rezunów. Ci nie tęsknią za porzuconym domem, ale może są ciągle tymi przeżyciami psychicznie porażeni. To jednak nie powinno się przenosić na następne pokolenia, dla których to miasto jest już ich własnym miejscem pochodzenia.

  5. GOGOL PRZEJAZDEM | 7 lutego 2013 at 4:17 pm | Odpowiedz

    „Hotel „Pod Radiostacją”?

    Gliwicki patent na… historię.
    http://fotozrzut.pl/zdjecia/80c232deea.png

    http://www.emotka.pl/emotikony/klasyczne/0529.gif
    NIC JUŻ NIE BĘDZIE TAKIE JAK BYŁO…
    (TZ)

  6. Nie wiem jak często bywacie koło radiostacji, ale ja osobiście lubię to miejsce i bywam tam średnio 4 razy w miesiącu, a w okresie letnim częściej, uprzedzam że nie mieszkam w pobliżu tego miejsca, tylko muszę tam dojeżdżać. Osobiście powiem, że to miejsce jest klimatyczne i miło tam spędzam czas. Jednak problem z radiostacją jest taki że jest daleko od centrum, i nie jest na jakiejś głównej trasie komunikacyjnej (pomimo że jest przy DK88) i tak naprawdę jest rzadko odwiedzane lub jest na bardzo krótko bo nie ma co tam zatrzymać. Nie widzę bądź nie chcę się doszukiwać złych intencji ze strony władz że chcą zniszczyć to miejsce jak to opisuje Pan Dariusz. może restauracja pozwoli na częstsze odwiedziny tego miejsca..???

    • Ważna uwaga – tego tekstu nie pisałem ja sam, czyli Dariusz Jezierski. Szanowni Państwo, czas się przyzwyczaić do tego, że w Info-Posterze wypowiadają się różne osoby i jeśli czynią to merytorycznie i pod swoim nazwiskiem, nie skracamy ich tekstów, nie cenzurujemy, nie ingerujemy w nie…

  7. Hotel z restauracją w tym miejscu, na warunkach przedstawionych przez „orły biznesu” z magistratu, to jest kiepska groteska niewarta uwagi. Gliwice poprzez jedną ze swoich spółek od wielu lat topią publiczne pieniądze w Hotelu „Leśnym” i bezskutecznie usiłują pozbyć się tej kury, która pomimo bardzo kosztownego uatrakcyjniania sąsiedztwa nie zniosła nawet jajka z „trójką”. Gliwice tak dynamicznie się rozwijają i tak szybko rośnie ich atrakcyjność, że spodziewam się doczekać dnia, w którym to miasto będzie licytować wysokość wypłaty dla inwestora zdecydowanego na przejęcie „Leśnego”.
    Kasyno, moi drodzy, to już co innego, to mogłoby się udać. Uroczyste otwarcie kasyna zaszczyciłby swoją obecnością niejeden ksiądz, a może nawet biskup pokropiłby zebranych oficjeli i ruletkę. Wszak radni, poza lokalizacją, nie mają nic przeciw kasynom w mieście. Trzeba tylko przed głosowaniem zagwarantować wszystkim radnym choćby jedną wygraną rocznie. Wygląda na to, że przynajmniej wiceprezydent Wieczorek taką gwarancję otrzymał – pamiętne „97%, to są wygrane” – tak żarliwie przekonywał do tej zupełnie niegroźnej formy rozrywki, której rzecz jasna najbardziej brakuje w Gliwicach, że źródłem jego entuzjazmu na pewno nie są reportaże o smutnych losach klientów kasyn i budek z niewinnymi automatami. W końcu hazard, to dla wiceprezydenta Wieczorka i radnych Koalicji dla Gliwic, tylko zabawa, mająca jednoznacznie pozytywne konotacje.
    Teraz słowo o blokadach mentalnych spowodowanych historycznymi zaszłościami.
    Jeżeli dawno spłukana krew i zapominane smutne wydarzenia mają determinować obecny i przyszły charakter Radiostacji (i wielu innych obiektów), to należy głośno i odważnie artykułować pogląd, że obecne rozrywkowe przeznaczenie tego obiektu jest nie do przyjęcia, że to zbrodnia, gwałt i zamach na „Pamięć”. Należy protestować przeciw stworzeniu tam przestrzeni wypoczynku, organizowaniu Industriady, koncertów, itp.
    Oczywiście patriotyczne wiece, msze, orszaki i odpusty mają mieć zawsze otwarte bramy. Pomnik, obelisk, tablica, a pod nimi wiecznie płonące znicze… jakoś mi mało.

  8. Już widzę, jak pan Jarosław protestuje przeciwko budowie (hipotetycznej) obwodnicy, bo biegnie ona przez stare ogródki działkowe, gdzie w jednej z altanek pewnej srogiej zimy zamarzł jeden bezdomny. Altanka ta stała się tego dnia sacrum i biada bezczelnej władzy, która odważy się ją ruszyć. TAM PRZECIEŻ ZGINĄŁ CZŁOWIEK!!!

    A co mają powiedzieć władze takiego Oświęcimia? Przecież tam wszędzie są prochy, mogiły i miejsca pamięci. Czy to oznacza, że w całym mieście nie może już powstać żaden hotel ani park rozrywki? Bądźmy poważni. To, że SSmani zabili w Radiostacji człowieka jeszcze nie oznacza, że już nic nie może w niej nowego powstać. Co lepsze: hotel czy patrzenie, jak budynki radiostacji popadają w ruinę?

    • Z wielkim ubolewaniem muszę stwierdzić, że Pan Tomasz nie za bardzo zrozumiał mój artykuł. Więc wyłożę prościej: drogi Panie Tomaszu rzecz cała nie rozbija się li-tylko o zamordowanego, ale przede wszystkim o zabytkowy charakter tego obiektu. Gdyby wczytał się Pan w opinie specjalistów, to stwierdziłby Pań, iż warunki środowiskowe i specyfika tej budowli pozwala (w świetle obecnej wiedzy) oszacować czas istnienia Radiostacji na ok. 20 lat. Stworzenie w tym miejscu centrum hotelowo-restauracyjnego, samo w sobie nie jest złym pomysłem, ale intensyfikacja eksploatacji terenu spowoduje przespieszenie szeroko rozumianej erozji obiektu. Na całym świecie przy planowaniu podobnych rozwiązań, brane są pod uwagę opinie ekspertów. A w Gliwicach NIE !!! Przykładów można mnożyć wiele, ale nie ma takiej potrzeby. Wystarczy spojrzeć trochę dalej niż na koniec swojego nosa. Przepraszam za mój sarkazm, ale przeraża mnie lekceważący stosunek społeczeństwa do swojej historii, szczególnie tej nieodległej…

Leave a comment

Your email address will not be published.


*