Inne spojrzenie

Brak komentarzy, bądź pierwszy

Nie łudzę się tym, żeby ten mój króciutki przyczynek kogokolwiek pobudził do refleksji, kogokolwiek przekonał, cokolwiek zmienił.

Decyzja zapadła i tyle.

A ja nie mam żadnych mocy decyzyjnych – nie realizuję linii Partii (czytaj: nie lansuję jedynej i słusznej wizji świata i Ojczyzny), nie stoją za mną wyborcy, którym szczegóły być może nie są w smak, ale całość koncepcji owszem owszem… (czytaj: Państwo jednego narodu i jednej religii tegoż jednego narodu zarządzane, aby naród historii wstydzić się nie musiał, podniósł czoło, nazwał sprawy po imieniu i wskazał, a następnie rozliczył się ze wskazanymi wrogami. Czytaj: Takie Państwo wielkie i takie mocne zawsze wygrywa, zawsze wygrywa, zawsze wygrywa!)

Tym wszystkim dysponuje ministerka edukacji. Ja nie. Ja tym wszystkim nie dysponuję. 

Kiedy ministerka mówi: zlikwidować gimnazja, to gimnazja zostaną zlikwidowane. I tyle. Kiedy ministerka mówi, sześciolatki nie mają dojrzałości szkolnej, to cały świat może posyłać do szkół sześciolatki i jeszcze młodsze dzieci, a rację ma ministerka, bo za nią stoi: Partia, Kościół, wyborcy. I tyle. Nec Hercules contra plures. Moc jest z nią i ona da rade.

Na nic argumenty – wiara wystarczy. Argumenty się dorobi. Kto pyta zwycięzcę? A kiedy sprawa się rypnie, to Partia, Kościół i wyborcy wynajmą sobie pracowników Ministerstwa Prawdy i obietnice ministerki edukacji się zresetuje. Proli zajmie się czymś. Aborcją? Piłką nożną? Pielgrzymką? Rocznicą?

Może nie uda się ministerce wszystko, ale wiele się uda, bo szkół z wyposażeniem budować nie musi. Szkoły stoją i to całkiem, a to całkiem wyposażone. Są pomieszczenia, są pomoce, w tym nowoczesne media.

Teraz ministerka musi tylko zadbać o godziwą strawę dla nowego ducha naszych maluczkich. Jeżeli jakiś uczeń albo jakaś uczennica zatęskni za inną dietą niż ta jedyna i prawomyślna, to moc kucharek i kuchcików przekona go/ją nie tylko własnym przykładem do powrotu na kuchni prawdziwej i wyjątkowej, bo naszej. Trzeba dbać o uczniów i uczennice, (no może o uczennice trochę mniej, trochę mniej), żeby z przekonania oddali swój głoś przy wyborach na jedną i jedyną Partię – żeby ich nie trzeba było przekonywać w ostatniej chwili… Bo przemoc jest niedobra – obywatele nie chcą przemocy, no chyba, żeby przeciw jakiś innym obywatelom swoi lub obcym, którzy nie zostali jeszcze przekonani do tej jednej Partii, o tego jednego Kościoła i o tego jednego Narodu.

Krok po kroku damy radę – najpierw zatrzymać dzieci z matkami w domach. Day i też po 500 i pro life. Przecież to szlachetne. A co? A co? Co się będą baby równouprawniać, laicyzować i genderyzować? A co? A co? Już widać, że ubierają się na czarno i parasolki noszą! Prawa do swych decyzji bronią. Antykoncepcji im się zachciewa, szczepionek przeciwrakowych i związków partnerskich! Posiedzą przy dzieciach w domu, to się zastanowią. Urodzą trochę dziecków, to sobie ocenią ściany i miskę.

Pooglądają sobie bardzo stare filmy i wspólnotę piłkarska, pooglądają sobie o szukaniu żony, o szukaniu zagubionego, o szukaniu winnego i grzesznego, o szukaniu zagubionej owieczki – to to im dobrze zrobi, to też im nie zaszkodzi. Posłuchają sobie prawdziwej historii – to też im nie zaszkodzi. Żeby nie były smutne, to trzeba im puścić jakąś muzykę, jakiś serial turecki, jakiś nasz.

Zlikwidować gimnazja, potem zmienić podstawę programową i już – i gotowe.

W szkołach należy uczyć, jak radośnie zewrzeć szeregi, jak wstępować i popierać, jak znajdować właściwych przewodników, jak składać ofiarę. Jak rekonstruować zwycięskie bitwy. Jak szukać lepszej, jeszcze lepszej, przyszłości.

Trzeba się w szkole nauczyć, jak zgłaszać tym przewodnikom osobniki ociągające się z rozwojem w jednym, jedynym i właściwym kierunku.

Trzeba się w szkole nauczyć, jak należy się bronić przed innymi rasami, wyznaniami i językami – a szczególnie przed tymi, których u nas nie ma, bo te są najgroźniejsze.

Trzeba podkreślić istotną rolę sztuki w tych nowych podstawach programowych: filmy mają opiewać bohaterstwo, teatr czystość, pieśni religię, sport jedność narodową. Sztuka nie służy do mówienia gorzkiej prawdy, sztuka ma omijać wstydliwe tematy. Przecież mamy swoich „namaszczonych twórców”!

Uczniowie powinni doświadczać, że za wierność wartościom tej jednej Partii, temu jednemu Kościołowi otrzymuje się urzędy i ordery. Politycy, oficerowie, nauczyciele, inżynierowie i prawnicy wychowani w duchu i na bazie tej jednej Partii, tego jednego Kościołowi będą mogli tworzyć swój raj na ziemi. Artyście dostana tantiemy za sztukę prawdziwą.

Dla proli pozostaną stadiony, marsze i ustawki. Tam stworzą swoje hierarchie.

Aleksander Lubina

Be the first to comment on "Inne spojrzenie"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*