Jeszcze nie Wiedeń, ale sukces…

Profesor Marek Berezowski przysłał do redakcji pismo, które w całości publikujemy:

Wywalczyliśmy z Aleksandrem Popieluchem mały sukces. Na naszą interwencję wprowadzono wysepki na ul. Powstańców Warszawy (w okolicach sądu) przed przejściami dla pieszych. Przedtem miejsca parkingowe na jezdni dochodziły tam do samych przejść, co naruszało art. 49 prawa o ruchu drogowym, a przede wszystkim było bardzo niebezpieczne dla pieszych. A ponieważ mieszkamy w Gliwicach, sprawa musiała się aż oprzeć o sąd i prokuraturę. Takich miejsc w Gliwicach jest zresztą więcej, m.in. na Dolnych Wałów, przed skrzyżowaniem z ul. Zwycięstwa. 

Obecny zarządca dróg, czyli prezydent miasta, stara się, aby na jotę nie popuścić mieszkańcom. Mimo to już niejedną rzecz udało się mu wydrzeć. Np. wymusić skuteczną organizację ruchu na Portowej (którą zaprojektowałem w 10 min i którą potem wdrożono). NG się na nią powoływały, prezentując mapkę przeze mnie stworzoną. Wtedy z pomocą przyszła Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach.

Tak należy pracować. Mogę to śmiało mówić, ponieważ nigdzie nie kandyduję i żadna autoreklama nie jest mi potrzebna. Przy dobrym prezydencie Gliwice rozwijałyby się jak na drożdżach. Przy złym, nic się nie udaje. Nawet na DTŚ nie dostaliśmy pieniędzy, nie mówiąc o Podium. Nie ma ścieżek rowerowych. Gdzie podziały się unijne pieniądze? Inne miasta bardzo skorzystały na dotacjach UE. A Gliwice? Tylko propaganda.

Obecnie w sądzie jest sprawa odmowy wprowadzenia ograniczenia prędkości na ul Kłodnickiej (od Dworcowej do Zwycięstwa). Ulica jest wąska, a mimo to zarządza wprowadził tam miejsca parkingowe na jezdni po obu jej stronach. W ten sposób skutecznie została ograniczona widoczność dla wyjeżdżających np. z parkingu strzeżonego. W rezultacie dochodzi tam do licznych, bardzo niebezpiecznych, kolizji z udziałem wielu aut. Prezydent odmawia wszystkiego, nawet wprowadzenia ograniczenia prędkości na tym odcinku, mimo, że przedstawiciel ZDM sam przyznał, że jest to odcinek niebezpieczny. Swoją drogą, odcinek ten powinien być dwukierunkowy, co znakomicie rozładowałoby ruch w centrum i ułatwiło przemieszczanie się w tym rejonie.

W tak olbrzymiej aglomeracji jak Wiedeń, praktycznie w całym mieście, obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km/h. Nikomu to nie przeszkadza, jeździ się płynnie i bezwypadkowo. Nie ma najmniejszych przeszkód, żeby Gliwice były jak Wiedeń. Warunek: inny prezydent.

Tak to wygląda w całym Wiedniu:

https://www.dropbox.com/sh/c0p9zdvvve22ejr/AACJxhgGem_Q4cVZB7uka0Tga?dl=0 

red.

7 Comments on "Jeszcze nie Wiedeń, ale sukces…"

  1. Klodnicka dwukierunkowa – jak najbardziej TAK!

    Ograniczenie do 30kmh w centrum – STANOWCZE NIE! 50 to już za mało…

    • A może jeszcze inaczej?

      Kłodnica dwukierunkowa i ograniczenie do 10 km/h dla pływających w poprzek i dla kajaków. 

    • Znam Wiedeń bardzo dobrze. Jeździłem po Wiedniu sporo. Ograniczenie prędkości do 30 km/h może się nam wydawać dla nas egzotyczne, nieracjonalne, głupie, utrudniające poruszanie się. Otóż, paradoksalnie jest dokładnie odwrotnie. Przez pierwsze 10 min jazdy po Wiedniu faktycznie kusi, żeby prześpieszyć (syndrom polski). Ale potem okazuje się, że w ten sposób jeździ się bardzo wygodnie i bezpiecznie, ruch jest płynny, a to powoduje, że wbrew pozorom szybciej można przejachać z jednego końca miasta do drugiego. Kto nie wierzy, niech pojedzie i sprawdzi, a nie słucha demagogów i kłamców. Chyba, że wiedeńczycy są tak zniewoleni przez tamtejszy reżim, że jeżdżą i cierpią! Jest jeszcze jeden warunek: trzeba umieć jeździć i trzeba znać kulturę jazdy. Nikt tam na nikogo nie trąbi, nikogo nie popędza. Rower może jechać środkem jezdni nawet kilkaset m, a za nim sznur samochodów jedzie spokojnie. Samochody zatrzymują się przed przejściem dla pieszych już grubo wcześniej, zanim pieszy dojdzie do przejścia. Taki mają przepis. Jazda rowerem w ścisłym, o dużym ruchu, centrum, jest absolutnie bezpieczna. Inna kultura, inna cywilizacja. Nowoczesna cywilizacja zachodu, a nie wschodu. Przepraszam, ale ci, którzy piszą, że 50 km/h, to za mało, albo o tych 10 km/h, nie wiedzą o czym piszą, i na prawdę kompromitują się. Zwłaszcza, gdy dotyczy to tak zatłoczonej ulicy, jak Kłodnicka od Dworcowej do Zwyciętwa. Utrzymywanie tam 50km/h jest kompromiyującym prymitywizmem.

      I jeszcze jedno. W całym Wiedniu można parkować na ulicy, oczywiście tam, gdzie nie ma zakazu zatrzymywania i postoju. Ale każde takie parkowanie jest płatne. Kupuje się odpowiedni bilet w kiosku i sprawa załatwiona. Parkować można najdłużej do ok. 2h. Jeśli kierowaca nie zapłaci za parkowanie, natychmiast zjawia się straż miejska z mandatem. W Gliwicach rozwiązanie problemu parkowania jest dla tut. władz nie do rozwiązania.

      • Trzeba jeszcze dodać, że czas przejazdu niekoniecznie musi zależeć od prędkości, co jest zupełnie oczywiste. W dużej mierze zależy od płynności ruchu, zwłaszcza w zatłoczonym mieście. Np., co daje szybka jazda w zatłoczonym centrum, skoro za chwilę musimy stać przed światłami, w korku, itp. Jadąc wolniej ruch jest płynny i per saldo czas przejazdu jest krótszy. W Wiedniu rzadko stoi się na światłach! Jest to wszystko bardzo dobrze policzone (przez specjalistów tamtejszego ZDM).

  2. bardzo często obserwuję poczynania kierowców na starym mieście ktorzy zwłaszcza popłudniami urządzają sobie przejażdżki z prędkościami grubo przekraczającymi dopuszczalną prędkośc stwarzając zagrożenie dla pieszych zwłaszcza dzieci 30 na godzinę to prędkość która potrafi zapanować nad pojazdem z krótką drogą hamowania bardzo dobry pomysł na starówce zwłaszcza  że na skrzyżowaniu bankowej i kaczyniec bardzo często dochodzi do wymuszenia pierszeństwa z kaczyńca zwłaszcza przez kierowców z innych miast 50 na godzinę w tych warunkach drogowych to zdecydowanie za dużo i powinna być  wprowadzona strefa zamieszkania woół rynku

  3. Jeszcze jedna ciekawostka. W Wiedniu na wszystkich ulicach jednokorunkowych ścieżki rowerowe prowadzone są w obu kierunkach, po obu stronach jezdni, czyli jedna z nich jest pod prąd. Jeśli natomiast ulica jest zbyt wąska, żeby wprowadzić na niej 2 ścieżki, to wówczas śieżka rowerowa prowadzona jest wyłącznie pod prąd. Paradoksalnie znakomicie zwiększa to bezpieczeństwo ruchu. Jeśli natomiast, z jakiegoś powodu, nie da się poprowadzić śieżki brzegiem jezdni, to prowadzi się ją środkiem. Wiedeń został uznany w rankingu jako drugie miasto na świecie przyjazne mieszkańcom.

  4. W Gliwicach jak się wchodzi na wysepkę dla pieszych, to przycisk do zmiany światel jest po lewej stronie, zamiast – w naturalny sposób – po prawej. Winą Frankiewicza jest też to, że zatrudnia głupków. Bo w/w rozwiązanie nie jest już chyba złą wolą, ale po prostu wyjątkową głupotą. Chyba, że oni wszyscy to sadyści, którzy tylko kombinują jak utrudnić ludziom życie. Tak też mogłoby być, zważywszy co zrobili koło cmentarza centralnego. Postawili słupki, żeby nie można było wjechac na parking!

Leave a comment

Your email address will not be published.


*