„Jorg” czy „Decymber” – felieton Gleiwitzera

22 komentarze

Parę dni temu w moim komentarzu do artykułu Redakcji (ZF – strategia zamknięcia?), przyrównałem Miłościwie Nam Panującego Prezydenta (miejskiego oczywiście) do przedwojennego Wojewody Śląskiego Grażyńskiego, Michała zresztą, też doktora jak najbardziej, a nawet podwójnego. Dziś biję się w piersi, bom pomylił się czy też spudłował okrutnie. No bo, kogo z kim tu porównywać? Pan Wojewoda bowiem to łobuz, ale łobuz z górnej a nawet najwyższej półki, to zawodowiec. Zniszczył Śląsk, trzymał wszystkich za mordę, bo po to go przysłano. A robił to perfekcyjnie i w taki sposób, że dziś jeszcze wielu przekonanych jest, że w historii Śląska nikt Mu tak „dobrze nie zrobił” (Śląskowi oczywiście) jak Michaś. Jak skończył ów „Królewicz Śląski” wiadomo, kto go zmiótł też.

Przy nim Pan Prezydent F (dalej, będę posługiwał się skrótem nazwiska, bo mi się go pisać w całości nie chce, zwłaszcza, że i tak wiadomo o kogo chodzi) to raczej amator jest, choć zdoktoryzowany też, a i zhabilitowany czyli jakby doktoryzowany podwójnie. I na tym kończą się podobieństwa. Wprawdzie i jeden i drugi rozpierduchę niezłą zrobili ale przecie w różnej skali, innym stylu i nieporównywalnym. Wojewoda „wiekopomne pomniki” sobie budował i w dużym metrażu, a ponadto w czasie znacznie krótszym, podczas gdy Pan Prezydent F pomniki „głupoty raczej” i to przeważnie nieskończone (i jako takie pewnie do historii przejdą).

Zostawmy jednak te porównania, bo nie chciałbym nimi przykrości i ujmy na honorze Panu Wojewodzie przysparzać, że go tak, raczej do „lebra”, przyrównuję – na co sobie Wojewoda mimo wszystko chyba nie zasłużył, tym bardziej, że jego przysłał tu sam Piłsudski w wiadomym celu, a kto i po co Prezydenta F „z kapelusza wyciągnął” lub przysłał, nie wiadomo.

Mam tu jednak na podorędziu dwóch jeszcze kandydatów do porównań z rzeczonym Prezydentem – choć sam już nie wiem, czy przynajmniej w jednym przypadku gafy jakiej znowu nie popełnię.

Myślę tutaj o Wielkim Wojewodzie (bo takim był) czyli o Jerzym Ziętku, zwanym popularnie „Jorgiem” albo „Wielkim Jorgiem” oraz (trochę mi wstyd, ale trudno) o I Sekretarzu Komitetu Wojewódzkiego PZPR i „Wojewodzie jednocześnie” czyli o Zdzisławie Grudniu, nazywanym, z kolei „Decymbrem”.

Porównanie Prezydenta F do „Jorga” obraziłoby niewątpliwie bardzo wielu Ślązaków, dla których Wojewoda, choć kontrowersyjną, to jednak Wielką Postacią był i pozytywne ślady wszędzie po sobie pozostawił. „Wielki Jorg” nie miał wprawdzie studiów wyższych ale „mioł porzundno przedwojenno matura” i to mu stykło.

Nie będę kontynuował tego porównania, bo to byłoby niesmaczne a może świńskie nawet. Ujmę to sentencją, którą na pewno wyraziłby „Wielki Jorg” – „Frankiewicz? – co ty mi synek godosz, jo tygo ciula ni znom”. Nie wymyśliłbym nic trafniejszego. 

No i „ostoł się nom ino „Decymber”. Tu pierwiastków podobieństwa dostrzegam wiele. „Decymber” był podobno „magistrem” i chyba górniczym do tego – bo jakżeby inaczej. Zdzisia z „kosza na śmieci” wytargał chyba Gierek i podobno do końca życia tego żałował. Po „koronacji Edwarda Gierka” Zdzichu wystrzelił na „pierwszego” na Śląsku i tak już zostało do końca. Był typowym produktem „tamtych czasów” – tępym prostakiem o chorobliwych ambicjach i śmiertelnie zazdrosnym o „wielkość Jorga”. „Wielkiego Jorga” nienawidził całym swoim jestestwem, podziwiał Go i śmiertelnie zazdrościł popularności i organizacyjnych sukcesów. Ten „śląski geniusz” usuwał wszystkich przeciwników i całą domniemaną konkurencję jak leci, ale „Wielkiego Jorga” nie ruszał, bał się go jak ognia – „Jorg” był „za wielki” i za wysoko.

„Jorg” ucinał natomiast dyskusje o „Decymbrze” krótko i „po swojemu” – „O ciulach i z ciulami ni godom”. Znana jest krótka rozmowa obu na temat ślązczyzny „Jorga” – „Widzicie Towarzyszu Wojewodo (jeszcze wówczas nim Jorg był) Wy, to tak… widzicie… ten tego – bąkał Decymber – tylko po Śląsku mówicie, a tu trzeba by… ten tego… widzicie… więcej po polsku …że tak powiem”… „Ty mi tu Grudzień, ni fanzol, jak jo mom godać, bo jo się z kożdym dogodom, mnie tu wszystkie rozumiom… pamiyntej Grudzień, mnie tu wszystkie rozumiom”… – i poszedł sobie. Cały „Jorg”.

Kiedy indziej – z okazji bodaj święta wojskowego jakiegoś lub powstańczego, przed „Jorgiem” w generalskim mundurze stanął „Decymber” w mundurze porucznika (w wojsku nigdy nie był) – „Jak się prezentuję ?” – zapytał „Jorga” – „Gryfnie, jak ta kryka – ino się prziporek zapnij”… – odpowiedział „Jorg”. Obraził się Zdzichu ale munduru już nigdy nie zakładał. Otoczony przydupasami i lizusami, donosicielami i pospolitym tałatajstwem potrafił „Decymber” „dla swoich” w Piotrowicach wybudować „zatokę świń” na miejscu rozebranych zabytkowych osiedli.

Ambicje miał nasz „Zdzichu” okrutne niczym Cezar. „Pod Nowe” pół Katowic chciał wyburzyć… Drogi „szybkiego ruchu” wzdłuż i w poprzek i przez samo centrum. Rozwalił kawał miasta pod „Pentagon” czyli nowy gmach komitetu wojewódzkiego z ogromną salą kongresową. W planach miał budowle przy których Albert Speer a nawet Adolf Hitler musieliby pochylić głowę z szacunkiem i… i przyszedł „wicher historii” i zmiótł „naszego bohatera”…

Dzisiaj „Wielki Jorg” ma śliczny pomnik w centrum Katowic, a „Decymber”… no cóż, przynajmniej na razie, nie ma… Tak to czasem kończą „wielcy budowniczy”… jedni na postumencie, a inni… na śmietniku… Samo życie…

A porównania ? – ja Podmiot Naszych Dywagacji przyrównałbym raczej do „Decymbra”… ale to ja. Można mieć inne zdanie – rzecz gustu i smaku…

Gleiwitzer49

22 Comments on "„Jorg” czy „Decymber” – felieton Gleiwitzera"

  1. Warto byłoby, żeby autor felietonu napisał, że Zientek miał nie tylko jak to mówi rozum ale praktykę działania w samorządzie i to jeszcze II RP gdzie był burmistrzem o ile dobrze pamiętam Radziejowic.

    Co do Grażyńskiego to nie zgadzam się, że rozwalił Śląsk podjął jako jedyny skuteczne działania mające na celu powstrzymanie powtórnej germanizacji warunkiem pracy w przemyśle na Śląsku było posłanie dziecka do niemieckiej szkoły. Grażyński działał przede wszystkim na rzecz polonizacji administracji przemysłu pośrednio dzięki niemu i Mościckiemu w Chorzowie powstały zakłady azotowe. 

    • 1. należy pisać Jerzy ZIĘTEK a nie Jerzy ZIENTEK …

      2. Zakłady Azotowe w Chorzowie wybudowali Niemcy i oddali do użytku bodaj w 1916 r …

      3. na obszarze Polskiego Śląska (po 21 roku) nie znane są przypadki (historycznie udokumentowane) zwalniania Polaków z pracy w niemieckich zakładach przemysłowych za to, że ich dzieci uczęszczały do polskich szkół, za to znane są bardzo liczne przypadki (historycznie udokumentowane) zwalniania niemieckich pracowników zatrudnionych w polskich zakladach przemysłowych, co w wielu przypadkach przynosiło niepowetowane szkody wskutek braku polskich fachowców …

      4. "akcja repolonizacji" to czarna karta w historii Polskiego Śląska, za którą w poważnym, jeśli nie decydującym, stopniu ponosi odpowiedzialność Wojewoda Grażyński. Była prowadzona tak brutalnie, że spowodowała protesty czołowych polskich działaczy plebiscytowych z Korfantym na czele a także większości rdzennych Ślązaków, nawet tych niekoniecznie proniemieckich. Temat ten i dyskusja nad nim, do dziś jeszcze do czerwoności rozpala różne kręgi historyków i badaczy historii Śląska tego kresu ..

  2. Polecam książeczkę "Cysorz", nieodżałowanego Michała Smolorza.

  3. czytająca uważnie | 25 kwietnia 2015 at 9:13 pm | Odpowiedz

    Brawo za ten felieton!!!! Starzy , mądrzy ludzie zawsze mawiali , że nie wykształcenie czyni człwieka ” wielkim”, ale to co po sobie zostawi potomnym,to co sobą reprezentował za życia.Naprawdę jest dużą sztuką umieć słuchać innych,co mają do powiedzenie, umieć czerpać z nich wiedzę i wcielać w życie tak aby się ludziom żyło lepiej….ale może to jakaś moja utopia?
    Najgorzej jak do władzy jakiejkolwiek dochodzą ludzie zakompleksieni, zadufani w sobie i tacy którzy widzą tylko swój czubek nosa.. a ich motto to „tylko ja, daj mi,mi, tylko mnie ,mnie..” Pozdrawiam.

  4. Gleiwitzer49 

    26 kwietnia 2015 at 12:32 pm

     

    Nie są znane przypadki zwalniania Polaków  przeciwko akcji repolonizacyjnej protestował Korfanty a możesz wymienić jakiś innych działaczy poza Korfanty, który cóż protestował w końcu czyż to nie niemieccy przemysłowcy łożyli na jego gazetkę Polonia. A może czołowi działacze to tzw. pospolity chwyt retoryczny.

     

     

    • Przypisywanie Korfantemu ,,ukrytej opcji niemieckiej'' to prawdziwy popis logiki.  Ale skoro studiował w Berlinie i Wrocławiu (wówczas Breslau), był posłem do niemieckiego parlamentu, to przecież później musiał być niemieckim ,,agentem''. Jako taki właśnie agent został dyktatorem powstania i rozwijał polską prasę – między innymi na Śląsku, a wszystko po to, żeby nie dopuścić do polonizacji piastowskich ziem polskich. Tak jeszcze dla przypomnienia: Powstania Śląskie zakończyły się sukcesem (dla Polski), czego o innych (poza wielkopolskim) powiedzieć nie można. Korfanty W. – najlepiej zakonspirowany agent (lobbysta??) niemieckich interesów w międzywojennej Polsce – mocne.  koniec sarkazmu

  5. Gleiwitzer49 

    26 kwietnia 2015 at 12:32 pm

     

    Piszesz, że protestowali rdzenni Ślązacy a którzy to czyżbyś miał na myśli tzw. Ślązakowców, których Grażyński odsunął od urzędów a którzy podobnie jak RAŚ pozostają na żołdzie Berlina i których przywódca Kożdoń kolaborował z Niemcami.

    • … szczerze mówiąc nie bardzo Pana rozumiem. Może "google" źle Pańską wypowiedź przetłumaczyły. Niechch Pan łaskawie pisze po polsku … Do dyskusji na "temaciki", które Pan sugeruje nie dam się wciągnąć – na to za stary jestem, a ponadto wyjaśniłem to w końcowym zdaniu punktu 4 odpowiedzi na pierwszy Pana post. Z poważaniem – Gleiwitzer49

      • Konkretnie nazwiska a może po prostu zdajesz sobie sprawę, że ci działacze na Śląsku to byli Ślązakowcy, których to najbardziej uderzało a którzy podobnie jak RAŚ obecnie byli finansowani przez Berlin

  6. No jeśli komunistyczny aparatczyk, ZIętek był wielki, to ja dziękuję. Proszę pamiętać, że przed wojną był zatrudniony w admnistracji publicznej – był bodajże burmistzem Radzionkowa. Po wojnie porządni ludzie z taką "nieprawomyślną" przeszłością, albo siedzieli w Londynie, albo w piachu, w najlepszym razie pozostawali na aucie życia publicznego. A tow. Ziętek dziwnym trafem stał się wysokiej rangi urzędnikiem… Ciekawe 🙂 A może coś o jego poczynaniach w czasie II wojny światowej…. ?  To było mogło wiele wyjaśnić. Grudzień – bez komenatarza, ale Ziętek to DOKŁADNIE taki sam poziom.   I prosze mi nie opowidać o wybudowaniue WPKiW. Jak się mialo władzę pozwalającą , bez liczenia się z kosztami, największym przedsiębiorstwom z wojewodztwa oddelegować śodki i ludzi i po prostu wybudować tego rodzaju obkety, to po prostu kazał wybudować,… I tyle.

    A Grażyński ? był z całą pewnością najwybitniejszym śląskim wojewodą, tyl że z opcji propolskiej i dlatego do dzisiaj niektórym tak doskwiera. Tak na marginesie skandalem jest to, że w Gliwicach nie ma ulicy Grażyńskiego.

    • Ujmowanie komuś zasług dlatego, że był ,,komunistą'' nie ma żadnego sensu. WPKiW to nie jest najważniejsze dzieło Ziętka. Może trzeba coś poczytać o jego dzialaniach wobec deportacji górnoślązaków do ZSRS?

       

       

    • Zientek przebywał w okresie II wojny światowej na obszarze ZSSR poza tym uczynił więcej dla Śląska niż rozmaite solidaruchy które jedyne co potrafiły to wszystko rozwalić.

      • A co ma do tego, gdzie Jorg przebywał w czasie wojny. Czytał Pan coś o stosunku Ziętka do wywózek Górnoślązaków do ZSRS po 1944? Chyba tracę czas na pisanie…

    • czytająca uważnie | 27 kwietnia 2015 at 6:12 pm | Odpowiedz

      Skandalem jest to ,że nie szanuje się naszego miasta i jego mieszkańców tylko dlatego , że na mapie leżało w innym państwie.To dopiero jest kompleks małych ludzi co rządzą!!!

  7. Prownanie prezydenta F do Decymbera, to profanacja Decymbera, mimo ze jest na smietniku, tam gdzie jego miejsce. Poczekajmy na nowy przewiew historii, ktory zmiecie towarzysza F.

  8. Autor twierdzi, że Grudzień nie ma pomnika w Katowicach, jakby nie bywał, bądź nie widział i nie słyszał o tzw. "Dezember Palast", jakby doznał amnezji. Kiedy twierdzi, że tow. Grudzień nie ma "pomnika", to grubo się myli. Myli się tym grubiej, że Grudzień ten pomnik postawił sobie sam już w 1979 r, a więc trzydzieści sześć lat temu i nie był to jego jedyny "twórczy wkład" w Katowice. Porównywanie F. z G, jakkolwiek mające na celu poniżenie pierwszego, nie ma sensu, bo nie da się przykładać jednej miary do dwóch zupełnie różnych systemów politycznych, w których ci dwaj "wizjonerzy" kształtowali (pierwszy nadal kształtuje) rzeczywistość. Chyba, że będziemy naciągać, że F. to syn poprzedniego systemu ze wszystkimi wadami, jakimi nasiąkł w młodzieńczym wieku. OK, tylko, że F. to nie król, nie rządzi autorytarnie. Jego "wizji" miasta od ćwierćwiecza (!) sekunduje mu plejada nowych demokratów, "wykształciuchów" i… całkiem liczny, co kadencję odnawiający się zaciąg młodzieży. Można by sądzić, że przynajmniej ci ostatni będą się różnić w ocenie, co będzie dla ich pokolenia wartościowe i niezbędne, a tu figa! Otaczająca F. młodzież, okazała się dobrymi córami i synami swoich rodziców, wychowanych w milczącym poddaństwie i bezpardonowym karierowiczostwie, jak z ancient regime. Czy to wystarczy, żeby F. wywyższać do rangi G? Czasy inne, demokracja, brak przymusu, wolność… 

    Chociaż… z drugiej strony, zdaję sobie sprawę, że przynależenie do wyznawców F, albo tylko do misiowatych krytyków, czyli tzw. "ratuszowej opozycji", daje w Gliwicach dostęp do etatów, zaszczytów i miejskiego budżetu. Tylko, czy jeśli tak jest, to ma oznaczać, że w Gliwicach 4.06.1989 r nie skończył się komunizm? Byłoby cokolwiek chójowo.

    • … tośmy się chyba niezrozumieli albo raczej niedoczytali, choć sentencje obaj mamy te same. Ależ Drogi Panie, ja pisze dokładnie to samo o czym Pan mówi. "Wielki Jorg" ma pomnik (a nawet dwa) w Katowicach, dwaj pozostali "dżentelmeni" też mają ale "pomniki" (w cudzysłowie pisane) obaj nie wielkości lecz "głupoty" raczej. Obaj otoczeni łapserdakami i to wykształciuchami często – przecież nieróżniacymi się niczym między sobą bez względu na "system" w którym działali czy działają do dziś. Łapserdak czy szmaciarz jest łapserdakiem czy szmaciarzem bez względu na system i system nie ma tu najmniejszego wpływu. "Komuch" to nie element działania "systemu komunistycznego" to charakter. "Komuchy" były za "komuny" ale "komuchy" są i teraz i to kto wie, czy dziś nie ma ich więcej a nawet czy ich nie przybywa. Prostytutka, proszę Pana" to zawód (i to z bogatymi tradycjami) a kurwa to charakter – czyż nie ma tu analogii. Oczywiście, że jest – i myślę, ze obaj ją jednako wyczuwamy … Z pozdrowieniami … Gleiwitzer49

    • … pisze Pan: "Tylko, czy jeśli tak jest, to ma oznaczać, że w Gliwicach 4.06.1989 r nie skończył się komunizm? Byłoby cokolwiek chójowo." –  ależ oczywiście, że w 1989 r nie skończył się komunizm, on sie nie skończył, bo on się nigdy nie zaczął – więc co sie miało kończyć. W 1989 r nie zaczęła się żadna demokracja, czy jak ją tam zwać. Tak w pierwszym przypadku "lud pracujący" jak  w drugim "Solidarność" to penisy, które KTOŚ pchnął "do przodu" i "wyjął" – wyjął i "opadły zwiędłe całkiem" a dalsze ciupcianie kontynuwali wczesniej oraz kontynują teraz zupełnie inni. I to jest, jak mi sie wydaje, meritum sprawy, istota systemów, bez mała … Ktoś, bodaj Kiszczak (bo to "dowcipny facet był") powiedział : "Koniak to jest napój ludu pracującego miast i wsi, który on pije ustami swoich przedstawicieli" a dziś "Koniak to jest napój demokratycznego społeczeństwa, który ono pije ustami też swoich przedstawicieli" – paradoks? – nie prawidłowość … chociaz rzeczywiście "chujowa" jakoś …

Leave a comment

Your email address will not be published.


*