Kamiński, Macierewicz – strachy na lachy, a ludzie swoje…

8 komentarzy

Przez wiele ostatnich miesięcy słyszy się głosy, bagatelizujące znaczenie wielkiej afery podsłuchowej, dla jednych pozwalającej spojrzeć głębiej w jadłospis prominentnych (do niedawna) platformersów, dla innych odkrywającej na chwilę pokrywę rodzimego kotła z gnijącą polityczną pulpą. Tymczasem afera podsłuchowa była Kannami Platformy Obywatelskiej – ogromną przegraną bitwą o rząd dusz.

„PiS ante portas!” – to zawołanie w miesiącach poprzedzających wybory pobrzmiewało w tle medialnych wypowiedzi, katastroficznych kreacji mających chyba w mniemaniu twórców tych narracji przebudzić społeczeństwo, powoli zmierzające do odsunięcia politycznie ślepych i skorumpowanych sierot po Donaldzie Tusku. Niestety dla PO, tylko dramatyczne nawoływania upodabniały sytuację do zachowania Rzymian po batach od Hannibala. Za manifestowaną coraz bardziej w kolejnych wypowiedziach niemożnością nie szły żadne czyny. Mijające miesiące pokazywały jedynie wszechogarniającą tę stronę sceny politycznej degrengoladę. Rozpacz nie pomogła, straszenie jakoś też nie bardzo. I nie ma co szukać irracjonalnych przyczyn oczywistej wyborczej klęski – PO miała swoje 8 lat, w których niestety pogłębiała się erozja państwa, pojmowanego jako wartość bliska jego obywatelom i dla nich ważna. Nie przeprowadzono ŻADNYCH istotnych reform administracyjnych czy ustrojowych, nie zahamowano chronicznej polskiej choroby, za jaką uważam odpływ publicznych pieniędzy do bardzo konkretnych grup, lobby itp., nie uzdrowiono również styku samorząd-biznes, za co już zaczynamy płacić, a jeszcze na pewno słono zapłacimy. Efekt? Polska demokracja jest chora. Nie wiem, czy obecna władza jest w stanie ją uzdrowić w ciągu kilku lat, ale nie przekreślam jej. Podobnie zresztą, jak tej ekipy, która właśnie odpłynęła z portów władzy. Obie mają swój czas – jedna na pokazanie czy jest coś warta, druga na przewartościowanie swojej formuły, poszukanie nowych celów, określenie strategii, którą wyborcy uznają za swoją. Obu łatwo nie będzie.

Wiem jednak, że układ, który właśnie zdał władzę, zachowuje się tak jakby niczego się nie nauczył. Nie wyciągnął wniosków z tego, że medialna maszynka nie zdołała przestraszyć wyborców wizją „czarnych lat nowej władzy”, demonami „nowej cenzury”, „ABW u drzwi”, czy „państwa wyznaniowego”. Jedynym efektem tych „strachów na lachy” jest to, że wyborca polski zaczyna milczeć, często skrywa swoje rzeczywiste preferencje, nie ma ochoty znaleźć się w grupie tych, na których wylewa się medialne pomyje. Poziom debaty politycznej – i to po obu stronach – stoczył się już tak nisko, że wzdragam się napotykając te słowne rzygowiny, manifestacje najniższych instynktów, zbrodnie dokonywane na języku, który kocham. I podobne reakcje ma coraz więcej ludzi, którym jeszcze chce się wybierać.

Większość z naszych polityków z obu stron winna jest temu, że Polakom coraz mniej się chce uczestniczyć w czymś, za co nie chcą być potem odpowiedzialni. To reakcja psycho – polityczna. Cynicznych politycznych etatowców nie interesuje nawet to, że coraz częściej Polacy milkną dlatego, że rządzi nimi wszechogarniająca konstatacja „złodziej zmieni złodzieja”. I właśnie o utrwalenie tego stereotypu oskarżam Platformę Obywatelską. Jestem żywym przykładem człowieka, który przez kilka lat próbował się przebić przez prawdziwe polityczno-koleżeńsko-biznesowe bagno. Takich ludzi, na różnych szczeblach jest tysiące. Należę do tych, których życie uczyniło długodystansowcami, ale sprinterzy już dawno zrezygnowali. A to byli ci, którym się chciało. Dlatego nie boję się teraz zadać pytania – dlaczego mam grać larum z powodu ułaskawienia Kamińskiego (inna sprawa, że inni ułaskawiali jeszcze bardziej kontrowersyjnie), co do którego mam pewność że przepadł bo był z tej drugiej strony i nie mam pewności na ile słusznie, a milczeć w sprawie setek łamiących prawo do niedawna prominentnych 'ludzi władzy”, prawdziwych nietykalnych, chronionych przez partyjnych kumpli? Do rangi ministra włącznie. Przecież wszyscy o tym wiemy. Stanowiska, prezesury w tłustych spółkach, nawet wbrew prawu, relatywizacja najważniejszych ustaw na najwyższych szczeblach. Większość Polaków tych spraw nie rozumie – są bardzo skomplikowane. I wielu politycznych cwaniaków wykorzystywało to i będzie próbowało robić tak nadal. Ale Polacy czują podświadomie, że coś nie gra. Wybrali zatem nadzieję, że może jednak tym razem będzie PRAWO, a przy odrobinie szczęścia nawet SPRAWIEDLIWOŚĆ. Kiedy wreszcie ci którzy przegrali potrafią pojąć, że ostatni wybór Polaków nie jest wyborem politycznym, a ETYCZNYM, mającym określone skutki polityczne, co oczywiste? Czy PiS podoła? Chciałbym się mylić bo wątpię, mając jak najgorsze doświadczenia i obserwacje. Chcę wierzyć, że przynajmniej spróbuje. Podobnie jak chcę wierzyć, że Platforma Obywatelska przejdzie w opozycji głęboką przemianę jakościową. Jeśli obie partie nie uznają w końcu, że w polityce państwa są pewne wartości wspólne, niepodlegające dyskusji i opierające się zmianom u steru, jeśli w tym uznaniu nie dołączą nowe siły polityczne, polska demokracja będzie erodować i zmierzać do stanu o dużej entropii. A państwo jest akurat tą sferą, która zbyt dużej entropii nie toleruje.

Próba naprawy obecnego stanu rzeczy powinna się zacząć od tego, żeby nasze główne media przestały zajmować się demonologią, a zaczęły merytorycznie wpływać na społeczną świadomość. Współczesne media mają wiele możliwości. W tej chwili w miażdżącej większości wykorzystują je do pogłębiania zagubienia i zniechęcenia. I wszyscy wiemy, o czym piszę. Tak w ogóle, wszystko dla wszystkich jest jasne, prawda? A zatem, dokąd zmierzamy?

Dariusz Jezierski

8 Comments on "Kamiński, Macierewicz – strachy na lachy, a ludzie swoje…"

  1. Tylko, co to jest stan entropii?

    • W uproszczeniu układ nierównowagi przemieszczający się od jednego stanu równowagi do drugiego całkowicie spontanicznie. Niekontrolowane osiągnięcie stanu równowagi może na przykład nastąpić w wyniku wybuchu. 😉

      • Nie, to nie to. Entropia jest tylko miara stopnia rozproszenia, nieuporzadkowania, balaganu. Im wiekszy balaga, tym wieksza entropia. Entropia jest miara balaganu, tak jak temperatura jest miara ciepla. Im cieplej, tym wyzsza temperatura. I tyle. Balagan i cieplo, to wielkosci fizykalne. Entropia i temperatura nie.

        • Tak, wiem, że miara. Myśleliśmy tak naprawdę o tym samym. Ja posłużyłem się raczej metaforyczną konotacją – jak „wygra entropia” w piosence Porębskiego. Drobna korekta w tekście, jak sądzę precyzuje wszystko. Dzięki!

  2. PiS poweinien przede wszystkim zająć się sprawą kadencyjności prezydentów miast.

  3. Idzie gleboka reforma wymiaru sprawiedliwosci w Polsce. Trzeba bedzie wrocic do spraw zwiazanych z Frankiewiczem. Jak na razie prokuratura gliwicka umarzala wszsytkie takie sprawy, a Frankiewicz wysmiewal mieszkancow, mowiac np. ze popatrzcie sobie jak prokuratura stanie zaraz po mojej stronie. I stawala.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*