Kobiecość: 3 aktorki, 3 kraje – 3 języki – 1 problem

4 komentarze

"Aparat, który dała mi matka" na podstawie prozy Susanny Kaysen, to nie przedstawienie jedno z wielu. To przede wszystkim poważny eksperyment teatralny i kulturowy. Monodram pod tym tytułem powstaje jednocześnie w trzech miejscach i grają w nim trzy różne aktorki. Te realizacje łączy ten sam tekst, ta sama skomponowana przez Jacka Panka genialnie współgrająca z przedstawieniem muzyka i ten sam reżyser – Dariusz Jezierski. Reszta jest eksperymentem – inna wrażliwość aktorek i publiczności, inna gotowość na mówienie wprost o rzeczach powszechnie uznawanych za wstydliwe. Tak naprawdę nie wiemy, co się wydarzy. 


28 października odbędzie się światowa prapremiera spektaklu w Centrum Sztuki Współczesnej w Mińsku. CSW jest oficjalnym partnerem projektu HomoCosmos, na który złoży się cykl przedstawień, które łączy jedno – podróż w niezmierzone, nieco zapomniane przestrzenie człowieczeństwa, z jego najpiękniejszymi zakątkami i najmroczniej skrywanymi sekretami. W spektaklu zagra znana białoruska aktorka Anastasia Bobrowa.
Prapremiera polska odbędzie się już kilka dni później w Teatrze ŚwiętochłOFFice. To wyraz mojego szacunku dla naprawdę ogromnej i wielce cennej inicjatywy, która nidawno zaczęła się w tym mieście. Grzegorz Kempinsky i władze Świętochłowic udowadniają że jest możliwy dialog w przestrzeni kultury.
W spektaklu wystąpi dobrze już znana świętochłowickiej publiczności Anna Maksym. Rola będzie dla aktorki ogromnym wyzwaniem. Mówienie o kobiecości wprost do widzów, z całą pewnością nie będzie proste. Podkreślić należy geniusz Suusanny Kaysen, znanej nam z głośnej ekranizacji innej jej powieści, w Polsce pokazywanej pod tytułem "Przerwana lekcja muzyki". Autorka w swoim tekście sięga wyżyn humoru. Jej autoironia i sposób w jaki opowiada o rzeczach najtrudniejszych, świadczą o absolutnym kunszcie pisarskim. Adaptacja Dariusza Jezierskiego zachowała te zalety. Publiczność czekają zatem salwy śmiechu, ale i chwile skupionej refleksji. 
Zapraszamy do wzięcia udziału w tym wielkim teatralnym eksperymencie. Taka okazja zdarza się raz na wiele lat…
Dodać jeszcze warto, że moskiewska premiera z udziałem Iriny Chesnokowej, planowana jest na styczeń.

O czym chcemy powiedzieć? O tym, co jest normalne a przecież wypierane nie tylko z kultury, ale nawet z języka. Brakuje słów, które mogłyby służyć do opowiedzenia o fizjologii kobiety bez wywoływania zawstydzenia, zażenowania, a zaraz za nimi oburzenia. Nie rażą "penis", "fiut", nawet "kutas", czy śląski "ciul". Słowa "pochwa", "cipka", "wagina" wywołują podejrzliwość. Nie? Na pewno…?
Ciekawe są ślady językowe, wskazujące na chęć umniejszenia kobiecości w jej wymiarze fizycznym, czy nawet fizjologicznym… "Pochwa" – na miecz, wojownika, mężczyzny, na penisa właśnie… Srom – bezpośrednio od sromoty… a zatem wstyd… Kobieta, wyrokiem natury przeżywająca wszystko w sobie, przyjmująca mężczyznę i nosząca w sobie następnego człowieka, powinna z zawstydzeniem spuszczać oczy, kiedy nie daj Boże rozmowa zejdzie poniżej jej brzucha… Ciąża, okres, krew menstruacyjna są tabu. W niektórych kulturach dosłownie, u nas w języku. Robiąc wiele dla równouprawnienia kobiet nie dokończono kwestii podstawowej – kobieta nadal nie może swobodnie mówić o swojej kobiecości. Albo to raczej mężczyzna, nie jest w stanie o niej słuchać.  
Poddajmy się temu interesującemu doświadczeniu… A przy tym zróbmy to dzięki kontaktowi z mistrzowską prozą, najlepszym gatunkiem humoru i aktorstwem "na wyciągnięcie ręki".

aparat-words-wersja-2

red.

4 Comments on "Kobiecość: 3 aktorki, 3 kraje – 3 języki – 1 problem"

  1. Wynika z artykułu, że  najważniejsze równania na dziś to: rzeczy najtrudniejsze=wagina, kobiecość=wagina, ważny teatralny eksperyment=wagina. Naprawdę???

     

    • Z artykułu wynika jednak coś innego, ale rzecz nie jest przecież warta polemik,i zwłaszcza orzed premierą. A tę w Mińsku mam już za 8 dni. Będę bogatszy o doświadczenia.

      Co do ważności eksperymentów…. Konieczność rozwiązania problemów głodu w Etiopii czy kataklizmów w Bangladeszu nie deprecjonuje w żadnym razie badań nad mechanizmami społecznymi mrówek czy nawet strategią przetrwania pantofelka w środowiskach słabo zasadowych 😉 Tak sądzę…

Leave a comment

Your email address will not be published.


*