Kolejny list w sprawie Zespołu Szkół Specjalnych…

Do redakcji dotarł kolejny e-mai od matki jednego z dzieci, uczęszczających do Zespołu Szkół Specjalnych przy ul. Dolnej Wsi. Zaprezentuję go w całości, a potem pozwolę sobie na kilka zdań komentarza, gdyż w części odnosi się on również do Info-Postera:

Dzień dobry!

Z góry przepraszam za długi tekst, ale liczę, że jeśli zdecydujecie się Państwo go zamieścić to ukaże się on w całości.

Swoją informację przekazałam Państwu oraz redakcjom Nowin Gliwickich Telewizji Katowice oraz telewizji 24Gliwice. Jako jedyni zainteresowaliście się sprawą, za co dziękuję, ale niestety nie w sposób, który byłby właściwy. Zamiast pojechać na miejsce i opisać wydarzenie, ograniczyliście się Państwo do wszczęcia dyskusji przez czytelników. Można użalać się nad losem wielu osób w Polsce, i przedstawiać opinie na ten temat, jednak skończy się to tylko wzburzeniem, a ci którzy są za to odpowiedzialni pozostaną niewzruszeni. Każdy odbiera po swojemu to czego doświadcza. Z faktami przedstawionymi przez redakcję, popartymi zdjęciami i rozmowami z uczestnikami wydarzenia, nie można dyskutować. Natomiast jak było w tej szkole w ten dzień? Ja nie wiem, ani moje dziecko, gdyż zostało w domu. Widzę jednak, że nie jestem sama i część rodziców ma podobne odczucia, że dobrze nie jest. Nie mam prawa nie wierzyć dziecku gdy mówi, że znów której lekcji nie było, bo nikt się uczniami nie zajął, ani gdy mówi, że nauczyciele się spóźniają, z różnych przyczyn po, kilkanaście minut. Faktem jest, że 13 marca nie poszło do szkoły. W szkole specjalnej uczą specjaliści. Niestety podobnie jak każdy specjalista każą na siebie czekać i sami ustalają reguły. Mechanik samochodowy zatrzyma auto przez 3 dni, ale za ekstra dopłatą, może być zrobione w ten sam dzień. U szewca czeka się tydzień, chyba, że zapłacimy więcej, to buty są do odbioru następnego dnia. W służbie zdrowia prywatnie terminy są bardzo krótkie, a na NFZ kolejki są 6 miesięczne. Ale dzieci to nie towar. Rodzice to nie klienci, którzy przychodzą z zepsutymi rzeczami wymagającymi naprawy, lecz ludzie. Decydując się na dany zawód na ogół jesteśmy świadomi konsekwencji. Możemy spodziewać się jakie są warunki pracy, jakie są nasze obowiązki, a jakie korzyści. Wykonywana praca powinna przynosić satysfakcję, a w niektórych zawodach łączyć się z misją i odpowiedzialnością za innych. Jeśli ktoś zostaje policjantem to pewnie nie dlatego, że będzie miał pewną posadę, a przy okazji zarobi na łapówkach od kierowców, którzy przekroczyli prędkość. Lekarz nie myśli o tym, że dorobi się w krótkim czasie bo będzie dostawał koperty od pacjentów. Nauczyciel nie uczy w szkole po to by mieć 2 miesiące wakacji i 2 tygodnie zimowych ferii. Może ktoś zarzuci mi, że dzieje się wiele dobrego i o tym się nie mówi, a czepiamy się gdy coś nas zaboli. Tylko, że ludzie biorą pieniądze za to, żeby było dobrze i to powinna być norma. Za często siedzimy cicho, i zamiatamy sprawy pod dywan. Myślimy, że nie jesteśmy w stanie nic zmienić, że taki jest porządek rzeczy, bo zawsze tak było, jest i będzie. Jeśli ktoś jest zdeterminowany do dopnie swego. Jeśli więźniowie siedzą po 10, 15 lat w więzieniach to mają czas pisać to trybunału w Hadze i teraz mają posiłki przynoszone w termosach, sale telewizyjne i inne rzeczy. Pacjenci w szpitalach kromkę czerstwego chleba, zimną zupkę i telewizję jak wrzucą monetę do automatu. Ale każdy jest zadowolony jak się nim zajmą i może po tygodniu wrócić do domu i modli się by być zdrowym i nie musieć tam wracać. A co z innymi, niech się martwią inni.

Podobne myślenie jest w szkole. Zadowoleni są Ci, którzy na tym dobrze zarabiają. Samorządy likwidują szkoły i upychają dzieci po kątach. Dyrektorzy, których szkół nie zlikwidowali się cieszą, a najbardziej gdy trafiają do nich te dzieci, którym szkoły zlikwidowano, bo jest zapewniony byt na kolejne lata. A to, że dzieci są stłoczone i nie mają dobrych warunków, tego już nie wielu obchodzi. W obu szkołach specjalnych w Gliwicach jest podobnie. Tyle, że w tych szkołach dzieci powinny mieć SPECJALNE warunki.

Dziękuję za odzew ludzi, którym ta sprawa leży na sercu. Otrzymałam prośbę o kontakt osobisty, ale muszę przyznać, że sama postępuję nie do końca odważnie. Wspominałam już, że nie chcę podawać swojego nazwiska. Moje dziecko nie będzie w tej szkole już długo. Drugie dziecko ma jeszcze kilka lat nauki przed sobą w innej szkole. Proszę mi wierzyć, że wieści szybko się rozchodzą i nauczyciele, a tym bardziej dyrektorzy są świetnie poinformowani o sytuacji między szkołami. Nie chcę robić krzywdy swoim dzieciom. Liczę na to, że mimo wszystko uda się coś zmienić, a może sami nauczyciele i dyrektorzy szkół rozważą swoje podejście do dzieci i to już będzie coś. Szkoda, że nie udało się redakcji wejść do szkoły i przedstawić obiektywnych relacji, choć wiem, że czas na to był krótki. Sam fakt, że sprawa spotkała się ze sporym odzewem jest już dla mnie czymś dobrym. Oby zmieniło się dzięki temu więcej w NAS na DOBRE.

Z poważaniem.
Zatroskana Mama

 

Oto inne publikacje Info-Postera w tej sprawie:

http://info-poster.eu/szokujacy-list-matki-w-sprawie-zespolu-szkol-specjalnych/

http://info-poster.eu/glosy-rodzicow-w-sprawie-zespolu-szkol-specjalnych/

Komentarz od redakcji:

Bardzo dziękuję za dostrzeżenie faktu, że redakcja Info-Postera jako jedyna zainteresowała się sprawą. To miłe. Pozwolę sobie jednak nie zgodzić się z tezą, jakoby sposób przedstawienia sprawy był niewłaściwy. Przede wszystkim poinformowała Pani redakcję e-mailem wysłanym tego samego dnia, w którym odbywała się konferencja. Redakcja I-P jest  jednoosobowa. Składa się dosłownie z mojej skromnej osoby, która w żaden sposób za prowadzenie I-P nie jest wynagradzana, a sprawy, które porusza są na tyle skomplikowane, że wymagają dosłownie uczenia się, wertowania kodeksów, komentarzy itp. Redkacja – znaczy ja sam – nie posiada też samochodu. Nie było w żaden sposób możliwe udanie się na konferencję, o której dowiedziałem się w dniu, w którym się odbywała. Nie wspomnę tu o elementarnych kwestiach zaproszeń itp.

Zarzuca mi Pani niewłaściwe przedstawienie sprawy, która budzi wzburzenie. Muszę w odpowiedzi stwierdzić, że wykazałem się dobrą wolą i wiarą w to, że podaje Pani tylko fakty i czyni to w sposób rzetelny. Co w tym niewłaściwego? Miałem sprawę "odpuścić" tylko dlatego, że nie mogłem się udać na konferencję? Dziwna logika, przyznaję. Zwłaszcza, że wyraźnie właśnie o wywołanie słusznego wzburzenia chodziło Pani zarówno wtedy jak i dziś. Takiego wzburzenia, które przerodzi się w protest i będzie skutkowało zmianą sytuacji – jeśli dobrze rozumiem rzecz jasna.

Sama Pani przyznaje, że nie podała Pani personaliów, numeru telefonu itp. Mimo, że prosiłem o to także w imieniu innych rodziców. Pozwolę sobie zauważyć, że nie dała mi Pani szansy szybkiego kontaktu w jakiejkolwiek sprawie. Ja Pani zaufałem, Pani mnie nie. Nie mam pretensji, bowiem rozumiem co mogło doprowadzić do takiej postawy i nad tym ubolewam. Jedna rzecz nas jednak różni. Zabrałem głos pod własnym nazwiskiem, wywołałem dyskusję, w której nawet dziś pojawił się kolejny merytoryczny odzew. Nie boję się. Muszę zauważyć, że aby załatwić cokolwiek należy wznieść się ponad strach. Musi to Pani rozważyć.

Podsumowując, zrobiłem w tej sprawie wszystko, co tylko mogłem. Zdaję sobie sprawę, że być może oczekiwała Pani czegoś więcej. Nie ukrywam, że ja również. Przede wszystkim kontaktu z Panią, aby wszystko zweryfikować, omówić. Co ciekawe, wcześniej nie zgłaszała Pani zastrzeżeń (także po publikacji). Może oznacza to, że sprawa wzbudziła zainteresowanie. A chyba właśnie po to zwracała się Pani do mediów. Zapewniam, że może Pani liczyć na Info-Poster także w przyszłości. Proszę jednak o wszelkie informacje z wyprzedzeniem. Proszę również rozważyć bardziej jawne formy występowania. To znacznie skuteczniejsze.

z wyrazami szacunku
Dariusz Jezierski
 

12 Comments on "Kolejny list w sprawie Zespołu Szkół Specjalnych…"

  1. Paweł Michalski | 17 marca 2014 at 7:45 pm | Odpowiedz

    "Jako jedyni zainteresowaliście się sprawą, za co dziękuję, ale niestety nie w sposób, który byłby właściwy" – spore wymagania i oczekiwania, a podziękowania kłocą się z dalszą czescią wypowiedzi. Proszę też nie zapomnieć wyrazić pretensji do reszty zawiadamianych mediów: nowiny, 24gliwice  i tvp katowice. Proszę nie epatować martyrologią o zemście nauczycieli w stosunku do dzieci. Sam jestem nauczycielem i zaręczam, że to po prostu zarzut bez pokrycia. Proszę skupić się na tym co się stało i to piętnować,  a nie antycypować wyimaginowaną zamstę. Pozdrawiam. 

  2. I masz ci babo placek. Nawet gdy starasz się pomóc będziesz wrogiem. Polskie społeczeństwo jak zawsze stoi oporem dla dobra a brakiem dla zła, cwaniactwa i Ssaczokracji. Całe szczęście że wypisuję się z tego kretyńskiego społeczeństwa. Niechcę być Polakiem. Przestańcie chronić nauczycieli. Prawdą jest że niewiele mogą ale coś tam mogą tylko  niechcą. Niezupełnie jest tak jak piszecie. Też wywodzę się z tego kręgu.  Jestem  innym pokoleniem, tym normalniejszym.. Pamiętam inne czasy gdy nauczyciel uczył a się nie bał. Młodzież była inna, miała szacunek .

  3. Witam, 

    bardzo dziwny list tej "mamy" , która pisze cyt. "Jak było w tej szkole w ten dzień? Ja nie wiem , ani moje dziecko, gdyż zostało w domu . " 

    To dlaczego zabiera głos w tej sprawie, pisze o bezsensie spotkań, krytykuje działania szkoły?

    Nie jestem w tej szkole codziennie, znam natomiast wiele innych szkół i zaręczam, że w żadnej, żadnej szkole nie ma mozliwości żeby nie odbyły się lekcje, są zastepstwa, nauczyciele się nie spóżniają, bo cenia swoją pracę, nie ma mozliwości żeby uczniowie szwednali sie po szkole , bo wszyscy pracownicy szkoły zainteresują się co robią poza klasą. Nikt, kto zna szkoły  nie powie mi, że nie mam racji.

    Inny aspekt sprawy – dlaczego szanowny Pan Redaktor Dariusz Jezierski "puszcza " tekst  opatrzony tytułem "skandaliczny", bez rzetelnego sprawdzenia sprawy? Sam Pan Redaktor przyznał, że  nie był w szkole, nie sprawdził sytuacji, nie ma de facto swojego zdania,  obiektywnego zdania, jak należałoby oczekiwać od mediów, a chociażby subiektywnego zdania pana redaktora też nie doczekaliśmy się. Lepiej wrzucić "skandaliczną" sprawę  , bez  sprawdzenia doniesień na żer internetu, zawsze się komuś oberwie, słusznie czy niesłusznie, nie ważne, ważny jest ruch w interesie i kolejny "patyk w mrowisku"  wetknięty przez Szanownego Pana Redaktora.

    Zaryzykuję – czy jeżeli dostanie Pan doniesienie mailowe o lądowaniu Marsjan na skwerku za UM w Gliwicach i ich pochodzie wokół budynku urzędu miasta z flagami z literą F – też puści Pan tekst o "skandalicznej " sytuacji w mieście?

    • Zacznę od pytania podstawowego. Jakim prawem ośmieliła się Pani wziąć w cudzysłów słowo matka? Nie wiem, czy może być większa obraza dla jakiejkolwiek matki niż tego rodzaju bezczelna ironia. Niestety stawia to Pani intencje w bardzo złym świetle, a to wrażenie potęgują jeszcze Pani przeinaczenia, o których piszę poniżej. To tyle tytułem wstępu.

      Jeśliby Pani Alicja przeczytała uważnie i w dobrej wierze e-mail, który zaprezentowałem, zauważyłaby, że mowa jest nie o dniu konferencyjnym, ale o dniu poprzednim. Jak zapewne Pani Alicja się domyśla, ten dzień minął,  więc nie mogłem już pojawić się na dniu otwartym. A autorka listu pisze wyraźnie, że niektóre dzieci, w tym jej – musiały zostać w domu. Pani Alicja raczy również nie zauważyć, że jedna z mam podpisała się z nazwiska, potwierdzając informacje z e-maila. Jest jeszcze jedna kwestia: rubryki w rodzaju „listy do redakcji” są czymś normalnym we wszystkich mediach. Z reguły też dotyczą spraw kontrowersyjnych. Redakcje nie sprawdzają zwykle niczego a jedynie publikują, często z nadzieją, że jeśli temat jest ważny i budzi społeczne zainteresowanie, dojdzie do dyskusji. Właśnie takiej, jak miało to miejsce w I-P.

      „Inny aspekt sprawy – dlaczego szanowny Pan Redaktor Dariusz Jezierski „puszcza ” tekst  opatrzony tytułem „skandaliczny”, bez rzetelnego sprawdzenia sprawy?”

      Dlaczego Pani kłamie? Odsyłam do tytułu, który Pani przeinaczyła. Już Pani sprawdziła? Zatem proszę wybaczyć, ale tylko ja sam będę decydował o tym, co mnie SZOKUJE. A ten e-mail i wypowiedzi innych Rodziców mnie zaszokowały. A wie Pani Alicja dlaczego? Bo stykałem się z takimi dziećmi wielokrotnie i pracowałem z nimi. Tego jednak zapewne nie wychwyciła Pani w swojej dziwnie nieuważnej lekturze. A jeśli Pani spróbuje raz jeszcze przeczytać ten i poprzedni tekst, zrozumie Pani, że wyraziłem po pierwsze zdanie części rodziców, pod drugie – zdania przeciwne w komentarzach. A po trzecie własne, subiektywne zdanie. Nawet w tytule, który Pani przekłamała w swoim komentarzu.

      Na pytanie o to co będę „puszczał” w Info-Posterze, póki co nie odpowiem. Zapraszam do stałej lektury. Jednakowoż nieco uważniejszej niż dotychczasowa.

      Pozdrawiam

  4. Aby uścislic sprawę – dzień otwarty był 12  marca, ja tam byłam z moimi uczniami. Byli oczarowani przedstawiona ofertą i zajęciami,które obserwowali. W zajęciach brali udział uczniowie z nauczycielami , polecam zdjęcia na stronie szkoły.

    Gości – potencjalnych, przyszłych uczniów wraz z nauczycielami , a również z rodzicami bylo dużo. Wrażenia i wypowiedzi odwiedzających bardzo pozytywne.  Czy frekwencja wśród uczniów zespołu szkól wyniosła 100% tego nie wiem, ale uczniowie byli  razem z nauczycielami we wszystkich salach od niskiego parteru po drugie piętro , pracownie zawowodwe i salę gimnastyczna , siłownie , wszędzie były zajęcia, konkursy, doświadczenia. Było super.

    Konferencja była następnego dnia 13 marca, byłam jako pedagog, potwierdzam wysoki poziom merytoryczny. Nie wiem więc , w którym to dniu pan nie mógł przybyć, aby naocznie , jako przedstawiciel niezaleznych , jak mniemam mediów przekonac się co się dzieje w gliwickiej oświacie .

    Jak zdążył się pan przekonać , pracuję z uczniami o szczególnych potrzebach edukacyjnych.

    Infopostera czytać raczej nie będę , z powodów, które zatrzymam dla siebie.

    Życzę wielu sukcesów i wielu powodów do szoku.

     

    • Proszę raz jeszcze z pozycji pedagoga spojrzeć na ten list matki. Ona nie pisze, że nie było uczniów. Ona pisze, że nie wszyscy mogli być. Dlaczego podaje to Pani w wątpliwość, skoro nie jest Pani nauczycielką tej szkoły? Nikt nie wypowiada się na temat poziomu merytorycznego konferencji. wypowiedzi Rodziców – nie tylko tej jednej mamy – dotyczą kwestii całkiem innych, których Pani najwyraźniej woli nie dostrzegać. Pani prawo rzecz jasna. Ale prawo Rodziców to wyrażanie ich opinii w kwestiach dotyczących ich dzieci.

      Na koniec zapewnię Panią, że powodów do szoku nie braknie mi na pewno. Nie w naszym mieście. Ale to zupełnie inna sprawa… Pani szoku życzył nie będę, może jedynie odrobiny empatii dla Rodziców dzieci, z którymi Pani pracuje, a oni je mają i kochają. Nie pierwszy to raz, kiedy bardzo łatwo przychodzi osobom związanym z oświatą czy samorządem dyskredytowanie ich opinii. Zdaje się, że Państwo zapominacie, że mając dzieci ze szczególnymi potrzebami ci rodzice często szczególnie o nie dbają. Domyśliłem się, że jest Pani pedagogiem, dlatego szczególnie szokuje mnie wzięcie słowa mama w cudzysłów, gdy pisała Pani o autorce listu. To niestety potwierdza to, co napisałem wyżej.

      Raz jeszcze wyjaśniam również, że mama ucznia szkoły pisała o tym co działo się 12, podczas dnia otwartego, kiedy to niektóre dzieci miały zostać w domu. A 13 otrzymałem e-mail, zatem przybycie w tym dniu było zwyczajnie niemożliwe. Dlatego właśnie publikując list powstrzymałem się od jakichkolwiek opinii nie mogąc ich zweryfikować. Taka sytuacja w żaden sposób nie przekreśla prawa do publikowania jakiegokolwiek listu. Tak samo zresztą opublikowałbym stanowisko odmienne, jeśli ktoś by je do redakcji przesłał. Podobne stanowiska znalazły się jednak chociażby w komentarzach. Cóż, musi Pani bardzo nie chcieć zrozumieć tego co po raz kolejny już próbuję wytłumaczyć.

  5. Ja też byłam w tym dniu na Konferencji! Poziom bardzo wysoki. Można pozazdrościć organizacji. W szkole widziałem wielu uczniów, także na pięknym boisku szkolnym. W pełni zgadzam się z Alicją.

    Co więcej rozmawiałam z obecnymi rodzicami, którzy bardzo chwalili szkołę.

    No cóż pan "redaktor" szuka sensacji, a może by pomógł w organizacji tak cennych inicjatyw. Mam wrażenie, że nigdy pan nie był w tej szkole. A może nawet ta „zatroskana matka”.

    Joanna

    • Pani wybaczy, Pani Joanno, ale nie podejmę dyskusji. Tego rodzaju wpisy w podobnym czasie, bez personaliów sugerują zaskakującą mobilizację. Dość nagłą nawiasem mówiąc. Za chwilę pojawi się Krystyna. Zofia i parę innych osób, które również były. I tylko ten cudzysłów (chyba ulubiony przez pedagogów?) jakoś tak upodabnia te wpisy.

  6. Paweł Michalski | 19 marca 2014 at 8:25 am | Odpowiedz

    Drogie Panie, zgodnie zachwycone bardzo wysokim poziomem konferencji. Proszę nie dyskredytowac się więcej,podobnymi do powyższych wpisami. Nie mam zamiaru pouczać koleżanek po fachu. Ale nie kupuję bredni o tym jak to jest super w oświacie i w ZSS. Wygląda na to, że mamy do czynienia z próbą (nieudolną) zapudrowania niekorzystnych faktów. Dla mnie wasze wpisy tylko potwierdzają obawy rodziców wyrażone w listach. Życzę więcej skromności, refleksji, i może mniej zachwytu nad wysokimi poziomami a dużo więcej troski o podopiecznych. 

  7. Pani Alicjo! Jeśli wszystkie, szczerze zatroskane mamy,  traktuje Pani w cudzysłowie , to ja szkole gratuluję takiego "pedagoga". 

  8. Na studia pedagogiczne dość łatwo się dostać więc nie idą tam orły. 

    • O przepraszam, kiedy zdawałem na studia, to na mój kierunek było 4 osoby na miejsce. Ciekawe ile było na twoje Julo? O ile ukończyłas takowe.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*