Komentarz dnia: jak się czuję w pierwszym dniu kampanii?

Jestem odprężony. Kilka ostatnich dni „papierologii wyborczej” aby zarejestrować Komitet Wyborczy, ogromna ilość spotkań, związanych już z przygotowaniem list kandydatów do Rady Miasta, codzienne redagowanie Info-Postera, przygotowywanie materiałów związanych z moim spektaklem… Lubię to. Dobrze pracuje mi się pod presją, lubię działać w stresie. Nagrodą jest potem cudowna chwila odprężenia, butelka cydru z najbliższą mi osobą i wyczuwalna wręcz kumulacja wewnętrznej energii… To będą dobre dni!

Jestem przygotowany. Tysiące godzin nad wszystkim tym, z czego obecny prezydent i jego ekipa próbowali uczynić „samorządową wiedzę tajemną” sprawiły, że jestem gotów do debaty zarówno na temat gospodarki komunalnej, jak i zamówień publicznych, polityki społecznej itp. Znam dobrze wady systemu tworzonego przez ostatnie lata (wszak sam je diagnozowałem), znam też jego zalety. Potrafię o nich rozmawiać konstruktywnie. Mam kilkadziesiąt dni, aby przekonać gliwiczan do tego, że będę ich dobrze reprezentował.

Czuję ogromną odpowiedzialność. Mam świadomość, że niosę do tych wyborów nadzieje wielu osób, które nigdy nie czuły się reprezentowane. Ostatnie rozmowy, wiedza o problemach, jakie gliwiczanie mają w mieście, które chwali się ogromnym budżetem – wszystko to sprawia, że wymagam od siebie znacznie więcej niż kiedykolwiek. Chcę, żeby wyborcy, którzy mi zaufają – czy będzie ich 1000 czy też 25 000 – mogli być dumni z tego, jak ulokowali swoją sympatię. Moja kampania nie będzie słodka i mdła, ale będzie na pewno uczciwa i godna.

Czuję się dumny, że jestem gliwiczaninem. Jak nigdy dotąd. Chcę reprezentować wszystkich, którzy czują to samo…

Dariusz Jezierski

7 Comments on "Komentarz dnia: jak się czuję w pierwszym dniu kampanii?"

  1. Prosto skromnie  , dokładnie i z pokorą.

    A jak to czyniła wiecznie ta sama grupa wzajemnego wsparcia….

    Cytuję: 

    Odpowiedź na korespondencj� nr UM-220826/2011

    Szanowny Panie,
    zapoznałem się z treścią przesłanego przez Pana artykułu. Uważam, że jest on przykładem charakterystycznego dla tak zwanej „prasy brukowej” braku rzetelności, pogoni za sensacją i żerowania na niskich instynktach potencjalnych odbiorców. Tak również traktuję Pańską propozycję jego zamieszczenia na tablicy informacyjnej PUP.
    Happening, który Pan proponuje nie ma moim zdaniem nic wspólnego z autentyczną troską o ludzi w trudnej sytuacji życiowej, lecz jest przejawem zwyczajnej złośliwości. Jak inaczej określić propozycję epatowania ludzi pozbawionych możliwości zarobkowania rzekomo niebotycznie wysokimi zarobkami władz Gliwic? Rozumiem, że na tym kończy się Pana gotowość pomocy bezrobotnym Gliwiczanom.
    Proponowałbym Panu zorientować się jak kształtują się wynagrodzenia kadry menadżerskiej średniej wielkości przedsiębiorstw prywatnych, zanim zacznie Pan kierować tak ciężkie oskarżenia pod adresem ludzi zarządzających i odpowiadających za miasto o miliardowym budżecie. Warto byłoby również zastanowić się jak wysokich kompetencji wymaga ta praca oraz jak bardzo jest obciążająca i stresująca.
    Z poważaniem
    ………………………………….

    Butai nieliczenie się z inną opinią . Ba,wręcz ignorowanie mojej racji czy też błędu który zacz popełnić mogłem. BOGOWIE!

    Nigdy więcej…bo  nie próbowałem czynić happeningu tylko pragnąłemn  się dowiedzieć skąd wynikła na przestrzeni trzech lat  tak znaczna podwyżka dla Dyrektora PUP.

    Potem odpowiedź otrzymałem ale na to jeszcze czas.

     

     

     

  2. Dobre samopoczucie i pozytywne to podstawa każdego działania, jednakże reżyseria, a przede wszystkim sukces tego przedsięwzięcia jest uwarunkowany zupełnie innymi przesłankami. Doceniając wysiłek i pracę Pana Darka włożoną w ujawanianie prawdy na temat mechanizmów funkcjonowania lokalnego samorządu trzeba również zauważyć, że prawie przez 2 lata swojej aktywności nadal pozostaje jednostką bez poparcia i zaplecza. Niestety wybory to taka sprawdzona zabawa układu, który doskonalne zna i rozumie motywy decyzji społeczeństwa, które niezmiennie od lat zachowuje się w dość przewidywalny sposób i nie jest zainteresowane zmianami. Teraz przydzie czas pokazać karty, tj. kto stoi za Panem Darkiem, kto chce z nim współpracować i jakie grono ekspertów będzie wspierać jego kampanię, kto będzie organizował spotkania i gdzie będą się odbywały, kto będzie rozwieszał bilbordy, ile to stowarzyszeń i fundacji go wspiera, kto wejdzie w skład komitetu poparcia dla kandydata, itd. Niestety ogromną naiwnością jest myślenie, że w kampanii będą liczyć się merytoryczne dyskusje na argumenty, program, wizja rozwoju miasta, a liczenie, że ktoś będzie chciał zapraszać DJ do wspólnej rozmowy jest trywialne. To są dobre banialuki w teoriach, natomiast tutaj liczy się brutalna praktyka. Gdyby było inaczej, jak racjonalnie wytłumaczyć utrzymywanie się u władzy przez 21 lat? Przedsmak tego można było zauwazyć w plebiscycie internetowym (co się wtedy działo), a bardzo wyraźnym sygnałem były wybory do parlamentu UE oraz ostatni sprawdzian m.in. w Rybniku. To nie propagada lecz rzeczywistość.

    http://www.24gliwice.pl/wiadomosci/?p=62099

    Pani Małgosia, której również marzy się zastąpienie samorządowych dinozaurów jak widać ma zaplecze i pomoc, jednakże również i ona przekona się, że bez wsparcia partyjnego nic nie zdziała – pozostanie przy złotym osiołku. Gdyby udało się działać wspólnie – przekonać i zachęcić nowe, niezależne i kompetentne osoby do utworzenia wspólnej listy, wówczas byłaby przynajmniej szansa, że porażka będzie mniej żenująca i śmieszna, a w tej sytuacji obstawiam, że w drugiej turze nie będzie nikogo opócz dotychczasowych graczy, którzy jak słusznie zauważył i przewidział Pan Darek będą jedynie udawać, że prowadzą kampanie, gdyż nie muszą się wysilać, bo ludzie i tak na nich oddadzą głosy. Przewiduje, że nie uda się nikomu poza ZF, PiS, PO, SLD zdobyć żadnego mandatu w RM, a drugiej turze będzie (jak zwykle) po staremu. Podkreślić należy, że była realna szansa, aby przez 2 ostatnie lata zmienić ten stan rzeczy, ale trzeba było zamiast solowych popisów skoncentorwać wysiłek i energię na rzecz przekonania ludzi do współpracy i zbudowania silnego merytorycznie zespołu. To zadanie okazało się zbyt trudne do zrealizowania. Oczywiście teraz mogą już się włączyć do dyskusji poplecznicy, którzy znowu będą atakować i zaklinać rzeczywistość. Powiem im sprawdzam 16.11.2014r.

    • Napisz coś do wróża Macieja. Sprawdzają ci co grają a nie ci co patrzą. Zaprezentowałeś swój punkt widzenia. Dla mnie słaby. Nie musiałeś nurzać się w propagandzie i wróżbach. Sobie powiedz "sprawdzam"  16.11.2014. I zacznij swoją energię przeznaczać na cele bardziej użyteczne społeczeństwu. Pan Darek może być pod tym względem twoim idolem. 

  3. Dla jeszcze większego odprężenia wysłuchajmy wywiadu, którego Polskiemu Radiu RDC udzieliła niedawno Małgorzata Tkacz-Janik. Jak anonsuje RDC, rozmowa miała dotyczyć spotkania Porozumienia Ruchów Miejskich, do którego MT-J niespodziewanie weszła jak nóż w roztopione masło. Miała, ale czego właściwie dotyczyła dowiecie się po wysłuchaniu wywiadu. Ograniczony do okolic Warszawy zasięg może budzić wątpliwości co do znaczenia, pola rażenia stacji i klienteli rozmówczyni, ale od czego jest Internet, dzięki któremu (jestem o tym przekonany) od dnia emisji, do dziś i pewnie jeszcze długo będą się dowartościowywać nowi mieszczanie z lepszym statusem społecznym, niż plebs ze śródmieścia. Jeżeli chcecie dowiedzieć się jak i gdzie narodziła się prawdziwa społeczność obywatelska w Gliwicach i gdzie ma swoją sadybę, to posłuchajcie:

    http://www.rdc.pl/publikacja/poranek-rdc-spotkanie-porozumienia-ruchow-miejskich/

    Zakładam, że wielu z Was może się zdziwić, a nawet wkurwić, ale pamiętajcie, że śmiech to najlepsze lekarstwo. A także najlepsza broń. Zapraszam więc do żartobliwych komentarzy.

     

    • Cisza? Mowę Wam odjęło, czy nie zrozumieliście przekazu? A może swój głos już oddaliście pierwszej w Gliwicach aktywistce miejskiej? 

      • Odsłuchałem, nudne i trochę śmieszne przez łzy. Perfekcyjna Pani ze Złotego Osła. Powinna pozostać w branży gastronomicznej. Widać, ze tym żyje.

      • Dobre, jest jak pani MTJ, głębokim, aksamitnym głosem, zwierza się naduprzejmemu redaktorowi, że cierpi na brak DUŻYCH JAJ.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*