Komentarz dnia: Pani Premier, kobiecość i polityka…

Od cytatu wypada zacząć, aby natychmiast usprawiedliwić tytuł:

(…) jestem kobietą. Wyobrażam sobie, co ja bym zrobiła, gdyby na ulicy nagle pokazał się człowiek, który wymachuje jakimś ostrym narzędziem albo trzyma w ręku pistolet. Pierwsza moja myśl? „Tam za moimi plecami jest mój dom i są moje dzieci”. Więc wpadam do domu, zamykam drzwi i opiekuję się własnymi dziećmi. (…) Polska powinna zachowywać się jak polska, rozsądna kobieta. Nasze bezpieczeństwo, nasz kraj, nasz dom, nasze dzieci są najważniejsze.

Kiedy uświadomimy sobie, że ta natchniona wypowiedź padła w kontekście sytuacji na Ukrainie i dostarczania na nią polskiej broni, nie powinnismy się już uśmiechać. Oto, w chwili przedstawienia członków nowego gabinetu mającego rządzić trzydziesto kilku milionowym państwem w środku Europy, odpowiadając na pytanie, na które w tej sytuacji w ogóle nie powinna odpowiadać, Ewa Kopacz publicznie deklarując swoją płeć (musi?), deklaruje również, że nigdy nie będzie mężem. Stanu, oczywiście.

Katastrofalna wypowiedź, mogąca wręcz wieszczyć zalęknioną, dobrą dla małego pasiołka politykę niewyściubiania nosa poza próg swojego domu. A  Polakom, tak naprawdę powinno być obojętne, czy stanowisko premiera rządu zajmuje kobieta czy mężczyzna. Nie może być jednak obojętne, jakiego formatu jest to polityk. Bo jeśli słowa Pani Premier miały być w zamyśle "zgrabnym i dowcipnym unikiem", to zamysł udał się tylko połowicznie: gracja była wprawdzie właściwa słoniowi (słonicy, przepraszam) w składzie porcelany, ale za to salwy śmiechu jeszcze przetaczają się, jak Europa długa i szeroka. Wielu zapewne po tej deklaracji odetchnie – Margaret Thatcher krajowi nad Wisłą nie zagraża. Wypada zatem już kierować antyfony do kraju ościennego? No cóż, na wszelki wypadek… "Wielka Angelo, zmiłuj się nad nami!"

Dariusz Jezierski

 

6 Comments on "Komentarz dnia: Pani Premier, kobiecość i polityka…"

  1. I oni mają się za partię inteligenckich elit? Tragedia.

  2. Czsem ktoś sam sobie strzela samobója, ale za słowami nie zawsze idą czyny. Samobójczy strzał jeśli nie uśmierca to niekiedy otrzeźwia. Jednak wpierw daje pożywkę przeciwnikom. Ale smaczne to nie jest.

    Spryt Frankiewicza polega i na tym, że najczęściej nie komentuje takich zdarzeń. Jest to mądre. Lepiej się zdystansować, spokojnie odczekać, zobaczyć co z nich wyniknie i przemyśleć jak je spożytkować. Szkoda, że nie jego przeciwnicy w wyborach nie są równie roztropni. Dlatego zapewne znów je wygra. Tym bardziej, że opozycja jest słabiutka, podzielona i jak zawsze skłócona, być może ma w tym swój cichy udział. Przejęcie władzy przy takim przeciwniku jak Frankiewicz wymaga współpracy wszystkich zainteresowanych. Tylko wtedy mógłby przegrać. Wie o tym i dlatego główną jego strategią będzie nieustanne skłócanie konkurencji. A gdy sama z siebie będzie to robić, to tylko wzbudzi to jego sarkastyczny śmiech hahahaha..huhuhu..hyhyhyhyyyy…

    • Proponowana wyżej strategia zastąpienia „spółdzielni” zapewne byłaby skueczna, ale z całą pewnością jest utopijna. Unifikacja we wspólnym, nawet szczytnym celu jest praktycznie niemożliwa i przekonałem się o tym ostatnio aż za dobrze. Tę "drugą" stronę, układ władzy, wiąże jedna skuteczna zaprawa – pieniądz i wspólny biznes. A jednak nie takie gmachy się waliły. Nie ma żadnej gwarancji, że pozbawienie kliki władzy i wpływów uda się juz teraz. I być nie może. Zagwarantowac mogę jedno – niezaleznie od wyniku tegorocznych wyborów nie zasilę (i mam nadzieję, że wielu moich zwolenników również nie) grona "wypalonych", zniechęconych do każdej formy aktywności. Ktoś w końcu musi powiedzieć także tę prawdę – to że ten układ wciąż trwa jest również winą tych wszystkich, którzy po kolejnych "zrywach" i porażkach, chowali i chowają głowy w piasek. Strategia przetrwania, polityczna mimikra. I kontestacja, która powoli przechodzi w cechę chrakterystyczną. Nawet "komunę" zawaliła nie jednorazowa rewolta, ale TRWANIE i KONTYNUACJA. Jesli poszczegolnym opozycjom dotąd nie udało się zapewnić i ponieść w czasie tych dwóch wartości w stopniu gwarantującym progres – stanie się to teraz. Od ostatniego referendum, które wspierałem jak mogłem, nie będąc członkiem OKR, robię to co uważam za słuszne. Nie oglądając się na bóle porażki, gorycz niespełnionych marzeń, żółć niemożności. Jestem człowiekiem działania – mozolnego, systematycznego, konsekwentnego. Mimo wszystkich trudności, które preżywam od kilku lat, mimo konieczności radzenia sobie z tym, że nie mogę w moim mieście robić tego, co bym chciał – pracuję. I wiecie co, dzięki temu wstając każdego dnia, mogę spojrzeć w lustro bez lęku, że napotkam wzrok człowieka złamanego. To się nie zdarzy nigdy. Ta pewność wystarcza mi za nagrodę.

      • No tak, jakieś mity trzeba przy okazji sobie dla otuchy komponować. Jednak polityka to trochę więcej. Początek był interesujący choć od razu utopijny – jeden kandydat wspierany przez wszystkich konkurujących z Frankieiczem. Zawód z odzewu a następnie porzucenie tej formuły bardzo szybko nie świadczy ani o uporze ani o determinacji. A jest ona rzeczywisćie jedyną mogącą doprowadzić do wzmainkowanej rewolty. Zawsze tak były. Od niepamiętnych czasów tylko spiski zwane sojuszami doprowadzały do przewrotów. Inaczej nie da się obalić możnego i ustosunkowanego satrapę. 

        Co do pani premiery Kopacz, to wcale jej nie mam za złe, że nie chce być żelazną damą. Wolę dziś w Polsce mniej heroizmu i hura bohaterów, a więcej roztropnych realistów. Nic nam nie da podsycanie wrogości w narodzie do kogokolwiek. O wile skuteczniejsze i mądrzejsze jest ciche i milczące wspieranie tego co właściwe i budujące nasze bezpieczeństwo. Samotna Polska nie jest przeciwnikiem dla Rosji. Przeciwnikiem godnym Rosji jest dziś, wyjąwszy USA, zjednoczona Europa, poszerzona z lekka o Ukrainę i nie Kopacz, ani Kaczyński, lecz inni mają to rozegrać z korzyścią dla siebie i świata.

  3. witam co do Frankiewicza to sam powinien podac sie do dymisji.Dać szansę młodym aktywnm ludziom. Może wreszcie coś się zmieni w Gliwicach. Panie Darku wszyscy znajomi i ja trzymamy za Pana kciuki jest Pan wielki.

  4. Co naszej premier mam nadzieje ze wytrzyma do pazdziernika 2015 nic nie zrobila tylko mase balaganu premie podawala swoim ministrom premie jak twierdzila za caloksztalt.Emerytom 36zl na suchy cheb teraz bedzie dawac jeszcze wieksze premie ta kobieta nie nadaje sie na premiera i basta……

Leave a comment

Your email address will not be published.


*