Komentarz dnia: z Zygmuntem Frankiewiczem coś mnie jednak łączy…

Uświadomiłem to sobie wczoraj, zupełnie przypadkiem. Postać obecnego prezydenta miasta jest dla mnie tak odległa, że nigdy dotąd nie zdałem sobie z tego sprawy. Może się to wydać dziwne, ale interesuje mnie tylko i wyłącznie jego działalność, jako osoby publicznej. A tymczasem okazało się, że łączy nas bardzo wiele.. Nosimy takie samo drugie imię! – Mieczysław. Przy tej okazji zastanowiłem się, co jeszcze nas łączy. Przeszła mi nawet przez myśl odpowiedź „miłość do naszego miasta”. Ale natychmiast zdałem sobie sprawę, że ona być może najbardziej nas dzieli. Możliwe, że Zygmunt Frankiewicz kocha miasto, ale jako zestaw klocków w skali makro, z których można dowolnie projektować i wznosić konstrukcje. To właśnie takie jednostronne uczucie kazało mu zareagować agresją, a momentami wręcz nienawiścią na ludzi, którzy demokratycznymi metodami chcieli go od tych klocków odsunąć. Odczłowieczona i bardzo szablonowa koncepcja miasta według Zygmunta Frankiewicza właśnie zaczyna ponosić spektakularną klęskę.

A ja kocham ludzi. Jakkolwiek pretensjonalnie może to brzmieć dla niektórych, jestem stworzeniem nastawionym na dialog, wyposażonym w szereg instrumentów, które natura przewidziała dla budowania więzi. Tak po prostu jest. Kocham zatem ludzi, a w tym zawiera się wszystko, co jest niezbędne miastu.

Szukałem jeszcze chwilę innych podobieństw i nie znalazłem. Z prezydentem Frankiewiczem jesteśmy tak różni, że… aż odetchnąłem z ulgą. Pozostańmy zatem przy drugim imieniu…

Dariusz Jezierski

3 Comments on "Komentarz dnia: z Zygmuntem Frankiewiczem coś mnie jednak łączy…"

  1. On nienawidzi tego miasta, a co najwyzej jest mu obijetne. Traktuje je jedynie jako zrodlo wlasnych korzysci.

  2. O protegowanym Frankiewicza Marku Goliszewskim niżej. Dostał najmniej głosów w wyborach do senatu w 2011 roku.
    http://natemat.pl/117239,doktorat-biznesmena-czyli-jak-marek-goliszewski-zostawal-naukowcem

    http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,16749360,_To_hucpa_i_profanacja_UW___Publiczne_czytanie_doktoratu.html

    Goliszewski kazal sie ponoc tytulowac doktorem juz 2 lata temu, a Frankiewicz kaze sie tytulowac profesorem, mimo ze jest tylko adiunktem. Swoja droga, dlaczego nikt w Gliwicach nie zrobil takiego happeningu po tym, jak Frankiewicz powiedzial, ze komunikacja tramwajowa jest nieekologiczna? Czy w Gliwiacach sa jeszcze gliwiczanie? Uciekło stad ponad 20%. Było nas nie tak dawno ok 220 tys, teraz jest niespełna 180. A czesc ludzi, to naplywowa do TBS-ow, wiec ucieklo z Gliwic grubo ponad 20%.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*