Kondraciuk pyta Łosicką – sprawy konkursu ciąg dalszy

W związku z tym, że to właśnie Info-Poster poruszył sprawę szokująco niskich ocen punktowych wystawionych projektowi GKF WROTA przez naczelniczkę Wydziału Kultury i Promocji Miasta oraz jej zastępczynię, prezes Stowarzyszenia Marcin Kondraciuk przesłał mi pismo, jakie wystosował do Katarzyny Łosickiej. Oto jego treść:

Szanowna Pani,

w związku z publikacją w serwisie Info-Poster-eu faktów (http://info-poster.eu/skandaliczny-wybryk-katarzyny-losickiej/), które wcześniej nie były mi znane, jak również zamieszczeniu na portalu 24gliwice.pl artykułu (http://www.24gliwice.pl/wiadomosci/tego-festiwalu-w-gliwicach-juz-nie-zobaczymy-czujemy-sie-wykorzystani-i-niedocenieni/), zawierającego kilka kontrowersyjnych dla mnie Pani wypowiedzi, zwracam się o udzielenie wyjaśnień, dotyczących poruszanych w tych materiałach kwestii, odnoszących się bezpośrednio do kierowanego przeze mnie Stowarzyszenia..

Zacznę jednak od tego, że uważam za prawdziwy skandal możliwość manipulowania końcową oceną projektów ocenianych w konkursie, co przekłada się bezpośrednio na fakt otrzymania lub nie dotacji na konkretny projekt. Fakt, że Pani i pani zastępczyni przyznałyście obie skrajnie niską punktację (to jest po 3 punkty), spowodował, że do uzyskania ilości punków wymaganej, aby dany projekt mógł dotację otrzymać, zabrakło zaledwie 0,2 punktu. Stało się to w sytuacji, kiedy oceny pozostałych członków komisji były bardzo wysokie (18 i 17 punktów) lub wysokie (13 punktów). Budzi to niestety podejrzenie, że Pań rzeczywistą intencją było pozbawienie Stowarzyszenia GKF Wrota dotacji. Taka urzędnicza ingerencja, zasługująca bez wątpienia na określenie „zła wola”, jest niedopuszczalna w procedurach podziału publicznych pieniędzy.

To, że działając w ramach jednej komisji, mając do dyspozycji tę samą skalę ocen i oceniając ten sam projekt można w ogóle przydzielić tak skrajną punktację, całkowicie dyskredytuje zasady oceniania wniosków konkursowych, czyniąc je nietransparentnymi, niezrozumiałymi dla aplikujących podmiotów i podatnymi na manipulację. I to Pani jest pierwszą osobą, która ten problem już w latach poprzednich powinna podnieść.

W swojej wypowiedzi dla 24gliwice.pl oświadczyła Pani:

W trakcie rozliczania dotacji przyznawanych stowarzyszeniu w latach ubiegłych występowały liczne nieprawidłowości, wymagające wielokrotnego wzywania do złożenia wyjaśnień i skorygowania sprawozdań.

Zacznę od tego, że tego typu procedury z całą pewnością nie zdarzają się tylko naszemu stowarzyszeniu i wynikają, niestety, z konieczności dostosowania się do skomplikowanych często regulacji, które stanowią problem w przypadku, kiedy stowarzyszenia nie stać na etatowego księgowego, a jego członkowie nie są ekspertami w zakresie prawa czy księgowości. Szanowna Pani, nie widzę nic dziwnego w tym, że w takich razach kierowany przez Panią wydział służy pomocą, koryguje, zbiera wyjaśnienia. Dodam, że to my przychodziliśmy do Państwa a nie odwrotnie i podkreślę, że jednak te dotacje zostały rozliczone, a to oznacza że nie było w tym przypadku żadnych znamion przestępstwa czy wykroczenia, lecz błędy miały charakter formalny lub techniczny.

W kontekście Pani wypowiedzi chcę również podkreślić, że komisja ocenia wnioski według podanych w ogłoszeniu zasad, które choć bardzo niedoskonałe, są jednak dla członków komisji obligatoryjne. A wśród 6 kryteriów oceny jest także jedna, która pozwala ocenić dotychczasowe wykonywanie i rozliczanie zadań zlecanych przez Miasto Gliwice. Ocenia się w tym przypadku w skali 0-3 punktów. I to właśnie tu, jeśli byłaby Pani tak bardzo niezadowolona z naszej dotychczasowej współpracy, może Pani pozbawić projekt punktów, ale co najwyżej trzech.

W związku z powyższym, przed podjęciem dalszych kroków, proszę Panią o udzielenie wyjaśnień w następujących kwestiach:

  1. Dlaczego Pani i pani zastępczyni oceniłyście projekt Stowarzyszenia GKF Wrota tak krytycznie (obie przyznając mu po 3 punkty) i bezrefleksyjnie (do ilości punktów umożliwiającej otrzymanie dotacji zabrakło 0,2 punktu)?

  2. Co spowodowało tak drastyczne pozbawienie wniosku punktów w 5 pozostałych kryteriach: merytorycznym, społecznym, finansowym, organizacyjnym i promocyjnym? Proszę o szczegółowe uzasadnienie, dlaczego konkretnie pozbawiono Stowarzyszenie punktów w każdym z nich.

 

Bardzo proszę o rzeczowe i wyczerpujące temat odpowiedzi.

Marcin Kondraciuk

6 Comments on "Kondraciuk pyta Łosicką – sprawy konkursu ciąg dalszy"

  1. Straszne… Co prawda odwiedzałam ten festiwal raczej sporadycznie, ale był świetnie organizowany (znacznie lepiej niż na przykład GOFFR) i nie tylko pokazywał interesujące filmy, ale też slużył integracji osób niepełnosprawnych… takie dwa w jednym.

    To przykre kiedy zniechęcają się ludzie robiący naprawdę coś dobrego…

  2. Francus Satrapus | 4 maja 2016 at 4:49 pm | Odpowiedz

    Zrozumncie że czynienie DOBRA też nie jest do PODZIAŁU. W Łabedach np jest  to przynależne jednej osobie która zawsze lata z aparatem i wszystko monitoruje. Inne spoza SPISANYCH na papirusie RACJI ( WŁADZY) podmiotów mogłyby przebić związane z KOMUNĄ Ssaczy Miejskich .A to byłaby już tragedia.  Przerzyłem to niegdyś osobiście.

     

    https://www.youtube.com/watch?v=8SxdtJ_DXBo

     

     

  3. … wielokrotnie, czytaj zawsze, to podkreślałem, że urzędnik nie powinien mieć prawa merytorycznej oceny wniosków – bo nie od tego jest. Rozdziałem przyznanych,  a wynikających z budżetu kwot powinna zajmować sie albo odpowiednia komisja kultury albo specjalnie do tego powoływana komisja składajaca się właśnie z "ludzi kultury". Urzędnik odpowiedniej maści powinien dbać tylko by kwoty te nie przekraczały kwoty budżetowej i by wnioski spełniały chrakter formalny. I tylko tyle. Podkreślę z całą mocą – urzędnik nie ma elementarnych kwalifikacji by dokonywać ocen merytorycznych, bo takie kwalifikacje są mu do niczego niepotrzebne. Nie będę robił osobistych wycieczek co do kwalifikacji Pani Katarzyny Łosickiej, jako znawcy kultury, bo szkoda mi na to czasu. Koń jaki jest każdy wie. Urzędnik, który zabiera sie za ocenianie – wzorem Ministra Kultury i Wicepremiera robi z siebie idiotę. Skoro tak "wysoka persona" ma szansę idiotą zostać to jakim odiotą czy idiotką zostać musi urzędnik Urzędu Miejskiego – oto jest pytanie … Nie sądze również, by Pani Katarzyna Łosicka odpowiedziała na pismo Prezesa Staowarzyszenia GKF "WROTA" a przynajmniej w sposób w miarę rozsądny – nie oczekujmy po Niej, aż takiego wysiłku umysłowego … Przykre to wszystko jest doprawdy, ale przecież niczym szczególnym w tym "mieście sukcesu" …

  4. … przeczytałem ten tekst jeszcze raz i tak sobie pomyślałem, być może skrajnie złośliwie, że "pal diabli" podmioty, które od Pani Łosickiej otrzymały najniższe oceny i je eliminujące (przy wysokich ocenach innych "jurorów"). "Pal diabli" – powiadam. Bardzo by mnie natomiast interesowały "podmioty", które przez Panią Łosicką oraz tę drugą – jak jej tam, ocenione zostały szczególnie wysoko, czyli dostały "maksa dominującego" w porównaniu do innych ocen. Nie … nie, żebym coś sugerował, czy też jakie posądzenia czy pomówienia … ale, "smrodeczkiem" jakimś od Urzędu ciągnie … a może to Kłodnicą zajeżdża ? …

    • Piotr Oczkowski | 5 maja 2016 at 1:59 pm | Odpowiedz

      Dla tych szczególnie dobrze ocenianych "podmiotów" robi się oddzielne konkursy, aby tak wredne osoby jak Pan Dariusz czy ja nie mogły zbyt łatwo do tych ocen dotrzeć. Zresztą w tym roku po raz pierwszy nawet część dokumentacji konkursu "ogólnego" (arkusze ocen poszczególnych członków komisji) została utajniona przed nami abyśmy właśnie nie mogli poznać tej śmierdzącej tajemnicy kto komu ile i za co.

      • … no tak, mogłem sie tylko domyślać tego, aczkolwiek nie jestem tym nadmiernie zaskoczony. "Zamiatanie pod dywan", "załatwianie pod stołem" itd, to przecież nasza "narodowa specjalność", więc skąd w Gliwicach miałoby być innaczej. Tak było, tak jest i tak będzie niestety – żadna "zmiana" tutaj nic nie pomoże, bo nie "to" sie zmienia. Nikt zresztą i "z tych starych" i "z tych nowych", nawet nie mysli żeby coś sie zmieniło w tej materi. Dzis przeczytałem, że Instytut Onkologii "pozostanie bez zmian". Czy to dobrze, czy źle nie wiem. Nikt tego, tak naprawde nie wyjaśnił, nie podał wszystkich za i przeciw – niestety nikt. Rozpaliło to gliwickie emocje i dyskusje wszelakie. O ile jednak ludziom można to wybaczyć, bo przeciez kierują sie lokalnym patriotyzmem, o tyle różnym "decydentom" nie. Wymioty wywołuje u mnie Pani Poseł Barbara Dziuk i jej nieustające zadowolenie z siebie. Jest Ona bowiem typowym przykładem jak spaskudzić sie można, jak z własnej gęby (a może już nie własnej) wychodek zrobić. Jeszcze niedawno stała twardo po stronie "oddzielenia" dzierżąc jak własną cnotę stosowną karteczkę, by juz niedługo zeszmacić sie zupełnie, karteczkę odrzucić i zdecydowanie po drugiej stronie stanąć. No cóż, podobno tylko krowa nie zmienia poglądów – Pani Poseł wolno. Tu podejrzewam jednak, że ową Panią Poseł "ktoś" wytarmosił za ucho, paluszkiem pogroził i … i "zesrała się" Pani Poseł na rzadko. Pan Prezydent Frankiewicz też, o ile pamiętam, był "za rozwodem" rzeczonego Instytutu, a teraz "wody w usta nabrał" – nie wiem czy już skarcony, czy z "własnej i nieprzymuszonej woli", nie wiem też czy owo "milczenie" od "posrania się" Go uchroniło, czy też po cichu się to odbyło i bez smrodu. Dziubnąłem tutaj "sprawe Instytutu Onkologii", która przecież nie wiąże się z kulturą, środkami na nią i ich podziałami. Nie wiąże się? – czy aby na pewno ?  Pozornie tak ale … Wszystko co dzieje się w Gliwicach, dzieje się w atmosferze zaduchu czy wręcz smrodu – więc dlaczego w "kulturze" mialoby być innaczej … no dlaczego ? … Takie miasto …

Odpowiedz na „JoannaAnuluj pisanie odpowiedzi

Your email address will not be published.


*