Krawczyk dyrektorem GTM? Doskonały wybór!

13 komentarzy

Nie sądziłem, że przyjdzie mi tak szybko pogratulować władzom miasta decyzji, dotyczącej zarządzania gliwicką kulturą. Tymczasem chwila ta nadeszła, wraz z powierzeniem dyrekcji Gliwickiego Teatru Muzycznego Grzegorzowi Krawczykowi. Cóż, gratuluję zatem…

W swojej opinii jestem od dawna konsekwentny i opieram ją z jednej strony na obserwacji poczynań Krawczyka jako dyrektora Muzeum w Gliwicach, a z drugiej na wielu godzinach rozmów o teatrze, kulturze, sztuce. Nie zdradzę wielkiej tajemnicy, jeśli napiszę, że po ogłoszeniu konkursu na dyrektora GTM napisałem do Grzegorza Krawczyka sugerując, że powinien koniecznie do konkursu przystąpić. Zdecydowanie odżegnał się od takiego pomysłu. Potrafię zrozumieć jego stanowisko. Muzeum funkcjonuje w tej chwili bardzo dobrze, wciąż zwiększając zwłaszcza swoją rolę edukacyjną i zastępując w ten sposób przynajmniej w części ułomny system oświaty. Gliwicki Teatr Muzyczny to instytucja głęboko sparaliżowana 17 letnim dyktatem estetycznym, w której odnowy wymaga praktycznie wszystko. Niestety, ostatnie wydarzenia związane z kolportowaniem skandalicznej w treści, szkalującej kandydatów ulotki, świadczą, że także w sferze ludzkiej stan jest daleki od ideału. Wniosek jest tylko jeden – zaordynować należy terapię w postaci dyrektora z otwartym umysłem, dużą wrażliwością kulturową, ale i z silną ręką. Ktokolwiek zna teatr wie, że ceni się w nim ludzi stanowczych, którzy potrafią jednak swój autorytet wywieść z własnych kompetencji, a nie tylko z zajmowanego stanowiska. Czeka teraz Krawczyka okres niełatwy, bowiem ten proces wymaga czasu i zmierzenia się zarówno z obiektywnymi trudnościami, jak i z ludzką niechęcią. Jestem spokojny – uda mu się. Rzecz jasna, musi się ustrzec od popełnienia znaczących błędów.

Grzegorz Krawczyk wywołuje u wielu osób reakcje skrajne. Ma tylu samo wrogów, co przyjaciół. Cóż, tak jest zawsze, kiedy ścierają się poglądy osób o silnych charakterach i przeciwstawnych opiniach. A kultura jest właśnie przestrzenią, w której takie tarcia są normą. Oczywiście należy od tego oddzielić stanowiska osób, mających zwyczajnie prywatne pretensje. W tym momencie ograniczam się jednak jedynie do oceny w kontekście ściśle merytorycznym.

Krawczyk związany jest z teatrem od dawna. Jeśli ktoś jest zainteresowany przebiegiem jego kariery niech sięgnie do źródeł. Dobrych kilka lat był również zastępcą Pawła Gabary, co pozwoliło mu z pewnością poznać specyfikę GTM. Należy sądzić, że ta wiedza w połączeniu z jego ewidentnym instynktem i umiejętnością korzystania z interesujących propozycji, wystarczy co najmniej do uporządkowania GTM i przygotowania go do przejęcia przez nową, starannie wybraną dyrekcję. Z mojego punktu widzenia dobrze się stało, że konkurs nie został rozstrzygnięty. Niestety sądzę, że jeśli pojawiła się w nim kandydatura Pani Agaty Ciry, była ona prawie murowaną kandydatką do zwycięstwa. Jakoś nie wyobrażam sobie, aby jakakolwiek dyrektorka szkoły stanęła do takiego konkursu bez błogosławieństwa UM. A w takim przypadku Grzegorz Krawczyk jawi się prawie jak mąż opatrznościowy, jakkolwiek pompatycznie by to teraz nie zabrzmiało. Przełożenie konkursu na inny czas pozwoli na przykład nieco zmienić jego zasady – chociażby przez wprowadzenie proponowanej przeze mnie formuły, że kandydat na dyrektora wskazuje wraz ze swoją kandydaturą osobę dyrektora artystycznego i razem przedstawiają spójny program działania instytucji w rocznej i wieloletniej perspektywie.

Zapewne pojawi się w tym momencie pytanie, co mam na myśli pisząc o instynkcie Grzegorza Krawczyka. Cóż, w dużym skrócie: zrozumienie istoty tego, jakie powinno być muzeum w takim mieście jak Gliwice, właściwe rozpoznanie i konsekwentne podkreślanie szczególnej roli sztuki fotografii w gliwickiej kulturze, w tym „odzyskanie” i promocja Wilhelma von Blandowskiego i przede wszystkim Jerzego Lewczyńskiego, ożywiona działalność wydawnicza, niestroniąca od nowoczesnych form, świadomość korespondencji różnych form kultury, udzielanie organizacyjnego wsparcia innym projektom, czasem zupełnie niezwiązanym z muzealnictwem. Wymieniłem rzeczy pierwsze z brzegu, ale wszystkie okazały się właściwymi krokami do zwiększenia obecności Muzeum w Gliwicach w świadomości mieszkańców. Daleko tu jeszcze do doskonałości – to prawda. Niestety, w dużej części jest to efekt modelu zarządzania gliwicką kulturą, w którym – niestety – osoba obejmujące jakiekolwiek stanowisko musi przyjąć narzucone reguły gry, wędzidło. A jednak trzeba być bardzo nieprzychylnym, aby nie zauważyć, że Muzeum w Gliwicach mocno się zmieniło.

Czego od Krawczyka oczekuję? Uspokoję wielu Czytelników – bo już wczoraj byłem o sprawę pytany – nie marzy mi się reżyserowanie spektakli muzycznych i nie zapukam w tej sprawie do dyrektorskich drzwi. Ale liczę na szerokie otwarcie GTM i udostępnienie jego potencjału tym, którzy potrafią go wykorzystać. Co to znaczy? Przyjdzie jeszcze czas, by to wyjaśnić. Tymczasem wkrótce przypomnę Państwu – bo to dobra pora – moją analizę stanu gliwickiej kultury, przekazaną zastępcy prezydenta miasta Krystianowi Tomali z początkiem roku 2012! Wiązało się to z pewnym przygotowywanym przeze mnie projektem, który jednak nie wszedł nawet w fazę dyskusji. Zainteresowani wiedzą, że zająłem się sprawami, które uniemożliwiły taką współpracę z UM. Łatwo będzie zauważyć, że już w tym dokumencie zdiagnozowałem i wskazałem wszystko to, co jest w działalności GTM patologiczne i wymaga natychmiastowej interwencji. „Natychmiast” trwało bez mała 3 lata. A szkoda. Porównałem tam również obie instytucje – Muzeum i GTM, co w zasadzie tłumaczy moją pozytywną ocenę nominacji Grzegorza Krawczyka na dyrektora GTM.

Wierzę, że właśnie został postawiony pierwszy krok na drodze do uczynienia z GTM instytucji na miarę oczekiwań. Jeśli nie nastąpi jakaś nieoczekiwana zmiana kursu, powinno to zająć jakieś 5-6 lat, choć wyraźnie pozytywne zmiany dadzą się odczuć już po jednym sezonie.

Dariusz Jezierski

13 Comments on "Krawczyk dyrektorem GTM? Doskonały wybór!"

  1. … wreszcie coś drgnęło w tej „gliwickiej kupie wstydu” i chyba we właściwym kierunku poszło. Urząd Miejski w Gliwicach jest już bowiem w tej materii, tak skompromitowany, że tylko cud go może uratować przed „totalnym pośmiewiskiem”. Być może Dyrektor Krawczyk takim cudem „dla miasta” będzie – podkreślam „dla miasta” a nie dla Urzędu, któremu nic już nie pomoże i z którego to już nawet wstyd się śmiać. Śmiać się z Urzędu, to jak śmiać się z orangutana, że ma dupę gołą – można , ale po co. Ze swej strony życzę Panu Grzegorzowi Krawczykowi sukcesu i siły wytrwania. Mam nadzieję, że Dyrektor Krawczyk nie potraktuje nowej funkcji jako formy przetrwalnikowej, tymczasowej czy jakiej tam innej doraźnej – lecz z właściwą sobie energią (czego był już pozytywnie dowiódł) weźmie się do roboty na nowym ugorze. Dotychczasowa działalność Dyrektora Krawczyka, pomimo oczywistych zastrzeżeń (dla mnie przynajmniej), ma charakter pozytywny i dla miasta korzystny. Pewnie byłaby bardziej korzystna, gdyby nad Urzędem Miejskim z Władykami tam zasiadającymi można było jaki klosz szklany zamontować, by dźwięk stamtąd żaden nie był słyszalny a smród jeno kominkiem się wydzielał. Pewnie do końca tej kadencji klosza takiego zamontować się nie da, więc Dyrektor Krawczyk będzie się musiał, niestety pomęczyć się i z tym problemem również. Wierzę jednakowoż, że tym razem nie wpadnie do łba „urzędowemu władyce od kultury albo jakiemu innemu Prezydentowi” by podesłać Krawczykowi, do pomocy, jakiegoś „dyrektora artystycznego” z „własnych zasobów”. Strzeż Go Panie Boże od takich „przesyłek”, strzeż go Panie przed Urzędem w ogóle. Wierzę również, że Pan Dyrektor Krawczyk zajmie się przede wszystkim GTM a „Ruinę” sobie odpuści na razie, bo „Ta nie jest, ba – nie powinna być tematem na kadencję tej Rady, tego Prezydenta i tego UM” – po prostu – tam nie ma mózgów zdolnych zrozumieć TEATR, i istotę „Ruiny” w końcu. Zatem, Dyrektorze – DO ROBOTY I POWODZENIA

  2. A mnie się zdaje, że oni tam Krawczyka wsadzili, żeby nam zamydlić oczy (bo trudno mu coś zarzucić w kwestii zarządzania) i jakiegoś "artystycznego" chcą wsadzić swojego i jego rękami tym wszystkim kierować. Z wypowiedzi samego Krawczyka wynika, że to sytuacja tymczasowa, nie dziwię się zresztą, trzeba niezłej pary, żeby ciągnąć dwie takie instytucje. Mnie sie wydaje, że oni nam chcą uśpić czujność i po cichu swojego tam umieścić. Bądźmy czujni!

  3. Może to jest spiskowa teoria dziejów ale czy oni specjalnie nie wystawili tej Ciry, żeby potem podstawić Krawczyka ja bym się zresztą nie zdziwił, gdyby właściwą kandydatką była ta Łozińska co to startowała z niby to listy niezależnych samorządowców.

  4. ehee, no tak… bo rzekomo kompetentny i super managier i michę kaszy kiedyś dał… a i episkopat poparł, bo ni słychu, ni widu, żeby coś przeciw wiedział? a przecież w okolicznościach narodowo-katolickiego niepochamowanego wytrysku wypada z banderoli bez odwołania. normalnie wypada. ale TU robi za boyżyszcze z warszawskiego teatru. z dwumiesięczym stażem w dziwnych okolicznościach i bez czegoś w CV ponad to, że był dyrektorem. cymes.

    • Cóż, bardzo szeroko uargumentowany komentarz 😉 A propos kaszy – z całą pewnością bez okrasy. To co "dano" mi z Muzeum rozliczałem już kiedyś po sugestiach innych osób:https://darjez.wordpress.com/2011/06/29/publiczne-pieniadze-na-moim-koncie/

      Zdanie na temat kompetencji p. Krawczyka biorę nie z jego CV, którego nigdy nie czytałem, ale z obserwacji jego pracy. Jako technik chemik miałbym raczej małe szanse n reżyserię i dziennikarstwo, gdyby decydowało o tym jedynie CV 🙂

      • Ja nie o finansowych korzyściach ze współpracy z Muzeum pisałem – tych, nawet gdyby były lukratywne, bym nie krytykował, bo za dobrą pracę należy się dobra zapłata (takie moje lewactwo). Aluzji nie odczytałeś, nie była kąśliwa, trudno.

        Jeżeli Krawczyk takim dobrym i uznanym dyrektorem jest, to dlaczego nikt nie zatęskił w TD, nie lamentował, kiedy przestał nim być tym bardziej w GTM? Może nie byłoby takich wpadek programowych (czyli finansowych), chociaż o ile pamiętam, to był tam wybitnym dyrektorem od spraw technicznych, więc może chociaż dachu nie trzeba by remontować w trybie awaryjnym. Wtedy jego gwiazda jeszcze nie rozbłysła? Uwiarygodnił się dopiero w Muzeum? Może kuriozalnym ze względu na lokalizację, tryb wstępu i na aranżację Oddziałem Odlewnictwa Artystycznego za ponad pół miliona PLN, gdzie niedawno prezydent Frankiewicz przekonywał prezydenta Komorowskiego, że oto znajdują się w miejscu, z którego cała Polska może być dumna, ale skromnie nie dodał, że hala, w której odbywał się przedwyborczy cyrk, od lat stoi pusta, a należy do Miasta, czyli OOA, czyli Muzeum, czyli wybitny dyrektor od lat nie wymyślił nic, żeby ją zagospodarować, chociaż pierwotnie miały się tam DZIAĆ WIELKIE RZECZY. Czy Muzeum, a więc dzięki nowemu logotypowi wszystkie łatwo policzalne oddziały, które w 2014r. rzekomo odwiedziło ponad pięćdziesiąt tys. widzów (licytują się z Palmiarnią, czy z Akwarium?) zasłynęło kiedykolwiek dzięki działalności muzealnej? Wystaw fotografii w piwniczce, kosztownych wydawnictw mających niewiele wspólnego z Muzeum, oraz dawno zarzuconych bolesnych zderzeń ze sztuką współczesną, w tym skandalu z papugą raczej bym do tego nie mieszał, ale jeśli ktoś chce, to mogę się podłączyć, nawet chętnie… Podobno do Czytelni Sztuki ma powrócić syn marnotrawny, współtwórca, znany i lubiany poeta, bo w Mikołowie zapachniało biedą. To może zróbmy go dyrektorem, background ma i jaja jakby większe. Jestem pod wrażeniem iście "renesansowych talentów" pana Grzegorza z… (skąd ci łon azaliż?) i jego wybitnego poświęcenia do jednoczesnego prowadzenia dwóch kompletnie różnych instytucji, do czego nigdy nie przystępował w konkursie, chociaż zawsze konkurs wygrywa. Jak na mocną pozycję, którą ma w Gliwicach, zastanawia mnie jego znany, i gdzieniegdzie wyśmiewany, paniczny strach przed widmem wymiany zarządców tegoż miasta, a także brak choćby śladu odwagi w prezentowaniu gliwiczanom dobrej nowoczesnej sztuki. W teatrze Krawczyka spodziewam się takiego samego nudnego i bezpiecznego konserwatyzmu, który nie pobudza do pracy szarych komórek widzów. Być może jestem uprzedzony, ale myślę, że jeśli twierdzi się, że pan Krawczyk jest zajebisty, to dość głupio to koreluje z twierdzeniem, że miejskie wodociągi nie uniosą hali widowiskowo-sportowej. Przecież w PWiK pracuje ciągle niedoszacowany diament w postaci dobrze znanej D.Jezierskiemu rzeczniczka spółki i dynamiczna animatorka życia kulturalnego Gliwic, która swój głos i twarz daje np. "Ulicznikom". Ale w Gliwicach nieużywanie szarych komórek akurat jest najwyższą cnotą, więc…

        O dziwo byli i obecni podwładni (z jedną wyjątką) Krawczyka, nie są tak zapłodnieni zauroczeniem, jak tutejsi komentatorzy, ale domyślam się, że przemawia przez nich zwykła zawiść, którą oczywiście z nimi dzielę i potęguję, jak tylko mogę. Bo mnie nie zapłodnił.

        P.s.

        Macieju, oczywiście masz rację, czujny ty mój ortografie i biografie Grzegorza, "niepohamowany" nie piszemy z "ch" wewnątrz, ale już "cham" piszemy. Ktoś trochę "bardziej" bądź ciekawy i czytający, zastanowiłby się, dlaczego tak haniebnie się skompromitowałem, wszak nie piszemy też "managier", czy "boyżyszcze", których to żenujących błędów nie wychwyciłeś. A co ze znakami przestankowymi? Pewnie z litości nie skopałeś. Macieju, jestem dozgonnie wdzięczny. Koniecznie napisz, czy kupiłeś bilet, lub zniżkowy komplet "rodzinny" na "Idiotę"?

    • Odpisze ci zawistny pacanie tylko dlatego, żeby inni nie powtarzali klepanych przez ciebie frazesów, tak jak ty nie kierując się OBIEKTYWNĄ oceną pracy tego pana, tylko własnymi interesami. Zajęło mi to trochę czasu, ale zebrałem to do kupy. Otóż pan Krawczyk ma doświadczenie teatralne nastepujące:

      1) asystent reżysera (i to nie jakiegoś prowincjonalnego, bo m. in. w "Ach, jak cudowna jest Panama" w reż. Piotra Cieplaka oraz przy spektaklach „Cyrk Dekameron” i „Święty Edyp” Piotra Tomaszuka
      2) 5 lat na stanowisku zastępcy dyrektora Gliwickiego Teatru Muzycznego
      3) 2 miesiące na stanowisku dyrektora Teatru Dramatycznego w Warszawie (sam zrezygnował, nie dziewię się)
      4) organizacja i promocja wyjazdów festiwalowych m.in. : „W stronę europejskiej Polski” w Turynie; „TErra Polska” w Berlinie; „Neue stücke aus Europa” w Wiesbaden oraz do teatru La MaMa w Nowym Jorku.
      5) 3 lata pracy w Teatrze Banialuka w Bielsku-Białej jako konsultant programowy i szef biura Festiwalu Sztuki Wizualnej „ANIMACJE”.

      Wymieniam doswiadczenie TYLKO TEATRALNE, o innym nawet nie wspominam. Mam internet, bo to żaden luksus, mam też własny rozum i potrafię przeanalizować, kto coś naprawdę robi dla Gliwic, a kto tylko anonimowo szczeka na forach jak ty i tobie podobni.

    • PS. No i kup sobie słownik, bo "niepohamowany" pisze się przez "h". Twoje miejsce jest tam, gdzie pana Bronka z WSI!

  5. Lesław Nowara | 27 maja 2015 at 9:17 am | Odpowiedz

    Dobry wybór, rozsądny. Gliwicki Teatr Muzyczny nie potrzebuje rewolucji, tylko normalności, rzetelnego zarządzania z pewną dawką polotu. Dyrektor ma inspirować, spajać zespół i stwarzać warunki do działania. Grzegorz Krawczyk dał się poznać od tej strony zarządzając gliwickim muzeum, więc i w GTM da sobie radę. Życzę sukcesów i wsparcia dla nowego dyrektora ze strony wszystkich ludzi związanych z kulturą, którym dobro GTM także leży na sercu 🙂

    • Zapamniany zarządca kulturą w mieście jest zadowolony z pozakonkursowego wyboru dyrektora chujowego muzeum na dyrektora chujowego teatru tańca. Nic dziwnego, że prowincja negatywnie znaczy to, co znaczy, chociaż inne prowincje potrafiły z tego uczynić swój atut: chętnie odwiedzane i opisywane w superlatywach wcale nie dlatego, ża pachnie w nich stęchlizną i nie za kasę na promocję… Ciekawe, że nikt TU nie zadaje sobie pytania, dlaczego jeśli gliwiczanka/gliwiczanin ma nie tylko ambicje, ale przede wszystkim pasję, która owocuje kompetencjami, to… tyle ich widzieliśmy, bo przyjazne środowisko do pracy i życia znajdują w, khmmm.., Bytomiu, Katowicach, Wrocławiu, Gdańsku, czy Warszawie. Ja wiem, "gliwiccy patrioci" znają odpowiedź: tam są lesby i pedały, którzy wspierają lesby i pedałów z prowincji, dlatego U NAS jest jak jest, czyli zajebiście. Zajebiście, bo nic się nie dzieje, nie trzeba nigdzie wychodzić, dyskutować, myśleć… Idylla kretynów. I tak jest dobrze, patriotycznie. I mijam pamiątkową tablicę świadczącą o nieistniejącej Synagodze i nieżywych gliwiczanach wyznania żydowskiego, a na niej widzę tzw. "wklejkę" "Gliwickich patriotów" i zadaję pytanie WAM WSZYSTKIM, czy to jest patriotyzm, czy wandalizm? Bo mam problem poznawczy, czy żyję w mieście wypędzonych, zasiedlonym przez wypędzonych, którzy dzięki temu tragicznemu doświadczeniu czegoś się nauczyli, czy w mieście aroganckich kretynów? 

      Mijam celebrowaną przez Gazetę miejską tablicę pamięci prezydenta Gruszczyńskiego w obsrywanej przez gołębie bramie i widzę, że liczy się wyłącznie akt erekcyjny, wytrysk towarzyszący przecięciu wstęgi, udokumentowany przez jakieś medium, a potem, jak z kurwą, idź precz. Odtąd można srać gołębiom, pić i szczyć menelom. 

      To samo "myślenie" dominuje w gliwickiej kulturze. Pozory, balony, wstęgi, propaganda i pustka, brud i dewastacja. Czego nie dotknąć, wszędzie rosyjska mentalność biednej wsi z zapijaczonymi obywatelami, którzy walonki zamienili na adidasy, a kufajki na dresy. Mental pozostał. Za chwilę Noc bibliotek. Miasto być może wkręci się w to święto inauguracją nowego oddziału Biblioteki Miejskiej w CH Forum, gdzieś między siłownią dla pustaków, a wentylatorami wstydu architekta. Po tym, jak radni klepnęli likwidację kilku oddziałów biblioteki, ale kogo to w mieście nowych technologii obeszło? Jeśli ktoś doczytał do tego zdania i właśnie wpadł w konfuzję, to wyjaśniam, że ciągle piszę o kulturze. Jeśli dziwi się, o czym pierdolę, to znaczy, że jest idealnym tworem Matrixa, który usiłuje zwalczać, jest bezkrytycznym konsumentem papy i oleju, jest obywatelem, który dostaje szału na wieść o tym, że jego ulubiona wielkopowierzchniowa "Galeria" będzie nieczynna przez jeden dzień, ten sam dzień, który otrzymał od państwa/episkopatu. Jesteś KIMŚ, jak pan Maciek. 

  6. sss9 in memoriam

    A czy to nie pan/pani (niepotrzebne skreślić), napisał w jednym ze swoich błyskotliwych komentarzy opublikowanych pod jakimś artykułem zamieszczonych przez Info-Poster, że Grzegorz Krawczyk cytuję jest (cytuję sss9) "wybitnym dyrektorem"? Poniekąd zgadzam się z tą oceną, ale pan/pani już teraz, jak widzę, jej nie podziela J

     

  7. Wojciech Januszek | 29 maja 2015 at 4:24 pm | Odpowiedz

    Mieszkam w Gliwicach od 48 lat. Zastanawiam się, skąd się biorą i dlaczego są tolerowane takie jednostki jak sss9 i ich wypowiedzi. Jestem bardzo dumny, jako gliwiczanin, że nasze muzeum wreszcie udowodniło, że prowincjonalizm jest wyłacznie kategorią mentalną, nie zależy od wielkości miasta. Jest mi miło, gdy znajomi i rodzina z Bielska (stamtąd pochodzę), czy z innych miast chwalą inicjatywy i przede wszystkim publikacje naszego muzeum. Poprzedni dyrektor nie miał takich ambicji. Jestem inżynierem i o kulturze mam pojęcie praktyczne, tzn. chodzę do muzeum i do teatru nie non stop, ale co roku chodze na ok. 5 przedtawień w ramach festiwalu w GTM, na wystawy też z żoną chodzimy, z ciekawości i chęci zobaczenia, co się teraz w sztuce dzieje. Jak można tak dalece zakłamywac fakty? Nie wiem kim pan jest panie sss9, ale głupi by się zorientował, że ma pan jakis interes w wygłszaniu tych bredni… 

  8. pozotywne zmiany

    likwidacja teatru

    krawczyk

    geniusz intelektu

    wirtuoz sztuki

    psia mać

Leave a comment

Your email address will not be published.


*