Krystian Tomala odpowiada (?)

Znak zapytania jest uzasadniony, bowiem zastępca prezydenta miasta Krystian Tomala obowiązek odpowiedzi scedował na podwładnego, Pawła Staszela. 

Przypomnijmy pytania, dotyczące rezygnacji dyrektora GTM Pawła Gabary

Szanowny Panie,
w związku z publikacją recenzji Adama Czopka zwierającej w podsumowaniu następujące stwierdzenia (patrz wyżej) zwracam się z prośbą o wyjaśnienie, w jaki sposób władze miasta miały „zmusić” dyrektora Gabarę do rezygnacji? Jeśli zaś ta była rzeczywiście efektem presji ze strony władz miasta, proszę o wskazanie rzeczywistych powodów, dla których tę presję wywierano.
W społeczeństwie demokratycznym, w którym standardem jest transparentność życia publicznego nie powinna mieć miejsca sytuacja, w której wobec oświadczeń samego zainteresowanego formułowane są publicznie skrajnie odmienne sądy, które wszak nie biorą się z niczego.
Wydaje się również zasadne, aby po „poświęceniu kilkunastu lat życia” dyrektor Gabara został w sposób rzetelny oceniony jako osoba odpowiedzialna za obecny stan Gliwickiego Teatru Muzycznego. Już chociażby po to, aby pewnych błędów móc uniknąć w przyszłości. Nie sposób przecież wziąć za dobrą monetę peanu na temat znakomitego kierownictwa Pana Gabary wyrażonego w powyższym tekście.
Zwracam w tym kontekście uwagę, że w wyrażonej opinii „jeden ruch” (czytaj zmuszenie dyrektora Gabary do rezygnacji) ma przekreślić „to wszystko” (czytaj pracę i determinację dyrektora Gabary przekładające się na „zadziwiający poziom premier”). Wydaje się zatem niezbędne – skoro już kreuje się winnego za przekreślenie dorobku Pana Gabary – wyjaśnienie, czy jego decyzja o rezygnacji jest wynikiem nacisku władz miasta, a jeśli tak, jaka jest rzeczywista ocena osiągnięć i obecnego stanu GTM z ich strony? 
Z całą pewnością wyjaśnienie cokolwiek dwuznacznej sytuacji wokół teatru przysłuży się jego późniejszemu kierownictwu i widzom.
Bardzo proszę o poważne potraktowanie moich pytań i udzielenie wyjaśnień w powyższych kwestiach.  

Czy zastępca prezydenta miasta ("resortowy" dla GTM) potraktował poważnie pytania, sami czytelnicy ocenią najlepiej. Oto bowiem wygenerowana przez Pawła Staszela odpowiedź wygląda następująco:

Szanowny Panie,


w odpowiedzi na Pana pismo informuję, że rezygnacja Pana Pawła Gabary była jego decyzją i w związku z tym pytania o jej przyczyny powinny być kierowane bezpośrednio do niego.


Jednocześnie, z uwagi na toczące się postępowanie konkursowe, organizator Gliwickiego Teatru Muzycznego nie odnosi się do pojawiających się opinii na temat instytucji.

Z poważaniem


Paweł Staszel


Z-ca Naczelnika WydziałuKultury i Promocji Miasta

 

A jednak z tych lakonicznych zdań można wyciągnąć dwa wnioski co najmniej:

  • Recenzent podał nieprawdę, pisząc: "dotychczasowy dyrektor Paweł Gabara, którego władze miasta zmusiły do złożenia rezygnacji z kierowania teatrem, któremu poświęcił kilkanaście lat życia." Ciekawe jednak, skąd podobne zdania pojawiły się w innych mediach, również TVP. Czyżby pochodziły od samego Pawła Gabary?
  • Jest o co pytać, skoro Paweł Staszel wykonał tak niezgrabny unik pisząc o "nieodnoszeniu się do pojawiających się opinii." Niech Państwo sami ocenią, czy w swoim pytaniu prosiłem o "odniesienie się do jakichkolwiek opinii na temat instytucji". Powtórzę zatem raz jeszcze – odpowiedzialnego za kulturę w Gliwicach członka władz samorządowych poprosiłem o "rzetelną ocenę Pawła Gabary, jako osoby odpowiedzialnej za obecny stan GTM", tym bardziej zasadną, że był dyrektorem teatru bardzo długo. Ale dobrze, do tematu wrócę natychmiast po rozstrzygnięciu konkursu, przypominając nieśmiało, że jest to pytanie dotyczące kompetencji pana Krystiana Tomali i jest on właściwym jego adresatem.

Dodam jeszcze, że moje pytanie zmierzało w kierunku, który powinien być zgodny z polityką władz, zwłaszcza w przypadku, gdy nie wywierały presji na pana Gabarę a prasowe enuncjacje są zwykłym kłamstwem. A może jednak było inaczej?

Szanowna Władzo, takie odpowiedzi jak powyższa tym bardziej pozwalają na snucie wszelkich teorii. Dlaczego tak trudno przychodzi Wam zwyczajne PODANIE PRAWDY? Nawet w sprawie teatru?

Dariusz Jezierski 

2 Comments on "Krystian Tomala odpowiada (?)"

  1. Staszela znam osobiście. Nie pierwszy raz mija się z prawdą. Na tego gościa należy uważać… Najciekawsze, pikantne smaczki z życia Staszela zostawię sobie na inny czas

  2. Staropolskie przysłowie "w mętnej wodzie dobrze ryby łowić", a także to kto komu „…łba nie urwie”, jak i wiele innych, jest doskonałą ilustracją tego, co się działo i dzieje w oraz wokół Gliwickiego Teatru Muzycznego w kontekście niedawno minionego – siedemnastoletniego, łaskawego panowania Pawła Gabary i jego świty, jak też kolejnych jaśniej bądź ciemniej panujących magistrackich urzędników od kultury… (niektórzy z nich mają chyba nawet za sobą podinspektorowanie w wydziale zdrowia, więc i miejską kulturę pewnie uleczyć potrafią…)

    Na temat dyrektorowania Pawła Gabary, szerzących się w teatrze za jego rządów i żądz, koterii, nepotyzmu, mobbingu, nierównego traktowania pracowników, radosnej niegospodarności, czy wreszcie braku elementarnego nadzoru właścicielskiego ze strony Organizatora, który doprowadził mało szanownego dyrektora i przybocznego jego wieloletniego kierownika artystycznego do przekonania o ich własnej zajebistości i całkowitej bezkarności, jako że kolejne kontrole nie wykazywały żadnych nieprawidłowości lub jakieś pierdołowate, a życie toczyło się dalej… w rytm walczyka… można by  napisać niejedną pracę magisterską, a i doktorską myślę również…

    Gabara przez siedemnaście lat swego panowania stał się przebiegłym intrygantem i profesjonalnym kłamcą. W arkana tej żałosnej sztuki udało mu się umiejętnie wprowadzić całe jego kierownicze zaplecze, które łgało jak najęte, nawet w mało istotnych kwestiach, że o sprawach istotnych i ważkich – życiowych rzekłbym, szczególnie dla pracowników, nie wspomnę. Gdy do tego niecnego (delikatnie rzecz ujmując) procederu dołożymy arogancję władz miasta – ot, chociażby w osobie dr uzdrowiciela gliwickiej kultury rodem z Dziergowic, który odporny i głuchy był na głos „teatralnych dołów”, ale i również na prasowe i internetowe publikacje, czy wpisy dotyczące GTM, otrzymujemy obraz mizerii, nędzy i rozpaczy szeregowych pracowników teatru, którym dyrektor Gabara wmawiał przez lata, iż to miasto jest złe – nie daje pieniędzy, nie pozwala godziwie wynagradzać, czy wreszcie żąda, by teatr wystawiał spektakle/widowiska baletowe… zaś v-ce prezydent stwierdzał, że nie wtrąca się dyrektorowi między wino a kawior i ze strony miasta wszystko jest w jak najlepszym porządku…

    Czy tak powinien zareagować ktoś opłacany z pieniędzy gliwiczan, powołany na stanowisko v-ce prezydenta miasta i odpowiadający – nadzorujący kulturę (w tym na pierwszym miejscu GTM) ???

    Chyba, że Gabara nie kłamał… co wydaje się mało prawdopodobne…

     

    Gabarze, dzięki wolcie ze zmianą nazwy teatru udało się pozbyć z niego związków zawodowych, a tym samym wprowadzać w życie misterny plan „mącenia wody” – nie wiemy tylko, czy był to jego plan, czy też którejś z minionych, magistrackich ekip… Dyrektor naczelny i artystyczny Paweł Gabara, kierownik artystyczny Krzysztof Korwin – Piotrowski i wataha szarych eminencji rozpoczęła wówczas marsz po pełnię władzy w bajkowym królestwie operetki – pardon – teatru muzycznego. Z biegiem lat teatr ustępował jakby miejsca widowiskom głównie baletowym i wybitnym koncertom realizowanym przez zgrany autorsko-aktorsko-konferansjerski „Paweł & Krzysztof sp. z o.o.”, a z czasem obaj prężni i młodzi dyrektorzy zaczęli pisać, reżyserować i grać w pełnokrwistych niemalże sztukach…

    Pominę w tym miejscu całą plejadę promowanych przez nich artystów baletu męskiego, młodocianych adeptów sztuki aktorskiej czy wokalnej, którzy przewinęli się przez te lata przez ich ręce. Pominę także tych wszystkich, których z tylko sobie znanych pobudek pozbywali się z teatru, w sposób przeważnie mało elegancki…

    I dochodzimy do sytuacji, kiedy w Internecie, lokalnych gazetkach zaczynają pojawiać się nieprzychylne dyrekcji komentarze i informacje o kolejnych nietrafionych pomysłach, trwonieniu publicznych pieniędzy i tym podobne niegodziwe oszczerstwa – wszak kontrole niczego nie wykazały… A życie toczy się dalej… Gabara narzeka na Urząd, po każdej wizycie w wydziale tzw. kultury i by to odreagować wprowadza na salony wybitnego tancerzyka/scenografa/modela/maturzystę z plakatu XXV GST, reżyseruje, gra, stara się! Piotrowski pisze scenariusz za scenariuszem, kręci filmy, kasuje niemałe – publiczne pieniądze za każde skinienie palcem lub cenną główką, służbowe samochody wożą dyrekcję i szaroeminencyjne materiały budowlane gdzie bądź i bez opamiętania, stolarze produkują schody, pracownie szyją firany, zasłony i Bóg wie, co jeszcze – jednym słowem Eldorado!!!, bogactwo, dobrobyt i nagle… dyrektor składa rezygnację i jest to jego decyzja…

    Drogi Panie Redaktorze Jezierski – tajemnicą poliszynela jest, że Gabara został wreszcie zwolniony. Pozwolono mu odejść z twarzą, bo woda zmącona… jednakże biedaczek nie wytrzymał i zaczął biegać po wsi szukając ratunku… Zaczął pleść na prawo i lewo, że to nie była jego decyzja, itd., itp. . Na swoim pożegnaniu powiedział pracownikom teatru wprost, że został zwolniony. W lekko zawoalowany sposób powiedział to samo PAP. Najbardziej żenujące jest to, że we wszystkich recenzjach „Rodziny Addamsów” samej premierze poświęcano znacznie mniej miejsca, niż odejściu Gabary… Naopowiadał wszystkim głupot, że teatr przestanie istnieć i Bóg wie, co jeszcze… a magistrat zamiast uciąć te żałosne dywagacje byłego dyrektora udaje greka i brnie w jakieś idiotyczne uniki typu to nie ja, tylko zastępca naczelnika, zaś zastępca naczelnika wypisuje jakieś brednie…

    Bez Gabary i Piotrowskiego ta instytucja istniała i myślę, że bez nich istnieć będzie. Dziwi mnie tylko, że Piotrowski jeszcze tam przesiaduje…

    No cóż… mętna woda…

    A kurwidół się z tego miasta zrobił nie do opisania… Miejmy tylko nadzieję, że konkurs naprawdę się odbędzie i naprawdę wyłoniony zostanie dobry kandydat na dyrektora teatru, nie umoczony i nie związany… ale sam w to nie wierzę…

Leave a comment

Your email address will not be published.


*