Kto ośmiela się mieszać do polityki?

?Ja się tam do polityki nie mieszam? ? jakże często słyszymy w rozmowach. – Błąd! ? chciałoby się krzyczeć, przekonywać. Tylko jak to wytłumaczyć?

bilde
Na trop wyjaśnienia, skąd bierze się nasza niechęć do polityki, naprowadzają definicje, które z łatwością można znaleźć w Wikipedii. W starożytnej Grecji, polityka była rozumiana jako rodzaj sztuki rządzenia państwem, której celem jest dobro wspólne. No pięknie? Jednak z czasem pojęcie polityki zmieniało się stopniowo, aż wreszcie we współczesnej literaturze amerykańskiej ?polityka? definiowana jest? jako ?sztuka zdobywania władzy?.

Troska o wspólne dobro czy walka o władzę?

No cóż, to rzeczywiście brzmi niezbyt zachęcająco. Można przestać się dziwić, że tak wiele osób, najwyraźniej intuicyjnie wyczuwając naturę współczesnej polityki, po prostu się nią brzydzi. Bo wiadomo ? zdobywanie władzy kojarzy się z nieczystą grą, a przede wszystkim z grą własnych, merkantylnych interesów. Gdzie tu miejsce na ?dobro wspólne?? Praktyka pokazuje, że tego miejsca brakuje. Pewnie dlatego większość z nas, woli ?do polityki się nie mieszać?, zająć się swoimi sprawami. Aby na chleb starczyło, a reszta mnie nie obchodzi.
Z drugiej jednak strony, coś chyba w ten sposób tracimy. Bo czyż nie jest na rękę zawodowym politykom, że nikt ?się nie miesza?, nie patrzy na ręce? Uciekając w prywatność – czy sami sobie nie strzelamy w stopę? Cały nadmiar energii zużywamy na tradycyjne ?Polaków rozmowy?, które są w większości zwykłym ?narzekactwem?, parą kierowaną w gwizdek. Może właśnie takim wentylem bezpieczeństwa, wygodnym dla władzy, dla polityków.
Bo jak sobie ponarzekamy, to nam ulży i już. Ciągu dalszego nie będzie. Nawet na wybory nie pójdziemy, nie mówiąc już o tym, żeby samemu spróbować swoich sił w polityce. Tej starodawnej, takiej ?dla dobra wspólnego?. Niekoniecznie ?wielkiej polityki?, która się dzieje w Warszawie, ale choćby tej lokalnej, gdzie można realnie myśleć o tym, aby zmieniać sprawy na lepsze we własnym, najbliższym otoczeniu.

Perfidna postawa niektórych polityków

Zastanowić się warto, czy zatem nasza niechęć do mieszania się w sprawy publiczne nie jest w rzeczywistości na rękę tej kaście polityków, którzy swoją misję widzą tylko w zdobywaniu władzy i trwaniu przy niej. Zwróćmy uwagę – po każdych wyborach odbywa się rytualne rozdzieranie szat, że taka niska frekwencja, że brak zaangażowania. I na tym się kończy.
Żadnych zachęt, żadnego dialogu, otwartości na inicjatywy oddolne i społeczne. Co ciekawe ? nadmierna aktywność, czy to jednostek, czy stowarzyszeń, jest władzy nie na rękę i bywa zwyczajnie tępiona. Bo burzy święty spokój, przeszkadza w realizacji własnych wizji. Wobec niewygodnych, jak królik z kapelusza wyjmowany jest argument, że ?mieszają się w politykę?. W ten sposób, przysłowiowa dziura w drodze, staje się sprawą polityczną. No a z łatką ?polityczną? ? to już zwykły człowiek jest całkowicie skompromitowany. A fe!
Czujecie ten absurd? Ludzie władzy, czyli tacy, którzy sami musieli się parać polityką, skoro jest ona ?narzędziem zdobywania władzy? ? używają tego słowa wobec innych, jak najcięższej obelgi. Co ciekawe, piętnują najczęściej takich, którzy w naiwności swojej posługują się raczej arystotelesowskim pojęciem polityki (?dla dobra wspólnego?), a władzy nie pożądają wcale. Ale w powszechnej opinii skojarzenie polityki z brudem jest dobrze ugruntowane i to już wystarczy, aby działaczom obywatelskim zepsuć opinię, a kolejnych skutecznie do działania zniechęcić.

Gra interesów

Wygląda więc na to, że polityka jest chyba zarezerwowana tylko dla wybranych. Skoro zwykłego człowieka ona najwyraźniej brudzi. Ludzie władzy są na ten brud jakoś impregnowani, a może biorą go na siebie, aby nas, maluczkich przed tym nieszczęściem chronić? No wielkie dzięki, kochani politycy, nie musicie się tak poświęcać.
Żyjemy w XXI wieku, w demokratycznym kraju – obywatel jest już ?dużym chłopcem? (?dużą dziewczynką?) i może się sam zatroszczyć o swoje sprawy. Tylko mu pozwólcie. Tylko go nie odstraszajcie. Bo obywatel gotów pomyśleć, że macie w tym jakiś swój, a niekoniecznie społeczny ? interes.

Katarzyna Lisowska

3 Comments on "Kto ośmiela się mieszać do polityki?"

  1. marianandrzejczak | 2 czerwca 2013 at 12:08 pm | Odpowiedz

    Od lat słyszę opinię ..nie mieszam się do polityki.
    Nikt się nie miesza ? Więc jak słomiane elity zdobywają władzę?

    Trochę w innym bardziej nieBEZpiecznym aspekcie poniżej…
    Wówczas mówię wszelakim osobom że i dobrze..niech tak mówią
    Nie muszą się mieszać bo polityka miesza się za nich i do nich doskonale wykorzystując ich niemieszanie się..

    Przez milczenie i tę kretyńską izolacyjność Strusi polskich w politykę słomiane elity czynią to co czynią.
    Na zachodzie jest inaczej bo tam polityk musi dbać o interesy ogółu. U nas przed zgniciem słoma musi być złotem posypana a potem dobro ogółu
    Rządzą tak jak rządzą. Mają prawo DEMOKRATYCZNEGO wszak (uzurpowania ) rządzenia ..a jakże bo przecież Ty nie mieszasz się do polityki.
    Słomianej elicie na wszelkich szczeblach w to graj.
    W Gliwicach ten system dopracowany jest do perfekcji.
    Wszystko zgodne z prawem bo lud tego chce.
    Choćby ten lud to 100% a nie 6,92% to SŁOMA tak przekręci cyfry że mniejsza to większa.
    Dlatego istnieje Strefa Ekonomicznego Ekscesu i zezwolenie słomianych elit RP do ssania Polski i wpychania w finansowy NIEBYT polskiego pracownika.
    Co jest największą tragedią przez polskich rodzimych”KAPO” funkcjonujących w zachodnich firmach.
    Takich Kapo należy się pozbyć w cywilizowany sposób by Polak nie gnębił Polaka i nie wysługiwał się skośnookim czy jankesom a u nich PRACOWAŁ za godziwą płacę.
    To tak naprawdę te wściekłe sprzedajne kundle stworzyły system przemocy w Firmach na Strefie.
    Coś tu jednak drga bo w BMZ kobiety(mają jaja) nie tak jak silna płeć wydmuszki. zaczynają walczyć o swoje.
    Więc one mieszają się do POLITYKI. Polityka politykierów i sługusów zachodu upadnie choć trzeba jeszcze poczekać.

    JA RZECZ OCZYWISTA DO POLITYKI SIĘ NIE MIESZAM..

  2. GOGOL PRZEJAZDEM | 2 czerwca 2013 at 3:12 pm | Odpowiedz

    ??Kto ośmiela się mieszać do polityki?…?
    Mała drzemka ? fakt.
    A tu już hymn grają?
    http://fotozrzut.pl/zdjecia/fd464e2f69.png
    Widocznie program usypiający.
    Dobrze ,że mnie sąsiad obudził , bo przespałbym całe życie?
    ***********************************
    http://www.emotka.pl/emotikony/klasyczne/0529.gif
    NIC JUŻ NIE BĘDZIE TAKIE JAK BYŁO?

  3. Bardzo słusznie zauważa Marian Adrzejczak, że polityka ma wpływ i przenika do każdego obszaru systemu społeczno-gospodarczego naszego kraju, niezależnie od tego, czy dana osoba sobie to uświadamia i rozumie. Myli się ten kto sądzi, że jeśli nie interesuje się problemami ogólnie rozumianej polityki, to nie bierze w niej udziału. To właśnie takie niezaangażowane osoby, których jest zdecydowana większość (średnio ok. 60% uprawnionych do udziału w wyborach), poprzez swoją bierność wzmacniają wykreowany po 1989 roku system rządów, a także oddają tym samym prawo innym (mniejszości) o decydowania w ich imieniu. Polityka to nie jest dawny dziennik telewizyjny, fakty w tvn24, czy wiadomości TV Trwam, polityka to cały mechanizm zakulisowych rozgrywek i powiązań, służących przejęciu władzy i kontroli nad instytucjami zaliczanymi do sektora finansów publicznych, realizowany w celu zapewnieniu wąskiej grupie osób wymiernych korzyści finansowych. Sukces w polityce osiąga się na bazie wyniszczania innych, tzn, żeby wspiąć się na szczyt najpierw trzeba zdeptać innych, począwszy od kolegi z tego samego ugrupowania, który znalazł się na tej samej liście wyborczej, bądź to tej roli aspiruje. Kolejna sprawa to skala manipulacji i otumaniania polskiego społeczeństwa, które kompletnie nie rozumie tego, co się faktycznie dzieje w naszym kraju. Został on podzielony, rozgrabiony i zawłaszczony przez dawnych SBeków (dziś biznesmanów), działaczy PZPR, działaczy Solidarności (uzgodnienia w Magdalence) oraz wpływowe grupy interesów -majątek narodowy został wyprzedany za grosze, przemysł celowo wyniszczony, ludzie świadomie podzieleni, potworzone korporacje dla wybranych „elit”, przywileje dla określonych grup zawodowych, a normalni i „UCZCIWI ludzie BEZ UKŁADÓW” mogą zdechnąć i nikogo to nie będzie obchodzić, (są być może mało przedsiębiorczy, mało zaradni, niech biorą przykład innych ludzi sukcesu „gazeli biznesu”….taka jest odpowiedź władzy). Na te wszystkie działania dawało i nadal daje przyzwolenie większość naszego społeczeństwa, która już nie ma siły walczyć z tym wyniszczającym „układem zamkniętym”, a ci którzy są beneficjentami tych przemian, będą żywotnie zainteresowani, aby tak było jak najdłużej.
    To polityka doprowadziła do tego, że podczas II wojny światowej Polaków wywożono na przymusowe roboty do III Rzeszy, co było przejawem okrucieństwa, a dziś sami Polacy (naród, który wygrał wojnę), dobrowolnie i świadomie uciekają do Niemiec, aby tam być wyzyskiwanym przez imperialistów, bo sami widzą, że ich Ojczyzna – Państwo – nie stwarza im nawet szans na normalne, godne życie, a wyzysk i upodlenie serwowane przez tzw. rodzimych przedsiębiorców, zachodnie korporacje, jest gorsze do zniesienia niż poniżenie na emigracji. Kiedyś tworzono getta (wiadomo dla kogo), a dziś tworzy się tzw. getta dla bogatych elit, enklawy bogactwa (apartamentowce, strzeżone osiedla) odgradzane płotami i murami od reszty biedoty – to również jest polityka.
    W tv ciągle mają monopol na mądrość i wiedzę ci sami jedyne słuszni eksperci, a jakoś nikt z nich nie zauważył, że jedną z ważniejszych przyczyn bezrobocia w POlsce jest wieloetatowość, zajmowanie jednocześnie kliku stanowisk, łączenie funkcji, w rezultacie czego jedni ” tzw. zaradni” mają 3 źródła utrzymania, a inni żadnego.
    Ci co rozumieją, jak funkcjonuje ten cały mechanizm przejmowania władzy i zawłaszczania Państwa, doskonale wiedzą o co toczy się gra – tego elektoratu nie trzeba zachęcać czy mobilizować do udziału w wyborach, bo mają świadomość, że trzeba walczyć o utrzymanie wykreowanej sieci powiązań i układów.
    Bardzo prosta i zrozumiała ogólna zasada, która odnosi się do mechanizmów ludzkich zachowań: ludzie się interesują tym i angażują w takie przedsięwzięcia, gdzie widzą dla siebie możliwość osiągnięcia realnych korzyści. Dlatego też ci, którzy nie chodzą do wyborów mają w swoim odczuciu rację, bo wiedzą, że ich głos i tak nic nie zmieni, a nawet jeśli się zmieni władza, ekipa rządząca, co nie będzie to miało żadnego przełożenia na ich codzienne życie. Pieniądze są najsilniejszym spoiwem każdej ekipy rządzącej, a grupa ludzi, którzy chcą robić ten układ w Gliwicach i coś zmienić (np. Gliwiczanie Razem, I-P, który ewidentnie się miesza do polityki i słusznie), musi być dobrze zorganizowana, znaleźć wsparcie dla swoich działań…i wskazać społeczeństwu realną alternatywę, a to nie jest niestety takie proste…
    Jak dotąd jedno się zmieniło w Gliwicach, że po tylu upublicznionych faktach podanych przez I-P, obnażających ewidentne przykłady rażących patologii, nikt z opisywanych nie poczuł się urażony tą PRAWDĄ, nie domaga się sprostowań, a przecież te wszystkie przekazywane informacje, bez wątpienia mogą godzić w naruszanie wizerunku czy dobrego imienia, znacząco podważając wiarygodność danej osoby, a tym samym zaufanie wyborców, co jest ważne przy pełnieniu funkcji publicznej.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*