Kto wygrał, kto przegrał w Gliwicach? (1)

25 komentarzy

Na pierwszy rzut oka to pytanie wydaje się absurdalne – przecież wszystko zostało policzone (choć tu pojawia się niezamierzony efekt komiczny), opublikowane i rozdzielone. A liczby nie kłamią. A jednak warto na te wyniki spojrzeć także inaczej…

Zacznijmy od tego, że największą porażką nas wszystkich, łącznie ze zwycięzcami wyborczego wyścigu, jest niska, jedna z najgorszych w Polsce frekwencja. Nie świadczy ona bynajmniej, jak chcieliby zwycięzcy, o wszechogarniającym zadowoleniu wśród mieszkańców, ale co najwyżej o ogarniającej gliwiczan bierności, politycznej apatii wręcz. To jednak temat bardziej dla socjologów i nie tym będę się dziś zajmował.

Zacznijmy od wygranych. Z całą pewnością w wymiarze policzalnym (i to w każdy możliwy sposób) wygranym jest Zygmunt Frankiewicz i jego KdGZF. Warto porównać jego wyniki z wyborów z lat 2010 i 2014. W 2010 roku w wyborach prezydenckich na Zygmunta Frankiewicza oddano 27 345 głosów w pierwszej turze i 25 036 w drugiej. W wyborach do Rady Miasta oddano zaś na jego osobę 1786 głosów w 2010 roku przy 1506 w 2014. Wynik osiągnięty w wyborach do Rady Miasta sprawia, że o ile zwycięstwo formacji Frankiewicza można uznać za absolutne, to jego osobiste już niekoniecznie. Stracił sporo z zaufania wyborców z własnego okręgu – 286 osób mniej niż 4 lata temu obdarzyło go bowiem zaufaniem jako ewentualnego radnego.

Skąd zatem tak zdecydowana wygrana Frankiewicza w wyborach prezydenckich? Aby pokusić się o odpowiedź należy koniecznie wskazać największych przegranych tych wyborów, czyli Platformę Obywatelską.

Platforma Obywatelska przegrała na dwóch frontach – z Zygmuntem Frankiewiczem i z PiS. Pierwszą batalię przegrała przez własne kunktatorstwo i znamienne jest to, że ten zlekceważony przez gliwickich sterników PO „teatr działań”, zadecydował o przegranej z PiS. Czas to powiedzieć głośno – gliwicka Platforma popełniła błąd strategiczny. Jego powodem, niestety, stały się partykularne interesy kandydata na prezydenta oraz kandydatów do RM. Dlaczego?

W 2010 roku PO zdobyła w wyborach do RM 17 530 głosów a KdGZF 16 401 głosów. W tegorocznych odpowiednio 12 414 głosów i 16 893 głosy. I tu widzimy właśnie tajemnicę wyborczego sukcesu formacji Zygmunta Frankiewicza. To właśnie ona stała się bowiem jedynym rzeczywistym beneficjentem ogromnego spadku zaufania do PO. Ponad 5000 głosów różnicy między wynikiem PO sprzed 4 lat i obecnym tłumaczy w zasadzie wszystko. Nikt nie może sądzić bowiem, że tradycyjny elektorat PO zaczął głosować na PiS. Część osób z tych 5 000 czyniących różnicę zagłosowała na któryś z komitetów obywatelskich, a część na ugrupowanie Frankiewicza (wszak od długiego czasu to ono rywalizuje z PO o sporą część gliwickiego elektoratu). Przepływ dawnych wyborców PO do KdGZF, zasilony podobnym ruchem wyborców SLD (7816 4 lata temu i 4055 w tym) wystarczył do tego, aby KdGZF praktycznie nie odczuła frekwencyjnego tąpnięcia. Z prostej arytmetyki wynika jednak, że duża część elektoratu PO sprzed 4 lat po prostu nie poszła na wybory. Wniosek z tego może być tylko jeden – w dużej mierze to właśnie ta ogromna w porównaniu z konkurentami absencja przełożyła się w Gliwicach na klęskę frekwencyjną.

Rywalizacja PO z PiS zakończyła się zdecydowaną wygraną tego drugiego. Uwaga jednak, w żadnym razie sukcesu tego nie można utożsamiać z osobą Jarosława Wieczorka. Podałem już wyżej dane liczbowe dotyczące wyborów do RM. W efekcie stało się tak, że PO straciła w stosunku do PiS 3 mandaty. W 2010 stosunek mandatów w RM wynosił 10:4 obecnie wynosi 7:7. Ten wynik nie wymaga komentarza. Kunktatorstwo zgubiło gliwicką Platformę. Dlaczego tak sądzę? Do takiego wniosku skłania np. wynik Dominika Dragona, zdecydowanie uważanego za „wojownika” PO w RM. Uzyskał on w tym roku 1500 głosów w wyborach do RM, podczas gdy 4 lata temu 1689. Wybronił się zatem mimo oczywistej dekoniunktury PO. Porównajmy to z osobistym wynikiem np. Zbigniewa Wygody (2010 – 1720 głosów, 2014 – 936 głosów). Wspomniałem już kiedyś, że Platforma Obywatelska stała się 4 lata temu depozytariuszką obywatelskich nadziei na zmiany, podpartej między innymi zaufaniem tych 5000 straconych osób. Wiele z nich nie poszło na wybory w tym roku. Trzeba zatem stwierdzić, że gliwicka PO przegrała również oczywisty interes nas wszystkich, który nazywa się obywatelską partycypacją, zaufaniem do demokracji, wiarą w możliwość zmian. Dla wielu gliwiczan przekaz jest prosty – jeśli mający na początku przewagę radni wywodzący się z partii rządzącej nie dali rady, nikt nie da rady. Ostatnia kadencja była zatem okresem klęski. Teraz czeka nas 4 lata smuty, w sytuacji gdy współpracując z gliwickim PiS i jednym radnym SLD, Zygmunt Frankiewicz może zrobić praktycznie wszystko.

Okazuje się jednak, że sukces PiS nie jest bynajmniej wypadkową poparcia dla jego gliwickiego lidera Jarosława Wieczorka, a jedynie przejawem trendu z krajowej sceny politycznej. Dowód jest matematyczny, a zatem poza dyskusją. Przy tak poważnym sukcesie w wyborach do RM (a zatem sukcesie formacji) uderza osobista porażka lidera widoczna szczególnie w stosunku do wyniku wyborczego kandydata PiS na prezydenta miasta sprzed 4 lat. W 2010 roku Aleksander Chłopek uzyskał 8954 głosy, przegrywając bój o drugą turę wyborów z kandydatem PO Zbigniewem Wygodą (9690 głosów). W tym roku Jarosław Wieczorek, mimo koniunktury w skali kraju, podpartej sukcesem PiS w wyborach do Rady Miasta Gliwice, uzyskał zaledwie 7844 głosy, a zatem mniej niż Chłopek! Ale uwaga, teraz porównanie najważniejsze dla naszej dedukcji – PiS w 2010 roku uzyskał w wyborach do Rady Miasta 9651 głosów, a w tym roku 11 699 głosów. 4 lata temu zatem zdecydowana większość elektoratu PiS głosowała również na Aleksandra Chłopka w wyborach prezydenckich. W tym roku okazało się, że około 3800 wyborców PiS nie obdarzyło swoim zaufaniem jego lidera. Cóż, z całą pewnością to poważna manifestacja, upoważniająca do wniosku, że sukces PiS w Gliwicach zdecydowanie należy wiązać z trendem krajowym. Ponad 1000 głosów różnicy między Wieczorkiem a Chłopkiem w zestawieniu z wymiernym wzrostem poparcia dla tej partii jest z całą pewnością osobistą porażką aktualnego lidera. Dodajmy jeszcze, że wynik Chłopka osiągnięty został w czasie, gdy w Gliwicach spektakularnie dominowała PO.

Wyszedł już dość długi tekst, zatem pozostałych uczestników wyborczego wyścigu (dwa komitety obywatelskie) omówię w tekście osobnym wkrótce.

Dariusz Jezierski

25 Comments on "Kto wygrał, kto przegrał w Gliwicach? (1)"

  1. 1. Frankiewicz dla olbrzymiej wiekszosci gliwiczan kojarzony jest z PO. 2.To, ze Frankiewicz wygral w I turze jest zasluga PiS-u i Wieczorka osobiscie. W kraju kandydaci PiS-u na prezydenta otrzymali co najmniej 27% glosow, Wieczorek niespelna 15%. Gliwicki PiS wszedl w nieformalna koalicje z Frankiewiczem, jakze zatem Wieczorek mogl zahrozic koalicjantowi? Gliwicki PiS powinien zostac rozwiazany.

  2. O koalcji PiS z Frankiewiczem pisze dzis nas swojej stronie IR.

  3. Wybory beda powtorzone. W Gliwiachliczopno glosy podejrzanie dlugo:

    http://f8288.skroc.pl

    • I to tych głosów nie jest wiele  jak na każdego z liczących. Oj  z tym liczeniem problem ma widać nie tylko Andrzejczak (ten od ssaczy)

  4. Minister za powtorzeniem wyborow:

    http://8f705.skroc.pl

  5. Przy takikm bajzlu liczenia glosow jak teraz samorzad gliwicki wybrany zostal nielegalnie.

  6. Pięknie i celnie. Jeszcze tylko cz. II i będzie można zająć się przygotowaniami do obchodów "srebrnych godów", czyli 25 rocznicy zaślubin Frankiewicza z urzędem prezydenta miasta. Chyba lekko powiało genderem, ale takiej okrągłej daty nie wolno zbagatelizować. Należy powołać Komitet Obchodów i wymyślać, działać, tworzyć, pracować ku chwale… To już za cztery lata, więc czasu jest niewiele. Wiecie, rozumiecie, akademie, odczyty, apele, spotkania z.., koncerty, operetki, wieczorki poetyckie, psychodramy i farsy, konkursy tańca i śpiewacze… No, wiecie, co macie robić, szesnastoprocentowa siło prawdziwych gliwiczanek i gliwiczan, obywateli mieszczan. Nnno!

  7. Warto z tym artykułem się zapoznać.

    vnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,gdzie-sie-zglasza-oszustwa-wyborcze,150045.html

    W innych miastach w Polsce było podobnie, czy w Gliwicach mogło być inaczej ?

  8. To jest jedyny, jak się wydaje, dobry i realny pomysł. Skrócić kadencję najdalej do roku. Niech nowe wybory samorządowe (w tym prezydentów, wójtów i burmistrzów) odbędą się najpóźniej za rok. A najlepiej na wiosnę 2015 r. Ale znając polskie warcholstwo na pewno inne parite, robiąc na przekór PiS-owi i na własną szkodę, storpedują ten pomysł. Proponuję czynnie poprzeć ten pomysł. W jedności siła.

    http://niezalezna.pl/61573-j-kaczynski-skrocic-kadencje-samorzadow-i-rozpisac-nowe-wybory

    Pzry okazji można wprowadzić kadencyjność i Frankiewicz będzie miał kolejną kadencję za sobą.

     

    • Teraz Kaczyński mówi gdyż PIS oraz pozostałe ugrupowania które porozumiały się z Kaczyńskim nie są u władzy mogę się założyć, że jak tylko zmieni się punkt siedzenia, Kaczyński nic nie zrobi, żeby podjąć jakieś działania w tej sprawie. Czego się można zresztą spodziewać po człowieku, który żeby zagrać na nosie PO w Gliwicach i Tuskowi zgodził się, żeby nazwać imieniem jego brata rondo w Gliwicach jak również na koalicję z ugrupowaniem człowieka, którego cele są sprzeczne choćby z nazwą partii.

  9. Jarosław Kaczyński jest za powtórzeniem wyborów. Zapytajcie Jarosława Wieczorka co o tym myśli?

    • J. Kaczyński jest za powtórzeniem wyborów, gdyż PiS nie przejmie władzy – pomimo zwycięstwa w wyborach, w prawie wszystkich województwach (za wyjątkiem podkarpackiego i może małopolskiego) większość będzie miał na spółkę PSL z Platformą. Gdyby powtórzyć wybory, frekwencja nie byłaby wysoka, za to na pewno poszliby głosować najbardziej zagorzali zwolennicy PiS-u.

  10. Kto wierzy w wygrana Frankiewicza?

    http://341bb.skroc.pl

  11. Jaroslaw Wieczorek juz oglosil na FB wyniki wyborow/ Kaczynski je kwestionuje. Co Wieczorek ma wspolnego z PIS-em?

  12. Gliwicka PO ciągle traci radnych. Tym razem sami wyrzucili jednego radnego i z partii też, niejakiego Hodurę za to, że okazał się jedynym skutecznym kandydatem w tej kampanii. Oczywiście obok Frankiewicza 😀

    http://www.24gliwice.pl/wiadomosci/?p=64724

     

  13. Frekwencja w Gliwicach wyniosła 37,27% a nie 29,17% i z czystej dziennikarskiej rzetelności warto ten fakt podkreslić, gdyż z powodu opieszałości PKW, w świadomości gliwickich wyborców utrwaliła się bzdurna opinia o jakoby zatrważająco niskiej frekwencji, która lokalne media wysnuwały na podstawie cząstkowych danych podawanych na godzinę 17.30, 16 listopada.

    • A moze by tadziu najpierw sprawdzil sobie ile uprawnionych do glosowania bylo w 2010 r? bo 16.11.14 bylo nas juz tylko 146689 i tylko dlatego frekwencja troche podskoczyla;)

      Jak tak dalej w Gliwicach poleci tadziu, to doczekamy sie w tej wiosce franka bez watpienia 100% frekwencji juz niedlugo, niestety:)

       

      • Frekwencja to funkcja matematyczna i nie ma znaczenia czy wyborców przybyło czy ubyło.

        Wnioski wyciągane na podstawie frewencji to takie bicie piany. Kto wygrał, kto przegrał. Jakie to ma znaczenie na przyszłość? lepiej byłoby skupić się np na spisaniu programu wyborczego kandydatów, póki jeszcze gdzieś jest, i sukcesywnym rozliczaniu.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*