Który z Frankiewiczów jest prawdziwy?

Jeden komentarz

Dlaczego ludzie postępują wbrew logice, a nierzadko – wbrew elementarnemu zdrowemu rozsądkowi? Zastanawiali się nad tym m.in. Julian Tuwim i Antoni Słonimski, autorzy nieśmiertelnego dzieła „W oparach absurdu”, zawierającego zbiór ich szyderczych tekstów z lat 1920-1936. Naruszanie reguł logiki i rozsądku nie skończyło się bynajmniej wraz z tamtą epoką. Trwa do dziś, a wręcz – przeżywa fascynujący rozkwit. Jednym z najświeższych przejawów tego osobliwego zjawiska jest – często spotykane u niektórych polityków – rozdwojenie jaźni. Możemy je dostrzec chociażby w Gliwicach…

Sojusznicy naturalni i kontraktowi

Obecna drużyna Zygmunta Frankiewicza w Radzie Miasta składa się z 10 radnych (Magdalena Budny, Michał Jaśniok, Krzysztof Kleczka, Stanisław Kubit, Tadeusz Olejnik, Jan Pająk, Marek Pszonak, Krystyna Sowa, Grażyna Walter-Łukowicz, Paweł Wróblewski). W aktualnej ekipie PiS jest natomiast 7 radnych (Ryszard Buczek, Zdzisław Goliszewski, Marek Kopała, Bartłomiej Kowalski, Adam Majgier, Krzysztof Procel, Tomasz Tylutko).

Nieformalna koalicja obu ugrupowań dysponuje praktyczną większością w 25-osobowej Radzie Miasta, co notorycznie daje znać o sobie nawet wówczas, gdy samodzielny w swoich opiniach Zdzisław Goliszewski głosuje inaczej, niż reszta radnych PiS. Łatwo przecież obliczyć, że ułamek 16/25 to nic innego, jak tylko 64%.

Oficjalnie w Radzie Miasta nie ma antyprezydenckiej opozycji. W praktyce radni z 6-osobowej grupy PO (Dominik Dragon, Kajetan Gornig, Ewa Potocka, Janusz Szymanowski, Urszula Więckowska, Zbigniew Wygoda) oraz ze skromnego duetu SLD (Bernard Fic, Patryk Hodura) często są jednak przeciwni pomysłom i inicjatywom koalicji rządzącej Gliwicami.

Ich sprzeciw niewiele jednak daje, bo ułamek 8/25 to nic innego, jak 32%. Nieubłagana arytmetyka w sali obrad decyduje więc za każdym razem o tym, że Frankiewicz i jego ludzie (zarówno naturalni, jak i kontraktowi) mają z założenia rację. 

Tu z PiS-em, a tam przeciwko PiS-owi

Taki spójny i harmonijny sojusz drużyny prezydenckiej i lokalnej ekipy PiS istnieje jednak tylko w mieście. Poza granicami Gliwic dzieje się zupełnie inaczej. Rządząca w naszym kraju partia o nazwie PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ jest politycznym przeciwnikiem dla Zygmunta Frankiewicza, który na dodatek wcale tego nie ukrywa.

Kierowany przez niego Związek Miast Polskich, skupiający blisko 300 miejskich samorządów między Bugiem a Odrą, stanowczo protestuje przeciwko poczynaniom obecnego rządu. Oceny i opinie ZMP (nie mylić z istniejącą w czasach PRL komunistyczną organizacją „Związek Młodzieży Polskiej”) mają niejednokrotnie charakter ostrych i bezkompromisowych manifestów antyPiS-owskich.

Można się o tym przekonać, czytając choćby treść niedawnego komunikatu informującego o stanowisku strony samorządowej w Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. W tym dokumencie czytamy m.in.:

Kategoryczny protest ZMP

„Negatywnie opiniujemy zapowiedzianą likwidację gimnazjów. Uważamy, że nie ma żadnych poważnych argumentów za tą zmianą. Nie przedstawiono żadnych analiz, raportów czy ekspertyz uzasadniających potrzebę likwidacji gimnazjów.

A tymczasem ocena jakości nauki w polskich gimnazjach, prowadzona w skali międzynarodowej, jest bardzo wysoka. Badania potwierdzają w ostatnich latach ogromny postęp w kształceniu uczniów w wieku gimnazjalnym. Wyniki polskich 15-latków plasują ich w ścisłej czołówce uczniów w Europie i na świecie.

Likwidacja gimnazjów (w formule tzw. wygaszania poszczególnych placówek), spowoduje zaprzepaszczenie wysiłku organów prowadzących ten rodzaj szkół. Od ich utworzenia w 1999 roku samorządy wydały na ich funkcjonowanie (w cenach bieżących) łącznie 130 miliardów złotych, w tym 8 miliardów na inwestycje. Ponadto także inne podmioty prowadzące gimnazja w całej Polsce (przede wszystkim organizacje obywatelskie i kościoły) wydatkowały na ten cel kilkanaście miliardów zł.

Wygaszanie gimnazjów spowoduje, tylko w pierwszych dwóch latach, dodatkowe koszty, szacowane w samorządach na kwotę ponad 1 miliarda złotych. Do tego należy doliczyć trudne do oszacowania koszty pośrednie likwidacji gimnazjów, które dotkną nie tylko samorządy.

Należy podkreślić, że aż 3.100 gimnazjów samorządowych oraz ponad 200 prowadzonych przez inne podmioty to placówki samodzielne, skazane na wymazanie z edukacyjnej mapy Polski. W planach MEN nie ma dla nich (w tym dla zatrudnionych w nich nauczycieli) żadnej realnej alternatywy.

Nieuniknionym skutkiem reformy systemu edukacji w zapowiedzianym kształcie będzie także zredukowanie wielu obecnych, małych szkół 6-klasowych do funkcji 4-klasowych szkół filialnych. Pociągnie to za sobą konieczność dodatkowego dowożenia dzieci, a w konsekwencji – pogorszenie warunków nauczania i niezadowolenie rodziców.

Uważamy, że zmiany w systemie oświaty wprowadzać należy z rozwagą, kierując się dobrem dzieci i młodzieży oraz troską o jakość nauczania. Powinny one wynikać z uzgodnień ze środowiskami rodziców, nauczycieli i samorządów terytorialnych, które w ostatecznym rozrachunku ponoszą odpowiedzialność za realizację zadań oświatowych w gminach, powiatach i województwach”.

Polityczna schizofrenia

Trzeba obiektywnie przyznać, że Związek Miast Polskich bezlitośnie rozprawił się z ministerialnym pomysłem Anny Zalewskiej, szefowej MEN, która z maniakalnym uporem forsuje osobliwą koncepcję likwidacji gimnazjów. Trudno nie zgodzić się z przytoczoną argumentacją ZMP.

Nasuwają się jednak inne wątpliwości w tej sprawie. Mamy bowiem  do czynienia ze zdumiewającym rozdwojeniem jaźni prezydenta Gliwic. W lokalnym pejzażu nadkłodnickim jawi się on jako sojusznik i wierny druh PiS-u. W skali ogólnopolskiej prezentuje się zaś jako zdeklarowany  przeciwnik (a wręcz – nieprzejednany wróg) Prawa i Sprawiedliwości. Które z jego politycznych wcieleń jest zatem prawdziwe??

Zbigniew Lubowski

 

1 Comment on "Który z Frankiewiczów jest prawdziwy?"

  1. Jedno i drugie.

    Dr Jekyll i Mr. Hyde

Leave a comment

Your email address will not be published.


*