Lanie asfaltu po gliwicku, czyli asfaltowy wyciek kasy – zapowiedź

Zygmunt Frankiewicz regularnie mami nas stwierdzeniami, że prezesi spółek miejskich to świetni manadżerowie (tym nawet próbuje usprawiedliwić ich astronomiczne roczne zarobki z kilku źródeł jednocześnie), a kierowane przez nich podmioty, to szczyt samorządowej gospodarności. Komunały regularnie powtarzane mają to do siebie, że po pewnym czasie potrafią przyjąć pozory prawdy. Tropiąc różne wątki, które pojawiły się, gdy przyjrzałem się bliżej ekspertowi od drogowych nawierzchni Andrzejowi Nowakowi (z kostką brukową był za pan brat, a teraz specjalizuje się w asfalcie), doszedłem do wniosku, że najlepszym przykładem „gospodarności inaczej” jest spółka PRUiM i wszystko to, co działo się z nią i jej szefostwem przez ostatnie lata. Na przykładzie prezesa Henryka Małysza widać najlepiej, jak działa „spółkowy proceder” w Gliwicach. Mówiąc najkrócej sprowadza się on, co w przypadku PRUiM widać najbardziej, do misternego i bardzo funkcjonalnego sposobu wyprowadzenia gigantycznego majątku spod kontroli miasta, a zatem PAŃSTWA.  Pozornie nic się nie dzieje – spółka robi swoje, współremontuje Starówkę, startuje w przetargach na takie czy inne prace w bliższej i dalszej okolicy, prezes Małysz „funduje” nagrody dla młodych szermierzy, aspiruje do tytułu Gliwicjusza – ot, wzorowy gliwiczanin i wzorcowy gliwicki podmiot gospodarczy. Jest jednak druga, mniej eksponowana strona działalności, która przeprowadzona została przez Małysza i spółkę (wyjątkowo trafne stwierdzenie!) wręcz wzorowo i przyniosła mu (i spółce rzecz jasna) prawdziwe, już nie tylko na gliwickie warunki, kokosy.

Wyniki swoich ustaleń zaprezentuję na łamach Info-Postera już jutro. Rzecz jasna, nie wszystkie wątki mogłem sprawdzić osobiście, gdyż w wielu przypadkach niezbędna jest dokładna analiza ekonomiczna. Sprawa zostanie jednak przekazana również do zainteresowanych instytucji państwowych i Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej celem dokładnego wyjaśnienia i ewentualnego wyciągnięcia konsekwencji. Dlaczego? To oczywiste – z posiadanej przeze mnie w tym momencie wiedzy wynika, że to, co działo się i dzieje w PRUiM w Gliwicach nie tylko nie jest dla miasta korzystne, ale wręcz sprzeczne z jego ekonomicznym interesem.

Dariusz Jezierski

2 Comments on "Lanie asfaltu po gliwicku, czyli asfaltowy wyciek kasy – zapowiedź"

  1. „…Tropiąc różne wątki, które pojawiły się, gdy przyjrzałem się bliżej ekspertowi od drogowych nawierzchni Andrzejowi Nowakowi (z kostką brukową był za pan brat, a teraz specjalizuje się w asfalcie)…”
    Klimat po referendum w Gliwicach, władza wyraźnie stara się ocieplić.
    Dla najlepszych zasłużonych proponuję pomnik z…ASFALTU i to za życia.
    Raczej powinna być zgoda władz i RM.

  2. Moim zdaniem to forma „Patologii i prawnej niedoskonałości” Bardzo prosty mechanizm może teoretycznie windować uposażenie Prezesów „nadając” im więcej zleceń z Miasta ,tworząc potrzebę zwiększania obrotów np. na pewien czas przed wyborami . Po wyborach wszak za „zasługi” można im wręczyć „Pasiastego Tygrysa Bisnesu”
    To żaden problem dla Rad Miast i Prezydentów. Pytanie tylko dlaczego skoro Prezes zarabia 50 razy więcej w miesiącu niż świadczenie bezrobotnego w tym czasie ? Żołądki „drapieżników” oparte są na diecie pełno mięsnej a dieta bezrobotnego na trawie. Prosimy zauważyć iż trawa bardzo podrożała co może być powodem buntu przeżuwaczy przeciw drapieżnikom .
    Skąd bierze się potrzeba Prezydencka nagradzania bogatych a pomijania biednych z PUP. Miasto Gliwice zapewne nie nie ma środków lecz w tym cudzie posiada największy w swojej historii budżet.?

    Ufundujmy wspólnie nagrodę „LWA HIPOKRYZJI 2012”?

Leave a comment

Your email address will not be published.


*