„Lewizna” w GKS PIAST, czyli mały szwindel w wielkim klubie

Polska piłka nożna do najbardziej przejrzystych nie należy. Ustawki, korupcja, niebotyczne zarobki działaczy… Wszystko to znamy. Ale być może w Gliwicach wielkich pieniędzy „przerobić” się nie da i gliwickim działaczom pozostały dość pospolite oszustwa. Przynajmniej o jednym takim jesteśmy już prawie przekonani.

Adam Fudali we wrześniu 2012 roku złożył na ręce przewodniczącego Rady Nadzorczej GKS PIAST SA Rudolfa Widziszowskiego dość kuriozalne w treści pismo. Obok innych, mniej istotnych żalów, zwrócił się on „z uprzejmą prośbą o wyjaśnienie mi, dlaczego nie otrzymałem wynagrodzenia za miesiąc sierpień”. Przyznać trzeba, żądania jak najbardziej słuszne – człowiek uczciwie pracuje na kawałek grosza, termin poborów dawno minął, a tych ani śladu. Okazuje się jednak, że sprawa nie jest jednak tak oczywista, a już na pewno nie uczciwa. Oto bowiem kierownik techniczny drużyny pisze dalej: „Wynagrodzenie miałem otrzymać w wysokości … brutto (kwotę opuszczamy, ze względu na fakt, że to dane poufne – przyp. red.) na umowie o pracę oraz 800 zł netto w delegacjach.” W tym drugim przypadku możemy już kwotę podać bez żadnej obawy, bowiem mamy do czynienia z przypadkiem oczywistego naruszenia prawa. Pracownik domaga się wypłaty umówionej kwoty, która miała nastąpić z pogwałceniem przepisów, na podstawie fikcyjnych, jak się okazuje, delegacji. Nie trzeba tu zdolności detektywistycznych, aby zrozumieć, że mamy tu do czynienia z ewidentną próbą oszukania Skarbu Państwa (a zatem nas wszystkich), dokonaną przez spółkę prawa handlowego z udziałem miasta Gliwice  (a zatem… nas wszystkich). Musi bulwersować fakt, że ten sposób zaoszczędzania pieniędzy (na co? Może na wyjazd na mecz ligowy do Dortmundu?) ma miejsce w podmiocie, który ze względu na swoją konstrukcję prawną powinien być przykładem perfekcyjnej praworządności. Zwłaszcza, że mówimy tu o udziale miasta, którego perfekcyjny prezydent wybiera perfekcjonistów do perfekcyjnego zarządzania majątkiem publicznym.

Paragraph

O ewentualne potwierdzenie i skomentowanie tych faktów zwróciłem się kilkanaście dni temu do GKS PIAST. Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Na próbę kontaktu nie odpowiedział również sam zainteresowany, Adam Fudali.

Dodać należy, że Adam Fudali pracuje w klubie od 1 lipca 2012 roku. To istotne, bowiem w swoim piśmie stwierdził: „Za miesiąc lipiec otrzymałem takowe wynagrodzenie, jednak za sierpień już tylko … brutto”. Ubolewamy wraz z panem Fudali. My jednak z innego powodu niż on. Oto stosunek pracy nawiązany przez spółkę z udziałem miasta z nowym pracownikiem, opiera się na oszukańczych regulacjach i od samego początku narusza obowiązujące prawo. Co więcej, musiał zostać nawiązany za wiedzą obecnego, wciąż jeszcze nowego, prezesa spółki Jarosława Kołodziejczyka (wtedy był wiceprezesem). Cóż, świetnie to rokuje na przyszłość i budzi obawy co do tego, w jaki sposób załatwiane są inne sprawy finansowe spółki. A swoją drogą, kto uwierzy, że przypadek Adama Fudalego jest odosobniony? Zapobiegliwość i oszczędność zarządu może przecież iść znacznie dalej. Może tak samo, w części poza umową wynagradzani są piłkarze? Bo co do tego, że zdarza się to w przypadku innych pracowników raczej nie mamy wątpliwości.

Pozostają jeszcze inne ważne kwestie. Kto był bezpośrednim sprawcą oszustwa? Co do tego, że na oszukańczy układ zgodził się sam autor pisma do Rady Nadzorczej, nie można mieć wątpliwości. Ale ktoś „lewe delegacje” musiał przecież wystawić, ktoś również musiał je rozliczyć i wypłacić pieniądze. Kto? Wydaje się, że na to pytanie władze spółki będą musiały odpowiedzieć i to nie tylko nam, ale zapewne również Urzędowi Skarbowemu i Prokuraturze. W miarę naszych możliwości postaramy się w tym niełatwym zadaniu władzom spółki dopomóc. Z tego prosty wniosek – ciąg dalszy nastąpi…

Dariusz Jezierski

2 Comments on "„Lewizna” w GKS PIAST, czyli mały szwindel w wielkim klubie"

  1. Jednego nie rozumiem, Na początku artykułu autor napisał: „…gliwickim działaczom pozostały dość pospolite oszustwa. Przynajmniej o jednym takim jesteśmy już prawie przekonani.”
    Najpierw autor pisze że jest prawie przekonany ( czyli nie ma 100% dowodów) a następnie opisuje jakąś wymyśloną opowiastkę.
    Kaszana Panie Jezierski, zero profesjonalizmu…

    • Wymyślona opowiastka powiadasz? To zacznę od tego, że gdyby takie „wymysły” publikował pod moim adresem ktoś z GKS PIAST, pozwałbym go:))
      Rozumiem, że oryginały dokumentów sam wystawiłem, opieczętowałem pieczątką prezesa i głównej księgowej i na dodatek wypłaciłem „należność”. A o dowodach (które, powtarzam, posiadam w oryginale) pisałem co nieco w ostatnim numerze Życia Gliwic. Skanów nie publikuję z tej prostej przyczyny, że będą dowodami właśnie:)
      Jeszcze co do profesjonalizmu – nie mam sobie wiele do zarzucenia. Prawnikom obsługującym spółki komunalne natomiast ogromnie dużo. A Piast jest tu w samym czubie.
      Przy tym wszystkim mam wrażenie, że doskonale wszystko rozumiesz Olku 😉

Pozostaw odpowiedź Olek Anuluj pisanie odpowiedzi

Your email address will not be published.


*