Liczby, które mówią wiele – na taki teatr nas nie stać!

12 komentarzy

Oczywiście, że prowadzenie teatru to nie to samo, co prowadzenie spółki prawa handlowego. Zysk niematerialny (w sferze intelektualnej i duchowej), który w biznesie jest tylko wartością dodaną, w kulturze (przynajmniej tej powszechnej, publicznej) jest celem podstawowym. Do kultury dopłacać trzeba i nie podlega to dyskusji. Ale nie może ona być workiem bez dna, z którego w dodatku wyciąga się niewspółmiernie mało, w stosunku do włożonych środków. Liczby, które zaprezentuję poniżej wyjąłem z wielu dokumentów, aby unaocznić, że sposób prowadzenia Gliwickiego Teatru Muzycznego był najzwyczajniej w świecie niegospodarny.

 

1 – tyle premier odbyło się w GTM w 2015 roku.

Wprawdzie ta jedna, to znakomita „Rodzina Addamsów”, ale na teatr muzyczny w 180 tysięcznym mieście to stanowczo za mało. W latach 2013-2015 w GTM miało miejsce łącznie 6 premier. Teatr Muzyczny w Gdyni dał w samym 2015 roku 7 premier!

3 – tylu aktorów śpiewaków jest zatrudnionych na umowę o pracę w Gliwickim Teatrze Muzycznym.

Poprzednie kierownictwo prowadziło orkiestrę w składzie 39 osób, był także liczący paręnaście osób chór oraz balet. Nawet najmniejsza produkcja wymagała zatem angażowania sporej liczby aktorów z zewnątrz. Taka struktura zatrudnienia oznacza, że GTM był teatrem prawie bez aktorów. To chyba autorska, cokolwiek kuriozalna formuła teatru repertuarowego autorstwa poprzedniego kierownictwa.

41 – tyle procent średniego rocznego budżetu wydawanego na kulturę przez Gliwice przeznaczano na GTM w latach 2007-2012.

Cóż, następnym w kolejności miasta wydały: Radom – 33%, Gdynia i Słupsk – po 25%. Tak wysoki procent pożerany w Gliwicach przez teatr wynika z faktu, że jest to jedyny teatr na Śląsku i jeden z nielicznych w Polsce, który jest w całości na utrzymaniu Gminy. To wynik głupich decyzji w przeszłości.

161 – tyle bezpłatnych zaproszeń rozdano na premierę „Rodziny Addamsów” (13 marca 2015).

Cóż, od dawna zastanawiam się na jakiej zasadzie rozdaje się tyle wejściówek i jakie jest uzasadnienie, żeby otrzymywali je ludzie, którzy z racji zajmowanych stanowisk, czy też stanu posiadania, powinni stanowić przykład zdrowego podejścia do mecenatu. A tymczasem, zdrowo podchodzą po darmochę.

31 284,17 zł – tyle zarobił w 2012 roku, na podstawie dodatkowych umów z GTM, jego będący od marca w okresie wypowiedzenia kierownik artystyczny Krzysztof Korwin-Piotrowski.

Cóż, samo to, że Pan Krzysztof z całą pewnością nie zarabiał tych pieniędzy za koszenie trawników, ale za czynności o charakterze twórczym (artystycznym) wskazuje, że mamy tu do czynienia z ewidentnym konfliktem interesów. Odpowiadając za stronę artystyczną niejako sam sobie zlecał te prace. Dla mnie etycznie dwuznaczne.

4 285 434 zł – tyle kosztowała budżet miasta jedna premiera zrealizowana w GTM w latach 2013-2015.

Wychodzi to z prostego przeliczenia dotacji z tych lat na liczbę premier. Gdyby tyle samo kosztowała premiera w Teatrze Muzycznym w Gdyni, tylko w 2015 roku miasto musiałoby przekazać teatrowi 29 998 038 zł. Jak wiemy wystawiono tam wtedy 7 premier. To najlepszy dowód, że na teatr funkcjonujący w dotychczasowej formule Gliwic po prostu nie stać! Może kiedyś jeszcze tak, ale długi cień Hali G. kładzie się na wszystkim.

80 254 460,5 zł – taką kwotę otrzymał GTM w formie dotacji z budżetu miasta w latach 2006-2015

Można z dużym przybliżeniem przyjąć, że większość gmin w Polsce dotuje swoje teatry kwotami wahającymi się od 15 do 20% rocznego budżetu na kulturę. Gdyby zatem Gliwice przekazywały GTM kwoty z górnej części przedziału, gliwickiej kulturze „spoza GTM” zostałoby w ostatniej dekadzie ponad 40 milionów złotych do rozdysponowania.

Dariusz Jezierski

12 Comments on "Liczby, które mówią wiele – na taki teatr nas nie stać!"

  1. Mnie osobiście interesuje jeszcze jaką część budżetu GTM stanowi budżet kina…

  2. A mnie interesują dokumenty ma podstawie powstały te wyliczenia. I mimo, że się często zgadzam z Panem, to tym razem widzę tu trochę przesady, no i błędy, błędy.

    • Proszę wymienić błędy. Skorygujemy – lbo moje dane, albo Pani sądy 🙂 Bo na razie, ja podpisałem się pod konkretem, a Pani coś insynuuje. 🙂

      Dokumenty mam przed sobą. Są dostępne – to informacja publiczna.

  3. Darku,

    czy ja dobrze widzę? 4 mln złotych za JEDNĄ premierę? ale.. ale… 

    • Adamie, W latach 2013 – 2015 GTM dał radę wypuścić 6 premier (jak pisałem TM w Gdyni w samym 2015 zrobił ich 7). W latach 2013 – 2015 GTM otrzymał 25 712 604,93 zł dotacji. A to oznacza, że na jedną premierę przypadało 4 285 434,15 zł.

      Bazuję tu na zestawieniu podanym mi ostatnio przez sam GTM, choć po uwzględnieniu jeszcze 2 pozycji, które według mnie miały premierę w tym okresie, wyszłaby kwota 3 214 075,60 zł. Oczywiście również o wiele za duża. Zwłaszcza, że mówię o produkcjach "Wampiry i upiory" czy też "Wakacje Don Żuana"

      • Do niedawna zatrudniony. | 23 kwietnia 2016 at 12:49 am | Odpowiedz

        Witam

        Mam małą uwagę:

        Dzieli Pan roczne budżety tylko przez liczbę premier, a te roczne budżety są przeznaczane również na roczne wynagrodzenia dla zatrudnionych artystów, pracowników obsługi sceny, pracowni krawieckich, dekoratorni itp.

        Jako człowiek z wewnątrz cieszy mnie niezmiernie ukazywanie zatajanych dotąd sum wynagrodzeń dodatkowych, takich jak zarobki Pana Piotrowskiego, w sytuacji gdzie reszta zatrudnionych na umowy pracowników ledwie wiąże koniec z końcem…

        Ale…. W/w przeliczenia ukazują Wszystkich pracowników w lekko złym świetle 🙂

         

        Pozdrawiam

        • Te wyliczenia ukazują w jakimś kontekście nie wszystkich pracowaników, ale tych, którzy nimi i teatrem kierowali. To najważniejsze. Co do wyliczenia „kosztu premiery”. To umowne ale bardzo adekwatne. Jeśli całkowity budżet dwóch tetrów w danym okresie wyniesie np 10 milionów a jeden z nich da w tym czasie 2, a drugi 5 premier, to niezależnie od tego na co poszły pieniądze, koszt jednej produkcji pierwszego teatru to będzie 5 mln zł, a drugiego 2 mln zł. Takie wyliczenie zawsze mówi wiele o tym, czy gospodarowanie danej instytucji jest złe, czy dobre.

          Podkreślę też, że kwota o którą Panu chodzi nie powstała z podziału budżetów na ilość premier, a samej DOTACJI z budżetu miasta. Po uwzględnieniu całego budżetu ten koszt byłby jeszcze o wiele większy.

          Raz jeszcze zapewnię, że wielokrotnie w tekstach powtarzam, iż wszystkie moje pretensje kierowane są do kierownictwa, a nie do artystów. Tych mogę oceniać jedynie za ich artystyczne dokonania.

          Pozdrawiam

  4. Bardzo cieszę się, że robi Pan to co robi. Faktycznie, zainteresowanie mieszkańców tym, co Pan robi jest małe, przecież jadąc autobusem, czy rozmawiając z kimkolwiek spoza ''kręgów władzy'' nikt nie wie kim jest ''Info-Poster''.

    Ale dobre jest to, że ktoś taki jak Pan wyciąga różne rzeczy i o nich otwarcie mówi.

    Swoją drogą nie traci Pan motywacji do działania, widząc, że mało mieszkańców, mimo wielu lat działania – interesuje się Pana ustaleniami? Oczywiście ''mało'' w porównaniu do innych mediów. Do tego opór ze strony władz. Skąd w Panu energia do działania?

    • Kiedy czuję, że muszę – piszę. Zbieranie faktów, nawet tych trudnych do wyartykułowania i umieszczanie w wirtualnej przestrzeni, kiedyś zaprocentuje. Co do braku zainteresowania, czy twierdzenia, że „nikt nie wie”. Artykuł GTM-M = Gliwicki Teatr, zamieszczony wczoraj, do tej chwili miał 1085 odsłon, przy średnim czasie na stronie 3 min 20 s. Dziś zamieszczony „To władze Gliwic mordują GTM” do tej chwili odsłoniło 717 osób, przy średnim czasie ne stronie 5 min, 10 s. To nprawdę „nikt”? Wolę garstkę czytających i rozumiejących, niż gromadę, szukającą obrazków i zaskoczeń 🙂

      Władze mogą się opierać o co chcą i komu chcą. Doszedłem do stanu, w którym interesują mnie tylko i wyłącznie w kontekście tego co robią. Jako osoby są mi całkowicie obojętne. Jak i ja im 🙂 Ich opór nie ma znaczenia, ponieważ zupełnie nic od nich nie chcę. Poza ich zmianą, rzecz jasna 🙂 Pozdrawiam

      • To nawet dobre statystyki, biorąc pod uwagę, że nie wchodzi się tu przypadkiem. Spore grono czytelników.

        Jak Pan myśli – władza liczy się z Pana tekstami? Na pewno nie przechodzi obok nich obojętnie, bo Pańskie nazwisko zna praktycznie każdy urzędnik w Gliwicach. Ale czy wywołują one konkretne efekty?

        Dopytuję o te rzeczy, bo od jakiegoś czasu śledzę Info-Postera i bardzo podoba mi się, że mamy w mieście dziennikarza z prawdziwego zdarzenia, który nie boi się zadawać niewygodnych pytań. Takich coraz mniej… W każdym razie Pana teksty są bardzi interesujące, i zastanawiam się czy są one w stanie cokolwiek zmienić – czy Urząd słucha? Niektóre informacje na stronie były bardzo medialne – kontaktowała się z Panem jakaś telewizja typu TVN, TVP? W końcu o byle tematach się tu nie pisze.

        Uwaga na przyszłość – proszę pisać częściej 🙂 Okres, gdy był Pan poza krajem – bardzo nudny. Żadnych artykułów, może jeden na jakiś czas. Utrzyma Pan stałą ilość tekstów na stronie, w każdym tygodniu?

        • Zacznę od końca. Staram się. Ale jestem sam i czasem tylko pojawiają się teksty osób zaprzyjaźnionych. Media kontaktują się wtedy, kiedy sprawa wycodzi z Gliwic. Tak było kilka razy. Najczęściej jednak szukają w I-P informacji. Długo można by wymieniać pozytywne dla Gliwic skutki moich tekstów. Przede wszystkim to uzdrowienie nadzorowania gliwickich spółek. Mało kto wie, że dopiero w grudniu 2014 roku po potwierdzeniu moich zarzutów przez Sąd KRS, prezydent Frankiewicz wydał zarządzenie regulujące te kwestie. Gliwice były jedną z niewielu miast, w których takiego dokumentu nie było. Sporo osób nieuprawnionych straciło swoje stanowiska. Oczywiście dzieje się to jakby pomimo. Żadna władza nie lubi przyznać, ze zrobiła coś pod wpływem krytyki. A władza w Gliwicach idzie w tym szczególnie daleko. I szczerze mówiąc, mam to w nosie. Niech zmienia się na lepsze. To wystarczy. 🙂

Leave a comment

Your email address will not be published.


*