List do księdza Rektora

Ks. prof. dr hab. Stanisław DZIEKOŃSKI, Jego Magnificencja Rektor UKSW
Prof. dr hab. Marek Michalski, Dziekan Wydziału Prawa I Administracji 

W nawiązaniu do publikacji przytoczonych poniżej, pragnę wyrazić niepokój związany z podjęciem "badań" w projekcie „Model regulacji jawności i jej ograniczeń w demokratycznym państwie prawnym”. Swój niepokój wyrażam, jako zwyły obywatel RP oraz prezes Stowarzyszenia Gliwiczanie dla Gliwic, które przez przeszło dekadę walczyło o prawo dostępu do informacji publicznej.Wielokrotnie podczas naszej działalności byliśmy uznawani za oszołomów, zwłaszcza wtedy, gdy domagaliśmy się pism skrzętnie skrywanych przez władzę, a mających kolosalne znaczenie dla spoleczeństwa miasta. Uważam, że ankieta rozsyłana do urzędników w sposób jawny wskazuje na obywatela chcącego uzyskać informację, jako intruza w urzędzie. W kontekście ostatnich wydarzeń związanych z liczeniem głosów po wyborach samorządowych 2014, taki projekt wpisuje się w mroczny scenariusz ograniczania swobód obywatelskich w Polsce. Smutkiem napawa mnie fakt, że projekt jawnie antyobywatelski promuje Uniwerystet Kardynała Stefana Wyszyńskiego

http://siecobywatelska.pl/1,446,pseudonauka_kontra_jawnosc.html

http://info-poster.eu/nauka-przeciw-jawnosci/

Łącząc wyrazy szacunku — Mirella Czajkowska-Turek

Polecamy lekturę artykułu: 

http://siecobywatelska.pl/1,447,prawo_do_wygody_administracji.html

2 Comments on "List do księdza Rektora"

  1. jak to nazwać?powrót do niewolnictwa,a może feudalizmu? nie to nowoczesna demokracja mafijna.Nawet za PRL nie stanowiono takiego prawa.

  2. Problem nadużywania prawa do informacji istnieje i to nie tylko w Polsce ale w większości państw europejskich. Nie chodzi tu oczywiście o ograniczenie prawa do informacji w ogóle, ale o ograniczenie mozłiwości paraliżowanai lub utrudniania funkcjonowanai urzędów. Znane są mi przypadki, gdy w ramach dostępu do informacji publicznej wnioskodawca domagał się kopii wszystkcih pozwoleń na budowę wydanych przez ostatnich 10 lat. Nie mam wątpliwosci, iż jest to przykład nadużywania prawa do informacji. Po pierwsze decyzje nalezy zgromadzić, po drugie skopiować, po 3 zanonimizować (nie wspominam nawet, iż część decyzji zostałą już zarchiwizowane i ich odnalezienie w skłądzie chronologicznym nie jest proste. Polecam lekturę artykułu w Rzeczpospolitej na temat nadużywania prawa do informacji. Link poniżej:

    http://prawo.rp.pl/artykul/757923,1162248-Naduzywanie-prawa-do-informacji-publicznych.html

Leave a comment

Your email address will not be published.


*