Lizusi w natarciu – rzecz o Krzysztofie Kosińskim

Niedawno w luksusowym albumie "Droga pod górę", mającym w zamierzeniu promować Gliwice, wydanym za pieniądze podatników, Krzysztof Kosiński, do niedawna redaktor różnych mediów, w tym MSI, pozwolił sobie zamieścić "zacytowaną" opinię, w sposób skandaliczny obrażającą gliwiczan, broniących swoich racji i korzystających z obywatelskich przywilejów: http://info-poster.eu/kto-bardziej-chamsko-redaktor-kosinski-czy-prezydent-frankiewicz/. W związku z tym czuję się zobligowany do zaprezentowania tekstu autorstwa Zbigniewa Lubowskiego, który ukazał się w "Życiu Gliwic" (nr z 9 marca 2015 roku). Warto zrozumieć źródła redaktorskiej gorliwości. Polecam tekst uwadze czytelników:

Finansowany z pieniędzy gliwickich podatników prezydencki tygodnik propagandowy miał przez 6 tygodni osobliwego redaktora naczelnego. Od początku roku do połowy lutego pełnił tę funkcję Krzysztof KOSIŃSKI.

Co przyniosła zimowa zmiana kadrowa w redakcji „Miejskiego Serwisu Informacyjnego – Gliwice”? Szaleńczą erupcję wazeliniarstwa w gazecie. Takiego klakierstwa nie było chyba jeszcze nigdy w tym osobliwym wydawnictwie prasowym. Na pierwszej stronie 4 numeru tygodnika z 22 stycznia 2015 r. opublikowano wiernopoddańczy hołd wobec Zygmunta Frankiewicza, określając go „ambitnym i przedsiębiorczym samorządowcem, otaczającym się prawdziwymi fachowcami”. Ów lizusowski passus pojawił się tuż pod winietą tytułową pisma.

Z lwem i bez lwa

Na trzeciej stronie gazety wydrukowanej – jak zawsze – w imponującym nakładzie 33 tysięcy egzemplarzy zamieszczono natomiast cztery fotografie urzędującego prezydenta miasta. Uwieczniono go w rozmaitych sytuacjach życiowych, gdy np. gra w piłkę, stoi obok lwa czy też podziwia chmury ze szczytu skalistej góry. Od razu trzeba wyjaśnić, że lwa nie było na górskim wierzchołku, bo znalazł się tam tylko Frankiewicz. To chyba skandaliczne niedopatrzenie redakcyjne! Dlaczego obok górzystego „prezia” zabrakło nieodłącznego lwa??

Autorem bogato ilustrowanego tekstu o zaletach i walorach ciała i umysłu Frankiewicza był – jak łatwo się domyślić – Krzysztof Kosiński. Musiał przecież zademonstrować się czytelnikom MSI w swojej reprezentacyjnej roli NADWORNEGO KLAKIERA LOKALNEJ WŁADZY.

Ubóstwiają prezydenta

Bizantyjską kroniką dworską było następne wydanie MSI (nr 5 z 29 stycznia 2015 r.). Z łatwością można było w nim dostrzec nowe oblicze ostatniej strony opatrzonej redakcyjnym hasłem „Rozmaitości”. Pojawiła się tam m.in. ultralizusowska rubryka „Z listów do prezydenta”, w której zamieszczono taką oto perełkę epistolograficzną:

Szanowny Panie Prezydencie! Jeszcze raz potwierdził Pan swoją ogromną klasę i odwagę w walce o ocalenie górnictwa na Śląsku. Dzięki Pana merytorycznemu przygotowaniu, odważnej postawie i sprawiedliwym osądzie górnicy znaleźli w Panu solidne oparcie i poczucie solidarności. Pana hasło wyborcze „prezydent na każdy czas” spełniło się. Gliwice mają wielkie szczęście, że mają mądrego prezydenta. Pozdrawiam najserdeczniej życząc dalszych sukcesów”.

Kto się podpisał pod tym osobliwym listem? Nikt. Umieszczono tylko dopisek: „imię i nazwisko znane redakcji”. Autor nie miał więc nawet odwagi cywilnej, by podać swoje personalia. Nie musiał jednak tego robić. Wszyscy i tak wiedzieli doskonale, że jest to wiekopomne dzieło Krzysztofa Kosińskiego, który skrył się po prostu za parawanem anonimowości.

Jaka była reakcja mieszkańców miasta? Niektórzy śmiali się do rozpuku, inni czytali z niedowierzaniem i zastanawiali się, jak to możliwe, że we współczesnej Polsce ukazują się gazety wzorowane na północnokoreańskiej prasie, która nie ustaje w codziennym ubóstwianiu i wynoszeniu pod niebiosa Kim Dzong Una. A sprawa jest w gruncie rzeczy bardzo prosta. Kosiński zwyczajnie znalazł lokalnego odpowiednika azjatyckiego kacyka, przed którym w Gliwicach należy bić czołem o podłogę.

Wszechobecna wazelina

Faktycznie, Gliwice mają wielkie szczęście, ale nie do miejscowych włodarzy, lecz do magistrackich propagandystów i agitatorów, który dwoją się i troją, by rozsławiać prezydenta miasta przy pomocy solidnych dawek wazeliny. Na marginesie – warto przy tej okazji wspomnieć o dawnych i regularnych rozmowach radiowych Kosińskiego z Frankiewiczem na antenie gliwickiej rozgłośni „Puls – Śląsk”. Oficjalnie nosiły one tytuł „Poranna kawa”, ale niektórzy słuchacze nazywali je nie bez racji „poranną wazeliną”.

W połowie ubiegłego miesiąca Krzysztof Kosiński (tytułowany przez niektórych Mirosławem) pożegnał się ze stanowiskiem redaktora naczelnego MSI. Publikowanie klakierskich listów do prezydenta chyba mu nie pomogło w karierze. Powoływanie jego następcy zajęło trochę czasu magistrackim decydentom. W stopce redakcyjnej MSI brakowało przez kilka tygodni nazwiska szefa tygodnika, co stanowiło zresztą ewidentne naruszenie obowiązującego prawa prasowego.

Zwykli śmiertelnicy stawiają sobie natomiast pytanie: jak długo jeszcze pieniądze gliwickich podatników będą służyły utrzymywaniu dziwacznej gazetki magistrackiej, zaspokajającej tylko próżność i miłość własną „prezia” i otaczającego go dworu?

Zbigniew Lubowski

 

8 Comments on "Lizusi w natarciu – rzecz o Krzysztofie Kosińskim"

  1. Takie lizusowskie hymny na czesc Frankiewicza pieje na FB rowniez obecny posel PiS Jaroslaw Gonciarz, nazywajac Frankiewicza wybitnym samorzadowcem!

  2. Te patologie trzeba natychmiast przerwac. Sejm musi uchwalic kadencyjnosc i to tak, zeby tacy zasiedziali na stolku jak Frankiewicz nie mogli juz kandydowac.

  3. Panie Dariuszu, walczyl Pan jak lew skladajac rozne wnioski do prokuratury, w tym np. przeciw Olejnikowi. Jak wiemy wnioski te zostaly przez prokurature odrzucone. Dlaczego teraz nie ponawia Pan tych wnioskow, kiedy jest olbrzymia szansa, ze wlasnie teraz by przeszly. Proponuje np. zeby ponownie zglosic do prok. sprawe Olejnika, ale nie do gliwickiej, tylko do Ziobro i rownoczesnie zglosic popelnienie przestepstwa przez tut. prokurature w zwiazkau z tym, ze odmowial zajacia sie ewidentnym lamaniem prawa przez Olejnika! Dlaczego nie wykorzystuje Pan teraz realnej szansy? Byly tez inne sprawy bezposrednio na Frankiewicza, ktore – oczywiscie – zostaly odrzucone, np. niegospodarmosc, marnotrastwo publicznych pieniedzy, bezprawne zasiadanie w radzie nadzorczej, itd, itd. Proponuje zglosic to wszystko do Ziobry z rownoczesnyhm wnioskiem o ukaranie tut. prokuratury. Jeslt np. zalegla sprawa "Fortuna za grosze"…

    • W niektórych przypadkach rozważam takie działania. Między innymi dlatego aktywnie włączyłem się w działania pyskowickiej opozycji, przyczyniając się do zakończenia sprawy zatajenia prawdy w oświadczeniu majątkowym, zgodnie z prawem.

      W tej i innych sprawach przeszkodą jest bardzo cześto to, że nie będąc stroną (niestety w Polsce obywatel występujący przeciwko władzy publicznej z oskarżeniami o korupcję itp. nie jest stroną i nie przysługują mu uprawnienia strony), nie mam tytułu prawnego do wystąpienia o powtórzenie czynności. Na szczęście nie we wszystkich.

      Inna sprawa, że jak Pan słusznie zauważył, czynię to sam. Bezinteresowanie. Muszę jednak również żyć, zająć się swoimi sprawami, niestety poza Gliwicami. To nie ułatwia działania. Ale też nie uniemożliwia na szczęście 🙂

  4. … tak … tego mi brakowało…

    Żyję już w tych Gliwicach tyle lat, tyle lat, że aż strach i ciągle się czegoś uczę, coś „nowego” poznaję lub doświadczam. Wydawało mi się, żem człek trochę oczytany i poniekąd bywały, i że niby inteligent techniczny ale trochę taki, co to gumofilce przed wejściem do domu zdejmuje i przed drzwiami stawia. Bywały, a o Kosińskim Krzysztofie vel Mirosławie nie słyszałem. Jak Boga kocham nie. Wdzięczny zatem jestem, że mi pan Zbigniew Lubowski owo „coś” przybliżył. Przyznać się muszę jednakże i w piersi uderzyć, że MSI to raczej nie czytam lub sporadycznie i tytuły tylko, podobnie zresztą jak i „infogliwice” itp. itd. O „Puls-Śląsk” też nie słyszałem, bo ze słuchem u mnie coraz gorzej. No więc nie zetknąłem się dotychczas z rzeczonym „twórcą”, choć nie bardzo żałuję tego. Nie rozumiem jednakże zupełnie, po jaką cholerę wynajmuje się jakiegoś „szpeca od słodzenia” z Warszawy i to za bodaj 200 patyków, skoro grunt miejscowy takie „talenta” rodzi i to za dużo mniejszą kasę – tego nie rozumiem.

    Mojego Wnuka często odbieram z przedszkola, każdorazowo dając mu „Krówkę” na osłodę, ale jedną tylko. Kiedyś dałem mu dwie, ale tylko jedną przyjął – „Mama mówi, że jak za dużo słodkości zjem, to się porzygam” – wyjaśnił powód swojej „skromności względem „Krówek””. Chyba ma rację. Pan Kosiński o tej prawidłowości nie wiedział i jak rozumiem wyrzygany został z MSI a nawet z tego tam „Plus-Ślask”.

    Pan Kosiński był zatem tą „drugą Krówką”, której Wnuk przyjąć nie chciał … a może nadal jest … 

  5. Nowy rektor Arkadiusz Mezyk udzielil wywiadu portalowi, ktory go opluwal i zamiescil nagranie tego wywiadu na swoim FB: https://www.facebook.com/infogliwice/videos/1112621355444065/

  6. Wybitnyhm samorzadowcem nazywa Frankiewicza takze Jaroslaw Gonciarz. Byly radny i obecny posel PiS.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*