Magistracki kabaret

2 komentarze

– Jest interes do zrobienia!

– Interes?

– Tak

– Ile można stracić?

– Co się mnie pytasz, ile można stracić! Natychmiast zapytaj się mnie, ile można zarobić!

– Ile się zarobi, to się zarobi. Ja się pytam: ile trzeba mieć, żeby ryzykować w razie, jak się straci?

– Niewiele… dwa, trzy tysiące masz?

– Mam mieć. 

To fragment nieśmiertelnego dialogu między Edwardem Dziewońskim a Wiesławem Michnikowskim, odtwórcami pamiętnych ról Rappaporta i Goldberga w sławnym skeczu „Sęk”. Napisany przez Konrada Toma przedwojenny tekst z 1926 roku został brawurowo uwieczniony przez artystów kabaretu DUDEK, występującego z ogromnym powodzeniem w latach 1965-1974.

Zabawna odzywka „mam mieć” przeszła – za sprawą Dziewońskiego i Michnikowskiego – do historii polskiego kabaretu. Nieoczekiwanie wykorzystał ją po latach jeden z osobliwych autorów gliwickiego periodyku samorządowego „MIEJSKI SERWIS INFORMACYJNY” (pomińmy miłosiernym milczeniem jego nazwisko). W wydaniu MSI z 1 września br. (numer 35/811) zamieszczono na str. 3 tekst tego wybornego stylisty. Możemy tam przeczytać, że „obecność ekip remontowych nie ma mieć jednak wpływu na normalne prowadzenie zajęć”.

To naprawdę pasjonujące wyznanie. Czyżby była to świadoma inspiracja estradowym dziełem kabaretu DUDEK? Takie przypuszczenie potwierdza tytuł tekstu „Gdy zadzwoni…”. Nasuwa się przecież natychmiastowe skojarzenie z telefoniczną rozmową Rappaporta z Goldbergiem. Nie wiadomo tylko, kto powinien zadzwonić. Czy Rappaport do Goldberga? A może tym razem Goldberg do Rappaporta? Współczesny autor tekstu opublikowanego w MSI nie rozwiewa tej wątpliwości. Czytelnicy dowiadują się jedynie, że tematem rozmowy będzie (już jest?) obecność ekip remontowych w Chatce Puchatka.

Wiedza językowa znakomitego autora MSI jest – przyznajmy – imponująca. Mało kto potrafi tak, jak on posługiwać się efektownymi sformułowaniami typu „ma mieć”. To prawdziwe perełki językowe, za które powinien być koniecznie wyróżniony Pamiątkowym Medalem im. Marka Jarzębowskiego, niedoścignionego stylisty i rewelacyjnego znawcy zasad poprawnej polszczyzny.

Małżeńskie uprzejmości na łamach

Finansowany z budżetu miejskiego MSI jest w ogóle rzadko spotykanym produktem prasowym, a może lepiej byłoby napisać – prasopodobnym. Obowiązują w tym piśmie osobliwe reguły etyczne. Oto charakterystyczny przykład ich stosowania.

Na ostatniej stronie najświeższego numeru magistrackiej gazety znalazł się  tekścik „Rolkowisko już gotowe!”. Jego autorem jest Adam Sosnowski, redaktor naczelny MSI, który natrętnie lansuje w nim Marzenę Sosnowską, rzeczniczkę prasową Miejskiego Zarządu Usług Komunalnych.

Ciekaw jestem, z którego kabaretu zaczerpnął wzory takiego postępowania? A może sam wpadł na pomysł publicznego lansowania własnej żony w 33 tysiącach egzemplarzy periodyku opłacanego przez gliwickich podatników?

Zbigniew Lubowski

2 Comments on "Magistracki kabaret"

  1. Przed wyborami gliwicki PiS obiecywal likwidacje MSI. Potem sie skorumpowal.

  2. SAMORZĄDY to ciała Patologii zgodnej z prawem i BRZUCHEM podobnie jak Związki zawosdowe

    Wyjątkowo CWANY podział dóbr (ROZDAWNICTWO)narzucony został nam przez samorządy(sami sobie ustalają pensje)

    oraz Zwiazki Zawodowe..

    Reszta idzie sama. Kto podniesie łapę przeciwko jak dyrektor Szkoły jest zależny od WODZA?

    https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1597519813875034&id=100008510920831

    https://www.facebook.com/Chcesz-Obali%C4%87-System-Podkop-Jego-Fundamenty-Czyli-Samorz%C4%85dy-872826052791520/?fref=ts

     

     

Leave a comment

Your email address will not be published.


*