Maja Chmura i jej rysunek polityczny

Maja Chmura to nie tylko doskonała felietonistka, ale może przede wszystkim znakomita warsztatowo rysowniczka (o czym przyjdzie jeszcze wkrótce napisać szerzej). Jedną z jej specjalności jest satyryczny rysunek polityczny. Ma swój własny, bardzo rozpoznawalny styl. Swoje rysunki kompiluje z przekazem słownym, kreując odrębną płaszczyznę komunikacji z odbiorcą. Mogą się podobać lub nie. Zawsze jednak wywołują reakcję. A to chyba jest podstawową rolą każdej formy satyry.

Chciałem zaprosić czytelników Info-Postera do zaglądania na niedawno otwarty profil artystki: https://www.facebook.com/rysunekpolityczny

A przy okazji wywiad z Mają na temat naszej sceny politycznej i roli satyry w jej analizowaniu i ocenie.

Jesteś osobą zaangażowaną politycznie. Doskonale posługujesz się piórem i czytelnicy I-P mieli już się okazję o tym przekonać. Teraz założyłaś stronę z własnymi rysunkami. To lepsza forma wypowiedzi?

Rysunek może sprawnie wyjaskrawić problem, unaocznić go – robi to szybko, nie wymaga przeczytania artykułu, przekaz zawiera się już w nim, jeden rzut oka – i wiesz, w czym rzecz. Mam wrażenie, że polska polityka wymaga dobrej, złośliwej, niezależnej satyry – nasze elity czują się bezpieczne w swoich poczynaniach, tak, jak gdyby nie były widzialne. Satyra polityczna może być impulsem, zachętą do myślenia krytycznego: oto ktoś zinterpretował jakiś fakt z życia publicznego w sposób podobny do mnie i wyraził to! Media społecznościowe mają świetny potencjał, umożliwiają konfrontację punktów widzenia na poziomie najbardziej elementarnym, pomijającym większe narracje tzw. mainstreamu.

Te Twoje rysunki do łatwych w odbiorze nie należą. Przesycone treścią, pełne niuansów, z bardzo istotnym przekazem wyrażonym słowem… Dla kogo rysujesz?

Rysuję dla odbiorcy zaangażowanego politycznie i społecznie (co wcale nie musi oznaczać przynależności do konkretnej frakcji), lecz sceptycznego wobec aktualnie praktykowanych form polityki, rozwiązań polityczno-gospodarczych, przyjętych sposobów komunikacji rządu ze społeczeństwem. Dla odbiorcy krytycznego, któremu się wiele elementów naszego życia publicznego nie podoba i który chciałby je zmienić.

A zatem komentujesz i krytykujesz… Określ zatem jaka według Ciebie jest polska rzeczywistość, a szczególnie jej część, zwana sceną polityczną.

Klasa polityczna (mówię o parlamentarzystach, choć oczywiście są pomiędzy nimi chlubne wyjątki) oddzieliła się od społeczeństwa i jego problemów, do tego stopnia, że polskiemu obywatelowi wydaje się, że parlamentarzyści nikogo nie reprezentują. Tymczasem właśnie reprezentują – zostali demokratycznie wybrani, ten rząd (i każdy kolejny) projektuje i wdraża ustawy, które następnie regulują nasze własne życie. Przyglądajmy się temu, co jego członkowie mówią i robią.

Jak na przykład rozumie demokrację prezydent Komorowski? Żyjemy w kraju o ustroju demokratycznym. Jedną z uznanych konstytucyjnie procedur demokratycznych jest referendum. Co mówił prezydent przy okazji referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy pani H. Gronkiewicz-Waltz?

OBRAZ 1

Po kolei: co to znaczy, że na poziomie samorządów walk politycznych być nie powinno? Samorządy są miejscem rozgrywek politycznych w nie mniejszym stopniu niż parlament. Czy H. Gronkiewicz-Waltz nie ma afiliacji politycznej? Ma. Jaką? Jest związana z PO. Tak, jak prezydent Komorowski. Jaki sens ma w tych okolicznościach szlachetny postulat apolityczności samorządów? Widać wyraźnie, że prezydent posługuje się ideą apolityczności w celu politycznym, jakim jest utrzymanie Ratusza w rękach Platformy Obywatelskiej.

A dalej? Prezydent dopiero obmyśla ustawę o referendach. Co to znaczy? Że stosuje się do ustawy, która jeszcze nie została napisana. Prezydent państwa postępuje zgodnie z prawem, jakie obmyśla, a nie zgodnie z tym, które obowiązuje obywateli państwa, którego jest głową.

Wreszcie – prezydent państwa oświadcza, że, chociaż zadeklarował już, że nie weźmie udziału w referendum, samo pytanie o ten jego udział okazuje się być jakby nie na miejscu: bo to prywatna sprawa, czy się w referendum bierze udział, czy nie. Ciekawe – dla pana Komorowskiego, prezydenta państwa, osoby publicznej, referendum jest sprawą na tyle delikatną, że pytanie o udział w nim przekracza granice prywatności. Ten aspekt mówi bardzo wiele o manipulowaniu granicą tego, co prywatne i tego, co publiczne w sferach rządzących i wskazuje wyraźnie, w jakiej kondycji znajduje się polski etos polityczny, publiczny. Taki etos niemal nie istnieje. Osoba publiczna w nikłym stopniu odpowiada za swoje słowa i działania. Z czego to wynika? Z zupełnego nieprzemyślenia zasad publicznego funkcjonowania, z braku w debacie w ogóle takiego problemu, jak rola publiczna, jej zakres, odpowiedzialność z tym związana – i to jest jedno z pól dla krytyki.

Wypowiedź prezydenta dostarcza bardzo wielu informacji na temat tego, jak sobie elity rządzące wyobrażają demokrację.

A dlaczego wybrałaś ten właśnie przykład dla tej argumentacji?

Podałam ten przykład nie dlatego, żebym była za przejęciem miasta Warszawy przez Prawo i Sprawiedliwość, lub koniecznie za pozbawieniem H. Gronkiewicz-Waltz stanowiska. Nie wypowiadam się w tym rysunku również na temat tego, czy personalne referendum samorządowe powinno czy nie powinno mieć takiego miejsca w polskim ustawodawstwie, jakie aktualnie ma. Wypowiadam się dokładnie na temat tego, jak polskie elity rządzące sprawują swoją władzę, jak naiwnie i bezmyślnie prowadzą swoje gry, za jak bardzo nieoświecone uważają społeczeństwo, którym rządzą. Bo jakich technik używali prezydent i premier, żeby zabezpieczyć Platformę przed utratą wpływu na samorząd warszawski? Bojkotu, i to prowadzonego w sposób najbardziej politycznie żenujący. Czy mieli inne wyjście? Oczywiście. Mogli potraktować wyborców poważnie i zmobilizować liczny w Warszawie elektorat Platformy do wzięcia udziału w referendum i głosowania przeciwko odwołaniu pani Gronkiewicz-Waltz. Nie zrobili tego. Potrzebne im jest społeczeństwo pogrążone we śnie. Nadmiar mobilizacji wyborczej to przecież zagrożenie nawet dla frakcji, która jest najsilniejsza (taka w czasie referendum była pozycja PO).

Obnażam więc takie i tym podobne ukryte sprężyny władzy, sposoby myślenia i działania, które wciąż w naszej polityce nie są w stosunku do wyborców ani partnerskie, ani demokratyczne, ani – poważne.

Obserwuję nie tylko frakcję obecnie rządzącą, staram się konfrontować słowa, jakie w dyskursie publicznym padają z rzeczywistymi układami sił, jakie te słowa czasem skrywają, czasem – jak w dwóch zilustrowanych tu przypadkach – właśnie niechcący obnażają. Siłą rzeczy więc większość moich rysunków obraca się pomiędzy słowem a obrazem.

OBRAZ 2

Rozumiem zatem, że tematów do kolejnych rysunków Ci nie zabraknie?

Oczywiście, że nie!

rozmawiał: Dariusz Jezierski

Be the first to comment on "Maja Chmura i jej rysunek polityczny"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*