Małgorzata Lichecka Filarem Demokracji Lokalnej! + 1 część nagrodzonego cyklu

5 komentarzy

Już opadły nieco emocje po wielkim sukcesie Małgorzaty Licheckiej z Nowin Gliwickich, która cyklem artykułów poświęconych Domowi Przedpogrzebowemu przy ul. Poniatowskiego w Gliwicach, zwyciężyła w 3 edycji konkursu Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej „Filary Demokracji Lokalnej”. Ogromne znaczenie miał tu fakt, że teksty Małgosi przyczyniły się do podjęcia działań zmierzających do uratowania tego niesamowitego miejsca. Poza wszystkim jednak, jej świetne pióro i ogromne wyczucie tematyki sprawiły, że napisała świetne, godne rozpropagowania teksty.

ml

foto: www.prezydent.pl

Za zgodą Małgosi Licheckiej Info-Poster od dziś rozpoczyna publikację całego cyklu. Kolejne części będą się ukazywały co 2 dni. Oto odsłona 1:

Upadek domu Fleischera

W 105 rocznicę śmierci Maxa Fleischera, wiedeńskiego architekta, projektanta Domu Przedpogrzebowego przy ul. Poniatowskiego.

Wiedeń 1901 rok

Wówczas namalował tę akwarelę. W oryginale musi być piękna. Jest prawdopodobnie jednym z pierwszych widoków przyszłego gliwickiego cmentarza żydowskiego i domu przedpogrzebowego. Teren okala mur z klinkierowej cegły, widać bryłę budynku i ozdobne bramy wejściowe. Całość idealnie skomponowana, choć autor pozwolił sobie na odrobinę twórczego szaleństwa: w sąsiedztwie cmentarza i domu widać wielkomiejską zabudowę z linią tramwajową, której tam nigdy nie było. Ostatecznie zrealizowano inną, poprawioną przez architekta wersję projektu: zrezygnowano z trzech portali wejściowych, zachowując ten po stronie południowej a w fasadzie hali głównej zamiast wielu małych okien pojawiło się ogromne ostrołukowe z witrażem.

Gliwice 12 grudnia 2010 rok

Cisza jest atrybutem tego miejsca. Nogi grzęzną w śniegu, ale to nic. Jeszcze kilka kroków i jesteśmy u celu. Nie namyślając się zbytnio przykładam oko do sporego otworu. Gdy przyzwyczają się do panującego we wnętrzu mroku, widać ogromną salę. Poczerniałą i odpychającą. Gdzieś z boku przedziera się światło, promienie grudniowego słońca pokazują resztki kolorowych szkiełek. Spod warstwy brudu widać czerwień i zieleń. Na podłodze walają się resztki desek, szmaty, papiery, puszki po piwie. Powietrze pachnie wilgocią i kurzem. I czymś niezidentyfikowanym, jakby kadzidłem, a może drewnem napuszczanym specyfikami do impregnacji? Ruszam na mały spacer i ze zdziwieniem stwierdzam, że złodzieje czynią niczym nieskrępowane dzieło zniszczenia. Mogą wejść bez przeszkód przez mur. Zniknęły już nowe rynny, druty, okucia. Czas jest dla tej budowli bezwzględny.

Gliwice listopad 2010 rok

Napisał do mnie Dariusz Nowak, architekt, projektant, który w 2007 roku, współtworzył projekt nowego dachu domu przedpogrzebowego. Napisał do mnie z troski. Bo nie ma nic gorszego niż bezsilne przyglądnie się powolnej śmierci zabytku o wielkiej historycznej wartości. Od dziesięcioleci dom przedpogrzebowy wolno popada w ruinę i cały czas władza się temu przygląda. Do 2007 roku rozkładała ręce, bo dom był w zarządzie gminy żydowskiej, która w końcu oddała miastu budynek za darmo, gdy wszystko, co miało jakąkolwiek wartość, rozkradziono. Nie wiadomo w jaki sposób przez ostatnie 10 lat udało się „niezauważenie” rozebrać wszystkie obróbki z blach cynkowych. Odsłonięta więźba zawilgotniała i dachy zaczęły się walić.

Dawniej w domu mieszkał stróż, jak umiał opiekował się tym, co mu powierzono: cmentarzem i budynkiem. Pilnował ich dość skutecznie, kiedy jednak gmina żydowska miała coraz mniej funduszy i nie mogła mu już płacić, odszedł. Zabytek kusił, tym bardziej że dla policji i straży miejskiej skrył się pod czapką niewidką. Złodzieje tylko na to czekali.

Gliwice kwiecień 1999 rok

Na starym pożółkłym papierze rozlewają się gotyckie czcionki. Umiem wyłowić tylko jedno słowo „Max”. Dlatego, że wiem gdzie go w tekście szukać. Bogusław Małusecki, szef gliwickiego Archiwum Miejskiego w publikacji z 1999 roku napisał o historycznym odkryciu: natrafił na notkę prasową z „Der Oberschlesiche Wanderer”, z 15 listopada 1903 roku, relację z oddania do użytku i poświęcenia cmentarza wraz z kompleksem budynków. Max Fleischer, jako twórca projektu przemawiał pierwszy, krótko przedstawiając historię obiektu. Kilka zdań wyszperanych przez Maułseckiego pozwoliło ustalić, że Gliwice mają u siebie dzieło wiedeńskiego mistrza. Kserokopia tej notki leży teraz przede mną.

Gliwice listopad 2005 rok

Szum sali w Willi Caro cichnie, za chwilę wykład wygłosi Magdalena Żmudzińska – Nowak, architektka, która odkryła dla Gliwic Maxa Fleischera. – Ogromny, tajemniczy i zaniedbany budynek z czerwonej cegły wraz z cmentarzem znajdującym się za wysokim ceglanym murem od dawna fascynował mieszkańców Gliwic. Jednak do niedawna stan wiedzy na temat tego obiektu był znikomy – popłynęły pierwsze słowa wykładu. Ów zespół architektoniczno – urbanistyczny znakomicie wpisuje się w nurt stylowy architektury powstałej w latach 1890 – 1910. Lata te to kadencja dwóch kolejnych miejskich radców budowlanych: Adalberta Kelma i Wilhelma Kranza. Preferowali styl neogotycki, szczególnie jeśli chodzi o obiekty użyteczności publicznej, a to z kolei oznaczało prymat cegły klinkierowej, stosowanej do wykańczania elewacji. W tym duchu utrzymane są w mieście: remiza Straży Pożarnej, wieże ciśnień, liczne szkoły, katedra p.w. Piotra i Pawła, gmach nowej poczty przy ul. Dolnych Wałów. – Żydowski zespół cmentarny wraz z domem przedpogrzebowym stanowi pod względem stylu znakomity przykład architektury miejsca i czasu, w jakim powstał. Brakowało jednak jakichkolwiek danych dotyczących budowy cmentarza i domu przedpogrzebowego, a także jakichkolwiek informacji na temat jego twórcy – Żmudzińska – Nowak wprowadza słuchaczy w świat architektury Maxa Fleischera. Iskrę – poszukiwawczą – wywołała właśnie notka wygrzebana w archiwum przez Małuseckiego. Architektka wspierana przez Żydowski Instytut Historyczny w Warszawie, Forum Dialogu Między Narodami, Ambasadę Polską i Instytut Polski w Wiedniu, Muzeum Żydowskie w Wiedniu, uporządkowała wiedzę o obiekcie, wypromowała jego twórcę, przede wszystkim jednak zgromadziła bezcenny materiał fotograficzny.

Wiedeń luty 1904 rok

Brodaty mężczyzna stawia pustą szklanką na blacie stołu. Spogląda w notatki i na rozłożone projekty. Za chwilę rozpocznie się zebranie Stowarzyszenia Architektów i Inżynierów Wiednia. Max Fleischer, ceniony i znany architekt wiedeński wygłosi wykład o planach budowy domu przedpogrzebowego w Gliwicach. Bogata twórczość Fleischera obejmuje wiele budowli sakralnych i świeckich w Czechach na Morawach i w Austrii: liczne kamienice i wille w Wiedniu, ogromna liczba grobowców i pomników szczególnie na terenie żydowskiej kwatery na cmentarzu Centralnym w Wiedniu, budowa Nowego Ratusza przy wiedeńskim Ringu, lecz przede wszystkim Fleischer zasłynął jako twórca synagog, w większości zniszczonych w 1938 r i w kolejnych latach wojny przez nazistów.

Gliwice grudzień 2010 rok

– Na tę obszerną relację z 1904 roku natknęłam się podczas pracy w Wiedniu – mówi Żmudzińska –Nowak – Fleischer bardzo dokładnie opisał projekt, choć w niektórych założeniach odbiegał on od norm stosowanych przy tego typu budownictwie. Główną, a zarazem najwyższą część budynku stanowi hala dawniej pełniąca funkcję sali modłów podczas ceremonii przedpogrzebowych. Kiedy sporządzano inwentaryzację, w 2002 roku na sklepieniu zachowała się jeszcze polichromia przedstawiająca motyw gwiaździstego nieba. Można też było na ścianach, tuż przy sklepieniu, znaleźć wzory roślinno – geometryczne nawiązujące do gotyckiego motywu czworoliścia. Były mało czytelne, ale powtarzały się więc łatwo je było można odtworzyć. Wyróżniały się olbrzymie ostrołukowe okna rozmieszczone w każdej ze ścian szczytowych. Ich ozdobą były witraże o geometrycznych powtarzalnych wzorach z Gwiazdą Dawida. Jeszcze w 2007 roku, kiedy obiekt przejęła gmina można je było zabezpieczyć. Dziś nie ma po nich śladu, zostało ledwie kilka szkiełek. Z wyposażenia wnętrza hali zachowały się jedynie nieliczne elementy: wieloboczna drewniana mównica oraz kilka ławek. Odrestaurowano je i znajdują się w zabrzańskim Muzeum Miejskim. Żmudzińska – Nowak wskazuje, że zastosowane środki artystycznego wyrazu, jednorodność stylowa i bogactwo detalu zdecydowanie wyróżniają gliwicki dom przedpogrzebowy spośród innych obiektów tego typu. Max Fleischer miał wiedzę i świadomość charakteru architektury niemieckiej tego okresu. Od czasu wzniesienia aż do II wojny światowej zarówno cmentarz jak i dom spełniały swoją pierwotną funkcję. Podczas wojny budynek był magazynem wojskowym. Nie uległ zniszczeniu aż do wkroczenia Armii Czerwonej, która niszczyła, paliła i okradała wszystko, co niemieckie. Po wojnie, pozbawiony opieki powoli umierał. – Niewiele budynków związanych z religią i kulturą żydowską, takich jak synagogi, domy modlitwy, łaźnie czy cmentarze, przetrwało bez zniszczeń czas II wojny światowej. Bez wątpienia do najpiękniejszych i najbardziej unikalnych obiektów tego typu można zaliczyć dom przedpogrzebowy i cmentarz żydowski w Gliwicach. To oryginalne założenie urbanistyczno-architektoniczne przedstawia dużą wartość zabytkową i kulturową, a fakt iż autorem projektu był znany architekt wiedeński, stawia go w rzędzie obiektów znaczących dla historii architektury, o randze wykraczającej znacznie poza skalę lokalną – mówi Żmudzińska – Nowak.

Gliwice – Warszawa 1999 rok

W tym czasie Fundacja Forum Dialogu Między Narodami wspólnie z Gminą Wyznaniową Żydowską rozpoczęły trudne zadanie renowacji domu przedpogrzebowego i objęły opieką nieczynny cmentarz. W latach 2000-2001 powstał projekt rewaloryzacji domu przedpogrzebowego autorstwa Żmudzińskiej –Nowak przygotowany przez fundację. Zakładał całkowite zachowanie i wyeksponowanie historycznej formy budowli. Nie przewidywano żadnych zmian wyglądu budynku ani jego przebudowy. Jednakże dzięki uzyskanej wówczas od Gminy Wyznaniowej Żydowskiej zgodzie na zmianę pierwotnej funkcji obiektu, planowano adaptację jego wnętrz na cele wielokulturowego ośrodka edukacyjnego: Centrum Dialogu Między Narodami. Projekt fundacji zyskał spore zainteresowanie instytucji i organizacji w kraju i za granicą. Pozyskiwane środki pozwoliły na bieżące utrzymanie i zabezpieczenie obiektu oraz cmentarza, jednak nie były wystarczające na rozpoczęcie prac budowlanych. Nawet taki zakres działań prowadzonych w latach 1999-2001, zatrzymał proces niszczenia budowli i w znaczący sposób poprawił jego ogólną kondycję.

Warszawa grudzień 2010 r.

Andrzej Folwarczny, prezes Fundacji Forum Dialogu Między Narodami, która z Gliwic przeniosła się do Warszawy podkreśla, że w przygotowanie projektu i jego założeń oraz w inwentaryzację włożono sporo pracy. – Bardzo chcieliśmy uratować dom, bo to unikat, jednak zasadniczą przeszkodą, wówczas nie do pokonania był stan własnościowy całości: należał do skarbu państwa – mówi Folwarczny. Fundacja zainteresowała środowiska żydowskie za granicą, ale na renowację potrzebne były spore kwoty i entuzjazm kilkunastu osób nie był w stanie przysporzyć pieniędzy. Folwarczny ocenia, że w 2001 roku stan budynku był dobry. Czy wie jak wygląda dziś? – Wiem… zaglądam na stronę internetową stowarzyszenia Zikaron, i jestem w kontakcie z Magdą Żmudzińską – Folwarczny słyszał o dużym remoncie dachu i miał nadzieję, że to etap otwierający prace zmierzające do ratowania budynku.

Gliwice 2003 rok

W wojewódzkim rejestrze zabytków znalazł się wpis dotyczący domu przedpogrzebowego. Próżno jednak szukać tej nazwy, bo figuruje on pod nazwą „mała synagoga”. To wielki historyczny i merytoryczny błąd: obiekt ten nigdy nie pełnił funkcji domu modlitwy, zgromadzenia i studiowania, bo tym jest synagoga. Od siedmiu lat zabytek jest pod szczególną ochroną, również właściciela – od 2007 roku to miasto. Na tę miasto wydało 600 tysięcy złotych (tyle kosztował remont dachu). Gest piękny, lecz pusty. Dach niedługo nie będzie miał czego chronić, bo złodzieje dalej bezczelnie i bezceremonialnie kradną. A miasto milczy. I czeka.

Gliwice wrzesień – październik 2010

Basia Zmyślona kocha to miejsce. Przy porządkowaniu cmentarza przepracowała wiele godzin, chętnie dyżuruje kiedy ten otwiera się dla odwiedzających. Basia Zmyślona marszczy czoło kiedy mówi o domu przedpogrzebowym, bo dla niej zabytek to świętość. W duchu i całkiem głośno wyrzuca tym, którzy nie potrafią chronić dziedzictwa kulturowego. Stowarzyszenie Pamięć – Zikaron, którego jest aktywną członkinią w 2005 roku wzięło pod swoje skrzydła cmentarz, z troską myślało też o domu. I wymyśliło: Centrum Dialogu i Pamięci im. Maxa Fleischera.

Gliwice kwiecień 2009 – styczeń 2010

O Centrum wielokrotnie w stowarzyszeniu dyskutowano, zaś gotowy projekt przesłano (kwiecień 2009) prezydentowi Zygmuntowi Frankiewiczowi i ówczesnemu naczelnikowi wydziału kultury Markowi Jarzębowskiemu, bo to on nad domem wtedy czuwał. Naczelnik zapowiadał wypracowanie jakieś bliżej nieokreślonej koncepcji i zdobycie unijnych środków. Skończyło się na zapowiedziach. Stowarzyszenie Pamięć Zikaron znowu puka do urzędniczych drzwi, tym razem z nową, poprawioną wersją projektu. Nowy naczelnik „od kultury” to i nowe nadzieje. Ale i ta wersja nie doczekała się żadnej odpowiedzi. Za to gdzieś w połowie roku Popiel wyznał, że pomysłem na dom przedpogrzebowy jest … brak pomysłu. Gmina – podobno – zwróciła się do instytucji i stowarzyszeń, żeby mu go podrzuciły, jakby zapominając, że w szufladzie biurka, czyli na wyciągniecie ręki leży już gotowy.

Bożena Kubit, prezes stowarzyszenia, przedstawia jego główne założenia: po pierwsze, po wyremontowaniu powinien być oddany w użytkowanie specjalnie do tego celu powołanej instytucji lub zostać przekazany fundacji albo stowarzyszeniu w oparciu o umowę współpracy. Po drugie, w zależności od decyzji i możliwości właściciela Zikaron proponuje utworzenie Centrum Pamięci i Dialogu im. Maxa Fleischera, byłby to ośrodek kultury w szerokim rozumieniu, ze szczególnym uwzględnieniem pamięci o żydowskiej społeczności miasta i regionu. Oprócz Centrum powstałoby Muzeum Żydów Górnośląskich. – Idea utworzenia takiego muzeum od kilku lat jest rozpatrywana w regionie, znalazła się także w długoterminowych planach województwa śląskiego. Nie tylko na Górnym Śląsku brakuje dziś ośrodka, którego znaczącym celem byłoby kultywowanie pamięci o tej części naszej historii. Gliwicki dom przedpogrzebowy jest jedynym w regionie zachowanym i tak cennym architektonicznie obiektem związanym z tą kulturą i w opinii szeregu osób najbardziej nadaje się do tego celu – uważa Kubit. Obie instytucje nie tylko chroniłby obiekt, ale także zajmowały się edukacją historyczną, organizowały wystawy, konferencje, przygotowywały tematyczne trasy zwiedzania, przede wszystkim promując miejsce jako unikatowe w kraju. Najważniejsza i najpilniejsza jest jednak ochrona budynku przed złodziejską ręką i działaniem natury.

Gliwice 17 styczeń 2011

14 grudnia 2010 r, na cztery dni przed 105 rocznicą śmierci Maxa Fleischera, naczelnik Piotr Popiel otrzymał maila (nie chciał się spotkać, bo był chory) z pytaniami dotyczącymi dalszych działań gminy związanych z domem przedpogrzebowym. Podkreśliłam, że to ważna i nagląca sprawa, dodając, że chciałabym poznać wyniki poszukiwań uskutecznianych przez gminę przez ostatnie pół roku. Do 15 stycznia 2011 r. nie otrzymałam żadnej odpowiedzi.

Przygotowując tekst korzystałam z publikacji „Żydzi gliwiccy” wydanej przez Muzeum w Gliwicach w 2006 roku.

 Małgorzata Lichecka

4 Comments on "Małgorzata Lichecka Filarem Demokracji Lokalnej! + 1 część nagrodzonego cyklu"

  1. GOGOL PRZEJAZDEM | 12 czerwca 2013 at 3:13 pm | Odpowiedz

    „…Poza wszystkim jednak, jej świetne pióro i ogromne wyczucie tematyki sprawiły, że napisała świetne, godne rozpropagowania teksty …”

    Jeżeli z takim piórem i z takim pisaniem tekstów zostaje się PREZYDENTEM KRAJU.
    http://fotozrzut.pl/zdjecia/2eadb32720.png
    http://fotozrzut.pl/zdjecia/d033228b4d.png
    to nasza dziennikarka nigdy nim nie będzie.
    Już teraz więc wielkie gratulacje.
    ***********************************
    http://www.emotka.pl/emotikony/klasyczne/0529.gif
    NIC JUŻ NIE BĘDZIE TAKIE JAK BYŁO…
    P.S. do bólu szczery

  2. Brawo, brawo, gratulacje!

    Zaledwie kilkanaście lat zajęło władzom i odpowiedzialnym instytucjom miejskim przejęcie, zabezpieczenie, wyremontowanie, wyposażenie i udostępnienie mieszkańcom Gliwic oraz turystom pożydowskiego zabytku, w którego murach i otoczeniu nie tętni życie lecz przejmuje chłodem śmierć. Tysiące, jeśli nie setki tysięcy zainteresowanych kulturą i historią gliwickich Żydów jest niewymownie wdzięczna prezydentowi Frankiewiczowi i jego współpracownikom za ten dar płynący wprost z serca.

    A serio, od niedawna wiem, że przynajmniej polski antysemityzm to bujda, że w Polsce był i jest co najwyżej „judeosceptycyzm” i tylko nim mogę sobie tłumaczyć pełzające działania U.M. i lokalnych polityków w sprawie Domu Przedpogrzebowego. Co innego Piłsudski, ten znany z miłości do Śląska mąż stanu szybko doczekał się uhonorowania przez najznamienitsze nazwiska gliwickich polityków i działaczy.

  3. Brawo dla pani redaktor a hańba dla oligarchy Frankiewicza, których najchętniej zniszczyłby wszystko co powstało przed 1945 rokiem.

  4. Chętnie zrekonstruuję wszystkie witraże w naszym mieście ,czy są zainteresowani? jurek

Leave a comment

Your email address will not be published.


*