Małgorzata Lichecka Filarem Demokracji Lokalnej! – 2 część nagrodzonego cyklu

Druga część cyklu artykułów poświęconych Domowi Przedpogrzebowemu przy ul. Poniatowskiego w Gliwicach, którym Małgorzata Lichecka z Nowin Gliwickich zwyciężyła w 3 edycji konkursu Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej „Filary Demokracji Lokalnej”.

dp

foto: www.nowiny.gliwice.pl

Spotkanie zorganizowane przez „Nowiny Gliwickie” otworzyło dyskusję o przyszłości bezcennego na skalę regionu zabytku kultury żydowskiej – domu przedpogrzebowego przy ul. Poniatowskiego.
Miastu na ozdobę
Wybudował go Max Fleischer, wiedeński architekt, który podczas uroczystego otwarcia w 1903 roku mówił, że powstał „gminie (żydowskiej) na chwałę, miastu na ozdobę”. Gdyby dziś, po 108 latach, stanął przez swoim dziełem szczerze by się zasmucił. Kiedy w 2007 roku miasto przejmowało zabytek od gminy żydowskiej odżyły nadzieje na uratowanie tego unikalnego miejsca. Jednak do 2011 roku nie zapadły żadne decyzje. Grupki złodziei bezkarnie buszują pustosząc wyremontowany dach z co cenniejszych elementów, a historycy,społeczność żydowska, architekci oraz społecznicy ze Stowarzyszenia Pamięć– Zikaron chcieliby zabytku „miastu na ozdobę”. „Nowiny Gliwickie” od wielu lat z uwagą śledzą jego losy, postanowiły więc zaktywizować działania ratownicze i 15 lipca zaprosiły do domu przedpogrzebowego przedstawicieli prezydenta, stowarzyszeń, rady miejskiej i zarządcy. Od progu wita nas porządek. Zniknęły śmieci, połamane szpargały, przegniłe materace, stosy butelek. Zamieciono posadzkę, tylko gdzieniegdzie widać kupki piasku zmieszanego z kurzem. – Pod posadzką zamontowano ogrzewanie podłogowe, jak na tamte czasy niezwykle nowoczesne rozwiązanie – Bożena Kubit, prezeska Stowarzyszenia Pamięć – Zikaron fotografuje każdy zakamarek. W dużej jasnej sali centralnej nie czuć wilgoci, ale mury straciły ze swej ceglastoczerwonej intensywności, podobnie polichromie: gdy unieść głowę widać mocno spłowiałe obrazy. W poczerniałych ramach wielkich ostrołukowych okien tkwią nieliczne kolorowe szkiełka, pozostałości przepięknych witraży.
Ciekawie rozglądamy się po wnętrzu: Joanna Karweta, radna, przewodnicząca komisji kultury gliwickiej RM (która pozytywnie zawzięła się na zabytek), Piotr Popiel, naczelnik wydziału kultury (który zastrzega, że musi pilnować dyscypliny finansowej, ale też jest pod jego urokiem), Bożena Kubit, prezeska Stowarzyszenia Pamięć – Zikaron (która wraz z grupką zapaleńców porządkuje cmentarz żydowski, a przy okazji dogląda domu), Magdalena Żmudzińska – Nowak, architektka, autorka opracowań na temat zabytku oraz Dariusz Nowak, projektant nowego dachu (którzy poświęcili mu wiele energii i oczekują, że w końcu zostanie wyremontowany), Grzegorz Krawczyk, dyrektor muzeum (który widzi jego przyszłość pod egidą stowarzyszenia) i przedstawiciele ZBM II TBS ( którzy już zabrali się za porządki i zapowiadają dalsze).
Pieniądze to nie wszystko
Najważniejsze jest teraz ratowanie zabytku. I gmina deklaruje, że chce to zrobić. Nie chce natomiast tworzyć nowej instytucji kultury, obciążającej miejski budżet. Naczelnik Popiel wylicza, że byłoby to 1,5 mln zł rocznie. – Jeśli pojawi się dobry pomysł na zagospodarowanie, to i pieniądze na remont się znajdą – mówi. Zapytany czy gmina ma jakieś oczekiwania co do funkcji, przyznał, że nie. Najważniejsze by dom po remoncie nie stał pusty. Na razie pojawił się tylko jeden wniosek, który kosztowałby gminę wspomniane 1,5 mln zl. Dla prezydenta nie do przyjęcia bo, zdaniem Popiela, nowa instytucja będzie zobowiązaniem do stałego jej utrzymywania. A miasto widzi w roli gospodarza organizację pozarządową lub fundację.
Radna Karweta podchodzi do sprawy z pasją, ale rzeczowo: na dniach powoła zespół działający przy komisji kultury. Ten przygotuje studium wykonalności i stworzy program konserwatorski dla tego miejsca, radna przygotowała też wniosek budżetowy. Uważa, że należy stworzyć platformę dialogu między prezydentem a stowarzyszeniami, tak by wypracować wspólne stanowisko. Nie zgadza się jednak z tym, że budżetu Gliwic nie stać na utrzymanie instytucji kultury za 1,5 mln zł rocznie, wskazując, że to przecież dla trzeciego co do wielkości budżetu w województwie niewielki wydatek dodaje. Martwi ją pasywna postawa prezydenta – Gmina czeka na pomysły, ale sama ich nie szuka – dodaje przewodnicząca komisji kultury. Do prac zespołu zaproszono stowarzyszenia, reprezentantów wszystkich klubów radnych, historyków, architektów, przedstawicieli władzy. Prace zespołu ruszą w sierpniu, a radna zobowiązała się, że do końca roku powstanie studium. – Jesień i początek zimy to będzie czas niezwykle intensywnych spotkań – mówi Karweta.
Bet Tahara z nowym obliczem
Choć miasto szukało pomysłu na nową funkcję domu przedpogrzebowego w całej Polsce, jak dotąd wpłynął tylko jeden wniosek: w styczniu 2010 roku złożyło go gliwickie stowarzyszenie Pamięć – Zikaron. Bożena Kubit, prezes stowarzyszenia, przedstawia jego główne założenia: po pierwsze, po wyremontowaniu powinien być oddany w użytkowanie specjalnie do tego celu powołanej instytucji lub zostać przekazany fundacji albo stowarzyszeniu w oparciu o umowę współpracy. Po drugie, w zależności od decyzji i możliwości właściciela Zikaron proponuje utworzenie Centrum Pamięci i Dialogu im. Maxa Fleischera, byłby to ośrodek kultury w szerokim rozumieniu, ze szczególnym uwzględnieniem pamięci o żydowskiej społeczności miasta i regionu. Oprócz Centrum powstałoby Muzeum Żydów Górnośląskich. Idea utworzenia takiego muzeum od kilku lat jest rozpatrywana w regionie, znalazła się także w długoterminowych planach województwa śląskiego. Nie tylko na Górnym Śląsku brakuje dziś ośrodka, którego znaczącym celem byłoby kultywowanie pamięci o tej części naszej historii. Gliwicki dom przedpogrzebowy jest jedynym w regionie zachowanym i tak cennym architektonicznie obiektem związanym z tą kulturą i w opinii szeregu osób najbardziej nadaje się do tego celu. Obie instytucje nie tylko chroniłby obiekt, ale także zajmowały się edukacją historyczną, organizowały wystawy, konferencje, przygotowywały tematyczne trasy zwiedzania, przede wszystkim promując miejsce jako unikatowe w kraju. Kubit nie jest jednak w tej kwestii ortodoksyjna: skoro miasto nowej instytucji nie chce, a nie ma stowarzyszenia czy fundacji, która wzięłaby utrzymanie domu na swoje barki, może trzeba wykorzystać doświadczenia i pomoc innych. Choćby krakowskiej Fundacji Kultury Żydowskiej czy Stowarzyszenie Wspólnota Kulturowa Borussia z powodzeniem opiekująca się domem przedpogrzebowym w Olsztynie. Kubit: – Gdy już powstanie zespół, chciałam zaproponować spotkania w jeszcze szerszym gronie. Zaprośmy do Gliwic osoby z międzynarodowymi kontaktami. Myślę na przykład o przedstawicielach Centrum Kultury Żydowskiej, który wspólnie z fundacją prowadzi podobny obiekt, o Lenie Bergman z Żydowskiego Instytutu Historycznego, na pewno trzeba zainteresować też Fundację Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego w Polsce czy Radę Centralną Żydów w Niemczech.
Dariusz Walerjański, historyk, muzealnik, współpracownik Żydowskiego Instytutu Historycznego działu dokumentacji Zabytków oraz członek Wojewódzkiej Rady Ochrony Zabytków nie mógł być na piątkowym spotkaniu, ale jako osoba od wielu lat zajmująca się ratowaniem i badaniem dziedzictwa Żydów Górnośląskich twierdzi, że powinna się tu znajdować instytucja działająca w sferze szeroko pojętej kultury określanej jako „wysoka”. Według niego budynek najlepiej nadawałby się do stworzenia stałej ekspozycji poświęconej dziejom Żydów Gliwickich, widzianej na tle historii Żydów Śląskich, z salami i programem edukacyjnym skierowanym do młodzieży szkolnej. Zdaje sobie jednak sprawę, że wymaga to gminnych pieniędzy, co może być trudne do uzyskania. Walerjański ma trzy propozycje. Pierwsza, to utworzenie na terenie tego obiektu oddziału Muzeum w Gliwach lub innej instytucji kultury, której działalność ukierunkowana byłaby na tematykę związaną z kulturą żydowską. Druga, wiąże się ze szczególnie dobrze sprawdzającym się zagranicą partnerstwem publiczno prawnym: miasto, właściciel obiektu byłby gwarantem powodzenia przedsięwzięcia. – Można również pomyśleć o stworzeniu instytucji kultury finansowanej z dwóch budżetów: miasta i urzędu marszałkowskiego określające w umowie ich wkład procentowy w coroczny budżet. Trzecie, ostatnie rozwiązanie to powołanie fundacji dzierżawiącej obiekt i prowadzącej tam działalność. W tym przypadku fundację powinny tworzyć osoby lub instytucje, które część zysków przeznaczałyby na utrzymanie obiektu i jego działalność merytoryczną. Niestety, w sferze kultury jest dosyć trudne i najczęściej jednorazowe bez gwarancji długoletniości w prowadzeniu działalności, opłacaniu kilkunastu etatów itd. Jednym ze źródeł dofinansowania działalności fundacji mogłaby być gmina sprawująca funkcję darczyńcy – wylicza Walerjański.
Pomysłem na funkcję domu przedpogrzebowego dzieli się także Magdalena Żmudzińska – Nowak. Przypomniała, że od 11 lat wokół tego tematu krążą poczynania fundacji Forum Dialogu Między Narodami. Założył ją Andrzej Folwarczny, niegdyś gliwicki radny i poseł. Jego zabiegom i staraniom zawdzięczamy zainteresowanie zabytkiem międzynarodowej społeczności. Fundacja przez kilka lat działała w Gliwicach, przeniosła się jednak do Warszawy. Żmudzińska – Nowak odkryła dla Gliwic wiedeńskiego twórcę zabytku, jest autorką publikacji poświęconej domowi, opracowywała specjalny folder, stworzono również program określający funkcję obiektu po rewitalizacji. Byłby to rodzaj domu dialogu międzykulturowego z salą koncertową i konferencyjną. Fundacja otrzymała na to zgodę najwyższych religijnych władz żydowskich. Na tamtym etapie w pomoc włączyły się organizacje zagraniczne, udało się zebrać pieniądze na renowację cmentarza, prowadzono też prace zabezpieczające domu przedpogrzebowego, jak i przygotowano pełną inwentaryzację cmentarza i domu. Potem te działania zawieszono. W każdej chwili można jednak do tego planu wrócić. – Myśleliśmy też o grupach izraelskich uczestniczących w marszach żywych czy odwiedzających obóz zagłady w Auschwitz. Wówczas udało się pokazać dom i byli nim bardzo zainteresowani – architektka uważa, że kultura żydowska jest dziś niezwykle popularna, zaś Fleisher to wielkie nazwisko – dom przedpogrzebowy w Gliwicach jest jedynym na terenie dawnych Prus zrealizowanym przez niego obiektem.

Chrońmy dom
Od trzech miesięcy zarządcą zabytku jest ZBM II TBS. Ma zabezpieczyć całość i dbać, by domu nie dewastowano. Dlaczego dopiero pod trzech latach od przejęcia domu przez miasto, nie udało się dociec. Oceniono, że dach jest w dobrym stanie, zaś ubytki naprawi w ramach gwarancji firma, która go kładła. – Z technologii zniszczeń widać, że głównym winowajcą jest woda. Przy częściowym zabezpieczeniu okien, piwnic i dachu zabytek będzie narażony na mniejsze szkody – deklarują zarządcy.
 Małgorzata Lichecka

3 Comments on "Małgorzata Lichecka Filarem Demokracji Lokalnej! – 2 część nagrodzonego cyklu"

  1. Chętnie odrestauruję te witraże w tym obiekcie.

  2. a jednak są jeszcze ludzie z prawidłową estetyką szkoda ze z pośród nich tak niewielu to gliwiccy architekci.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*