Marek Sanecznik zapowiada kroki prawne

W związku z powiadomieniem przeze mnie Rady Miejskiej Miasta Knurów o podejrzeniu zatajenia posiadania udziałów w ATB sp. z o.o. w oświadczeniu majątkowym za 2012 rok, na łamach portalu miastoknurow.pl Marek Sanecznik zapowiedział podjęcie przeciwko mnie "działań prawnych":

Tekst ten jest ewidentnym pomówieniem. W związku z powyższym uruchomiłem działania prawne przeciwko Panu Dariuszowi Jezierskiemu.

http://miastoknurow.pl/31884,czy-radny-zatail-prawde-w-oswiadczeniu-majatkowym.html

Marek Sanecznik wskazuje w wyjaśnieniu przesłanym do redakcji portalu, że wymienione udziały zbył już 20 grudnia 2012 roku. Data podana przeze mnie w piśmie do Rady Miasta Knurów wzięła się z dokumentów KRS (wpisów) podobnie jak data 13 grudnia 2012 roku podana jako data nabycia przedmiotowych udziałów przez Pana Sanecznika. Rozbieżność ta bierze się czasem z długotrwałej procedury zmiany wpisu. Rzeczywista data nabycia przez Pana Sanecznika udziałów to 30 sierpnia 2012 roku (umowa sprzedaży).

Fakt zawarcia umowy darowizny 20 grudnia oznacza rzecz jasna, że 31 grudnia 2012 roku Marek Sanecznik nie był posiadaczem przedmiotowych udziałów. Nie oznacza to jednak, że ze względu na to fakt posiadania przez radnego przez ponad 3 miesiące pakietu udziałów o wartości 50 tysięcy złotych nie podlega konieczności wykazania w oświadczeniu majątkowym. Nawet wtedy, kiedy radny przekazał te udziały w formie darowizny własnej żonie. Mielibyśmy w takim wypadku do czynienia ni mniej ni więcej tylko z pełną dowolnością dokonywania np. takiej operacji: w lutym radny kupuje pakiet udziałów o wartości np. 1 0000 000 zł, po czym w grudniu przekazuje go w formie darowizny (a zatem bez realnego dochodu) bliskiej sobie osobie i mimo iż jest objęty koniecznością złożenia oświadczenia majątkowego nie zostawia w nim żadnego śladu wydania przez siebie 1 000 000 zł i przetransferowania ich na inną osobę. Byłby to oczywisty absurd, sprzeczny z istotą i celem istnienia oświadczeń majątkowych, a takie pojmowanie prawa wynika z błędnej interpretacji zapisu art. 24 ustawy o samorządzie gminnym.

MS KNUROW

Rzecz jasna, zgodnie ze wszystkimi wcześniejszymi zapewnieniami, jestem w każdy sposób do dyspozycji w wypadku, jeśli ktoś uzna iż w jakikolwiek sposób naruszyłem jego dobra osobiste. Oświadczam jednak z pełną odpowiedzialnością, że nie nastąpiło pomówienie, o którym poinformował portal Pan Marek Sanecznik.

Dariusz Jezierski

UWAGA: Wątpliwości dotyczące Pana Marka Sanecznika nie mają żadnego znaczenia w przypadku radnego Tadeusza Olejnika, który przez 10 lat zatajał prawdę w oświadczeniach majątkowych. Warte podkreślenia jest, że o ile media w Knurowie natychmiast zainteresowały się istotnym z punktu widzenia mieszkańców faktem, media gliwickie milczą nadal.

12 Comments on "Marek Sanecznik zapowiada kroki prawne"

  1. Pewnie to jest jakaś pogróżka ale w razie czego trzymam kciuki. Widać, że niektórzy widać boją się tak, że chcą wykorzystać Sanecznika. Powodzenia.

  2. Pan od sanek zareagował raczej ze słabości i braku roztropności. "Unik" z darowizną słaby, pytałem grafologa, można bardzo precyzyjnie okreslić czas sporządzenia dokumentu. Zatem spokojnie Redaktorze.

    • Informacja dodatkowa: akt notarialny istnieje i jest datowany zgodnie z oświadczeniem M. Sanecznika. Nie zmienia to jednak tego, iż opierałem się na dokumentach, które były mi dostępne (tj. wpisach do KRS) i podane przeze mnie daty są datami dokonania odpowiednich wpisów. Ważne jednak jest coś innego – to, czy 31 grudnia Marek Sanecznik posiadał udziały (już wiemy, że nie posiadał) jest sprawą drugorzędną. Twierdzę bowiem, że fakt zbycia ich 20 grudnia w żadnym razie nie zwalniał go z obowiązku wykazania ich w oświadczeniach majątkowych.

      Co więcej, mogę stwierdzić, że sprawa Marka Sanecznika (jako radnego Knurowa) nie interesowałaby mnie już raczej w tak dużym stopniu, ale ponieważ istnieje prawdopodobieństwo iż znajdzie się ona w sądzie, automatycznie niejako staję się stroną w sprawie.

  3. a czy te udziały dotyczą spółek gminnych lub skarbu państwa

    • Nie – i nie muszą. W oświadczeniach majątkowych składający są pytani także o inne podmioty prawa handlowego (bez udziału Skarbu Państwa i jst)

  4. Darowizny, jeśli nie są przekazywane aktem notarialnym /co i tak trzeba wykazać w rozliczeniu rocznym/ musza być zgłaszane Urzędowi Skarbowemu do pół roku niezależnie od kwoty.

    • Darowizna została przekazana aktem notarialnym (informację p. Sanecznika zweryfikowałem). Podkreślam raz jeszcze: twierdzę, że w żadnym razie nie zwalniało to p. Sanecznika z obowiązku wykazania udziałów w oświadczeniu majątkowym. Jak pisałem w tekście – istniałaby realna możliwość dokonywania dowolnych transakcji majątkowych od stycznia do grudnia, bez konieczności „spowiadania się” przed opinią publiczną. Byłby to absurd. Wypada się chyba cieszyć, że sprawa zostanie jednoznacznie rozstrzygnięta.

      • Ten absurd jest celowy. Przecież mnóstwo osób zobowiązanych do składania takich zeznań ma udziały tylko od lutego do listopada. W grudniu oddają żonom, w styczniu odbierają i nie muszą się spowiadać. Gdyby się okazało, że tak nie wolno, to połowa sejmu jest zagrożona. 

        • W tym wypadku tak raczej nie będzie. Podobna wykładnia już przecież obowiązuje, chociażby jeśli chodzi o dział V oświadczenia majątkowego (nabycie mienia w drodze przetargu). W takim wypadku ktoś nabybałby np. nieruchomości np. od jst i sprzedając je przed grudniem, spokojnie ukrywał ten fakt przed opinią publiczną.

  5. Niezależnie od tego czy koleś winien w oświadczeniu wykazać te walory, czy nie, to redaktorowi ewentualny pozew powinien dyndać, bo wskazując na możliwość przestępstwa podał też i podstawę –>KSR, a nie jakąś prywatną umowę. Poza tym w KSR powinny być wpisy zgodne ze stanem faktycznym na dzień dokonanych zmian, a nie z poślizgiem.  Chodzi bowiem o odpowiedzialność konkretnego udziałowca w razie jakiś przekrętów, gdy nim się jest.

    • Komentujący wskazał na dość istotny problem. Jawne dokumenty KRS (dostępne nawet bez konieczności udania się do Sądu) podają zawsze datę dokonania wpisu, która często nijak się ma do daty podpisania umowy itp. (zwłokę powodują np. kolejne błędy składających wnioski o zmianę wpisu). Faktem jest, że sprawy zgodności z prawem traktuję bardzo poważnie. W tym, rzecz jasna, sprawy dóbr osobistych osób, które są „bohaterami” moich artykułów.

  6. To już nawet bohaterska Redakcja "gazety miejskiej" zadławiła się dziennikarskim hitem o uporczywym mijaniu się z prawdą przez wybitnego radnego ze stajni Zygmunta F? Jakiś czas temu Fabrykowski wytykał swojej konkurencji na gliwickim "rynku prasowym", że brak takich niusów, to dziennikarski strzał w kolano. Może  we własne ciągle jeszcze celuje, lub, co śmieszniejsze, nadal zastanawia się nad pytaniem "publikować? czy nie publikować?", wszak z takich rozterek słynie ta "redakcja". 

Leave a comment

Your email address will not be published.


*