Matematyka Pawła Gabary, czyli o prawdziwych przyczynach upadku…

Nikt nie komentuje oświadczenia Pawła Gabary, zatem chyba mogę. Zwłaszcza, że byłem już wywoływany do odpowiedzi. To dość długi, niełatwy tekst. Ale pozwala spojrzeć za kulisy. Dostrzec, jak instrumentalnie traktowany przez władze był GTM, ale też zrozumieć, że poprzednia dyrekcja przede wszystkim się na to zgadzała, a przy tym prowadziła go w sposób nieekonomiczny. To nie mogło się skończyć inaczej, jak krachem. Ogromne kwoty na usługi obce, konieczność ponoszenia ogromnych nakładów na zatrudnienie artystów z zewnątrz… Będę konsekwentnie odsłaniał prawdę o tym, co stało się w GTM i z GTM. Teraz, kiedy nastroje trochę się uspokoiły, należy – i uważam to za swój obowiązek – szczegółowo zdiagnozować chorobę, która zabiła GTM. Czy jesteśmy w stanie zabezpieczyć się przed nawrotami? Tak, ale trzeba to zrobić jeszcze przed zmianami formuły. A zaczęć trzeba od Statutu.

 

Cóż, czytając oświadczenie byłego dyrektora GTM Pawła Gabary nie do końca wiedziałem z czym mam do czynienia – czy z celową manipulacją poprzez wyciąganie absurdalnych wniosków, czy też z przejawem rzeczywistej niewiedzy co do istoty spraw, o których się mówi. Niech mi Pan Gabara wybaczy, ale oba te wnioski są uprawnione, przy czym rozstrzyganie jak jest naprawdę, nie ma już znaczenia. Nie znaczy to jednak, że interpretacyjną swawolę byłego dyrektora należy zostawić bez sprostowania. Przy okazji również zaznaczę problem, który jak najszybciej należy systemowo rozwiązać.

 

Były dyrektor twierdzi, że…

Powstrzymam się od oceny pracy artystycznej Pana Gabary, bowiem bynajmniej nie przekreślam jego 15 lat, a już na pewno nie przekreślam artystycznych dokonań zespołu. Nie wiem, kto to robi, bowiem także w wywiadzie dyrektora Grzegorza Krawczyka takich wniosków nie znalazłem. Oczywiście artystyczna ocena operetki jako gatunku scenicznego jest prywatną sprawą każdego. Ograniczę się zatem do tego, co Pan Gabara oświadczył w kwestiach finansowych:

Pisanie o wielkim zadłużeniu teatru jest nieprawdziwe. Poważne zmniejszenie dotacji spowodowało problemy finansowe. Teatr nie może istnieć bez premier. Nagłe znaczące obcięcie dotacji na 2015 rok spowodowało, że mieliśmy problem z domknięciem budżetu premiery "Rodziny Addamsów", ale zmniejszyliśmy planowane wydatki o ponad 100 tysięcy i zrezygnowałem z planowanej również na 2015 rok premiery operetki "Życie paryskie". Rok 2014 zamknęliśmy stratą rzeczywistą 509.927,42 zł, co jest częstym wynikiem w polskiej rzeczywistości teatralnej i, co ważne – przy zachowaniu płynności finansowej. (Niewiele osób wie, iż wykazaną w bilansie stratę na działalności w kwocie 1.415.460, 72 zł należy pomniejszyć o kwotę amortyzacji 905.533,30 zł, która jest kosztem ale nie jest wydatkiem.) Strata rzeczywista świadczy o niedofinansowaniu instytucji. Dotacja Organizatora 8.396.499,93 zł pokrywała niemal wyłącznie koszty osobowe wraz z pochodnymi: 8.191.366,72 zł. Wypracowane przez GTM przychody to kwota 5.305.918,66 zł. Koszty ogółem to 15.405.332,40 zł. Zatem udział dotacji Organizatora w pokryciu działalności bieżącej teatru wynosił 54,5%. Jest to w skali kraju wynik znakomity, przy średniej udziału dotacji organizatora w kosztach na poziomie 75 – 85% i świadczy o ogromnej sprawności ekonomicznej teatru.

Czytaj więcej:

http://www.dziennikzachodni.pl/wiadomosci/a/pawel-gabara-pisanie-o-wielkim-zadluzeniu-teatru-jest-nieprawdziwe,9970934/3/

 

Nagłe obcięcie

Zacznijmy od faktów. Pan Gabara napisał o „nagłym znaczącym obcięciu dotacji na 2015 rok”, które miało być powodem „problemów z domknięciem budżetu premiery Rodziny Addamsów”. Zaradzono temu, jak pisze, zmniejszając planowane wydatki o ponad 100 tysięcy (co ciekawe, nie odebrało to spektaklowi niczego!) oraz zrezygnowano z planowanej na 2015 rok operetki „Życie paryskie”. O jakim „nagłym znaczącym obcięciu dotacji na 2015 rok” myśli były dyrektor GTM? Najszczerzej proszę o naukę, bowiem ze sprawozdania z wykonania budżetu za 2015 rok wynika coś zgoła odmiennego.

OBCIĘCIE

Nawet po odjęciu ponad 700 000 zł przyznanych pod koniec roku dla ratowania teatru, widać wyraźnie, że dotacja ta została zwiększona w stosunku do zakładanej w uchwale budżetowej. I to znacznie. Co zatem „obcięto”? I w jakim celu były dyrektor dezinformuje opinię publiczną w momencie, kiedy sytuacja jest tak napięta? Dlaczego nie odwoływał się do niej przez kilkanaście lat dyrektorowania? Dla zachowania stanowiska? Dla świętego spokoju? Bo na pewno nie dla dobra teatru.

 

Strata rzeczywista”

Chwilę później Pan Gabara wprowadza, nie wiadomo po co, pojęcie „straty rzeczywistej”, informując czytelników o konieczności odjęcia kosztów amortyzacji. Owa „strata rzeczywista” wynosi wtedy znacznie mniej, bowiem 509.927,42 zł, a nie prawie 1,5 miliona zł. Wskazuje też, że to zjawisko częste w polskiej rzeczywistości teatralnej. I tu musimy się zatrzymać! Skoro Pan Gabara omawia rok 2014, wyliczmy zaproponowane przez niego „straty rzeczywiste” za ten rok dla Teatru Rozrywki w Chorzowie i Teatru Muzycznego w Gdyni.

Teatr Rozrywki: -1.490.840,89 – 2.566.901,42 = +1.076.060,53 zł

Teatr Muzyczny w Gdyni: -161.592,71 – 3.941.449,52 = +3.779.856,81 zł

I jak „strata rzeczywista” tych dwóch teatrów ma się do RZECZYWISTEJ (bo już po odjęciu kosztów amortyzacji, jak chce Pan Gabara) straty GTM w kwocie ponad 0,5 miliona złotych? Nie wiem zupełnie, dlaczego „strata rzeczywista” miałaby być wyłącznie dowodem niedoinwestowania teatru. Czasem na pewno tak bywa, ale w tym przypadku możemy również mówić o niewłaściwym, sprzecznym z dobrze pojętym interesem tej instytucji zarządzaniu.

 

Średnia + procent = nieścisłości

Idźmy dalej, aby pokazać jak swobodnie porusza się obecny dyrektor Teatru Wielkiego w Łodzi w świecie liczb. Według jego wyliczeń udział dotacji w całkowitych kosztach GTM wyniósł w 2014 roku 54,5%, przy jak to określa „średniej udziału dotacji organizatora w kosztach na poziomie 75 – 85%”. Co więcej, Pan Gabara wywodzi z tego, że miałoby to świadczyć „o ogromnej sprawności ekonomicznej teatru” (chodzi o GTM, rzecz jasna). To doprawdy szokujące twierdzenie!

Zacznijmy od tego, że znowu z niewiadomych (a przecież oczywistych) powodów, były dyrektor sięgnął do wartości średnich (w jaki sposób wylicza średnią, jako 75-85% wie tylko on sam, bowiem średnia to zawsze jedna, do bólu konkretna liczba). I znowu sięgnijmy do dokumentów finansowych Teatru Rozrywki oraz Teatru Muzycznego w Gdyni:

Teatr Rozrywki: udział dotacji w kosztach operacyjnych = 62,5%

Teatr Muzyczny w Gdyni: udział dotacji w kosztach operacyjnych = 46%

Dodajmy także wyliczenie udziału dla Teatru Wielkiego w Łodzi, którym kieruje obecnie Pan Gabara. Wynosił on 85%

Wyliczmy jeszcze ten współczynnik dla kosztów operacyjnych GTM – wynosił on 56%.

Możemy już chyba wyliczyć średnią, przynajmniej z tych czterech podmiotów. Wynosi ona 62%. Sporo brakuje do „75-85%” wyliczonych przez Pana Gabarę. I oczywiście zawyża ją Teatr Wielki, który jest mocno dotowany, ale… jest „wielki”.

I teraz odnieśmy tę dotację do „straty rzeczywistej”, którą przywołał Pan Gabara oraz do ilości premier w roku i mamy całą prawdę jak na dłoni. I niestety, dla byłego dyrektora, konstatacja musi być krańcowo odmienna – Te wskaźniki świadczą o całkowitej ekonomicznej niewydolności Gliwickiego Teatru Muzycznego. I niestety, nie była ona spowodowana wyłącznie obniżaniem dotacji i innymi czynnikami zewnętrznymi. Prawda jest zupełnie inna – prawdziwym nieszczęściem GTM i powodem tego wszystkiego, co się teraz dzieje, była między innymi zupełnie wadliwa struktura zatrudnienia i ogromne wydatki z nią związane. A za tą odpowiedzialny jest WYŁĄCZNIE Pan Gabara, który kierował instytucją „od zawsze”.

 

Usługi obce, czyli wielki impresario

Istnieje też inna przyczyna. Przybliżę ją, podając teraz zupełnie inne dane, jak dotąd nie przywołane w żadnym kontekście, a wiele mówiące. Przeanalizujmy pozycję usługi obce za tak ulubiony przez byłego dyrektora rok 2014:

Teatr Rozrywki: 1.557.895,19 zł

Teatr Muzyczny w Gdyni: 1.321.552,57 zł

Gliwicki Teatr Muzyczny: 4.216.390,29 zł

I teraz, Szanowni Państwo, znowu odnieście te dane do „strat rzeczywistych” tych teatrów. Teraz przeanalizujcie, dlaczego każda premiera i eksploatacja spektaklu była w Gliwicach tak droga. Napiszę to inaczej PRAWIE POŁOWA DOTACJI Z BUDŻETU MIASTA PRZEZNACZONEJ NA WYDATKI BIEŻĄCE WYDAWANA BYŁA NA USŁUGI OBCE.

I ten wskaźnik wystarczy do oceny zabójczego dla GTM sposobu zarządzania tą instytucją.

Zastanawia w tym wszystkim jedynie, dlaczego organizator, czyli samorząd miasta, w osobie zastępcy prezydenta miasta Krystiana Tomali nie zareagował na takie szokujące wskaźniki? Na czym polegał nadzór miasta nad instytucją, za który właśnie Pan Tomala odpowiada?

Jak się okazuje, w tym szaleństwie jest metoda… Miasto wykorzystywało Gliwicki Teatr Muzyczny jako wielkiego impresario. W budżecie GTM schowane są wszystkie „Noce Świętojańskie”, „Wiosny z Fryderykiem” i tak dalej. Czyli wszystko to, czym powinien się zajmować albo Wydział Kultury i Promocji Miasta, albo np. wydzielona jednostka obsługująca wszystkie potrzeby miasta w tej dziedzinie, włącznie z GTM. Pisząc w dużym uproszczeniu, teatr otrzymywał rachunek za taką czy inną imprezę i opłacał go jako „usługę obcą”. Otrzymywał na ten cel osobne dotacje (czy raczej jedną, zwiększającą ustaloną w budżecie kwotę dotacji na wydatki bieżące). W 2014 roku taka dotacja wyniosła na przykład blisko 730 000 zł. Została przyznana zarządzeniem Prezydenta Miasta PM 6669/14. A przy okazji – dlaczego to zarządzenie nie jest udostępnione w BIP?

Wycięcie1

Trzeba jednak stwierdzić, że nawet po odjęciu tych 730 000 zł, pozycja w rubryce „usługi obce” wygląda w kontekście innych teatrów wręcz porażająco, gdyż nadal pozostaje tam ogromna kwota ponad 3.486.000 zł!

Znajdują się w niej zapewne pozycje bardzo różne. Dowiem się jakie, bowiem dziś jeszcze wystąpię z odpowiednim wnioskiem o udzielenie informacji publicznej w tym zakresie. Nie jest bowiem możliwe, żeby na blisko 3,5 miliona złotych złożyły się koszty wypożyczania filmów itp. Cokolwiek znajdziemy w tych wydatkach, nNie ulega wątpliwości, że taki sposób gospodarowania przetrącił GTM.

A jeśli chodzi o podejście władz Gliwic do Gliwickiego Teatru Muzycznego, to żaden teatr w Polsce nie jest aż w takim stopniu wykorzystywany w taki, sprzeczny z jego misją, sposób. Oczywiście tą misją, którą faktycznie powinien mieć, a nie tą, którą narzuciła mu Gmina Gliwice zapisami statutowymi. Nie ulega wątpliwości, że uwikłanie GTM w formy działalności, które czasem sprowadzały się faktycznie do pośredniczenia w transferze gotówki, stanowi z jednej strony rażące niezrozumienie istoty tego, czym powinna zajmować się miejska jednostka kultury o nazwie teatr, a z drugiej jest bardzo nieczytelne, nietransparentne i przez to rodzi podejrzenia o to, że bilans GTM niekoniecznie wychodzi „na zero”. Na temat Statutu GTM skieruję oddzielne pismo do Rady Miasta Gliwice, które opublikuję jutro.

Kwota, wykazywana pod pozycją „usługi obce” jest czymś, co wyróżniało sposób zarządzania teatrem przez Pana Gabarę. Co było tego przyczyną? O tym, póki co, w swoich oświadczeniach nie mówi. A prawda wyrażona w liczbach nawet w kulturze nie przestaje być prawdą. To, że byłego dyrektora z całą pewnością można określić „Wielkim Usługobiorcą” stało się przyczyną powolnego umierania przyjętej przez niego formuły. Pozostaje pytanie – musiał, czy chciał? Niestety jednak, żadna z dwóch możliwych odpowiedzi nie zwalnia go z odpowiedzialności za to, co się stało. To właśnie nadmierna spolegliwość wtedy, gdy „wszystko gra” często jest praprzyczyną wszelkiego zła.

Dariusz Jezierski

1 Comment on "Matematyka Pawła Gabary, czyli o prawdziwych przyczynach upadku…"

  1. ja pierdolę – ciśnie mi się na usta – tak, ja to wszystko pierdolę. Trzy razy czytałem tekst Dariusza Jezierskiego, by się w tym wszystkim choć trochę połapać – trzy razy i … i nic, doprawdy nic. Fakt – nie jestem Everestem inteligencji, nie roszczę sobie nawet pretensji do tego, ale też i Rowem Mariańskim chyba nie. Oceniam siebie i swoje możliwości tak, mniej więcej "po środku", czyli tak, jak przystalo na absolwenta Politechniki, choć wg "dawnego jeszcze kroju". Jezierski pracowicie i rzetelnie (jak mniemam) zebrał mnóstwo danych i szeregi liczb uporzadkowal w stosowne słupki i tabelki i wszystko to podsumował i komentarzem opatrzył. Dotacje, straty, zyski, wydatki na to i owo i "usługi obce", fundusze płac i na coś tam jeszcze. Wynika z tego, ze czasem było dobrze, czasem nie – słowem sinusoida czyli górka, dół, górka, dół. O ile nie wszystko do mnie dociera i nie wszystko jest jasne, a nawet nie musi być, o tyle nieodparte wrazenie mam, że wszystko to, przynajmniej od pewnego czasu, w mętnej a nawet bardzo mętnej wodzie się dzieje. Tak to odbieram, choć przecie mogę sie mylić, bo nie jestem menagerem teatru, nie znam się na mechanizmach jego funkcjonowania, ani na tym wszystkim co po drugiej stronie kurtyny się dzieje. Ale czy muszę sie na tym znać, a nawet rozumieć ? …Teatr jednakże, podobnie jak cała kultura jest (a może był lub była) dziedziną "pożytku publicznego" i jako taka społeczeństwu służyc powinna – najlepiej jak tylko potrafi lub warunki pozwalają. Z pieniędzmi w teatrach zawsze było różnie – teatry padały (nawet znane), potem podnosiły się, by paść znowu i znowu sie podnieść – najczęściej głównie dzięki pieniądzom lub ich braku. Nie dziwią mnie zatem w tej materi zawirowania, o ile przejrzystą tworzą sytuację. "Tyle macie i za to róbcie", "w przyszłym roku będzie tyle i musi wam starczyć", "w przyszłosci będzie może więcej to i możliwosci będziecie mieli większe" – takie stanowisko wydaje mi sie jasne i logiczne. Tym "tyle" rządzić powinien teatr i tylko teatr bez przeróżnych "pokątnych udziałowców". Za odpowiednie wydawanie tego "tyle" odpowiadać winien dyrektor teatru, któremu "zaufanie publiczne" funkcję te powierzyło ku własnemu, dodajmy, pożytkowi i uciesze, i żydowskie bodaj powiedzonko "tak krawiec kraje, jak materii staje" ujmuje rzecz całą najtrafniej. Jak nietrudno zauważyc, niakiej tu mętnej wody nie ma i być nie powinno. Jeśli zaczyna sie jednak "jakieś ruczaju zmętnienie" to po określeniu "kto mąci", określić trzeba "dlaczego lub w czyim interesie" i … i szukać odpowiedniego paragrafu … Jak to jest w gliwickim teatrze oraz w całej "gliwickiej kulturze", tego szczerze mówiąc nie wiem … Mętność jednakże zauważam we wszystkim i zamulenie, a to nie napawa mnie optymizmem … Tylko, tylko kogo obchodzi stan optymizmu "starego dziada" …

Leave a comment

Your email address will not be published.


*