Michał Musioł w dwóch wcieleniach, czyli polemika na cztery ręce

Zwykle nie wchodzę w publiczne polemiki. Tym razem jednak, uporczywie nagabywany przez Michała Musioła, odtwarzającego rolę Kerczaka w musicalu ?Tarzan?, czuję się całkowicie usprawiedliwiony, zwłaszcza, że Pan Michał, najwyraźniej nieadekwatnie do sytuacji podrażniony, zdecydował się na sięgnięcie po wszystkie zwyczajowo dopuszczalne (i niedopuszczalne niestety również!) środki, aby zdyskredytować zarówno argumenty zaprezentowane w tekście, jak i samego piszącego. Zostawiłbym te komentarze artysty GTM samym sobie ? ot, niech sobie są pod tekstem i kto chce niech je czyta, jeśli mu zainteresowania starczy. Niestety nie mogę, bowiem ich autor po raz kolejny próbuje wmówić czytającym moją co najmniej niechęć do artystów, kierując przy okazji inwektywy pod moim adresem.

foto: materiały prasowe GTM

Po kolei zatem? Zacznijmy od komentarza, jaki napisał Michał Musioł krótko po opublikowaniu tekstu http://info-poster.eu/goryle-liczyc-nie-musza-dyrektorzy-powinni-o-klesce-%E2%80%9Etarzana/. Nie podpisał się, a nawet usiłował stworzyć wrażenie, że pisze to zupełnie bezstronna osoba, która znalazła się na widowni. Oceńcie sami ten majstersztyk ? oto Michał Musioł, jako ?Zaskoczony?. Voil??

Sam Pan sobie przeczy, drogi Panie zamieszczając na koniec własnego artykułu link do rzetelnej i obiektywnej recenzji. Życzę więcej pokory i racjonalnego spojrzenia. Spektakl jest wybitny pod wieloma względami i na Śląsku nie widziałem jeszcze tak wspaniałej produkcji. Miałem przyjemność być na premierze,a na kolejny spektakl wybieram się z CAŁĄ rodziną. Dziwi fakt iż dopuszcza się w ogóle publikację tak stronniczych recenzji, które najwyraźniej wskazują na prywatę autora.

Pomijam fakt, że sam swoim aktorom powtarzam zawsze, aby z pokorą przyjmowali krytykę i z recenzją nie dyskutowali, bowiem, co powtarzam Panu Musiołowi i innym po wielokroć, nie napisałem i nie napiszę RECENZJI z ?Tarzana?. Nie mogę jednak pominąć cokolwiek żenującego postępowania ?Zaskoczonego? Michała Musioła, który ?miał przyjemność być na premierze? (dziwne w przypadku aktora, prawda?) i w dodatku weźmie na nią całą swoją rodzinę (zapewne jako aktor, wykupując dla niej najdroższe wejściówki). Kuriozalne natomiast jest dla mnie to, że odtwórca roli w jakimkolwiek spektaklu ubiega krytykę pisząc, że jest on ?wybitny pod wieloma względami? i że nie widział jeszcze tak wspaniałej produkcji. Wypada się tylko uśmiechnąć ? nie czytałem jeszcze takich słów u żadnego z recenzujących ?Tarzana? ? z zażenowaniem pomijając kwestię tego, że aktor występujący w spektaklu i broniący go przy pomocy mistyfikacji, zarzuca ?prywatę? dziennikarzowi, który ma prawo zrecenzować (bo nie recenzuje!) spektakl. A co mówić o kolejnym zdziwieniu Michała Musioła w kwestii tego, że redaktor naczelny jakiegoś medium ?dopuszcza? publikację tak ?stronniczych treści?? Cóż, to dość kuriozalne, bardzo małostkowe zachowanie zasługiwało tylko na to, aby pominąć je milczeniem, zwłaszcza, że na innym forum zdemaskowałem prawdziwą tożsamość aktora, który wtedy zasugerował pośpiesznie, żebyśmy zakończyli polemikę i zostali ?facebookowymi przyjaciółmi?. W dobrej wierze przyjąłem zaproszenie, zakończyłem polemikę i powoli zaczynałem zapominać o ?Tarzanie?. Pan Musioł nie, bowiem w międzyczasie wcisnął jeszcze w komentarzu jakieś śmieszne porównanie Gliwic z Warszawą i GTM z Romą ? zainteresowanych odsyłam do tekstu i mojej odpowiedzi ? i ?wciskał się? w rozmowę prowadzoną przeze mnie z inną osobą. Nic to, niech pisze, pomyślałem i nie miałem zamiaru reagować. Do czasu jednak. Najwyraźniej podochocony tym, co sam nazywa ?dopisującą wbrew moim zapowiedziom frekwencją?, opublikował kolejny komentarz już odważniej (wszak rozpoznany). Ten jednak jest już na tyle pod moim adresem napastliwy, że postanowiłem przytoczyć go w całości i zareagować. Stąd właśnie ten tekst. Najpierw jednak wypowiedź Michała Musioła:

Na ?Tarzanie?, wbrew Pana zapowiedziom, frekwencja dopisuje? Rodzinna, czy też familijna publiczność jest zachwycona, czego daje dowód oklaskując artystów podczas spektaklu, a po widowisku wstając natychmiast z miejsc i prosząc o bis. Spektakle we wrześniu będą dołożone, wyjazdówki są w planach, tak więc i koszty prędzej, czy później się zwrócą przynajmniej w większej ich części. Trzeba przyznać, że ?Tarzan? okazał się strzałem w dziesiątkę, a nie klęską. Jest bowiem ewenementem (i to na skalę Polski, a nie jedynie Śląska) zagranie dla minimum !!!10 000!!! widzów spektaklu w ciągu dwóch tygodni od premiery. Życzę każdej produkcji takiej frekwencji. A będziemy ją poprawiać od września i to z tendencją zwyżkową. Jestem tylko ciekaw, czy stać Pana będzie na rzetelne sprostowanie własnych słów i oficjalne przeprosiny dla artystów występujących w tym musicalu, bo wbrew Pana tłumaczeniom uważam, że określenia typu: ?Nie ma artystów specjalizujących się w musicalu. Nie da się pogodzić operetki i musicalu. To inne estetyki, inny sposób śpiewu i gry. Artyści GTM często zaledwie nieźle sobie radzą w tym repertuarze i to zupełnie nie ze swojej winy. Dlatego też u ich boku stosunkowo łatwo zabłysnąć wschodzącym dopiero gwiazdkom z naboru.? są krzywdzące i świadczą o Pana ignorancji w stosunku do osiąganych przez nas sukcesów. Przytoczyć tu wystarczy przykład choćby Damiana Aleksandra i jego wielu nagród, oraz sukcesów w musicalu, czy Wioletty Białk i jej Złotej Maski za rolę musicalową. Podkreślić należy, że każde z nas startowało przed niezależną komisją w castingu do tej sztuki. Jeśli te osoby są dla Pana artystami nie radzącymi sobie w musicalu, lub jedynie wschodzącymi gwiazdkami, to wykazuje Pan się ogromną niekompetencją i ignorancją tematu i, co za tym idzie, tak tez należy traktować całą Pana opinię o Tarzanie i jego klęsce finansowej. Łączę pozdrowienia i szanując Pana subiektywne opinie proszę o więcej obiektywizmu, oraz słów, które będą miały na celu przede wszystkim zachęcanie ludzi do kultury, a nie ich odstraszanie. Uważam bowiem iż podstawową misją wszelakich mediów jest prowokowanie ludzi do uczęszczania na wszelkie wydarzenia kulturalne i wyrabianie sobie własnych opinii na ich temat. Pański artykuł zaś, choć nie jest według Pana recenzją, to jednak nosi jej znamiona,a przede wszystkim zniechęca potencjalnego widza, miast go przyciągać.

Zacznę od faktu, że wcale nie zapowiadałem, że frekwencja będzie niższa niż była. Stwierdziłem raczej, że biorąc pod uwagę dynamikę sprzedaży i tak kiepskie osiągi tuż po premierze wielkiego hitu, należy się obawiać o spektakl ósmy, dziewiąty i następne. Podałem również rażąco zaniżone wskaźniki określające ile tych spektakli trzeba zorganizować przy pełnej frekwencji, aby zwrócił się sam dodatkowy wkład samorządów.  Tak uporczywie wywoływany przez Pana Musioła poświęcę tej sprawie kolejny tekst, analizując ile kosztuje jedno wystawienie Tarzana, ile będzie kosztowała jego podróż na inną scenę, a także ile naprawdę i za ile sprzedano biletów na ostatnie 5 spektakli. To jednak nie jest dziś przedmiotem mojego zainteresowania. Co znaczy natomiast , że ?koszty prędzej, czy później się zwrócą przynajmniej w większej ich części? wie tylko Pan Musioł. Koszty tak naprawdę będą rosły, powiększone o koszty eksploatacji i z całą pewnością nigdy się nie zwrócą. Podkreślam ? nie dajmy się wprowadzić w błąd ? 1700000 zł to tylko część kosztów, dołożona przez dwa magistraty! Co do 10 tys. widzów, to pomijając fakt, że dwa pierwsze spektakle to było sporo zaproszeń (na pozostałe zresztą również, bo sam miałem ich trochę), dwa kolejne, to spektakle ?marketingowo przepracowane? z przeznaczeniem dla szkół, warto stwierdzić, że przez pierwsze dwa tygodnie taką frekwencję zapewniła liczba miejsc w DMiT. Trudno oczekiwać podobnej nawet po spektaklach Józefowicza, które grane są w Teatrze Buffo i nawet gdyby zaprezentowano je 14 razy przy pełnej Sali nie dałyby takiej frekwencji. Gdyby kiedyś powstała Hala Podium, GTM będzie miał szansę bardziej wyśrubować rekord dwutygodniowy. Proponuję jednak – wróćmy do tematu frekwencji gdzieś przy 50 spektaklu, bo dopiero wtedy moglibyśmy się zbliżyć do odpracowania ?gołych? 1700000 zł. Do zwrócenia się całych kosztów nawet wtedy brakowałoby bardzo dużo. Jeśli ktoś nie wierzy, jak wspomniałem, wrócę do tematu skłoniony do tego przez Michała Musioła.

Dalej? Rzetelne prostowanie moich słów dlatego tylko, że Pan Musioł uważa że moje określenia są krzywdzące dla artystów i świadczą o mojej ignorancji*? Cóż, nadal uważam, że w Gliwicach nie ma artystów SPECJALIZUJĄCYCH się w musicalu. Nadal twierdzę, że nie da się pogodzić operetki i musicalu oraz że to inne estetyki i inne techniki śpiewu i gry i podkreślam, że gwiazdki z naboru? nie były określeniem artystów GTM, tylko osób z castingów, ?wschodzących? U ICH BOKU. Po cóż zatem zarzucanie mi ignorancji i rzekome bronienie Wioletty Białk czy Damiana Aleksandra? Skąd stwierdzenie, że to artyści GTM ?nie radzą sobie? (gdzie tak napisałem?) itd.? Pisałem, powtarzam to raz jeszcze, o wschodzących gwiazdkach z castingów, które potem tylko utrudniają ?eksploatację? spektaklu. Może cały problem z moją ignorancją sprowadza się zatem tylko do nieumiejętności czytania przez p. Musioła ze zrozumieniem, lub jego braku dystansu do poruszanego tematu? Skąd ta drażliwość? Skąd te reakcje w myśl powiedzenia ?uderz w stół???  Poza tym, nie sięgajmy do ?Złotej Maski? ? nie poważam przesadnie tej środowiskowej nagrody. Tu uprzedzę, to nie ignorancja, tylko moje święte prawo, a w razie zainteresowania chętnie p. Musiołowi powtórzę, co powiedziała mi na jej temat Jelena Bogdanowicz.

Zasłonę miłosierdzia spuszczę natomiast na rady p. Musioła na temat misji mediów, ich zadań, znamion gatunku literackiego zwanego recenzją itd. Pan Musioł wykazuje wszelkie cechy omnibusa ? zna się doskonale zarówno na aktorstwie (co wszak sam wiele razy mu przyznawałem) jak i na ekonomii, marketingu, jest wybitnym medioznawcą, socjologiem i, najwyraźniej, etykiem. Wszechstronność jego zainteresowań i kompetencji może świadczyć tylko o tym, że każda polemika z mojej strony może się okazać bezsensowna.

Na koniec zaś słowo do artystów GTM. Szanowni Państwo, wielokrotnie przeze mnie podziwiani i wbrew temu, co sugeruje p. Musioł, chwaleni pod niebiosa! Nigdy nie było i nie będzie moją intencją dyskredytowanie Waszych talentów, osiągnięć i tej porcji wzruszeń, jaką dajecie widzom. Wszelkie moje uwagi i krytyki od dłuższego czasu odnoszą się raczej do polityki dyrekcji kończącej się częstokroć marnowaniem Waszych talentów. Wszak co najmniej kilkoro spośród Was samych się do mnie zgłaszało z takimi zastrzeżeniami. Kiedy jednak czasem zdarzy mi się gorzej ocenić taki czy inny Wasz występ, nie odmawiajcie mi proszę prawa do własnych opinii estetycznych i artystycznych. Nie oczekujcie, że słabą kreację nazwę bardzo dobrą, a ja obiecuję Wam, że nigdy nie zdarzy się odwrotnie. Najmniej Waszą jest winą, że zespół GTM nie jest gotowy w tym składzie do zagrania musicalu. W zasadzie nie jest gotowy do zagrania niczego bez ?wzmocnień?, bo jest po prostu zbyt mały. Stąd konieczność takich ilości castingów i naborów z zewnątrz. Pani Wioletto, Pani Anito, Pani Katarzyno i Sabino, także Panie Michale i wszyscy, których nazwiska nieraz wymieniałem z podziwem ? darzę Was ogromnym szacunkiem i doceniam Waszą pracę. Widzę jednak, jak wiele nigdy nie będzie Wam dane zrobić i osiągnąć, jeśli w gliwickim teatrze nic się nie zmieni.

Dariusz Jezierski

* ignorancja brak wiedzy, nieświadomość, nieuctwo.

4 Comments on "Michał Musioł w dwóch wcieleniach, czyli polemika na cztery ręce"

  1. poziom tej strony osiągął dno. Pan jezierski wylewa swoje żale i niepowodzenia obrażając innych. to ma być dziennikarstwo? poza tym skąd pan jezierski wie że komentarze pisał Michał Musioł? czyż to nie jest pomówienie? w jaki sposób to udowodni?

    • Komentarz dopuszczamy mimo, że ze względu na jego charakter nie musieliśmy tego robić. Jego poziom i zasadność pozostawiamy ocenie Czytelników. Jednocześnie informujemy, że kolejne tak „merytoryczne” wypowiedzi nie będą publikowane, choć będziemy je starannie archiwizować. Właśnie po to, aby utrzymać „poziom tej strony”.

  2. To jakieś kuriozum. Strach napisać komentarz bo pan redaktor naczelny rzuca się na każdy wpis jak sęp i czuje sie w obowiązku polemizowac i prezentowac swoje mocno wybujałe ego. Żeby było śmiesznie gość, który z trudem zapełnia dwa rzędy na swoich „sztukach” wytyka, piętnuje, grzmi, straszy, wylicza itd. Zapomina, że z całości wyłania sie jedynie sfrustrowany twórca „wiecznie niedoceniony”.

    • Cóż, puszczę i to:)) z komentarzem rzecz jasna i śmiechem od ucha do ucha:)) Komentarze to polemika. Udział w polemice nie jest „rzucaniem się”. Dwa rzędy? Dobre!!!:)) Wycieczek ad personam nie będziemy komentować:) przerażonej Mechagodzilli życzymy spokoju. Gdzie jest tak strasznie? Może w macierzystym teatrze? W końcu odsetek „oddalonych”, „wyrzuconych” itd. jest w nim szczególnie wysoki;)

Leave a comment

Your email address will not be published.


*