Miłość pokonała raka. Co nam niesie darkWind?

2 komentarze

Są takie płyty, których słucha się kilka razy, za każdym razem znajdując nowe wrażenia i reakcje. Zaryzykuję, że dla wielu taką płytą może być „Pieśń dla Joanny”, debiutancki krążek knurowskiej grupy darkWind.

 

To płyta, która jeszcze nie weszła do sprzedaży, a już samoistnie funkcjonuje w niemuzycznym póki co obiegu, dla wielu znacząc bardzo wiele, już w momencie jej tworzenia. Nie ma w tym nic dziwnego, gdy już się wie to, czego i Wy, Drodzy Czytelnicy, zaraz się dowiecie. Tytułowej Joanny już nie ma. Odeszła zbyt młodo i zbyt okrutnie aby można to zaakceptować po długotrwałej walce z wyniszczającym rakiem. Miała tyle szczęścia, że odeszła otoczona miłością najbliższych, w tym męża, który w zespole gra na gitarze i w poruszający sposób wykonuje czwarty kawałek na płycie „053”, Pozostała po niej pamięć i płyta. Ta druga jest doskonałym świadectwem tego, że rak nie zwyciężył w stu procentach. Jak wiemy rak atakuje nie tylko osobę, w której się rozwinął. Próbuje dopaść także jej najbliższych. Paraliżuje codzienność, poraża strachem, dławi brakiem nadziei. Osoba, która odchodzi często zostawia po sobie pustkę i wypalenie, zabierając ze sobą wszystkie kolory, cały optymizm, chęć do życia. Nie tym razem. Joanna pozostała z nami. Pozostała z mężem i zostawiła po sobie wzruszające wspomnienie miłości i normalności. Znamy ją przez pryzmat tekstów, rozumiemy stratę męża słuchając o tej prostej love story, którą obojgu dane było przeżyć. Ta miłość przetrwała i nie straciła na wartości. Co więcej, dała impuls do powstania jej muzycznego świadectwa. W ten, wydawałoby się, irracjonalny sposób Joanna prowadzi dialog z innymi chorymi, którzy wciąż toczą walkę a także z ich bliskimi. Sam fakt powstania tej płyty jest ogromnym zwycięstwem życia, które nigdy się nie podda. To bardzo ważne przesłanie mówiące najprościej: „Wy wszyscy, których los doświadczy podobnie nie zapominajcie, że nic co dla Was ważne nie traci na wartości. Wasze miłości, wszystko co dla Was ważne jest dokładnie tym samym, czym było wcześniej. Jak długo się da – kochajcie. Być może nie wygracie swojej walki, ale nawet wtedy wszystko co ważne będzie po prostu KRÓCEJ, a nie MNIEJ.

W tym momencie przerywam narrację na temat genezy płyty i jej przesłania. Nie można było od tego nie zacząć, bo dla bardzo wielu ludzi, ta właśnie warstwa będzie przeważać nad muzyczną. I bardzo dobrze. Bo marzeniem Michała – męża Joanny – jest to, aby ta płyta żywym dawała nadzieję. Czy i jak to się stanie, to już osobista sprawa każdego słuchacza.

Muszę jeszcze wspomnieć o nietuzinkowej dedykacji na przepięknej okładce, zaprojektowanej przez gliwicką artystkę Bożenę Szwaję: „Piosenki dedykujemy pielęgniarkom z Centrum Onkologii – Instytutu, oddziału w Gliwicach. Bez Waszego zaangażowania i serca byłoby nas często mniej i krócej”.

A jaka muzyka czeka nas po naciśnięciu „play”? Lekka. Ku mojemu zaskoczeniu zarówno w warstwie tekstowej, jak i muzycznej. To bardzo dobrze. To mocno uwiarygodnia przekaz. Nawet wspomniana już ballada „053” jest szczególnie przejmująca przez tę prostotę. Próba silenia się na „głębię przekazu” zabiłaby wszystko. Jeśli już jesteśmy przy tym utworze, żałuję że Michał Widyński nie zaśpiewał jeszcze chociażby dwóch, czy trzech piosenek. Świetnie poczuła tę piosenkę także Aleksandra Zasępa. Śpiewający w pozostałych utworach Przemysław Warecki, najwyraźniej nie czuje się zbyt dobrze w klimacie płyty, choć chwilami daje znać o swoich sporych możliwościach. Być może potrzebowałby więcej czasu.

Kompozycje zawarte na płycie są świeże. Nie ma oczywistych kalek, choć zapewne każdy zauważy pewne nawiązania, Aranżacje są gęste, dużo się dzieje i z całą pewnością płyta nie będzie nikogo nużyć. Przydałoby się może trochę więcej nerwu, zwłaszcza w interesujących partiach klawiszy, jakiegoś zerwania, dysonansu. Czegoś, co nieco zakłóci ten w sumie bardzo przyjemny nastrój. Rozumiem, że to swego rodzaju maska. Ale może właśnie dlatego zza niej powinien czasem wyzierać zwyczajny ludzki przecież krzyk. Bólu? Beznadziei? Modlitwy?

Los debiutanckich krążków nie jest łatwy. Oczywiście nie wszystkie są warte tego, aby przetrwać. „Pieśń dla Joanny” przetrwać powinna. Z wielu nie tylko muzycznych powodów. Amfiteatr Buk będzie partnerem płyty. Info-Poster.eu będzie jej patronem medialnym. O patronaty zwrócę się do moich Przyjaciół z innych mediów. Ta płyta, jak niewiele innych, zasługuje na naszą uwagę.

A utwór „053” czeka misja szczególna. Ale o tym już wkrótce.

Wkrótce płyta się ukaże i będzie można ją zamawiać. O tym też poinformujemy w najbliższym czasie.

Dariusz Jezierski

2 Comments on "Miłość pokonała raka. Co nam niesie darkWind?"

  1. No więc Panie recenzencie, jak już Pan piszesz w takim tonie to nie czepiaj się Pan klawiszy, bo być może tak miało być. A jeśli mamy się bawić w analizę techniczną to być może w innym dziale i na innym polu muzycznym. Płyta oczywiście rewelacja, od początku do końca przemyślana przez głównego autora! 

    • Dziękujemy za opinię. Cóż, jeśli to jest czepianie się, to pewnie w innych językach rozmawiamy 🙂 I oczywiście u siebie będę jak zawsze pisał to, co mam ochotę napisać. To chyba oczywiste przecież?

Leave a comment

Your email address will not be published.


*