Miłość, szkielet i spaghetti – fragment najnowszej komedii kryminalnej Marty Obuch.

Marta Obuch (katowiczanka!) nie jest bynajmniej debiutantką! Jej trzy poprzednie powieści kryminalne („Odrobina fałszerstwa”, „Precz z brunetami” oraz „Diabelska ewolucja”), wydane w oficynie MUZA S.A., pozwoliły jej przede wszystkim wypracować bardzo rozpoznawalny styl oraz zdobyć rzeszę wiernych czytelników. Marta Obuch wybrała jak się wydaje doskonałą receptę na kryminalny hit. Jej powieści skrzą się humorem, a wartka akcja z wątkiem kryminalnym sprawia, że przykuwają uwagę, dając przy tym najprawdziwszy relaks.

Autorkę gościliśmy nie tak dawno w Gliwicach podczas spotkania promującego jej ostatnią książkę „Diabelska ewolucja”. Ci, którzy na nim byli wiedzą, że ten humor przebijający z kart książek jest nieodłączną cechą Marty Obuch. Potrafi jak mało kto, przekazać go Czytelnikom.

Najnowsza powieść Marty Obuch „Miłość, szkielet i spaghetti” wydana została dosłownie kilka dni temu przez Wydawnictwo SOL. ‚Sol omnibus lucet” – głosi motto wydawnictwa. Jakże adekwatne, zwłaszcza na czas wakacji. Dodamy jeszcze, że książkę Marty Obuch wydano w Serii z Kilerem (brzmi groźnie, prawda?) a poleca ją Monika Szwaja!

Zapraszamy na stronę Wydawnictwa Sol po szczegółowe informacje:

http://wydawnictwosol.pl/ksiazki/milosc-szkielet-i-spaghetti

Teraz, specjalnie dla Czytelników InfoPostera pierwszy z dwóch fragmentów, wybranych przez autorkę:

Ewelinę bladym świtem, czyli o dziesiątej rano, zerwał z łóżka telefon.
– Obudziłam cię? – w słuchawce zabrzmiał zmartwiony głos Julki.
– Tak jakby – wymruczała, otwierając lewe oko. – Co tam?
– Siostra, ty jesteś młoda i nowoczesna i się znasz…
– No?
– Jakie są objawy rzeżączki?
Pytanie skutecznie ją otrzeźwiło. Julka brzmiała jak ofiara wypadku samochodowego, w wyniku którego straciła obie nogi. Zdaje się, że potrzebowała wsparcia.
– Ty poważnie pytasz? Aha… Poważnie – odpowiedziała sobie, po tym jak w słuchawce rozległa się dla odmiany cisza. – Nie wiem, nie miałam jeszcze rzeżączki. O dziwo.
– To całe szczęście… Ale może ja mam?
– Jakim cudem?
– Cudem… Eee… Wczoraj w Don Kichocie… Ja wiedziałam, że nie powinnam iść. Mówiłam Dorocie, ale…
– Moment. Bo może ja właśnie uczestniczę w jakimś wyjątkowo realistycznym śnie albo w eksperymencie naukowym. Twoim. A robiłaś już na mnie eksperymenty. Pamiętasz? – wytknęła z pretensją w głosie.
– Ale to było podczas pisania pracy doktorskiej! – broniła się Julka.
– Ciesz się, że cię nie podałam do Strasburga. Ostatnio mówiłaś, że marzy ci się profesura. Taaa… Idę spać. Nabierasz mnie i pewnie siedzisz tam z długopisikiem i zapisujesz moje reakcje. Na razie.
– Ewelina!
– No, co?! Zrobiłaś ze mnie królika doświadczalnego, więc się teraz nie dziw.
– Ja naprawdę mam problem – Julka zakwiliła nad wyraz żałośnie i trzeba by nie mieć serca, żeby ją tak zostawić. A Ewelina miała serce. I to czułe. A już zwłaszcza na krzywdę ukochanej siostry, która do tej pory raczej pomagała jej, a nie odwrotnie.
– Widzisz, jakie mam o tobie mniemanie? Że to niemożliwe, żebyś ty…
– Straciła głowę. W altance, w parku z nieznajomym.
Ewelina mało delikatnie wybuchnęła śmiechem.
– Nie wierzę!
– Uwierz.
– I co?
– Jakie: co?!
– No jak było?
– Było… zaskakująco.
– A jakieś wzmożone środki bezpieczeństwa?
– Właśnie…
– Bez środków?!
– Czy jak by było ze środkami, to bym cię pytała o rzeżączkę?!
– A nie bałaś się, że wyjdziesz z tej altanki z plemnikami i one cię… Inwazyjnie zapłodnią?
Julka westchnęła z przygnębieniem. Nieczęsto zdarzało się ją słyszeć tak przybitą. Biedaczka, chyba naprawdę musiała być zrozpaczona. Tak to jest, jak zakonnica bierze się za czyny lubieżne.
– Wiesz, że u mnie jak w zegarku – próbowała się tłumaczyć.
– Ale że ty…
– Ja! Zawsze wy się łajdaczycie. A ja co? Jestem jakimś wynaturzonym stworem?! Też mam potrzeby. I było wspaniale.
– Słuchaj. Ja się nie łajdaczę – Ewelina uznała za konieczne zaznaczyć pewne sprawy bardzo wyraźnie. – Mam Gabrysia.
– Tak, a kto przymila się do każdego przystojnego faceta?
– To co innego! Przymila, nie znaczy: włazi na niego bez nijakiej pamięci! W altance! Bez…
– Już dobrze! Przecież nie chcę się kłócić. Widzisz, że jestem zdenerwowana i plotę głupoty… Co ja mam teraz robić? Już się zarejestrowałam w przychodni. Ale może ja się powinnam przebadać prywatnie? Jak sądzisz? Może są jakieś specjalne badania? Wenerologiczne. Jeszcze nic nie jadłam, mogę zrobić. I chyba pójdę do spowiedzi. Bo z Mateuszem to przynajmniej było jakieś uczucie, a tu…
Ewelina usiadła w pościeli i rozejrzała się po pokoju, w którym Dorota zdążyła już przed wyjściem przewietrzyć. Ziewnęła.
– Julianku… Mam do ciebie prośbę. Jako smarkata siostra. Jak następnym razem spotkasz faceta, który sprawi, że panta rei… Pomyśl o mnie. Ja cię proszę. I go poniechaj. Albo jeszcze lepiej zadzwoń, ja to załatwię. Bo drugi raz takich histerii nie zniosę. A w Internecie znajdziesz wszystkie objawy wszystkich chorób.
– Ewelina…
– Co?
– A kiła? Czy to się jeszcze w dzisiejszych czasach zdarza?

Podobało się? W takim razie zapraszamy na fan-page Marty Obuch: http://www.facebook.com/pages/Marta-Obuch-autorka-komedii-kryminalnych/173608319369234 i namawiamy do dołączenia do jego abonentów. Miło jest wiedzieć, dla kogo się pisze…

Wkrótce zamieścimy jeszcze jeden, wybrany przez samą autorkę, fragment powieści. A już teraz zachęcamy do odwiedzenia strony Wydawnictwa Sol i… odwiedzenia najbliższej księgarni! Odrobina dobrego humoru w kryminalnym sosie, to zdecydowanie znakomita mieszanka na wakacje! Będą Wam tę książkę wyrywać z ręki!

Dariusz Jezierski

3 Comments on "Miłość, szkielet i spaghetti – fragment najnowszej komedii kryminalnej Marty Obuch."

  1. ABSOLUTNIE FANTASTYCZNA KSIĄŻKA! Usmiałam się do łez! Polecam!

  2. Wspaniała, z humorem :))) można oderwać się od całego świata.POLECAM!!!

  3. gogol przejazdem | 19 lipca 2012 at 4:44 pm | Odpowiedz

    Nie czytałem , więc się nie wypowiadam.
    Ale chyba przeczytam.

    „Wspaniała, z humorem )) można oderwać się od całego świata.POLECAM!!!”
    „wciągnę” ją jak spagetti – z miłością.
    Intryguje mnie tylko ten s z k i e l e t.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*