Minister Borys Budka – i co dalej?

9 komentarzy

Poseł Borys Budka ministrem sprawiedliwości. Za Grabarczyka, którego odejście wielu zaskoczyło. Czy zaskoczyć mogła ministerialna nominacja Borysa Budki? Nie, po zastanowieniu trzeba odpowiedzieć, że nie. Choć rzecz jasna, nastąpiwszy niejako znienacka, musiała zrazu sprawiać wrażenie nieoczekiwanej.

Zanim odniosę się do samego faktu, pozwolę sobie Borysowi Budce pogratulować. Bo to z całą pewnością wielki osobisty sukces, będący w równym stopniu konsekwencją pracowitości i zawodowego przygotowania co i umiejętności programowania własnej kariery i intuicji w wyborze sposobów autopromocji. Inną sprawą jest, czy ministerialna przygoda (dłuższa, lub bardzo krótka) będzie stanowiła dla polityka z Gliwic pierwszy stopień w drodze na najwyższą „platformę”, czy też odwrotnie – stanowi górny próg równi pochyłej. I Borys Budka jest zbyt dojrzałym pragmatykiem, aby nie mieć tego świadomości. Na dwoje babka wróżyła…

Z perspektywy czasu jasne wydaje się, dlaczego Borys Budka zaledwie zamarkował prawdziwą kampanię wyborczą w ostatnich wyborach samorządowych. Prezydentura miasta, jawiąc się dość mgliście, siłą rzeczy nie mogła być dla niego zbytnio atrakcyjna, zważywszy chociażby na dotychczasową karierę parlamentarną. Borys Budka w sposób naturalny wzmacniał swoją pozycję, zasiadając we właściwych branżowych komisjach, czy w Krajowej Radzie Prokuratury. Zawsze również znajdował się na bliskiej orbicie prominentnych polityków PO, z Prezydentem RP włącznie. Zważywszy to wszystko, jego obecna nominacja wydaje się być naturalna a już z całą pewnością wynika z jego rzeczywistych kompetencji. Zatem, pogratulować…

A jednak nie wszystko jawi się tak różowo. Pamiętając o zbliżających się jesiennych wyborach parlamentarnych, niosących ze sobą nie tylko zmiany w rządzie, ale wręcz coraz wyraźniej rysującą się perspektywę zmiany formacji władzy, Borys Budka jest po prostu kandydatem przejściowym, na dokończenie, dotrwanie do tych wyborów. Biorąc pod uwagę wszystkie problemy, jakie kojarzą się ostatnio akurat z tym stanowiskiem ministerialnym, nie można się raczej dziwić, że nie połaszczyły się na nie rzeczywiste partyjne tuzy. To najzwyczajniej w świecie fotel wysokiego ryzyka. Nie oznacza to oczywiście, że ta nominacja nie niesie ze sobą ogromnej szansy. Perspektywa kilku miesięcy może okazać się wystarczającą dla wykazania się kompetencjami, dyplomacją jakże niezbędną na tym stanowisku i – cokolwiek by nie mówić – odwagą. I wtedy, jeśli nie zmieni się partia władzy, kto wie… Biorąc pod uwagę wiek Borysa Budki, praktycznie wszystko przed nim.

Padają pytania, czy ministerialna nominacja dla lidera gliwickiej Platformy będzie jej osłabieniem. Cóż, pytanie nie tyle trudne, co drażliwe. Zdaję sobie sprawę, że politycy lokalnego szczebla nie mogą tego powiedzieć o swoim szefie, ale historyczna porażka PO względem PiS, dająca się zmierzyć nie tylko osobistym wynikiem Borysa Budki względem Jarosława Wieczorka, ale przede wszystkim oddaniem miejsc w Radzie Miasta kandydatom PiS, jest w ogromnym stopniu konsekwencją miernej, markowanej, pełnej uników kampanii lokalnego lidera PO, a zatem najpoważniejszego potencjalnego kandydata do zastąpienia Zygmunta Frankiewicza. Potencjalny elektorat chcący postrzegać PO jako RZECZYWISTĄ opozycję względem Frankiewicza, najzwyczajniej w świecie nie miał się z kim utożsamić. Nie było ani działania, ani nawet rzetelnego, przemyślanego programu. I to jest grzech główny Borysa Budki jako polityka lokalnego. Interes politycznej formacji ewidentnie podporządkował on prywatnemu, jakkolwiek nie odżegnywałby się od tego. Zaryzykuję – straty jakie poniosła PO w Gliwicach są już nie do odrobienia.

Ewidentne braki, którymi wykazał się Borys Budka jako lokalny polityk samorządowy nie mają prawie wcale znaczenia na stanowisku, które teraz zajmuje. Wręcz przeciwnie, umiejętność politycznego balansu, niechęć do kojarzenia się z sytuacjami kontrowersyjnymi, unikanie wypowiedzi, które mogłyby antagonizować kogokolwiek – wszystko to, co w efekcie przyniosło porażkę na szczeblu lokalnym, może się okazać atutem tam, w górze.

Cały problem Borysa Budki polega na jednym – to wcale nie musi wystarczyć.

Ja sam, życzę mu jak najlepiej. Z pełnym przekonaniem. Chociażby dlatego, że sam może lepiej niż wielu innych wiem, jak bardzo Polsce potrzebna jest Sprawiedliwość. Borys Budka jej nie zapewni, to jasne. Może jednak wiele dobrego w tym resorcie zrobić. Musi tylko wystrzegać się takich gaf jak wtedy, kiedy stwierdził, że ustawa antykorupcyjna i kominowa ze sobą kolidują. Tak, to jest moja osobista do niego pretensja, którą jednak jestem skłonny złożyć na ołtarzu interesu publicznego, co niniejszym robię. Dla mnie od jutra Borys Budka staje przed czystą tablicą. Zaczyna od początku. Życzę powodzenia!

Dariusz Jezierski

9 Comments on "Minister Borys Budka – i co dalej?"

  1. wielki osobisty sukces : fakt jak ktoś chce robić karierę to każdy awans to sukces .Czy BB ( nie mylić z Brigitte Bardot ) ma kompetencje to się jeszcze okaże.

    "Budka zamarkował kampanię": nie miał żadnych szans na prezydenturę Gliwic

    Ołtarz interesu publicznego nie jest ołtatrzem PO

    widać u pana redachtora niespełnione nadzieje z PO

     

     

    • Żadnych nadziei z PO nie miałem. Proszę nie mylić tego z propozycją, którą złożyć najnormalniej trzeba było. Kwestia markowania lub nie kampanii, jak oboje wiemy, nie ma nic wspólnego z posiadaniem lub nie szans. Interes publiczny, to dla mnie kwestia oczywista. Poszanowanie prawa, sprawiedliwość – to interes publiczny. Nie wiem jakie ołtarze ma PO – nie bywam, proszę mi wierzyć. Jeśli chodzi o poglądy własne, wyrażaną krytykę itp. – wyrażam tylko swoje opinie. Nie myślę wtedy, dla kogo one będą za ostre, dla kogo za słabe. Są moje i oczywiście również podlegają osądowi innych 🙂 Pozdrawiam 🙂

  2. To jest taki minister sprawiedliwosci, ktory zaklejal innym ich plakaty w czasie wyborow do sejmu. Zreszta oni z PO wszyscy sa po jednych pieniadzach, co za roznica.

  3. Moze zajmie sie Frankiewiczem?

    • czytająca uważnie | 1 maja 2015 at 11:31 am | Odpowiedz

      Czerwony Tulipan…..”Jedyne co mam to złudzenia,
      Że mogę mieć własne pragnienia.
      Jedyne co mam, to złudzenia,
      Że mogę je mieć.”……..pozdrawiam

  4. Ja nie sądzę, żeby zajmował się Frankiewiczem w końcu to PO chroniła tego pana. To będzie taki Arłukowicz tyle, że z PO.

  5. Podczas gliwickiej kampanii Budka wydał mi się kimś w rodzaju politycznego groupie, wzorcowego leminga co to uwielbia się ocierać o politycznych celebrytów, chcąc jak najszybciej wpaść im w oko, który podąża za establishmentem robiąc sobie ładne selfie, którym z lubością dekoruje słomiankę na swoim Facebookowym profilu. O miałkiej osobowości i światopoglądowej bylejakości Borysa Budki świadczy najlepiej wypowiedź, której udzielił tuż po ogłoszeniu jego nominacji na stanowisko ministra sprawiedliwości, powiedział wówczas cytuję "…dzisiaj jestem człowiekiem spełnionym" – nic dodać nic ująć jeśli chodzi o wypowiedź karierowicza, skupionego nie na tym co udało mu się faktycznie dokonać, a jedynie na wrażeniu jakie robi. Każdy normalny facet powie, że jest spełniony tylko wówczas kiedy czegoś dokona, a nie wtedy kiedy tylko ma taką możliwość. Ta wypowiedź sugeruje, że samo stanowisko było dla niego celem, ale ono, jak każda funkcja publiczna, jest przecie tylko narzędziem, którym rzecz jasna można zrobić coś dobrego, albo można też wszystko spieprzyć. 

  6. Ale tak serio, kogo to obchodzi? Premier użyła kitu do wypełnienia dziury po już dwukrotnie opuszczającym w aurze skandalu stanowisko ministra Grabarczyku, a na prowincji wielkie wzmożenie, bo kit od niedawna ma meldunek w Gliwicach.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*