Ministerialne „oszczędności” w edukacji specjalnej…

Szanowni Państwo, przeglądając ostatnio nowe rozporządzenia mojej od teraz „ulubionej” minister (ministry???), natrafiłem na takie, które powiało grozą. Mowa tu o Pani Krystynie Szumilas i Jej Rozporządzeniu w sprawie ramowych planów nauczania w szkołach publicznych (Dz.U. z 2012 poz. 204 ), a dokładnie o § 5 niniejszego rozporządzenia, cyt: „..1. Dla uczniów niepełnosprawnych oraz uczniów szkół w zakładach poprawczych i schroniskach dla nieletnich można przedłużyć okres nauki na każdym etapie edukacyjnym o jeden rok, zwiększając proporcjonalnie wymiar godzin obowiązkowych zajęć edukacyjnych…”. Gdy to czytałem, włos mi się na głowie zjeżył. Zamysł jest zapewne rodem z gliwickiego horroru dzieci niepełnosprawnych…

foto 1

Ale od początku: każdemu uczniowi w szkołach specjalnych można było, na wniosek rodziców/opiekunów, wydłużyć etap edukacyjny w każdej klasie za wyjątkiem ostatnich tj. 6-tej w szkole podstawowej, 3-ciej w gimnazjum i 3-ciej w SPP. Wtedy, zgodnie z wcześniejszym rozporządzeniem, uczeń takiej szkoły mógłby uczęszczać do niej do 21 roku życia w odniesieniu do gimnazjum i 24 r. ż. w SPP. Zapyta ktoś: ale jaki jest sens przetrzymywać takiego młodego człowieka na siłę w szkole? Jest, Drodzy Czytelnicy, proszę mi wierzyć, że jest! A to dlatego, iż „zatrzymanie” osoby niepełnosprawnej w placówkach edukacyjnych pozwala na ciągłą integrację ze społeczeństwem, powoduje aktywność i buduje poczucie wartości. Nie mówiąc już o prawdziwej radości, jaką jest dla niepełnosprawnego kontakt z innymi… Nierzadko są to JEDYNE chwile w życiu tych osób, w których są dla kogoś ważne, czują się potrzebne i zmotywowane do działania. Niestety, nowe rozporządzenie ZABIERA Im tę możliwość i skazuje na umieranie w bólu samotności, niezrozumienia i wyobcowania. Brutalna prawda jest taka, że nikt nie zainteresuje się Nimi, bo nawet nie będzie wiadomo, gdzie żyją, a tzw. system opieki społecznej tak naprawdę nie istnieje (wystarczy chociażby pooglądać dziennie telewizję, aby się o tym przekonać). A co z rodzinami osób niepełnosprawnych, które całe swoje życie walczą o Nich? Czy Szanowna Pani Minister wzięła pod uwagę, że w momencie podpisywania tegoż rozporządzenia spowodowała, że za chwilę ci rodzice i opiekunowie będą musieli zrezygnować z pracy, by zatroszczyć się o swoich, skrzywdzonych przez los bliskich? Przecież możliwość wydłużenia etapu edukacyjnego była korzystna nie tylko dla uczniów, ale również dla Ich prawnych opiekunów, bo pozwalała, podczas gdy dzieci były w szkole, na pracę zarobkową, co wiązało się z większym standardem życia takich rodzin! I nagle wszystko to obróci się w proch i spowoduje zwiększenie ilości osób bezrobotnych, a co za tym idzie zwiększenie nakładów z budżetu Państwa. Czy o to chodziło Pani Minister? Bo jeśli tak, to może od razu zmieńmy nazwę naszego kraju  z „Rzeczpospolita Polska” na: „Starożytna Sparta” i zrzucajmy (o nie, nie my, Pani Minister Szumilas) chorych, kalekich i niedołężnych ze skały.

Szanowni Państwo, pisząc ten tekst trudno utrzymać w ryzach emocje, tym bardziej, że jako rodzic dziecka niepełnosprawnego, a także jako osoba która poświęciła wiele zdrowia i czasu dzieciom niepełnosprawnym, rzucam „na szalę” moje dziennikarstwo, ale zapewniam, iż wszyscy ci, którzy mają w swych rodzinach dzieci „specjalnej troski” myślą tak samo. I dlatego proszę zainteresowanych o podjęcie dialogu z MEN w powyższej sprawie. Ja ze swej strony mogę zapewnić, że redakcja Info-Postera pomoże w zorganizowaniu spotkania z minister Krystyną Szumilas. W końcu nie zapominajmy o tym, że to MY jesteśmy wyborcami Pani Minister i mamy moralny obowiązek rozliczać Ją z tego co robi. Również dla nas…

                                                                                            Jarosław Lewandowski

 

4 Comments on "Ministerialne „oszczędności” w edukacji specjalnej…"

  1. andrzej mariańczak | 5 lutego 2013 at 10:31 am | Odpowiedz

    Była jest i będzie najgorszym ministrem Edukacji.
    Ta Pani ma nie ma własnego kręgosłupa a opiera się na ramieniu Tuska któremu potrzebny taki ktoś.
    Zero realnego spojrzenia na problem edukacji.
    Tylko czy o edukację tu chodzi?
    My nie jesteśmy żadnymi wyborcami.
    My jesteśmy „ćwokami”
    Mamy co chcieliśmy.
    Tusk zadłuża kraj a Polacy biją mu jak kompletni wariaci brawa.
    Sejmowe Pudle dają sobie premie a My milczymy.
    Dyrektorowi PUP w Gliwicach wzrasta przez 2,5 roku dochód o kilkadziesiąt tysięcy a My milczymy.
    Prezesiątka skarbu miasta doją nas a My milczymy.
    Zaplute karły reakcji likwidują szkołę specjalną i oddawać ją pragną Kościołowi a my milczymy.

    Mamo ! dlaczego nie urodziłaś mnie w tym dzikim kraju.

  2. GOGOL PRZEJAZDEM | 5 lutego 2013 at 10:35 am | Odpowiedz

    „…Niestety, nowe rozporządzenie ZABIERA Im tę możliwość i skazuje na umieranie w bólu samotności, niezrozumienia i wyobcowania. Brutalna prawda jest taka, że nikt nie zainteresuje się Nimi, bo nawet nie będzie wiadomo, gdzie żyją, a tzw. system opieki społecznej tak naprawdę nie istnieje …”
    Władza jeździ czołgami , ale prędzej czy później wróci do domu na piechotę…
    CZUWAJ !
    http://fotozrzut.pl/zdjecia/7178a212cd.png

  3. Mój syn jest osobą niepełnosprawną po wypadku kom. obecnie ma prawie 23 lata i niestey jest to jego ostatni rok w szkole gdyby nie pani minister mógłby tam chodzić jeszcze dwa lata, do pracy się nie nadaje, mieszkamy w byłym pgr i warunki rozwoju oraz rozrywki sa żadne więc praktycznie bedzie skazany na samotność i cofanie się państwo polskie nauczyło się oszczędzać na ludziach biednychi chorych…

    • marianandrzejczak | 6 lutego 2013 at 9:26 am | Odpowiedz

      Myślisz Beato że to ich interesuje?
      Myślisz że to na nich zrobi jakoweś wrażenie?
      Nigdy ,przenigdy dopóty taka sytuacja nie spotka kogoś z decydentów.
      Dopiero wówczas zamiast słomy ze złota przebijać się im zacznie mózg.
      Pamiętaj że oni też mają swoje dzieci i te dzieci mogą urodzić(nie daj Boże) niepełnosprawne dzieci.
      Niech ci którzy decydują nie będą tacy pewni że ich nigdy nic nie spotka.
      Hardość i bezczelność nie popłaca a życie ich rzuci na kolana.
      Też mam niepełnosprawnego syna tylko całe szczęście że ma „tylko” poważne problemy ruchowe.
      Moja żona go wyprowadziła przez lata ciężkiej harówy (rehabilitację)
      A mówi się że kobieta nic nie robi tylko zajmuje się domem.
      Milion razy wolałem harować niż przeżywać to co ona.
      Powiem tak..
      Socjalizm może był i be(nie do końca) lecz takich dzieci nie zostawiano i nie grano nimi nigdy.
      Teraz przeklęta słomiana elita robi co chce.
      Przyjdzie dzień w którym za to zapłacą oni sami… a może ich dzieci czy wnuki.

      Nigdy nic nie wiadomo Panowie i Panie decydenci co komu jest pisane.
      Znam osoby niegdyś majętne a teraz zbierające złom.
      Znam ludzi nie dawno zdrowych a teraz chodzących o lasce.
      Sprawiedliwości stanie się zadość czy jest Szumilas czy jej nie ma.
      Gry interesów prowadźcie dranie na giełdzie.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*