Mirella Czajkowska-Turek: lekarze kontra NFZ – emocjonalnie

Po pierwsze mierzi mnie sposób przedstawiania problemu podpisywania umów na wykonywanie świadczeń zdrowotnych w mediach. A to dlatego, że strona rządowa ma znacznie więcej czasu, by wylewać pomyje na lekarzy. Osobiście wiem, jak wyglądają tzw. negocjacje z NFZ- moje ostatnie trwały 38 sekund, na stole leżały po prawej stronie papiery do podpisania z propozycją NFZ, po lewej protokół rozbieżności. Podpisanie protokołu rozbieżności związane jest z brakiem umowy. Finito. Podziwiam lekarzy Porozumienia Zielonogórskiego, bo mają swoją reprezentację, bo nie boją się stanąć do PRAWDZIWYCH negocjacji, zwłaszcza w obliczu pakietu onkologicznego. Minister Arłukowicz zapomniał, że jest lekarzem, bo stał się całą gębą politykierem. Pakiet nie jest właściwie przygotowany, bo tak działa nie pierwszy raz ministerstwo zdrowia, przygotowując aneksy na ostatnią chwilę i stawiając lekarzy pod murem. To nie pacjenci są zakładnikami lekarzy, to lekarze i pacjenci są zakładnikami NFZ. Zarzuca się lekarzom, że nie chcą podpisać umów, które są tak skonstruowane, że przyniosą problemy finansowe. Lekarze są właścicielami gabinetów, prowadzą normalną działalność gospodarczą i wiedzą jakie koszty muszą ponosić. Minister zdrowia z premedytacją skłóca pacjentów z lekarzami, wmawiając tym pierwszym, że ci drudzy mają być Judymami. Swoją drogą straszenie wygaśnięciem deklaracji wyboru pacjenta to już nawet nie chwyt poniżej pasa; abstrahując od tego, że przepisy nie przewidują takiej sytuacji. Także wywieszanie w internecie wykazu gabinetów, które nie podpisały umowy jest kuriozalne – przecież lekarz ma prawo nie podpisać umowy. Według mnie zakrawa to na naruszenie ustawy o ochronie danych osobowych.

Mirella Czajkowska-Turek

Poprosiliśmy Panią Mirellę o przedstawienie naszym Czytelnikum istoty obecnego konfliktu. Zgodziła się, a zatem wkrótce opublikujemy stosowny materiał.

10 Comments on "Mirella Czajkowska-Turek: lekarze kontra NFZ – emocjonalnie"

  1. Jaki jest kon każdy widzi.

  2. O ile rozumiem Pani podejście i nie jest ono pozbawione sensu o tyle nie do końca się z nim zgadzam. Oczywiście lekarz ma prawo nie podpisać umowy – o tyle nie ma prawa zrzucać za to winy na NFZ czy ministerstwo. Umowa jaka jest każdy widzi – i albo ją akceptuje bez słowa albo ją odrzuca również bez słowa. Tutaj lekarze mówią głośno, że podppisaliby ale… To jest szantaż jak Pani na to nie spojrzy. 

    Oczywiście NFZ to skrzętnie wykorzystuje a traci tylko jeden – pacjent. 

    PS. Jeśli chodzi o listy to wywieszane są listy ośrodków, nie nazwiska lekarzy – jest to zupełnie zgodnie z prawem i nie ma żadnej przesłanki aby twierdzić, że coś zakrawa na narusznie ustawy. Sama Pani napisała – gabinet to firma – dane firmy są publiczne. 

  3. W przyrodzie nie ma próżni. Niech niezadowoleni zmienią zawód, lub leczą prywatnie. Ciekawe ile pociągną tysiące lekarzy i przychodni bez kontraktu z budżetu państwa? Po roku ich miejsce zajmą inni, bardziej elastyczni, jak to się dziś pięknie mówi, albo po prostu bardziej pracowici, jak ci, którzy w innych dziedzinach nie mają możliwości, ani chęci do szantażowania państwa kosztem najsłabszych, bo chorych.

  4. Mirella Czajkowska-Turek | 5 stycznia 2015 at 2:40 pm | Odpowiedz

    Rzeczywiście, większość z nas podpisuje umowy z NFZ, bo nasz kraj jest za biedny, by obywatele mogli leczyć się tylko prywatnie. Podpisujemy te swoiste cyrografy, bo musimy z czegoś żyć. Obecny problem polega na tym, że próbuje się wprowadzić pakiet onkologiczny na plecach lekarzy POZ- podałam argumenty lakarzy rodzinnych i Dariusz Jezierski opublikował to , na IP nie widzę, ale na FB było. Tzw. reforma jest czystą fikcją, bo nie ma realnego wzrostu na skądinąd ciekawy pomysł szybszej diagnostyki pacjenta onkologicznego. Ale zapytam przewrotnie- czy Polacy tylko chorują na nowotwory? w pakiecie onkologicznym nie wniosło MZ więcej łóżek szpitalnych, więcej tomografów, więcej specjalistów. Dlatego nie dziwi mnie opór lekarzy, bo za wszelkie pomyłki- diagnostyczne- zapłaci lekarz. Opór MZ też nie dziwi- jeśli poddadzą się, będzie to jednoznaczne do przyznania się, że reforma to kolejna fikcja.

    Cały system jest chory- począwszy od monopolistycznego NFZ.

    sss9- ci nowi to raczej właśnie "bardziej elastyczni" będą, bo znam środowisko lekarskie, w którym zawsze znajdzie się ktoś kto za wszelką cenę poda cenę dampingową za usługę, buleby tylko dostać kontrakt, tylko że świadomy lekarz wie, że w tym momencie jest to fikcja nie leczenie; insynuacja, że znajdą się "bardziej pracowici" dokłdnie obrazuje jak rząd potrafił skłócić pacjenta z lekarzem.

    • Pani Mirello, ceny dumpingowe za leczenie? Przecież to nie lekarze z kontraktami NFZ ustalają cennik, tylko MZ. Takie czy inne ceny za swoje usługi lekarze mogą proponować pacjentowi, który zechce leczyć się prywatnie. Mogą się wycenić na sto razy tyle, ile dziś dostają z NFZ. Wolna droga. Tylko że skoro pacjent jest za biedny na prywatną opiekę lekarską (mówimy przecież o diagnostyce, nie o kosztownym leczeniu), to nie widzę powodu, żeby lekarz miał dyktować takie ceny, aby żyć na wysokim poziomie. Mierzi mnie już to ciągłe narzekanie lekarzy na rzekomo złe zarobki, kiedy jednocześnie widzę coroczny szturm na studia medyczne, w którym prym wiodą dzieci z lekarskich rodzin. Mam wierzyć, że to powołanie dziedziczone w genach i świadomy wybór biednej przyszłości w imię szczytnej idei ratowania ludzkiego życia?

      Nie twierdzę, która strona ma więcej racji, która jest bardziej szczera i uczciwa wobec mnie, pacjenta. Ale kiedy ja mam płacowy konflikt z pracodawcą, to nie biorę jeńców. I wcale to nie znaczy, że wszystkich na swojej drodze zabijam, żeby pracodawcę wystraszyć. Za to jako pacjent muszę się prosić lub wydzierać lekarzowi z gardła zlecenie na badania diagnostyczne, bo jego szef – właściciel przychodni – oszczędza kosztem chorych na nową gablotę, która nie zmieści się na chodniku przed przychodnią.

      Bardzo ciekawie i przekonująco opowiada o obecnym konflikcie Joanna Solska z Polityki:

      http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,17213009,Przychodnie_dzisiaj_to_biznes_jak_kazdy___Nie_utrzymaja.html#MT

  5. Mirella Czajkowska-Turek | 5 stycznia 2015 at 6:52 pm | Odpowiedz

    W każdym środowisku znajdą się karierowicze- te dzieci szturmujące studia lekarskie to zazwyczaj latorośle profesorskie, które łatwo przejmą schedę. Ale studia trzeba przebrnąć i nikomu przecież nie broni się by dostał się na medycynę i skończył te studia. Bułka z masłem. Ale są szeregowi lekarze, bez koneksji, i kiedy kilknanście lat temu zaczęto likwidować SPZOPZ, wielu z nas musiało założyć prywatne NZOZ. A NFZ powstało po to, by od nas kupować świadczenia i zapewniać pacjentom dostęp do lekarza. To chyba rzeczywiście jest mozliwe dla nas lekarzy. Pacjenci wolą psioczyć i narzekac na lekarzy zamiast pomysleć kto za co jest w państwie odpowiedzialny. Ciągle podkreślam, że jedynym sukcesem Arłukowicza jest to, że są takie zdania o lekarzach, wypowiadane przez np. sss9

    • No, może nie taka bułka z masłem. Studia medyczne są najdroższymi studiami a koszty kształcenia lekarzy ponosi społeczeństwo. Dlatego mamy prawo jako pacjenci oczekiwać leczenia za taką kwotę jaką oferuje Państwo.Jesteśmy biednym społeczeństwem i należy zapomnieć, iż dla każdego w równym stopniu opieka lekarska. Praca lekarza to misja a nie biznes. Daleko nam do Belgii, gdzie opieka lekarska jest na perfekcyjnym poziomie.Dzisiaj lekarze to uprzywilejowana kasta. Lekarz, który odmawia pracy na warunkach proponowanych przez w tym wypadku NFZ. winien zwrócić pieniądze za kształcenie i otworzyć prywatną praktykę.

    • Obawiam się, że dla jednych sukces, a dla innych porażka Arłukowicza polega raczej na tym, że cały ten dym wywołało zaledwie 3,3% z całej liczby 160 tys. lekarzy. 

      Anegdota o nowym aucie dla właściciela przychodni opisana wyżej jest prawdziwa, a kluczowe zdanie jest autorstwa lekarza rodzinnego, który od 2 stycznia nie świadczy opieki lekarskiej, bo ponad przysięgę Hipokratesa wyżej ceni sobie księgową. Komu więc radzi mi Pani za ten burdel podziękować, ministrowi, czy PZ?

  6. Jeżeli chodzi o styl i formę to PZ. Co do mnie, to mój dotychczasowy lekarz POZ jest super. Nigdy nie odmówil żadnego skierowania do specjalisty. Wręcz proponuje mi wiele dostępnych badań. Nie wszędzie z uwagi na terminy korzystam. To jest mój lekarz, od lat dbający o moje zdrowie. Nigdy nic nie musiałam z gardła wydzierać ani żądać i na mnie nie oszczędza. Ale do wczoraj moja przychodnia nie podpisała kontraktu.

    • Mój też jest niezły, co nie zmienia faktu, że swojego szefa nie przeskoczy, a mam wrażenie, że czasami ma słabszą pozycję od recepcjonistek w przychodni. I nie mam tu na myśli takich banałów, jak skierowania do specjalistów, czy podstawowe badania diagnostyczne. No, ale jeśli ktoś jest przekonany o tym, że badanie krwi i moczu, rtg i usg to szczyt diagnostyki, to nie mam pytań.

Leave a comment

Your email address will not be published.


*