Monteskiusz w opałach

3 komentarze

Sporą popularność zyskuje w ostatnim czasie określenie „trójpodział władzy”. Pojawia się ono dość często w wypowiedziach wielu polityków i komentatorów życia publicznego. Współczesne media są pełne rozważań dotyczących sposobu przestrzegania „zasady trójpodziału władzy”. Skąd się właściwie wzięło to pojęcie i co w ogóle oznacza?

Pod względem językowym stworzył je – o czym z pewnością nie wszyscy wiedzą – polski pisarz, poeta i tłumacz literatury francuskiej, Tadeusz BoyŻeleński, znany ze swoich fascynacji pracami francuskich filozofów i myślicieli. Przetłumaczył on na język polski fundamentalne dzieło Monteskiusza „O duchu praw” z 1748 roku.

Autor tej obszernej rozprawy filozoficzno-ustrojowej (31 ksiąg) pisał w niej o potrzebie respektowania wymogów „dystrybucji trzech władz”. Żeleński wymyślił natomiast zgrabną formułę translatorską, tworząc łatwy do zapamiętania językowy termin „trójpodziału władz”. Taka właśnie wersja polskiego tłumacza przyjęła się na dobre  w naszym kraju.

Charles Louis Montesquieu (1689-1755), znany w Polsce po prostu jako MONTESKIUSZ, był wybitnym francuskim filozofem, prawnikiem i pisarzem epoki Oświecenia. Uważał on, iż należy bezwzględnie oddzielić władzę zajmującą się ustanawianiem praw od władzy wprowadzającej w życie jej postanowienia.

Głosił tezę, że sądy powinny być całkowicie niezależne od władz państwowych, bo tylko w takich warunkach sędziowie, nie obawiając się żadnych nacisków ze strony władz, będą mogli wydawać sprawiedliwe wyroki. Trzy władze – ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza – muszą być od siebie oddzielone i równoważyć się wzajemnie, a obowiązujące ustawodawstwo powinno bezwzględnie sprzyjać wolności i postępowi – pisał Monteskiusz.

Francuski myśliciel prezentował pogląd, że o jakości państwa stanowi gwarantowanie przez nie wolności obywateli. Instytucja  państwa jest przecież – twierdził Monteskiusz – wynikiem umowy społecznej obywateli, zawartej w celu ochrony ich interesów, bezpieczeństwa i wolności, a obejmującej swobodę sumienia i wyznania oraz wolności słowa mówionego i drukowanego. Prawa stanowione w państwie powinny kierować się „duchem umiarkowania”, a podstawą ustroju społecznego winna być nienaruszalna własność prywatna.

Monteskiuszowska koncepcja wolności opierała się na założeniu, że być wolnym to znaczy czynić to, na co prawo zezwala, a jednocześnie nie być zmuszonym czynić rzeczy zakazane przez prawo. XVIII-wieczny filozof wyróżniał trzy rodzaje ustroju państwowego: monarchiczny, despotyczny i republikański. Nie ukrywał, że najbliższy jest mu trzeci z nich.

Doniosłe myśli przedstawione w dziele „O duchu praw” zyskały społeczne uznanie jeszcze w XVIII wieku. Znalazły one potem swoje odzwierciedlenie w konstytucji USA,  polskiej Konstytucji 3 maja, a także w pierwszej konstytucji francuskiej. Trójpodział władz jest obecnie najbardziej rozpowszechnionym systemem sprawowania władzy we współczesnym świecie.

Czy Zbigniew Ziobro czytał Monteskiusza?

Zrozumiałą irytację musi więc budzić najświeższy fakt skandalicznej ingerencji władzy wykonawczej w działania niezależnej władzy sądowniczej w naszym kraju. Prokuratura podległa ministrowi obecnego rządu RP wszczęła śledztwo w sprawie poczynań prezesa Trybunału Konstytucyjnego – Andrzeja Rzeplińskiego. Zarzuca się mu naruszenie obowiązków służbowych bądź przekroczenie uprawnień w związku z niedopuszczeniem do orzekania trzech sędziów TK, wybranych w grudniu zeszłego roku przez obecny Sejm RP. Ze strony rządowej prokuratury jest to nic innego, jak próba wywarcia niedopuszczalnej presji na prezesie TK i spowodowania, by postępował on w sposób zgodny z oczekiwaniami aktualnego rządu.

Co dalej? Trudno przewidzieć. Wiadomo tylko, że sporządzony przez prokuraturę ewentualny akt oskarżenia  przeciwko Rzeplińskiemu musi i tak trafić do sądu, bo to ciągle jeszcze sądy, a nie (na szczęście!) prokuratura, wydają w Polsce wyroki. Co orzeknie niezawisły sąd w tej sprawie? Życie pokaże. Nie ulega wątpliwości, że szykuje się kolejny ostry spór polityczny w naszym kraju.

Zbigniew Lubowski

3 Comments on "Monteskiusz w opałach"

  1. Przestancie pieprzyc i sie osmieszac. Wasz wzor cnot i idol Frankiewicz dal wam juz nagrode.

    • … kto "wy" Paniusiu, no kto … czytać ze zrozumieniem, albo nie czytać wcale … a jak sie nie rozumie, jak nie dociera, to może lepiej chałupe posprzątać, przepierkę zrobić czy co tam innego pożytecznego, a nie od razu do pisania … 

  2. Panie Zbigniewie Lubowski – proszę zapoznać się z opiniami Moteskiusza dot. sądów a potem się wypowiadać (już z sensem).  Jak zatem do Monteskiuszowskiego trójpodziału władz ma się sytuacja sędziów we współczesnej Polsce? Otóż jest całkowitym zaprzeczeniem jego myśli! W jego czasach sędziami byli wybierani przez lud ławnicy. Monteskiusz uważał nawet, że sędzia powinien być z tej samej warstwy społecznej co oskarżony. Pisał też, że gdyby sędziowie mieliby być jakąś wydzieloną grupą, to skutkowałoby to straszną tyranią (i to mniej więcej w polskich sądach widzimy). Zasadniczo sprzeczna z myślą Monteskiusza jest już sama idea braku jakiejkolwiek kontroli obywatelskiej sędziego. Pan  Rzepliński łamie wprost art. 197. Konstytucji, dodatkowo arbitralnie nie dopuszcza sędzów do orzekania – to złamanie art. 194!

Leave a comment

Your email address will not be published.


*