Na otwarcie… zaprosić saksofonistę

Democratic Presidential Candidate Bill Clinton, governor of Arkansas, plays the saxophone at a fundraiser at a Washington club, Tuesday night, January 22, 1992. Clinton appeared with the R&B group "Jackie Lee and the Stickem Up Posse Band." (AP Photo/Ron Edmonds)
Jeden komentarz

Wróble na kilku dachach ćwierkają, że pod koniec listopada ma być wreszcie gotowa – po 43 miesiącach budowy – lokalna piramida Cheopsa, nazywana dla niepoznaki „halą widowiskowo-sportową GLIWICE”. Ukończenie gigantycznej inwestycji będzie z pewnością okazją do zorganizowania spektakularnej gali estradowej dla uczczenia miejscowego faraona, który rządzi miastem od 23 lat (na marginesie warto wspomnieć, że czas panowania legendarnego Cheopsa w starożytnym Egipcie wyniósł dokładnie 23 lata).

Jesienna data zakończenia długotrwałych robót budowlanych przy wznoszeniu monumentalnego obiektu wydaje się świetnym zrządzeniem losu. Wiem, kto powinien właśnie w listopadzie wystąpić w nowej hali jako gorąco oklaskiwana gwiazda wieczoru.

Najpierw jednak chcę uzmysłowić Czytelnikom, że 8 listopada odbędą się wybory prezydenckie w USA. Amerykanie wybiorą w tym dniu prezydenta swojego kraju (czterdziestego piątego w dziejach ich państwa). Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przypuszczać, że będzie to Hillary Clinton, pierwsza w historii USA kobieta, która zasiądzie na prezydenckim fotelu w Białym Domu w Waszyngtonie.

Rację bytu utraci wówczas popularne dotąd pojęcie FIRST LADY. Nie będzie po prostu Pierwszej Damy. Pojawi się natomiast FIRST GENTLEMAN. Zostanie nim Bill Clinton, mąż Hillary, a zarazem były prezydent USA , który pełnił tę funkcję w latach 1993-2001.

Bill jest nie tylko znanym na świecie politykiem, ale i saksofonistą. W czasach swojej młodości śpiewał w chórze i namiętnie grał na saksofonie, marząc nawet o karierze muzyka. Ostatecznie nic nie wyszło z tych planów, ale muzyczne fascynacje pozostały mu do dziś. W pamiętnym filmie Martina Scorsese pt. „W blasku świateł” (2008) uwieczniono ciekawą scenę, w której Clinton w roli konferansjera zapowiada rockowy występ Rolling Stones’ów w Beacon Theater w Nowym Jorku.

Proponuję więc zaprosić do Gliwic słynnego polityka i saksofonistę w jednej osobie . Trzeba od razu wziąć się za to, bo niewiele czasu zostało na przygotowania. Występ Clintona, Pierwszego Dżentelmena USA, w imprezie, zorganizowanej w ostatnią sobotę listopada 2016 roku w gliwickiej piramidzie Cheopsa, przyćmi z pewnością wszystkie inne wydarzenia na świecie. Czołowe agencje prasowe i stacje telewizyjne na całym globie ziemskim umieszczą wiadomość o gliwickim koncercie w swoich serwisach informacyjnych. Lokalny faraon znad Kłodnicy uzyska upragniony rozgłos medialny o zasięgu światowym. A na tym przecież zależy mu najbardziej!

W całej sprawie jest tylko jeden kłopot. Honorarium dla Clintona będzie – jak można sądzić – niebotyczne. Skąd zdobyć pieniądze na ten cel? Myślę jednak, że władca Gliwic poradzi sobie z tym problemem. Na likwidacji Gliwickiego Teatru Muzycznego zaoszczędził – tylko w tym roku –  kilka milionów złotych. Można je teraz spokojnie przeznaczyć na sfinansowanie  występu Billa. A poza tym – skoro budowa piramidy pochłonęła już ok. 400 „baniek” z budżetu miejskiego, to czy warto żałować jeszcze 5 kolejnych? Druga taka okazja się wszakże nie powtórzy.\

Zbigniew Lubowski

1 Comment on "Na otwarcie… zaprosić saksofonistę"

  1. 1.piramida Cheopsa przetrwala wieki. Tut. piramide zmyje najblizsza powodz, ktora jest w tym rejonie nieunikniona

    2. celem piramid bylo chowanie w nich faraonow. Jaki cel ma tut.piramida?

    3. nie wykluczone, ze bedzie ona zasiedlona przez tzw. imigrantow. Zreszta, sami ja zasiedla nie pytajac faraona o zgode. Wsrod imigrantow panuje bowiem realna demokracja

    4. poki co hala Podium (w Gliwicach) powinna byc przeznaczona na tzw. "balcerka". W ten sposob bylby z niej realny pozytek.

     

Leave a comment

Your email address will not be published.


*